Przekraczając rzekę Sanzu: śmierć i zaświaty w kulturze japońskiej

W tradycji japońskiej śmierć to skaza, ale również szansa na przeistoczenie człowieka w bóstwo. Dlaczego cyfra 4 wzbudza lęk wśród Japończyków i czemu wszyscy japońscy buddyści powinni udać się do piekła?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Modlitwa w chramie, fot. Japanexperterna
Modlitwa w chramie, fot. Japanexperterna
CC BY-SA 3.0

Wizje zaświatów i motyw śmierci, niezależnie od kultury, wywołują wiele pytań i myśli. Intryguje zwłaszcza sama natura śmierci i droga, która po niej następuje. Istnieje wiele hipotez na temat miejsc, do których po śmierci udaje się dusza. Czy jednak wszystkie będą krzepiącą opowieścią o raju? Nie w przypadku konceptów zaświatów ugruntowanych w japońskiej tradycji eschatologicznej. Japończyk umierając, może wybrać jedną z dwóch dróg. Zgodnie z religią shintoistyczną zmarły odchodzi do mitycznej Krainy Ciemności (Yomi no Kuni) lub do buddyjskiego piekła (jigoku). Japońskie zaświaty mają dość skomplikowaną genezę i topografię, której podstawy leżą w mitologii shintō i wierzeniach buddyjskich.

Zmaza śmierci

Pierwotna religia Japończyków, czyli shintō, postrzega śmierć jako źródło największego skalania. Śmierć i umieranie stanowią zupełną opozycję do wierzeń opierających się na kulcie życia i żywotności. Śmierć jako akt nieczystości jest postrzegana jako tabu. Styczność ze zmarłym wywołuje nie tylko strach przed rytualnym skalaniem, ale również obawę przed złymi duchami, które ciało mogło uwolnić w chwili śmierci. W czasach starożytnych sposobem na uniknięcie skazy było odseparowanie konającego w odludnym miejscu, aby tam umarł i uległ rozkładowi, czyli samooczyszczeniu. Zbierano dopiero kości, które chowano zgodnie z obrzędami.

Buddyzm, który przywędrował do Japonii w VI w. n.e., przejął sferę eschatologiczną oraz obrzędy związane z pogrzebem. W nauki tej religii wpisane było pojęcie wiecznego cierpienia i sukuse, czyli losu, z którym należy się pogodzić. Mnisi buddyjscy zapoczątkowali również praktykę ciałopalenia. Kremacja w pewien sposób odczarowała niebezpieczne tabu nieczystego rozkładu. Ogień oczyszczał ciało i pozbawiał go fizycznego wymiaru.

Na gruncie japońskiej moralności istnieje zupełnie inny stosunek do śmierci samobójczej, niż przyjął się on w kulturach Zachodu. W myśli chrześcijańskiej samobójstwo uchodziło za jeden z najcięższych grzechów, porównywalnych z morderstwem. Człowiek, który odebrał sobie życie, uważany był za potępieńca, a nawet niebezpiecznego dla lokalnej społeczności demona. Poprzez swój czyn nie zasługiwał na miejsce pochówku w uświęconej ziemi. W Japonii chęć odebrania sobie życia uchodziła za kwestię honoru. Żadna z dominujących religii nie zakazywała samobójstwa. Śmierć samobójcza uchodziła za dobry i godny sposób odejścia. Często wybierano tę drogę, gdyż wydawała się bardziej pożądana niż życie bez celu lub życie ze świadomością ciężkiego występku, który plamił honor całego rodu. Szczególny podziw budziło seppuku, czyli rytualne odebranie sobie życia przez samuraja. Obyczaj ten zniknął w epoce Meiji (1868–1912), ale problem samobójstw w Japonii pozostał. Po dziś dzień wielu Japończyków odbiera sobie życie przez problemy w pracy, w rodzinie lub przez poczucie dotkliwej samotności.

Współcześnie obrządek pogrzebowy w Japonii uległ komercjalizacji i w wielu przypadkach nie różni się od modelu zachodniego, ale nadal można spotkać obrzędy z pogranicza pierwotnych wierzeń. Należy do nich rytuał pogrzebowy sōshiki, który jest wyrazem lęku przed śmiercią i złymi duchami, jakie może ona przyciągać. Rytuały mają zapewnić zmarłemu spokojne przejście w zaświaty, ale także uchronić żałobników i bóstwa przed zmazą śmierci.

