Przegląd prasy sprzed 75 lat (26 marca 1937)

opublikowano: 2012-03-26, 01:00
wolna licencja
26 marca 1937 hodowcy szpinaku z teksańskiego Crystal City postawili pomnik kreskówkowemu marynarzowi Popeye w uznaniu jego zasług dla sławienia wielkiej mocy odżywczej tej rośliny. W Europie nie było już tak sielankowo. Sowieci bezwzględnie mieszali się w hiszpańską wojnę domową, a Gdańsk coraz wyraźniej dryfował w stronę nazizmu.
reklama

Gdańsk - wolne miasto?

Polska, choć była związana bardzo niekorzystnymi zapisami traktatowymi, starała się prowadzić miękką propagandę antynazistowską. Jedną z form był kolportaż niemieckojęzycznej prasy, prezentującej i propagującej poglądy pożądane z polskiego punktu widzenia. Jednym z takich tytułów był wydawany na polskim Śląsku magazyn „Der Deutsche in Polen”, o którym pisze sanacyjna „Gazeta Polska”:

GDAŃSK, 25.3 (tel. wł.) – Dziś w sądzie odbyła się w trybie przyśpieszonym rozprawa przeciw 13 osobom, oskarżonym o kolportaż, względnie sprowadzanie do Gdańska tygodnia zakazanego „Der Deutsche in Polen”, wychodzącego w Katowicach. Wśród oskarżonych znajdował się asystent poczty polskiej w Gdańsku Lewandowski.

Akt oskarżenia twierdził, że główny oskarżony księgarz Kroemer sprowadzał za pośrednictwem poczty polskiej do Gdańska tygodnik „Der Deutsche in Polen” i kolportował go wśród współoskarżonych. Rozciągnięcie aktu oskarżenia na Lewandowskiego świadczyłoby o zamiarze wszczęcia akcji przeciw uprawnieniom poczty polskiej na terenie w. miasta.

Na rozprawie obecni byli komisarz generalny Rzplitej i delegat poczty polskiej.

Po kilkugodzinnym przewodzie zapadł wyrok, mocą którego główny oskarżony Kroemer skazany został na 9 miesięcy więzienia, trzech oskarżonych na 6 miesięcy, sześciu na kary kilkutygodniowego aresztu, względnie zostali uwolnieni. Wśród uniewinnionych znajduje się Lewandowski (f).

Drobne materiały w polskiej prasie wciąż przypominały o tym, że być Polakiem na obszarze Wolnego Miasta było bardzo trudno. Świadczy o tym choćby poniższa notka z „Gazety Polskiej”:

GDAŃSK, 25.4 – Dn. 24 bm. Komisarz generalny R.P. min. Chodacki, przyjął delegację rolników Polaków z terytorium w. m. Gdańska. Delegacja przedstawiła komisarzowi generalnemu szereg aktualnych spraw, dotyczących położenia oraz warunków pracy ludności polskiej w wioskach, znajdujących się na tereni w. m. Gdańska.

Problemy z geografią

Mała rzecz, a rozbawi. Problemy z geografią to nie tylko problemy dzisiejszych niedouków, o czym zaświadcza krakowski „Ilustrowany Kurier Polski”:

reklama

Hiszpania - brygady międzynarodowe, ale po czyjej stronie?

Dla nikogo, kto ma choć podstawową wiedzę o wojnie domowej w Hiszpanii nie jest tajemnicą, że Brygady Międzynarodowe rekrutujące się z głównie z sympatyków lewicy, walczyły po stronie Republiki Hiszpańskiej. Stanowiło to pewien problem propagandowy, z którym nie bardzo wiadomo było jak sobie radzić - jak bowiem uzasadnić fakt walki ochotników z całego świata po stronie republikańskiej? Jednym z pomysłów było podkreślanie, że po stronie rebeliantów także walczyli zagraniczni ochotnicy, tak jak np. liderzy rumuńskiej faszytowskiej Żelaznej Gwardii Ion Moţa i Vasile Marin. Znacznie dalej poszedł jednak związany z PPSem „Robotnik”:

Korespondent „Daily Heralda” donosi, że 1000 hiszpańskich „ochotników”, zaciągniętych do armii gen. Franco na okupowanych przez niego obszarach, odpłynęło z Algeciras do Marokka.

„Ochotnicy” ci po prostu nie chcieli iść na front i w petycji do gen. Quiepo de Llano prosili, żeby ich wysłać do służby garnizonowej do Marokka, jako, że nie są dostatecznie wyćwiczeni do walki frontowej. Generał uwzględnił ich prośbę i zastąpił ich przez 1000 maurów i legionerów cudzoziemskich.

Wysoki oficer armii gen. Franco oświadczył przedstawicielowi ag. Reutera, że 90% SIŁ FASZYSTOWSKICH TO CUDZOZIEMCY.

Hiszpania - sowieckie zabiegi dyplomatyczne

W niedługi czas po wybuchu wojny domowej w Hiszpanii powołany został Komitet Nieinterwencji. Dominującą rolę w nim zapewniły sobie Wielka Brytania i Francja, dlatego też oba te kraje były przeciwne dyskutowaniu kwestii związanych z hiszpańską wojną domową na forum Ligi Narodów, gdzie musiałyby się liczyć z opiniami innych krajów. Z czasem jednak, kompletna nieudolność Komitetu spowodowała, że stracił on wszelkie realne znaczenie i stał się głównie areną kompletnie jałowych sporów, toczonych m.in. przez reprezentantów Związku Sowieckiego, o czym donosił endecki „Warszawski Dziennik Narodowy”:

Koronacja? Oby jak najrzadziej...

Nie tak dawno miał miejsce ślub następcy brytyjskiego tronu. W związku z tym pojawiły się jak bumerang dyskusje o kosztach jakie generuje monarchia brytyjska. Jak się okazuje, jest to dyskusja stara jak świat, czego dowodem niech będzie artykuł z wileńskiego „Słowa”, gdzie gruntownie przedyskutowana została sprawa koronacji króla Jerzego VI:

reklama
Komentarze
o autorze
Michał Przeperski
(ur. 1986) – doktor historii, pracownik Instytutu Historii PAN oraz rzecznik prasowy Muzeum Historii Polski. W latach 2012–2014 redaktor naczelny portalu Histmag.org. Specjalizuje się w dziejach Europy Środkowej w XX wieku, historii dziennikarstwa oraz historii transformacji ustrojowej. Autor m.in. książek: Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą (2014), Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku (2016), Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna (2021) oraz Dziki Wschód. Transformacja po polsku 1986–1993 (2024). Laureat Nagrody „Nowych Książek” dla najlepszej książki (2017), Nagrody Naukowej tygodnika „Polityka”, Nagrody Specjalnej Fundacji Identitas oraz Nagrody Klio (2021). Silas Palmer Research Fellow na Stanford University (2015), stypendysta Funduszu Wyszehradzkiego w Open Society Archives w Budapeszcie (2019). Kontakt: [email protected]

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone