Opublikowano
2014-07-04 10:40
Licencja
Wolna licencja

Rzecz o tym, jak Krzyżacy zbudowali Warszawę

Głoszenie tez, że Warszawę założyli rycerze zakonu krzyżackiego, wydaje się w Polsce albo tanią prowokacją albo objawem choroby psychicznej. No bo jak prawomyślny Polak może głosić, że jego stolicę założyli ludzie, którzy są równie mocno znienawidzeni jak żołnierze Wehrmachtu i oficerowie SS?! A jednak teza ta ma więcej wspólnego z prawdą, niż bogoojczyźnianie wołanie Warschau ist Polnisch!


1 2

Plakat „Z mroków średniowiecza krucjata przeciwko Polsce” z okresu stanu wojennego – przykład wykorzystywania Krzyżaków jako elementu propagandy antyniemieckiej. Ostatnio podczas promocji w radiu mojego e-booka o wyprawach krzyżowych wygłosiłem tezę, że bez krucjat nie byłoby Krzyżaków, a bez nich Warszawy, do której założenia walnie się przyczynili. Nie wiem jak słuchacze, ale prowadzący audycję miał chyba z tego niezły ubaw i nie do końca uwierzył w to co usłyszał. Wasz skromny Autor starał się jak najlepiej wytłumaczyć słuszność tej tezy, ale chyba nic to nie dało. Do teraz mam wrażenie, że słowa o założeniu Warszawy przez Krzyżaków wprowadziły w konsternację prowadzącego, który potraktował to jako żart – i to chyba dość słaby. A tu nie ma co się śmiać, bowiem teza o krzyżackich początkach Warszawy jest stosunkowo stara i jest typowym przykładem tego jak czysta nauka przegrywa w starciu w ideologią, polityką historyczną i budowaną przez media i kulturę świadomością historyczną.

Zobacz też:

Nie ma co się zresztą dziwić. Krzyżak dla Polaków od setek lat to synonim ekspansjonistycznego Niemca, który tylko czyha na zajęcie słowiańskich ziem. To bydlę, które bez litości gwałci kobiety, zabija mężczyzn i niewoli dzieci, atakując raz po raz polsko-litewskie wioski. Krzyżak to w prostej linii pruski junkier, który bagnetem zmusza nas do porzucenia polskości. Krzyżak to w końcu hitlerowiec, nazista, który szczerząc ociekające krwią zęby goni Polaków do obozów śmierci, a na końcu niszczy doszczętnie symbol polskości, stolicę królestwa, stolicę Rzeczpospolitej – Warszawę. Kto przy zdrowych zmysłach powie, że takie coś założyło Paryż Wschodu? Nikt! Wariat tylko, albo prowokator. Wobec tego będą jednym i drugim i powiem ponownie – Warszawę założyli Krzyżacy.

It's the economy, stupid

Przechodzę zatem do wytłumaczenia się z tych obrazoburczych słów. Zatem, dlaczego Krzyżakom zależało na założeniu Warszawy? Odpowiedź jest stosunkowo prosta: chodziło o interesy i pieniądze, które stały się fundamentem krzyżackiej potęgi w XIV-XV wieku. Wszystko swój początek miało z kolei jeszcze w latach 30. XIII w., kiedy na Mazowsze ściągnął ich Konrad Mazowiecki. Krzyżacy już między rokiem 1233 a 1240 oprócz walki z Prusami zaczęli zakładać w ziemi chełmińskiej miasta. Jednym z nich był Toruń, który w późniejszych czasach wyrósł na jedno z najważniejszych miast handlowych państwa krzyżackiego.

Widok Starego Miasta w Toruniu. Początki Warszawy są silnie związane z tym ośrodkiem (fot. Pko, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution 3.0 Unported).

Źródła pokazują, że już w latach 1242-1263 zakonnicy zaczęli dostawać ponadto od książąt mazowieckich zwolnienia celne, gwarancję swobodnego i bezpiecznego przejazdu oraz inne udogodnienia handlowe. Krzyżacy już w XIII wieku zaczęli oprócz działalności zbrojnej prowadzić zatem i tę gospodarczą i podobnie jak komandorie w Niemczech czy w Italii rozwijały handel m.in. winami, tak na Wschodzie Krzyżacy zaczęli intensyfikować obrót suknem, solą, śledziami czy artykułami luksusowymi importowanymi z Zachodu. Handel ten jeszcze bardziej się rozwinął za sprawą Hanzy, której głównymi rozgrywającymi szybko stały się miasta państwa krzyżackiego, m.in Toruń, a później i Gdańsk. Zakonnicy od XIV w. zaczęli także słać na Zachód towary zakupywane na Wschodzie, m.in. drewno, wosk i skóry zwierzęce. Tutaj główne miejsce zajmowała Ruś, a z czasem i samo Mazowsze. Rozwijając ten obrót finansowy Zakon potrzebował od samego początku bazy na terenie Mazowsza, gdzie ich kupcy mogli w spokoju nadzorować import, eksport i reeksport.