Dzisiejsza japońska kultura dąży do marginalizacji rytuałów pogrzebowych i osłabienia wiary w nieprzychylne duchy oraz zaświaty. Lęk przed zmazą zmarłego w pewien sposób został zdekoncentrowany przez instytucje szpitali i domów pogrzebowych, ale mimo to śmierć nadal wyzwala w Japończykach strach. Przykładem może być cyfra 4, którą w języku japońskim wymawia się jako shi. Słowo shi oznacza również śmierć. W myśl magii słowa unika się wszelkich sformułowań, które mogłyby wywołać niepożądany, a zarazem niebezpieczny efekt. W tym przypadku sino-japońskie wyrażenie, określające cyfrę 4, zastąpiono typowo japońskim yon. Ponadto w budynkach unika się czwartych pięter i nie wręcza się drugiej osobie podarków związanych z tą liczbą. Czwórka przynosi pecha, tak jak wszystko, co wiąże się ze śmiercią. Tabu nadal istnieje.

Rysunek z postaciami oni
Rysunek z postaciami oni
Domena publiczna

Kraina Ciemności i kami

W tradycji shintō zjawisko śmierci zostało przedstawione w legendzie o Izanami i Izanagim. W mitologii japońskiej stanowili oni pierwszą parą demiurgów, która na polecenie wielkich niebiańskich bóstw wykreowała i powołała do życia świat. Po zaślubinach, Izanami zaczęła rodzić dzieci. Wydała na świat wyspy Japonii oraz bogów morza, ziemi, wiatru i deszczu. Pewnego dnia wspólne życie bóstw przerwała tragedia. Poród Izanami okazał się ostatnim aktem stworzenia, którego mogła dokonać. Bogini w przeraźliwych męczarniach urodziła boga ognia Homusubiego. Jego gorący ciężar odebrał Izanami życie. Śmierć bogini wszechrzeczy uchodziła za plugawą, więc ona sama musiała odejść do Krainy Ciemności, czyli Yomi no Kuni.

Izanagi nie mógł znieść myśli o utracie ukochanej, więc w akcie rozpaczy i wściekłości zamordował nowonarodzone dziecko. Po kilku dniach żałoby, bóg powędrował w zaświaty, aby sprowadzić małżonkę z powrotem do świata żywych. W rzeczywistości dla Izanami nie było już drogi powrotnej, gdyż spożyła ona śmiertelny posiłek z ogniska Krainy Ciemności. Izanagi przybył pod bramę pałacu duchów i zawołał ukochaną, aby wróciła z nim dokończyć dzieło stworzenia. Bogini była świadoma czynu, który przekreślał możliwość jej powrotu do świata żywych, gdyż znamiona śmierci zaczęły powoli trawić jej ciało. Mimo wszystko, poprosiła duchy ziemi, aby pozwoliły jej odejść. Następnie zwróciła się do męża, aby ten przebywając w podziemnej krainie, nigdy nie patrzył na jej oblicze. Izanagi zmęczony oczekiwaniem, wszedł do pogrążonego w ciemnościach pałacu duchów. Wyłamał więc ząb z grzebienia, który zawsze nosił przy sobie i zapalił go jako pochodnie. W tym momencie jego oczom ukazał się przeraźliwy obraz. Izanami była odrażającym, rozkładającym się trupem. Ciało niegdyś pięknej bogini trawiło robactwo, a jej twarz pokrywała woskowa bladość. Izanagi przerażony okropnym widokiem rzucił się do ucieczki. Reakcja małżonka wywołała w bogini wściekłość i upokorzenie. Rozkazała zmorom i złym duchom ruszyć w pościg za Izanagim, aby go schwytały i rozszarpały na strzępy. Bóstwu udało się uciec i dokonać oczyszczenia. Wejście do Krainy Ciemności przysłonił olbrzymim głazem, którego odsunąć nie zdołałoby nawet milion ludzi. W ten sposób świat żywych i świat zmarłych na zawsze zostały oddzielone od siebie. Izanami przyrzekła, że póki jej małżonek nie powróci, każdego dnia będzie zabierać do swojej krainy tysiąc istnień, natomiast Izanagi odpowiedział, że dzięki jego mocy każdego dnia będzie w stanie powołać do życia tysiąc pięćset nowych istot ludzkich. Małżeńska kłótnia spowodowała, że na świecie swoje żniwo zaczęła zbierać śmierć, a Izanami od tego momentu nazywano Yomotsuōkami, czyli Wielką Boginią Krainy Ciemności.

