Opublikowano
2016-11-06 10:00
Licencja
Wolna licencja

Paweł Lisicki – „Krew na naszych rękach?” – recenzja i ocena

Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”, w stanowczy sposób zabiera głos w sporze o pamięć. Nową książkę tego komentatora politycznego i analityka problemów teologicznych oraz biblistycznych, po trzykroć warto przeczytać.


Strony:
1 2
Autor: Paweł Lisicki
Tytuł: „Krew na naszych rękach?”
Wydawca: Fabryka Słów
Format: 127 × 196 mm
Liczba stron:640
Oprawa: miękka ze skrzydłami
ISBN: 978-83-7964-174-1
Cena: 46,90 zł

Ocena naszego recenzenta: 8/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Nazwisko autora i tytuł prowadzonego przezeń pisma może u niektórych budzić rozmaite skojarzenia. Dlatego też warto zaznaczyć czym ta książka nie jest. Nie jest to zatem kolejna publikacja o Jedwabnem, pedagogice wstydu czy wąsko rozumianej polityce historycznej. Brak tu brązownictwa i prostolinijnej idealizacji polskich dziejów. Nie jest to także zwykły protest przeciwko „polskim obozom zagłady”, choć sądy takie jak ten, który przed kilkoma miesiącami wygłosił Joel Mergui („Polska, która zagazowała Żydów”) są przytaczane i stanowią w pewnej mierze negatywny układ odniesienia. Przewodnim tematem pracy pozostaje żydowski dyskurs problematyki Holocaustu oraz rezonans żydowskiej opowieści o Zagładzie w świecie zachodnim.

Tezy Lisickiego brzmią mocno i wyraziście. Punktem wyjścia dla krytyki żydowskiej narracji wspólnej historii jest podział, jakiego dokonała Agnes Heller w eseju „Pamięć i zapominanie. O sensie i braku sensu”. Ludzkość to potomkowie Abla i Kaina. Ci pierwsi, nieskażone i niewinne ofiary, to wyłącznie wyznawcy religii mojżeszowej. Cała reszta ludzkości to kainowa progenitura, obarczona winą krwi, możliwą do zmazania tylko w jeden sposób: przejmując odpowiedzialność za coś, czego się nie uczyniło, ale mogło się uczynić. Właśnie obszerne cytaty z prac uczonych, reprezentujących nie tylko środowiska żydowskie, ale i różne gremia zachodnioeuropejskich i amerykańskich intelektualistów, stanowią ważną część pracy Lisickiego. Przytaczając wypowiedzi, spomiędzy których wiele uzyskało na przestrzeni ostatnich dekad status obiegowych praw (nawet w świecie akademickim), Lisicki podejmuje polemikę z tym, co określa mianem Holocaustianizmu.

Praca podzielona jest na pięć części. Autor zaczyna od dyskusji z poglądami swoich przeciwników, zagłębiając się następnie w skomplikowane dzieje religii, by zakończyć negacją wyobrażenia Adolfa Hitlera – nieuniknionego produktu „chrześcijańskiego antysemityzmu”. Rozważania biblistyczne i teologiczne stanowią istotny składnik pracy. Autor staje w obronie chrześcijaństwa, które dla Julesa Isaaca było nauką pogardy, a dla Gregory’ego Bauma – lewą ręką antysemityzmu. Inny z żydowskich intelektualistów, Joshua Heshel, na wieść, że do programu prac Soboru Watykańskiego II planowane jest włączenie artykułu o konieczności prac misyjnych wśród Żydów, powiedzieć miał, że w takim razie wraca do Auschwitz i da się zabić.