Przeczytaj także:

Oczywiście w owym okresie było miasto mazowieckie, które mogło stanowić takie miejsce, będąc jednocześnie ważnym partnerem handlowym: Płock. Miasto to było jednym z głównych ośrodków miejskich Mazowsza. To miasto, mające wczesnopiastowskie korzenie, od stuleci pełniło ponadto funkcje stołeczne, a jednocześnie dzięki dobremu położeniu stanowiło idealne miejsce wymiany handlowej. W późnym średniowieczu i w epoce wczesnonowożytnej jego miejsce zaczęła zajmować jednak Warszawa i już Henryk Samsonowicz zastanawiał się, czemu to akurat ona, a nie Płock, w XIII-XIV w. stała się dla Torunia ważną placówką handlową. Odpowiedź jest stosunkowo prosta – Płock miał własne wykształcone kupiectwo, które dla kupców dopiero rodzącego się w XIII w. Torunia stanowiłoby konkurencję. Założenie nowego miasta od postaw sprawiało, że kupcy toruńscy pozbywali się tego czynnika. Kupiectwo nowego ośrodka pochodziłoby bowiem z miast, które je zakładało, albo przynajmniej byłoby od niego uzależnione. Torunianie nie potrzebowali bowiem partnera, tylko faktorię kupiecką i takową na przełomie XIII-XIV w. stała się Warszawa.

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Antoniego Olbrychskiego – „Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”:

Autor: Antoni Olbrychski
Tytuł: „Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”

ISBN: 978-83-65156-07-5

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 71

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Słowo się rzekło... Tak więc teraz będzie o dobrym wujku Hitlerze, w miarę chronologicznie.
- Rok 1932, kwiecień, Ełk: "Nie wierzę, żeby był w Niemczech kraj tak wierny, jak kraj Mazurów".
- David Irving: " Gdy Hitler po raz pierwszy w 1933 roku wygłaszał w Reichstagu propolskie przemówienie, nie potrafił zapanować nad reakcjami deputowanych, którzy gwizdali, tupali i jasno dawali mu do zrozumienia, co sądzą o >podlizywaniu się PolaczkomVolkischer Beobachter< twierdził, że towarzysze partyjni z NSDAP powinni ją sobie brać za przykład, w tym również elementy nacjonalistyczne. Sam Hitler zasilił w latach 30. Towarzystwo Polsko-Niemieckie w Berlinie 2 tys. marek z własnej kieszeni, a Józefowi Piłsudskiemu podarował willę w Magdeburgu..."
- Podobno Hitler powiedział, że gdyby miał polskich żołnierzy mógłby podbić cały świat. Nie znalazłem źródła te słowa potwierdzające, więc może to być tylko legenda, chociaż bardzo rozpowszechniona.
- Podczas przesilenia monachijskiego w 1938 r., wg dzienników ppłk. Helmutha Groscurtha, Hitler z pogardą wypowiadał się o Anglikach (słabi, dekadenccy, prowadzeni przez zdegenerowaną arystokrację) i Francuzach (łacińskie kundle i wazeliniarze), jednocześnie głośno wyrażając się z uznaniem o Polsce: "Podziwiam Polaków, to wspaniały naród. Nie dają się zastraszyć. Mogę być przyjacielem Polaków i powiadomię mego dobrego przyjaciela Lipskiego [ambasadora RP w Berlinie - b.], że może na mnie liczyć."
Takich pozytywnych zachowań Hitlera wobec Polski można byłoby przytoczyć znacznie więcej, lecz jest to temat nieco odbiegający od krzyżackości Warszawy.
Zauważyłem, że moi adwersarze - deklarujący przeważnie prawicowe (nie wiem co to znaczy w ich wydaniu, bo ja też jestem prawicowcem) poglądy - nie chcą przyjąć do wiadomości, że Polska przynajmniej do końca XVIII wieku była państwem wielonarodowym i wielowyznaniowym, z okresami, gdy etniczni Polacy byli w mniejszości. Kiedy zaś jesteśmy przy wieku XIII i XIV, to warto byłoby nadmienić, że ówcześni książęta piastowscy znacznie więcej walczyli pomiędzy sobą niż z Krzyżakami, których traktuje się dziś jak ludojadów.



Odpowiedz

@ bartensteiner ,
Jeśli Hitler był takim wielkim miłośnikiem Polaków, jak piszesz,
To dlaczego miał takich nienawistnych do Polaków żołnierzy,
iż nawet do mnie, jako do dzieciaka, dwoma karabinami z odległości zaledwie pięciu metrów mierzyli?
Takie genialny Twój mistrz, a nie umiał dobrać wychować sobie żołnierzy?
Wstyd - dla niego i jego fanatycznych miłośników!



Odpowiedz

@bartensteiner "Jeżeli znasz jakiś pozytywny głos, w wykonaniu któregoś znaczącego zagranicznego medium, pod adresem obecnych polskich władz, to dlaczego go nie wymieniłeś? Nie musi być niemieckie, może być nawet egzotyczne, byle - choćby neutralnie - odnosiło się do obecnej polityki pisowskiej.
- - Masz trochę racji. Trudniej znaleźć poz Polską coś pozytywnego o Polsce niż negatywnego. Nie jest to tylko "zasługą" ludzi i ośrodków PO, czyniącym stale głupie, bardzo głupie donosy na Polskę, w tym także na obecny rząd. Te donosy nie mogą być tam mniej głupie, niż krajowe wypowiedzi Schetyny et consortes, bo niby skąd? Jak "totalna opozycja", to także przeciw rozumowi i etyce.

Brak rozumu, ale za to zmysł węchu TO (totalna opozycja) ma (skąd my to znamy?). Wywęszyła, że na Zachodzie ma podobnych: w gabinetach Unii, w firmach przemysłu aborcyjnego, w związkach gejowskich, w ruchy genderowskim. Na zasadzie "podaj dalej" opinie TO idą w Europę, o której degeneracji inne kontynenty wiedzą od dawna, a także poza Europę. Nawet w Kamerunie podawano informacje o naszej TO, tym razem z niesmakiem i dezaprobatą, co zaskakujące, skoro tam media w rękach trzech tygrysów: Niemiec (tych samych, co maja polskie media), Francji i Anglo-Amerykanów.



Odpowiedz

@bartensteiner , @M.Baran
Pytasz, Barten, czy to dobrze, że w Prusach powstało państwo krzyżackie? Odpowiadasz, że dla Polski było to dobre. No, jeżeli na miejsce bałtyckich Prusów powstało germańskie prusactwo, kojarzone z ogniem i mieczem, a także z Grunwaldem, to może nie tak dobrze...
Czy to dobrze, że dzięki krzyżakom powstała Warszawa? To pytanie należało dokończyć: ... nadto z Hanną Waltz na czele!
Otóż w dzieciństwie , pasąc bydełko, śpiewaliśmy sobie przyśpiewkę: „Kto tu śpiewać będzie, jak mnie tu nie będzie, cała ta dolina zasmucona będzie!” Podobnie, gdyby krzyżaków w Polsce nie było, to sam smutek i nędza! Nie czujesz, że to chore?

Zarzucasz mi brak chrześcijańskiej wrażliwości na cierpienia Niemców w czasie wojny i po wojnie. Otóż kiedyś w Poradniku Rodzinnym widziałem obrazek, jak babcia wychyla się z okna i woła w kierunku podwórka: „Piotruś, nie bij Hanusi, bo się spocisz!” Nieszczęśliwi Niemcy, bo nie miał ich kto upomnieć i tak bili tę Hanusię nad Wisłą, że aż się biedacy spocili! I nie ma im kto współczuć... , a mimo to „nigdy też nie mówią o należnych im odszkodowaniach za krzywdy”. Więc Ren i Łaba pełne ich łez, spływających do Morza Północnego! Biedni!

Przewidujesz, Marku, że Polska, uzyskawszy reparacje, zmarnuje je jak Grecja kredyty, bo takie ich nieróbstwo... itd. Otóż nie, inaczej to widzę! Zdegenerowana Europa uczyniła tam sobie , w Grecji, podatkowe raje.: grcekie banki były używane na przerzuty brudnych pieniędzy na Cypr, a stamtąd nawet na konta Putina czy kogoś tam w Moskwie (pamiętasz casus Ałganowa i naszych dwóch prezydentów?). Otóż Grecy zostali przez europejskie banki (w tym niemieckie) totalnie zdemoralizowani. Udawało się to do czasu! Ofiarą ich przestępczości padłem i ja, a właściwie mój komputer, gdy mi facet polski, z podatkowego raju na Cyprze zainstalował zdalnie sterowane reklamy, doczepiające się do sztucznie wprowadzonych linków w moich tekstach w przeglądanych stronach www, a nawet w pisanym przeze mnie Wordzie. Niektórzy sprawcy i ich mocodawcy zostali w końcu zidentyfikowani. Ale męka trwała kilka lat!

Zarzucasz mi Marku, „kompleks niemiecki”. Nie, dotąd tego nie miałem (to mi dopiero grozi, bo obserwuję kolejną antypolską agresję, na razie na forum Europy, która ma zniszczyć morale obywateli i stan państwa).
Nie miałem dotąd antyniemieckiego kompleksu do tego stopnia, że np. w tym roku wcale nie pomyślałem o owych niemieckich bandytach, którzy z wizytą przyjaźni „zagościli” na moim podwórku, obdarzając troje dzieci podarunkami. Jeden z nich wykrwawił się, dobrze, że nie na śmierć, drugi dostał padaczki i umarł przedwcześnie, a ten trzeci żyje szczęśliwie ze swoimi zdrowotnymi udrękami i sam sobie z Niemców płaci reparacje: w tym roku wydał już... 19 tysięcy złotych!!. (opowiem Ci szczegółowo, ale tylko na telefon, po wcześniejszym uprzedzeniu).



Odpowiedz

@ Atimes: No cóż. Każde pokolenie ma inny pogląd na Niemców a o Grekach - z mojego punktu widzenia - mogę powiedzieć, iż chyba przecenili swoje "zdolności". Byłem tam kilka razy i pewne cechy ich postępowania widać "gołym okiem". Powszechnym a idącym w tysiące, zjawiskiem były, nawet dość duże budynki, z których np. sterczał jakiś nieskończony słup z wystającym zbrojeniem. Przy pierwszym pobycie myśleliśmy iż to jakaś dziwna fantazja, może niedoróbka. Podczas drugiego i w następnych wyjazdach, już wiedziałem, iż są to obiekty "w trakcie budowy", które jednakże można użytkować (np. nasz 3 piętrowy hotel). Tyle, że nie płaci się podatku od nieruchomości a i katastralny (jeśli jest) to od wartości samego gruntu. Czy taki sposób podpowiedziały a może narzuciły im wstrętne banki?
PS Cypr to Grecy ale nie Grecja.



Odpowiedz

@ Atimes
Większość Polaków nie potrafi zauważyć, że nasze granice z Niemcami (pomijam tu oficjalne nazwy państw) były znacznie bardziej pokojowe niż granice wschodnie. Przywołuje się natomiast zmyślone Psie Pole lub faktyczny Grunwald, by wykazać nasze odwieczne zmagania z "teutońską zarazą". Pomija się przy tym, że ok. 1/3 naszych wojsk pod Grunwaldem była niemieckojęzyczna, a prawie wszyscy walczący po polskiej stronie najznamienitsi rycerze byli etnicznymi Niemcami, co sprawia że np. Litwini w tej bitwie niemal nie zauważają Polaków. Marginalizuje się natomiast w naszej historiografii to, że niemal nieustannie na naszych wschodnich granicach i poza nimi toczyły się walki i odbywały wielkie bitwy, z których wiele było większych od Grunwaldu.
Najbardziej jednak oburza mnie, gdy obecne potępienie władz Polski przez cały świat przypisujesz wrogości Niemiec, nie zważając na to, że Angela Merkel jako ostatnia ze światowych przywódców demokratycznych zabrała głos w tej sprawie. Gdyby nie zabrała głosu, to prawdopodobnie nadal wszystkiemu winien byłby R. Sikorski i jego żydowska żona, źle usposabiający światowe media do pisowskiej władzy.



Odpowiedz

@ bartensteiner, piszesz, że obecne potępienie władz Polski przez cały świat przypisuję wrogości Niemiec, nie zważając na to, że Angela Merkel jako ostatnia ze światowych przywódców demokratycznych zabrała głos w tej sprawie. Gdyby nie zabrała głosu, to prawdopodobnie nadal wszystkiemu winien byłby R. Sikorski i jego żydowska żona, źle usposabiający światowe media do pisowskiej władzy.

Otóż po pierwsze, nie "cały świat" potępia władze Polski, tylko ten, jednostronnie informowany przez niemieckie media w Polsce (około 75%), i władze unijne (czyt. niemieckie).

Po drugie Aniela przez przyjaźń do Donalda, któremu nie chciała szkodzić, powstrzymywała się od zabierania głosu, do czasy, kiedy zorientowała się, że to się opłaci wyborczo w społeczeństwie niemieckim, co jest szczególnie niebezpieczne!, gdyż ujawnia, jakie jest społeczeństwo. Tak chyba działa ich powojenny syndrom. Podobnie było po I wojnie światowej, co sobie Niemcy zechcieli fetować kolejnym zwycięstwem, by przykryć piętno tamtej klęski.
Bo "Niemcy nie mogą przegrywać", Deutsch przecież "Uber alles!"

Po trzecie "polskie obozy" nie są nowością czasów Kaczyńskiego i PIS. Są one wcześniej wymyślone i rozgłaszane, tylko że wiesz, iż "Państwo Polskie było wtedy na papierze", jak ogłosił o swoich czasach, o czasach PO, ich minister Sikorski.



Odpowiedz

@ bartensteiner : Właśnie to, że nasze granice z Niemcami były znacznie bardziej pokojowe niż granice wschodnie to jest wielki błąd polskiej polityki w czasach od XV w. Polacy zamiast prowadzić bezsensowne bitwy na wschodzie powinni byli zadbać o swoich współrodaków żyjących pod niemieckim jarzmem na prapolskiej ziemi i odbić polskie ziemie wraz z polską ludnością, która jeszcze przez wieki utrzymywała polskość na tych ziemiach. Brak dbałości o ziemie rdzennie polskie spowodował butę Niemców oraz to, że te rdzennie polskie ziemie śmią oni czasem nazywać "niemieckimi". Gdyby nie te błędy polskiej polityki, to do dziś nie byłoby mniejszości niemieckiej w Polsce, będącej de facto zniemczonymi Polakami. A i liczba folksdojczy (pisownia celowa) byłaby niewspółmiernie niższa.
Co do bitwy na Psim Polu, to istnieją w tej sprawie kontrowersje. Prawda jest taka, że więcej argumentów przemawia za tym, iż taka bitwa istotnie miała miejsce. Ja osobiście przychylam się właśnie do tej wersji.
Z "teutońską zarazą" Słowianie zmagają się od czasów państwa Franków, gdy siłą zaczęto podbijać słowiańskie ziemie na wschód od Renu. Tak, tak - od Renu - nie pomyliłem się w nazwie rzeki, bartensteinerze (niem. Rhein). To nasza m.in. polska wina, że pozwoliliśmy na wielowiekową germanizację naszych odwiecznych słowiańskich ziem.
Zgodzę się, że wśród polskich wojsk w bitwie pod Grunwaldem jakaś część była niemieckojęzyczna, w tym Niemcami z pochodzenia byli znamienici polscy rycerze. Nie uważam poza tym, aby marginalizowało się w polskiej historiografii wielkie bitwy, które miały miejsce na wschodzie. Jest to nieprawda. Z drugiej strony wśród wojsk krzyżackich spora ich część mówiła po polsku. Polakami z pochodzenia byli też niestety słynni nazistowscy dowódcy i oficerowie, tacy jak np. Otto Skorzeny, Erich von dem Bach-Zelewski, Erich von Manstein (pierwotne nazwisko von Lewinski) czy podobno nawet Heinz Guderian.
Co do tekstu na tematy współczesnej polityki, to pragnę zwrócić Ci uwagę bartensteinerze, że wchodzić na grząski grunt. Angela Merkel zabrała głos, jako ostatnia, bo poprzednie głosy z JEJ INSPIRACJI nie wywołały pożądanego skutku. Polski rząd nie ugiął się przed absurdalnymi naciskami zagranicznych polityków. Ponadto ostre wypowiedzi pod adresem Polski i polskiego rządu przeprowadziły i do dziś przeprowadzają inni niemieccy politycy oraz media. Dosłownie nie ma dnia, by któraś z niemieckich poczytnych gazet nie atakowała Polski. Wychodzi zatem ponownie buta i poczucie wyższości Niemców w stosunku do Polaków, którzy do tej pory traktowali Polaków, jak "przyjaciół". Bo Polacy w osobie polskiego rządu realizowali taką politykę, która Niemcom odpowiadała. Próba wybicia się na samodzielność, spowodowała frustrację, gniew i naciski ze strony Niemiec, które wykorzystywały do realizacji swych celów kompleksy Polaków. Obecny polski rząd, nie ugiął się pod naciskami i twardo realizuje polski interes narodowy. Kompleksy są mu również na szczęście obce, w przeciwieństwie do poprzedniej serwilistycznej władzy w Polsce.
Co do niejakiego R. Sikorskiego, to szkoda klawiatury na tego bankruta politycznego. Facet wraz ze swoją niepolską żoną lży na Polskę gdzie tylko może. Nie umie pogodzić się z klęską swoją i partii, której był ostatnio ministrem. Postać jak najbardziej odrażająca, przywołująca skojarzenia z jak najgorszymi XVIII-wiecznymi targowiczanami. Pocieszeniem jest to, że jest to osoba z małym i dodatkowo coraz mniejszym wpływem na politykę, która po aferze z podsłuchami u Sowy nigdy już raczej nie odzyska pozycji, którą posiadała jeszcze 2 lata temu.
Na koniec dodam, że zagranie z "reparacjami wojennymi" były majstersztykiem w wykonaniu rządu PiS i samego Kaczyńskiego. Ta sprawa zaskoczyła Niemców.
Przyjdzie też czas także i na prostowanie historii Słowian zakłamanej przez Niemców i z taką zajadłością bronionej przez ich polskich serwilistów. Na wszystko przyjdzie czas, bo już widać, że nadchodzi.
Aby nie być oskarżony o antyniemieckość, dodam że kontakty polsko-niemieckie między zwykłymi ludźmi są w zdecydowanej mierze jak najbardziej poprawne. Osobiście sam mam wiele takich kontaktów, dość często bywam w Niemczech (mieszkam 50 km od granicy) i naprawdę nie mogę narzekać.



Odpowiedz

@ Atimes
Jeżeli znasz jakiś pozytywny głos, w wykonaniu któregoś znaczącego zagranicznego medium, pod adresem obecnych polskich władz, to dlaczego go nie wymieniłeś? Nie musi być niemieckie, może być nawet egzotyczne, byle - choćby neutralnie - odnosiło się do obecnej polityki pisowskiej. Pomimo że nie jestem sympatykiem obecnej władzy, bacznie śledzę pisowskie media, które aż piszczą, by takie, dobre dla siebie, oceny gdzieś znaleźć. Może Ty im pomożesz?



Odpowiedz

@ Adrian Leszczyński
Skoro uważasz, że bitwa na P:sim Polu rzeczywiście się odbyła, dlaczego nie przytaczasz jakiegoś za tym argumentu? Ja, ze swej strony, pozwolę sobie zauważyć, że nie ma o niej mowy w kronice nadwornego dziejopisa Bolesława Krzywoustego, pomimo że została zakończona zaledwie kilka lat po rzekomej bitwie. Nie ma również o niej mowy w innych współczesnych źródłach. Także badania rzekomego pola bitwy przy użyciu nowoczesnego sprzętu nie wykazały w ziemi jakichkolwiek bitewnych artefaktów.
Wydaje mi się ponadto, że nie przemyślałeś swego wpisu, bo dowodzisz prawdy, której ja również jestem gorącym orędownikiem, a która jest Ci tak przykra. Otóż, kiedy ja wykazuję, że po polskiej stronie, przeciwko Krzyżakom, walczyli niemieccy rycerze, Ty, w swej wspaniałomyślności wykazujesz, że transfery narodowościowe odbywały się także w drugą stronę, bo u wielu hitlerowskich oficerów można dopatrzyć się polskich korzeni. Mógłbym, ze swej strony, dodać do tego wiele pozytywnych słów Hitlera o Polakach, które zapewne przyjąłbyś z obrzydzeniem i niedowierzaniem.
Kiedyś już na tym forum cytowałem słowa premiera Prus z 1868 r. hrabiego Ottona von Bismarck-Schoenhausen, który napisał, że: "Prusacy stanowią silną mieszaninę elementów słowiańskich i germańskich. To jest główna przyczyna ich użyteczności w państwie.". Jest to jeszcze jeden przyczynek do ewentualnego zbratania się naszych narodów.
Rozumiem możliwość zaistnienia antyniemieckiej fobii, ale dlaczego na gruncie historycznym? Jeżeli tak będzie dłużej, to niedługo w zreformowanych podręcznikach do historii dzieci będą czytały, że w bitwie pod Grunwaldem polskimi wojskami, składającymi się głównie z żołnierzy wyklętych, dowodził Jarosław Kaczyński.



Odpowiedz

@ bartensteiner. A jacy to najwybitniejsi rycerze spod Grunwaldu byli Niemcami? Proszę podać konkretne przykłady i źródła na potwierdzenie tego twierdzenia.



Odpowiedz

@ Jim Bean; Jednym z nich był Marcin z Wrocimowic - chorąży Królestwa. W poprzednim wydaniu hasła z Wikipedii była o tym mowa, w obecnym jakoś już nie. Oby tak dalej i nie znajdzie kolega niczego oprócz?? No własnie czego?



Odpowiedz

@ Jim Bean
Pochodzenie niemieckie rodów Zawiszy Czarnego, Zyndrama z Maszkowic, Mikołaja Trąby i wielu innych wskazuje Jan Długosz, potwierdzają to także ich niemieckie herby oraz germańskie imiona przodków wyżej wymienionych. Natomiast Marcin z Wrocimowic, pod Grunwaldem chorąży ziemi krakowskiej, był potomkiem niemieckiego rodu mieszczańskiego ze Lwowa, ożenionym ze szlachcianką. Trudno znaleźć dobre opracowanie historyczne tego tematu, bowiem spodziewane rezultaty takich prac będą bardzo "niepatriotyczne", gdyż olbrzymia większość naszego rycerstwa była proweniencji niemieckiej. Rycerze ci, jeżeli nawet dostąpili pasowania w swej poprzedniej ojczyźnie, to jako młodsi synowie rodów feudalnych nie znajdowali tam satysfakcjonującej ich pozycji - wobec panującej na zachodzie Europy zasady majoratu. Przybywali do nas głównie podczas walk o prymat władzy w Królestwie podczas rozdrobnienia dzielnicowego, zwłaszcza za Łokietka, co było dlań korzystniejszą opcją niż np. udział w krucjatach. Zauważmy, że w tych czasach nie było ankiet z rubryką przeznaczoną na narodowość, więc o pochodzeniu etnicznym tych rycerzy, jeżeli nie znaleźli się na kartach kronik, możemy wnioskować jedynie w oparciu o ich imiona i imiona przodków oraz o proweniencję ich herbów.



Odpowiedz

@ bartensteiner : Nie przytaczam żadnych argumentów związanych z bitwą na Psim Polu, ponieważ jest to wątek uboczny niniejszej dyskusji. Ale skoro mam odnieść się do Twoich opinii, to nie piszesz prawdy na ten temat. O bitwie, tudzież potyczce wspomniał współczesny Bolesławowi Krzywoustemu Gall Anonim. Nie wymienił on dokładnie miejsca potyczki, wspomniał jedynie, iż doszło do niej w pobliżu Wrocławia. Nazwę Psiego Pola wspomniał natomiast Wincenty Kadłubek, piszący swe słowa w czasach panowania syna Krzywoustego - Kazimierza Sprawiedliwego. ja im wierzę, Ty bartenteinerze - nie musisz. Tak samo jak wierzę dawnym kronikarzom, że Słowianie dawniej nazywani byli Wandalami. Badania genetyczne, o których piszemy pod innym artykułem zdają się to potwierdzać. nie ulega także wątpliwościom, że w czasach panowania Bolesława Krzywoustego miał miejsce najazd niemiecki na Polskę. To, że sprzęt nie wykazał w ziemi jakichkolwiek bitewnych artefaktów nie jest żadnym dowodem. Niejaki Godłowski też nie znalazł na przestrzeni 200 lat żadnych artefaktów i na tej podstawie sformułował swą bzdurną teorię. Artefakty znaleziono później i są znajdowane nadal.
Jedyne co jest dla mnie przykre, bartensteinerze to kłamstwa historyczne. Niczym innym bardziej się nie brzydzę niż kłamstwami i głupotą. To, że niektórzy polscy rycerze mieli niemieckie korzenie nie jest dla mnie niczym zaskakującym ani szokującym. Jest to zgodne z prawdą i dlatego nie gorszy mnie to. Tak samo jak zgodne z prawdą jest to, że polskie pochodzenie mieli niektórzy hitlerowscy dowódcy wojskowi i SS. Niektórzy niemieccy żołnierze z czasów II w.ś. mieli także żydowskie pochodzenie. Powstała nawet na ten temat obszerna książka. w drugą stronę, bo u wielu hitlerowskich oficerów można dopatrzyć się polskich korzeni. O pozytywnych słowach Hitlera o Polakach słyszałem, jednak nie ma bezsprzecznych dowodów na to, że rzeczywiście takie słowa padły. Nie wiem czy mamy to samo na myśli, ale jeśli masz jakieś informacje na ten temat, to z chęcią i bez obrzydzenia się z nimi zapoznam. Troszkę nie doceniasz mojej wiedzy, bartensteinerze.
Na koniec, Szanowny bartensteinerze pragnę Ci ponownie zwrócić uwagę, żebyś darował sobie swoje polityczne "wycieczki". Dyskutujemy o historii, a nie o współczesnej polityce. Jeśli chcesz podyskutować o polityce i wraz z innymi dyskutantami chcesz się poużalać na obecny demokratycznie wybrany rząd RP, to proponuję forum Newsweeka lub Gazety Wyborczej. Będziesz tam miał posłuch i wiele lajków. Tak będziesz mógł szerzyć swoje mało poważne fantazje nt. J. Kaczyńskiego i jego dowództwa zarówno w bitwie pod Grunwaldem, na Psim Polu jak i w bitwie pod sejmem w grudniu 2016 r., gdy w wigilijną noc długich noży brutalnie i bezwzględnie wyciął w pień pokojową manifestację miliardów Polaków (wg słów J. Muchy) i jak przed rzezią cudem uchronił się zbawca narodu, Ryszard P., uciekając w ostatniej chwili na Maderę.



Odpowiedz

@ bartensteiner :
"Jeżeli znasz jakiś pozytywny głos, w wykonaniu któregoś znaczącego zagranicznego medium, pod adresem obecnych polskich władz, to dlaczego go nie wymieniłeś? Nie musi być niemieckie, może być nawet egzotyczne, byle - choćby neutralnie - odnosiło się do obecnej polityki pisowskiej. Pomimo że nie jestem sympatykiem obecnej władzy, bacznie śledzę pisowskie media, które aż piszczą, by takie, dobre dla siebie, oceny gdzieś znaleźć. Może Ty im pomożesz?"

Problem w tym Drogi bartensteinerze, że obywateli polskich, którym obcy jest kompleks niższości mają w głebokim poważaniu to, co o polskim rządzie piszą zagraniczne, głównie lewicowe, zachodnioeuropejskie media. Niezakompleksieni i patriotycznie usposobieni polscy obywatele zwracają uwagę na to, jak obecny polski rząd realizuje interesy polskich obywateli, jak rozwiązuje polskie problemy. To odróżnia tych Polaków od elektoratu poprzedniej władzy - zakompleksionej i mało patriotycznej, niestabilnej, chwiejnej zbieraninie, silnie uzależnionej od wieloletniej propagandy Gazety W. i TVN'u.
Martwienie się o opinię zagranicznych mediów świadczy o niczym innym jak o kompleksach. Nigdy nie miałem wątpliwości, że Twoje uwielbienie wobec Niemców ma swoją genezę właśnie w gigantycznych kompleksach, jakie od lat na niniejszym forum nachalnie serwujesz innym dyskutantom, czy doprowadziłeś do szewskiej pasji Atimesa.
Nie mam też wątpliwości, że teoria allochtoniczna serwowana na polskich uczelniach to nic innego jak tylko efekt megakompleksów polskich elit naukowych. Teoria ta z nauką ma niewiele wspólnego. Jest efektem tylko i wyłącznie polskiego kompleksu niższości uważającego wszelkie zachodnie wynalazki, teorie i rozwiązania za z góry lepsze, bo zachodnie - bez refleksji nad ich racjonalnością i bez krytycyzmu nad ich wiarygodnością.



Odpowiedz

Powróćmy do tematu zasadniczego. Brak mi w omawianym artykule przynajmniej próby odpowiedzi na pytanie: czy dobrze się stało, że w Prusach powstało państwo krzyżackie? Kiedy kilkanaście lat temu litewski historyk Alfredas Bumblauskas (a za nim inni) stwierdził jednoznacznie, że był to fakt wielce pozytywny dla Litwy i regionu, u nas podniosły się gromkie głosy oburzenia przeciwko takiej ocenie historii. Wkrótce jednak nadeszła refleksja i zaczęto zauważać również dobre strony sąsiedztwa z bardziej zaawansowaną cywilizacją, która była wzorem - choćby w zakresie administracji państwowej - także dla wielu krajów Europy Zachodniej. Nie potrafimy więc dziś jednoznacznie powiedzieć, czy np. powstałaby Warszawa, gdyby nie inicjatywa Krzyżaków, którzy skłonili mieszczan Bremy i Torunia do stworzenia miasta w górze Wisły od Płocka. Gdyby nawet powstała, to zapewne o wielkości i znaczeniu (nic im nie ujmując) jakiegoś Czerska lub Wyszogrodu.
PS.
@Atimes. Chyba tylko brakiem chrześcijańskiej miłości bliźniego można wytłumaczyć brak Twej wrażliwości na wojenne i powojenne cierpienia Niemców. Moja rodzina również wycierpiała w czasie wojny (dziadek ze strony matki został zastrzelony na ulicy w Warszawie, wujek zmarł w Alei Szucha, matka i babcia siedziały na Pawiaku, ojciec był w rosyjskim łagrze), lecz nigdy, ale to nigdy, nie mówiło się w domu z nienawiścią o Niemcach lub Rosjanach. Nigdy też nie mówiło się o odszkodowaniach za krzywdy.
Natomiast projekt zmian w obecnym kodeksie karnym jest tylko przedsięwzięciem propagandowym, bo proponowane przez PiS przepisy o obronie koniecznej już są, a ich prezentacja ma służyć jedynie pozorowanej reformie prawa.



Odpowiedz

Ponownie obok tematu, który jak się wydaje unaocznia nam nasz "kompleks niemiecki".
Tak jest! Domaganie się reparacji kilkadziesiąt lat po tym, jak wypadało by to zrobić, uważam za żebractwo lub za błąd w rozumieniu Talleyranda. Obrażamy sami siebie czyniąc to. To już złośliwość z mojej strony, lecz żądając reparacji w 70 lat po wojnie, w sposobie rozumowania zbliżamy się do tych współczesnych posłów ukraińskich, którzy wpadli na pomysł zażądania reparacji od Mongolii za ich najazdy z trzynastego i późniejszych wieków.
Grecja – powtarzam – w większości sama sobie jest winna. Żyjąc na kredyt, zrujnowali własne rolnictwo i tłumaczą się niskimi cenami etc. A przecież leżące w podobnej strefie klimatycznej Włochy czy Hiszpania nie poszły „tą drogą”. Zachodnia część Rodos, czy płaskowyż Lasithi na Krecie, jeszcze nie tak dawno, były największymi ogrodami Morza Śródziemnego. A dotacje na nieistniejące uprawy się brało! Do tego dodawszy, nieznane gdzie indziej a warte rocznie co najmniej 5 miliardów euro 14 i 15 pensje, oraz naprawdę powszechne i chyba tolerowane przez władze niepłacenie podatków, dochodzimy do astronomicznych, jak na 10 milionowy kraj, kwot. A ohydni Teutoni po kilkunastu latach mieli czelność upomnieć się, choćby o częściowy, wręcz symboliczny zwrot, nie dotacji a kredytów. Tak więc kończąc, „trza harować i majętności przysparzać” a nie oglądać się na innych. Jako naród stać nas na to.



Odpowiedz
Marcin Sałański

Historyk, dziennikarz prasowy i telewizyjny, wieloletni współpracownik Histmag.org, autor popularnych e-booków. Współpracował m.in. z portalem Historia i Media, Wydawnictwem Bellona i Muzeum Niepodległości w Warszawie. Był również członkiem redakcji kwartalnika „Teka Historyka”. Interesuje się historią średniowiecza, dziejami gospodarczymi, popularyzacją historii i rekonstrukcją historyczną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org