Opublikowano
2016-12-11 18:31
Licencja
Wolna licencja

Od sikawki ręcznej do sikawki parowej, czyli jak kiedyś gaszono pożary

(strona 1)

Dawniej pożar w jednym domu mógł oznaczać zagładę dla całego miasta. Jak radzono sobie z rozszalałym żywiołem?


Strony:
1 2 3

Człowiek wobec zjawiska pożaru

Początkiem cywilizacji był ogień, dzięki któremu – niezależnie od jego dwoistości – człowiek dotarł aż do XXI wieku. Ogień z jednej strony przyczynił się do technologicznego rozwoju ludzkości, z drugiej zaś, jako żywioł niszczycielski, do wielu tragedii, śmierci, strat materialnych, a czasami – upadku miast. Twoja to rzecz się dzieje, gdy płonie ściana sąsiada. A lekceważone pożary zwykły przybierać na sile – pisał kronikarz Wincenty Kadłubek (_Mistrz Wincenty Kadłubek. Kronika Polska. Tł. Brygida Kürbis. Diepholz 2010, s. 119).

Iacobi Bessoni – sikawka o nietypowej konstrukcji – rok 1578. (Iacobi Bessoni, Theatrum Instrumentorum et machinarum. Lugduni [Lyon] 1578, ryc. 52

Inaczej, choć równie prawdziwie, wypowiedział się Teodor (Fiodor) Tiutczew, dziewiętnastowieczny rosyjski dyplomata i poeta:

Pod żywiołem oszalałym
Co rozpętał się zdradziecko.
Człowiek samotny oniemiały
Stoi jak bezradne dziecko

Jakub Haur (1632-1709), polski popularyzator wiedzy rolniczej, w traktacie „O czterech żywiołach”, pisał, że ogień jest dobrodziejstwem dla człowieka, ale również bywa szkodliwy osobliwie tym, którzy go jakim głupstwem albo nieostrożnością używają (J.K. Haur, Skład abo skarbiec znakomitych sekretow oekonomiey ziemianskiey. Kraków 1693, s. 89). Jednak – będąc dzieckiem swojej epoki – przekonywał, że skutecznymi środkami zwalczania pożarów są: modlitwy, chleb św. Agaty wrzucany do ognia oraz supliki zanoszone do patrona od ognia i chroniącego przed pożarem – św. Floriana.

Władysław Smoleński (1851-1926), profesor historii Uniwersytetu Warszawskiego, krytykując brak wiedzy w społeczeństwie polskim i jego zabobonną wiarę, uzupełniał tę listę o obchodzenie pożaru przez księży z najświętszym sakramentem oraz miłosierdzie Boskie (W. Smoleński, Przewrót umysłowy w Polsce wieku XVIII. Studya historyczne. Kraków-Petersburg 1891, s. 8).

Zobacz także:

Zapoczątkowana w końcu XVIII wieku zmiana świadomości w rozumieniu pożaru, jako zjawiska fizyko-chemicznego, i jego zwalczania zawarta jest między innymi we wstępie do „Ustawy ogniowej” ustanowionej dla koszar królewskich kadetów w Warszawie w roku 1773, gdzie zdecydowanie wyrażono opinię, że pożar, w przeciwieństwie do tego, co głoszono nie tylko w Średniowieczu, nie jest karą Boską za grzechy, ale wynika z ludzkiej nieuwagi, opieszałości i gnuśności ( Ustawa względem ognia dla koszar do korpusu kadetow JKMci y Rzpltey należących z wyraźnego rozkazu JKMci publikowana, Warszawa 1773, k. 1).

Pierwsze narzędzia ogniowe

Najdłużej stosowanymi narzędziami gaśniczymi są wiadra, dawniej drewniane lub skórzane –beczki i stągwie oraz bosaki i siekiery przeznaczone do rozrywania konstrukcji budynku, i oczywiście drabiny. Używano także namoczonych wodą płacht, najpierw skórzanych, a później wojłokowych, do ochrony dachów budynków sąsiednich.

Przez setki lat technika pożarnicza ograniczała się do narzędzi najprostszych i najpowszechniej stosowanych. Nie pamiętano lub nie znano antycznego urządzenia, ręcznej pompy Ctesibiusa (285-228 r.p.n.e), greckiego konstruktora i wynalazcy, bardzo podobnej do znacznie późniejszej konstrukcji Herona (10-70 r.n.e. ) z Aleksandrii w dawnej Polsce zwanej sikawką ogniową. To właśnie ona podlegała największym przeobrażeniom konstrukcyjnym, aby później stać się wyznacznikiem rozwoju techniki pożarniczej.

Pożar Lublina (domena publiczna)

Do szerszej znajomości jej konstrukcji i stosowania przyczyniło się dzieło Marka Witruwiusza (81 p.n.e-15 n.e), rzymskiego architekta i inżyniera wojskowego – „O budownictwie ksiąg dziesięć” – gdzie w rozdziale „O machinie Ktezibiusza, która jak najwyżej wodę podnosi” znalazł się także opis pompy do gaszenia pożarów, która mogła być używana przez rzymskich wigilów, członków „millitia vigilum”. W polskim przekładzie nie zamieszczono jej rysunku, ale można go odnaleźć w dziele Federico Commandino (1509-1575: włoski humanista, matematyk, tłumacz).

Zanim Europejczycy „przypomnieli” sobie o skuteczniejszym niż „strzykawka” urządzeniu do gaszenia pożarów, podobnego do pompy Ctesibiusa i Herona, ich rozwiązania były do XVI w. mogły być znane tylko z dzieła arabskiego uczonego Al-Jazarii ibn al-Razzaz (1136-1206) wynalazcy, konstruktora, matematyka i artysty. Na drodze do szerszej znajomości tej konstrukcji przyczyniła się nie tylko nieznajomość arabskiego autora i jego prac, a także rodzaj dokumentu źródłowego – nośnika informacji. Do upowszechnienia osiągnięć naukowych i technicznych przyczynił się dopiero druk, dzięki któremu Europa dowiadywała się o nowościach dużo łatwiej i powszechniej niż z dokumentów rękopiśmiennych.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Dziękujemy, że z nami jesteś! Chcesz, aby Histmag rozwijał się, wyglądał lepiej i dostarczał więcej ciekawych treści? Możesz nam w tym pomóc! Kliknij tu i dowiedz się, jak to zrobić!

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Bogusław Ulicki

Absolwent Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w roku 1977, dzisiaj Szkoła Główna Służ-by Pożarniczej. Praca w: Oddział VI Warszawskiej Straży Pożarnej [Bielany], Komenda Główna Straży Pożarnych i Centrum Naukowo-Badawcze Ochrony Przeciwpożarowej, od roku 1987 do 2012 rzeczoznawca d.s. zabezpieczeń przeciwpożarowych w prywatnych fir-mach: “Agencja Pożserwis” i “B.Ulicki-Pracownia Pożarnicza”. Absolwent studiów po-dyplomowych Varsavianistyki Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego w roku 2014. Autor 22 artykułów o historii ochrony przeciwpożarowej publikowanych w Polsce, Niemczech, Austrii i Francji.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org