W japońskich wyobrażeniach kosmogonicznych świat dzielił się na trzy płaszczyzny. Yomi no Kuni było miejscem, które znajdowało się w podziemnych jaskiniach, poniżej sfery zamieszkiwanej przez ludzi. Była to kraina ponura i mroczna, przepełniona wszelkim brudem i nieczystościami. Panujący w Yomi wszechobecny rozkład mógł jedynie przywoływać myśli o nieuchronności śmierci. Nie był to świat przyjazny, ale jednocześnie nie panowała w nim całkowita wrogość względem ludzkiej duszy. W Krainie Ciemności nie istniało pojęcie kary.  Nie zastaniemy tam ognia i tortur. Zmarłego nikt nie rozliczał z doczesnych grzechów i przewinień, bo nie było to miejsce sądu. Paradoksalnie ta smutna przestrzeń, przepełniona rozkładem i nieczystościami, była miejscem ostatecznego oczyszczenia i ponownego odrodzenia. Zmarły, podobnie jak bogini Izanami, musiał poddać się procesowi oczyszczenia z materialnej powłoki, aby uwolnić swoją duszę, która po ukończonym rytuale stawała się bóstwem – kami:

Przedstawienie Oni<br>
Przedstawienie Oni
Domena publiczna
Ciała zmarłych są wycieńczone do tego stopnia, że stają się eteryczne, gazowe, plazmatyczne, czyli osiągają konsystencję duchową, tak że są już zdolne przenikać materię grubą, nie wycieńczoną; i dochodzą do takiej nieważkości, zwiewności, że mechanicznie wznoszą się coraz wyżej i w ten sposób opuszczają teren podziemia, przenosząc się na poziom wyższy, choć nadal ziemski, jako duchy czyste, wyzwolone od ziemskich przywiązań, narowów i pseudowartości, tak że pod względem etycznym są bliskie wolnym wszystkich trosk bogom nieba. Prawdopodobnie nie wzniosą się poza sferę ziemską, gdyż nie mogą się pozbyć pewnych złogów materialności ziemskiej, a przede wszystkim swego zakorzenienia w rodzie (żadne zabiegi czyśćcowe im tego nie odbierają!). Najważniejszym więc dla nich punktem oparcia stają się szczyty gór, na zboczach których zostali pochowani, i stąd błogosławią swojemu rodowi i jego posiadłością.
- W. Kotański, Dziedzictwo japońskich bogów. Uranokracja

W japońskich wierzeniach dusze zmarłych musiały przechodzić bardzo długi okres oczyszczenia, który pozbawiał je fizyczności. Obmyte z ziemskiego brudu dusze wznosiły się na szczyty gór, które zamieszkiwały jako opiekuńcze bóstwa swoich rodzin. Dusze, przyjmując nową formę, powracały do niekończącego się kręgu życia. W pojęciu shintoistycznym świat jest materią, która bezustannie się przekształca. Tak samo i bóstwa będą się odradzać i ulegać przemianie. Z tej nieustannej ciągłości świata wynika, że koncepcja nieba i piekła nie istnieje, gdyż i tak każdy odrodzi się ponownie. Yomi no Kuni w swych wyobrażeniach najbardziej przypomina mityczny Hades, ale jego przeznaczenie przywołuje na myśl chrześcijański czyściec.

h2. Materiał został przygotowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org: "„Wędrówki po historii mówionej, czyli subiektywny przewodnik po relacjach świadków historii”":https://histmag.org/Wedrowki-po-historii-mowionej-22859, zrealizowanego we współpracy z Domem Spotkań z Historią.

<imager src="https://histmag.org/grafika/2021_news_i_redakcyjne/LogoMKDNiS.jpg" width="400" text=""></imager>

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Natalia Stawarz
Doktorantka w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ukończyła również historię na tej samej uczelni. Interesuje się historią i kulturą Dalekiego Wschodu, zwłaszcza Japonii. W zakres jej zainteresowań wchodzi również historia kultury duchowej oraz historia XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem okresu dwudziestolecia międzywojennego. W wolnych chwilach poświęca czas na literaturę, seriale i naukę japońskiego.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy