Opublikowano
2014-07-30 12:15
Licencja
Prawa zastrzeżone

Obłęd w Warszawie - 31 lipca 1944

Dlaczego wybuchło powstanie warszawskie? Czy z wojskowego punktu widzenia miało ono szanse na sukces? Kto odpowiada za rzeź cywilnych mieszkańców stolicy? - pyta Piotr Zychowicz. Dlaczego 31 lipca 1944 obłęd zapanował w Warszawie?


Strony:
1 2 3 4 5 6

Muza historii, Klio, w ostatnich stuleciach nie była łaskawa dla Rzeczypospolitej. Klęskami, które na nas spadły, można by obdzielić kilka narodów. I wszystkie mogłyby powiedzieć o sobie, że są nieszczęśliwe. Żadna z tych klęsk nie może się jednak równać z klęską drugiej wojny światowej. A największym dramatem, największą katastrofą tej wojny było dla nas Powstanie Warszawskie.

Milionowe miasto, stolica Rzeczypospolitej, zostało obrócone w perzynę. Zburzone zostały muzea, pałace, świątynie i inne bezcenne zabytki. Z dymem poszły archiwa, biblioteki, niezliczone dzieła sztuki. Metodycznie, niezwykle brutalnie wymordowano co najmniej 150 tysięcy mieszkańców. Do tego należy doliczyć blisko 20 tysięcy poległych żołnierzy i tysiące cywilów zmarłych w obozach, do których Niemcy po Powstaniu wysłali wielu warszawiaków. W wyniku tej bitwy straciliśmy w sumie 200 tysięcy ludzi. Resztę mieszkańców miasta rozpędzono na wszystkie strony świata. Zgładzono przy tym patriotyczną elitę, która walczyła w szeregach Armii Krajowej, najwspanialsze młode pokolenie, jakiego kiedykolwiek się dorobiliśmy.

Był to gwóźdź do trumny polskiej niepodległości. Kres II Rzeczypospolitej z całym jej światem wartości. Był to koniec Polski, jaką znali i tworzyli od pokoleń nasi przodkowie. Rany, które wówczas ponieśliśmy, nie zabliźniły się do dziś i nie zabliźnią się nigdy. Kolejne pokolenia Polaków będą żyły w cieniu tej tragedii, ponosząc jej konsekwencje.

Odprawa na Woli w okolicach fabryki Kammlera, 4 sierpnia 1944. Od Lewej: Major Wacław Janaszek "Bolek" (szef sztabu "Radosława"), Generał Tadeusz Bór-Komorowski, pułkownik Jan Mazurkiewicz "Radosław" i kapitan Ryszard Krzywicki "Szymon" (adiutant)

Nigdy wcześniej tak jak w 1944 roku tak silnie nie splotły się ze sobą dwie najbardziej polskie ze wszystkich polskich cech. Niebywały heroizm, patriotyzm i gotowość do poświęceń Polaków. A z drugiej strony głupota polityczna naszych przywódców.

Generałowie Tadeusz Bór-Komorowski, Leopold Okulicki, Tadeusz Pełczyński, Antoni Chruściel i pułkownik Jan Rzepecki… Trudno w dziejach Polski znaleźć inną grupę ludzi, która przyniosłaby swojemu państwu tak olbrzymie szkody i sprowadziła na swoich rodaków tak straszliwe cierpienia. Za kilkadziesiąt lat, gdy opadnie już unoszący się wciąż nad Warszawą bitewny kurz patriotycznej egzaltacji, przyszłe pokolenia Polaków wystawią tym ludziom niezwykle gorzką ocenę.

Według słownikowej i konstytucyjnej definicji siły zbrojne służą obronie obywateli przed obcą przemocą. Taki jest sens ich istnienia. Po to część naszych podatków przeznaczana jest na zbrojenia, żeby armia Rzeczypospolitej Polskiej broniła nas przed wrogiem. Nas, nasze rodziny, nasze domy i miasta. Dowódcy Armii Krajowej sprzeniewierzyli się temu podstawowemu obowiązkowi nałożonemu na nich przez naród i państwo. Zamiast bronić Warszawy i jej mieszkańców, doprowadzili miasto do zagłady.

Było to skutkiem decyzji podjętej w całkowitym oderwaniu od realiów i z góry skazanej na porażkę. Z fachowego, wojskowego punktu widzenia bitwa stoczona przez Armię Krajową na ulicach Warszawy była szaleństwem. Z punktu widzenia politycznego była zaś samobójstwem. Jej jedynym efektem mogła być masowa rzeź Polaków. Mężczyzn, kobiet, dzieci. Tak też się stało.

Dlatego właśnie po wojnie, na emigracji w Londynie, wielokrotnie pojawiały się wnioski i apele, aby postawić sprawców Powstania przed trybunałem stanu. Nie kto inny jak generał Anders pierwszy powiedział, że ludzie ci byli zbrodniarzami.

3 sierpnia napisał on w depeszy do szefa Sztabu Naczelnego Wodza, generała Kopańskiego: „uważam decyzję dowódcy Armii Krajowej za nieszczęście”. Kilkanaście godzin później zameldował zaś generałowi Kukielowi w imieniu całego swojego korpusu:

Żołnierz nie rozumie celowości powstania w Warszawie. Nikt nie miał u nas złudzenia, żeby bolszewicy pomogli stolicy. W tych warunkach stolica mimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy, kto ponosi za to odpowiedzialność.

W kolejnej wypowiedzi stwierdził:

Jestem na kolanach przed walczącą Warszawą, ale sam fakt powstania w Warszawie uważam za zbrodnię. Dziś oczywiście nie jest jeszcze czas na wyjaśnienie tej sprawy, ale generał Komorowski i szereg innych osób stanie na pewno przed sądem za tak straszliwe, lekkomyślne i niepotrzebne ofiary. Kilkaset tysięcy zabitych, doszczętnie zniszczona Warszawa, straszliwe cierpienia całej ludności, zniszczony dorobek kultury kilku wieków i wreszcie całkowite zniszczenie ośrodka oporu narodowego, co dziś szalenie ułatwia zadanie sowietyzacji Polaków.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4 5 6
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Kangur |

Dobrze ze takie teksty sie ukazuja, trzeba dyskutowac. Niemniej konkluzja jest oparta na falszywej przeslance ze 31/7 mozna bylo przewidziec ze bolszewik stanie. Przy wszystkich odslonach Burzy do tej daty bolszewik nigdy nie stanal tylko walil dalej, a mordowanie akowcow zostawial jednostkom tylowym. Tylko tyle bylo wiadomo 31/7/44, wiec przewidywania niektorych ze bolszewik stanie i bedzie sie radosnie przygladal jak nas rzna to byly tylko zgadywanki, chociaz niestety sprawdzone. Druga sprawa to zachowanie Niemcow - przeciez powstanie to byla dla nich gwiazdka z nieba, ostatnia szansa na sklocenie aliantow, tlumienie go bylo zupelnie nieracjonalne i nie do przewidzenia przed faktem.



Odpowiedz

Gość: mk84 |

@TRAC "Jeszcze raz powtorze ... znalem ludzi ktorzy w 44 walczyli...i nikt nie ma prawa ocenic ich akcji..." MOŻE CUDEM OCALENI MIESZKAŃCY WOLI, KTÓRZY NIE BYLI TAK CHĘTNI DO UMIERANIA, MAJĄ PRAWO TĘ AKCJE OCENIĆ.



Odpowiedz

Gość: Mim |

Jeśli masowe zjawiska historyczne i społeczne tłumaczy się obłędem, to znaczy, że nie rozumie się ich prawdziwych przyczyn.



Odpowiedz

Gość: mk84 |

1 zabity niemiec(jakiś bandyta od Dirlewangera, albo Kamińskiego, nawet nie wartościowy żołnierz) na 130 zabitych Warszawiaków. Miasto w ruinie. Archiwa, dzieła sztuki, zabytki spalone. Nie ma na to wytłumaczenia i nie da się nadać temu żadnego sensu. I nie piszcie, że nie dało się tego zatrzymać, bo młodzież rwała się do walki, bo ta młodzież była zdyscyplinowana i chciała żyć. Niestety uwierzyli, że w obłędzie Chruściela i Pełczyńskiego jest jakaś metoda, która doprowadzi ich do zwycięstwa.



Odpowiedz

Gość: TRAC |

ale z Panem sie zgadzam..



Odpowiedz
Piotr Zychowicz

Ur. 1980 - publicysta historyczny, redaktor naczelny "Historia Do Rzeczy", publikował m.in. w "Uważam Rze" i "Rzeczpospolitej". Autor książki „Pakt Ribbentrop-Beck” (2012) oraz „Obłęd '44” (2013).

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org