Opublikowano
2009-04-10 01:46
Licencja
Wolna licencja

Sergio Toppi – „Opowieści Szeherezady” – recenzja i ocena

Niektóre historie były przedstawiane i interpretowane na nowo tyle razy, że na pozór nic ciekawego i odkrywczego nie można już w oparciu o nie stworzyć. Baśnie tysiąca i jednej nocy są jednym z utworów, które twórcy kultury z wielką namiętnością wykorzystują od lat. Dlatego tez widzieliśmy już kilkunastu Sindbadów, z 400 rozbójników, magiczne lampy i dżinów, w rozmaitych konwencjach. Wydawać by się mogło, że w tym temacie wszystko zostało już powiedziane. Jednak zbiór baśni powstały w X wieku nadal inspiruje i kolejni twórcy sięgają po niego w nadziei, że uda im się stworzyć dzieło, które przetrwa może nie tak długo, jak oryginał, ale przynajmniej kilka lat na rynku.


Autor: Sergio Toppi
Tytuł: Opowieści Szeherezady
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2008
ISBN: 978-83-237-2515-2
Format: 290×215
Oprawa: twarda
Liczba stron: 216
Cena: 99 zł

Ocena naszego recenzenta: 8,5/10
(jak oceniamy książki?)

Nie sądzę, aby „Opowieści Szeherezady”, komiks Sergio Toppiego wydany niedawno w Polsce, przetrwał najbliższe 1000 lat, za to niewątpliwie zapewnił on włoskiemu rysownikowi miejsce wśród najwybitniejszych twórców popkultury zafascynowanych cywilizacją Bliskiego Wschodu. Okazuje się to nawet znaczniejszym osiągnięciem, gdy weźmiemy pod uwagę, że forma jakiej poświęcił się Toppi zbliża go raczej do hollywoodzkich scenarzystów.

„Opowieści Szeherezady” to drugi wydany w Polsce album Sergio Toppiego. Pierwszy, komiks o Janie Pawle II, którego był współautorem, przeszedł bez echa i nie dotarł do większości miłośników jego stylu. Dlatego czekali oni na moment, w którym któreś z wydawnictw zdecyduje się opublikować dzieło wybrane spośród sztandarowych osiągnięć włoskiego mistrza komiksu. Nie może dziwić, że z wielkim entuzjazmem zareagowali na wiadomość, że Egmont w cyklu „Plansze Europy” wydaje zbiorcze opracowanie 2 tomów Sharaz-De, jednego z najlepszych komiksów Toppiego.

Fabuła komiksu rożni się jedynie szczegółami od tej przedstawionej w oryginale. Król Szahrijar, gdy odkrywa, że jego małżonka jest niewierna ścina jej głowę, po czym rozkazuje co noc przyprowadzać do swoich komnat jedną dziewicę, która spędzi z nim noc a następnie podzieli los królowej. Zemsta sułtana zakończyła się, gdy przybywa do niego Szeherezada, którą pięknem swych opowieści powstrzymała króla od zgładzenia jej.

Każdy rozdział przedstawia jedną z 10 opowieści, które są powiązane wyłącznie narratorem i decyzją króla o ocaleniu życia Szeherezady na kolejną noc, co sprawia, że komiks ma bardzo luźną strukturę i można czytać fragmenty w oderwaniu od całości utworu. Jeśli chodzi o treść, to wybór autora padł na mniej znane baśnie, dlatego też dla czytelnika, który „Baśnie 1001 nocy” zna wyłącznie z utworów nimi inspirowanych ich zakończenia mogą nie być oczywiste, co jest dużym plusem przy wyborze tak znanej tematyki. Wydaje mi się jednak, że dla autora to nie fabuła jest najważniejsza. Sama, znając doskonale zakończenia większości historii, z przyjemnością przewracałam strony, aby ujrzeć kolejne baśniowe obrazy.

Jeśli chciałabym przekonać kogoś o tym, że komiks jest sztuką, to „Opowieści Szeherezady byłyby, zaraz obok „Przybysza” Shauna Tana i historii ilustrowanych przez Dave'a McKeana, głównym rekwizytem potwierdzającym moje słowa. Większość plansz tego komiksu, gdyby tylko zostały oprawione w ramy, mogłaby zawisnąć na ścianie dowolnej galerii sztuki współczesnej. Autor zrezygnował z tradycyjnego podziału na kadry, co sprawia, że obrazy i postacie przenikają się i tworzą wielopłaszczyznową kompozycję. Warto zauważyć, że w wielu przypadkach grafiki są luźną interpretacją słów Szeherezady i stanowią jedynie klimatyczne tło dla narracji, tak że momentami komiks formą zbliża się do powieści ilustrowanej. Jedynym zabiegiem artystycznym autora, co do słuszności którego mogłabym polemizować jest zamieszczenie 2 kolorowych rozdziałów, które wyróżniają się na tle pozostałych.

Chociaż jestem przeciwniczką wydawania każdego komiksu w wersji „de lux”, co jest ostatnio popularną praktyką, to nie wyobrażam sobie „Opowieści Szeherezady” wydanych w gorszej formie niż ta, którą wybrał Egmont, czyli format A4, papier kredowy i twarda okładka. Cena (99 złotych) niestety może być odstraszająca nawet biorąc pod uwagę ładne, chociaż standardowe jak na komiks tej klasy wydanie. Jednak każdy fan komiksu kupujący polskie wydania zdążał się już przyzwyczaić do faktu, że za swoje ulubione pozycje musi sporo zapłacić.

Jeśli „Opowieści Szeherezady” nie są jednym z najciekawszych komiksów wydanych w ostatnim czasie to na pewno należą do najpiękniejszych. Dlatego otrzymuje ode mnie najwyższą ocenę, jaką mogę dać adaptacji innego dzieła.

Zredagował: Kamil Janicki


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Zadek Szeherki |

MacKean a nawet Shaun Tan to by mogli stalówki czyścić Toppiemu.



Odpowiedz
Monika Florek

Studentka mechatroniki na Akademii Górniczo-Hutniczej. Zapalona fotografka i miłośniczka wszelkiego rodzaju elektronicznych gadżetów. Bywalczyni i organizatorka konwentów fantastyki oraz członkini Stowarzyszenia Rzeszowski Klub Fantastyki „Nawigator” oraz Podkarpackiego Klubu Miłośników Fantastyki „Reanimator”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org