Lisicki w pogłębiony sposób rekonstruuje to, co określa mianem „religii”, względnie - „ideologii Holocaustu”. Podejmuje problematykę percepcji ludobójstwa Żydów, kształtującej się po 1945 roku. Czynnikiem determinującym żydowską opowieść o własnej tragedii miało być przekonanie, że siłą, jaka w ostateczności doprowadziła do śmierci sześciu milionów Żydów, było chrześcijaństwo. Hitleryzm był zatem materializacją wielowiekowej tradycji antysemityzmu i nieodrodnym dzieckiem chrześcijańskiej tradycji. Jawnie wrogi stosunek do Żydów, obecny rzekomo już w Ewangeliach, miał kulminować w „ostatecznym rozwiązaniu”. Nienawiść do Żydów to immanentna cecha chrześcijańskiej tożsamości, którą charakteryzowała organiczna ciągłość od czasów apostołów, aż po komory gazowe i krematoria.

Zapyta Czytelnik – czy aby Lisicki nie walczy z chimerą, wyśnionym wrogiem, którego kreuje na własną miarę? Obszernie przytaczane wypowiedzi autorów, których redaktor „Do Rzeczy” nazywa „holocaustianami”, rozwiewają tę wątpliwość, a lektura ich dzieł w oryginale nie pozostawia złudzeń. Lisicki nie powołuje do życia bytów ex nihilo. Dlatego też jego polemika jawi się jako faktyczna apologia chrześcijaństwa: osobista, ale merytoryczna obrona przed zarzutami autorów, gotowych traktować opis męki Chrystusa jako akt fundacyjny antysemityzmu.

Lisicki obszernie polemizuje z tymi oskarżeniami. Zarzuca adwersarzom celowe wyrywanie biblijnych opisów z ich dziejowego kontekstu, pogardę dla zasad filologicznej i gramatycznej analizy starożytnych tekstów, nade wszystko – rzutowanie własnej świadomości i wrażliwości dwa tysiące lat wstecz. Ostatni zarzut pojawia się u Lisickiego bodaj najczęściej. Gwałtowne, przybierające niekiedy formę pamfletu chrześcijańskie polemiki z judaizmem to dla Lisickiego świadectwa sporu religijnego w czasach, gdy sposób myślenia i przeżywania wyznaczała perspektywa eschatologiczna. Tolerancja wobec Żydów, programowo negujących dogmaty Wcielenia, Odkupienia czy współistotności, słowem – odrzucających fundamenty życia zbiorowego w chrześcijaństwie – musiała, przekonuje autor, przychodzić pierwszym chrześcijanom, (jak również tym średniowiecznym) ze znacznie większym trudem, aniżeli obecnie, w dobie laicyzacji.


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: entuzjasta historii |

książka jest mierna a autor, bardzo mi przykro o tym pisać, ma braki w wiedzy



Odpowiedz

Gość: czytelnik |

Słabiutkie wypociny. Kontrowersyjne tezy bez uzasadnienia. Dałem rade przeczytać 100 stron



Odpowiedz

Gość: Kazimierz Ulanowski |

nudna książka, mała wiedza autora



Odpowiedz

Gość: Jk |

Fakty są jednoznaczne: zydzi zamordowali Chrystusa (przy pomocy Rzymu), wprowadzili na masowa skale handel niewolnikami u sprowadzili na swiat najbardziej zbrodniczy system, komunizm. Bez uznania tego przez nich i przeproszenia, nie ma co wdawac siez nimi w dyskusje. To zakompleksiony narod rekompesujacy swoje kompleksy mania wielkosci, w ktorej osiaga szczyty smiesznosci.



Odpowiedz

Gość: historyk |

książka ma słabe recenzje. autor fantazjuje na temat teraźniejszości i historii, tworzy dziwną narrację. tezy zawarte w książce nie są prawdziwe.



Odpowiedz
Łukasz Ścisłowicz

W 2009 roku ukończył politologię na Wydziale Historyczno-Pedagogicznym Uniwersytetu Opolskiego. Autor opracowań i testów z historii dla uczniów szkół średnich, wieloletni korepetytor. Autor książki „Cesarstwo Rzymskie. Ograniczona monarchia czy autokracja? Pryncypat": Interesuje się historią instytucji politycznych i społecznych świata starożytnego, ze szczególnym uwzględnieniem następujących zagadnień: zbiorowa świadomość, społeczne podziały i konflikty, ideologia oraz społeczne i polityczne instytucje w Rzymie okresu republiki oraz cesarstwa.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org