Sprzeciw wobec apartheidu w RPA

W 1990 roku Republika Południowej Afryki oficjalnie odeszła od zbrodniczej polityki apartheidu. Sposób w jaki tego dokonano budzi nadzieję, że wspólne budowanie jednego kraju przez ludzi o różnych kolorach skóry jest możliwe.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Zobacz też : W drodze do apartheidu. Historia Afryki Południowej w wielkim skrócie (cz. 1)

Apartheid w języku afrikaans oznacza „oddzielenie” lub „separację”. Terminem tym określano ideologię, która głosiła, że różne rasy niejako od urodzenia przeznaczone są do różnych celów i nie wolno ich mieszać. Dokładniej rzecz ujmując: że biali ludzie stworzeni są do władzy, natomiast ludność czarnoskóra i kolorowa do pracy fizycznej. Od 1948 roku apartheid był oficjalną linią polityki państwowej w Republice Południowej Afryki. Jednak słowo to można było usłyszeć już wcześniej, wśród haseł politycznych z lat trzydziestych XX wieku. Stojące za nim praktyki i przekonania są jeszcze starsze – sięgają aż do początków europejskiego osadnictwa w Afryce.

Wielki Trek, czyli migracja Burów w głąb kontynentu afrykańskiego, jest jednym z mitów założycielskich afrykanerskiej tożsamości (aut. G. S. Smithard i J. R. Skelton, domena publiczna).

Historyczne tło apartheidu

Biały człowiek na południu Afryki pojawił się za sprawą Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Przybywający tu od XVII wieku osadnicy, z których większość była kalwinistami, stworzyli społeczność Burów. Ci z czasem zaczęli określać się jako ludność miejscowa i nabrali własnej tożsamości. Ta natomiast kształtowała się w oparciu o strach przed o wiele liczniejszymi czarnoskórymi tubylcami i poczuciem wyobcowania w kraju tak odległym od ówczesnego „europejskiego centrum świata”. Jednocześnie przybysze dominowali pod względem technologii i umiejętności organizacyjnych. Z połączenia tych doświadczeń narodziło się przekonanie o własnej wyższości i szczególnej „misji” Burów w Afryce, wzmacniane dodatkowo ich przekonaniami religijnymi.

Tymczasem w wyniku wojen napoleońskich południowoafrykańskie tereny, zarządzane dawniej przez Holenderską Kompanię Wschodnioindyjską, dostały się pod panowanie Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy w 1833 roku znieśli niewolnictwo na terenie wszystkich swoich kolonii, co stawiało na głowie świat południowoafrykańskich osadników. Tarcia pomiędzy Koroną, chcącymi utrzymać dawne porządki Burami oraz czarnoskórą ludnością doprowadziły do wybuchu dwóch tzw. „wojen burskich” (1880-1881 oraz 1899-1902). Ostatecznie z dawnych brytyjskich kolonii: Transwalu, Oranii, Natalu i Przylądkowej w 1910 roku powstał Związek Południowej Afryki, posiadający co prawda status brytyjskiego dominium, jednak znajdujący się pod lokalną władzą Burów.

Zwycięstwo nacjonalizmu

Znaki informujące o wstępie tylko dla białych i zakazie wprowadzania psów na plażę w Cape Town, 1985 rok (fot. Ullischnulli, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).
Wówczas rozpoczął się proces prawnego sankcjonowania segregacji rasowej na południu Afryki. W 1911 roku uchwalono Miners and Workers Act, wprowadzający rozróżnienie między białymi i czarnymi pracownikami. Określono też mniejsze odszkodowania dla czarnoskórych ofiar wypadków. Zabroniono im służby w armii oraz kupowania ziemi poza nielicznymi rezerwatami. Burowie chcieli izolować się nie tylko od czarnoskórej i „kolorowej” ludności, lecz także od napływowych imigrantów. Tych bowiem postrzegano jako konkurencję na rynku pracy. Choć nie wszyscy osadnicy popierali politykę izolacji i dyskryminacji na tle rasowym, z biegiem lat nacjonalistyczne nastroje stawały się coraz bardziej radykalne, a prawodawstwo coraz mocniej uderzało w ludność inną niż biała, zwłaszcza zaś w czarnoskórą. W 1948 roku, na fali haseł o zagrożeniu ze strony czarnoskórej społeczności, wybory wygrała Zjednoczona Partia Narodowa (od 1951 roku Partia Narodowa). Wtedy też segregacja na tle rasowym stała się oficjalną linią polityki państwa.

Zakazano międzyrasowych małżeństw i kontaktów seksualnych. Dokonywano przesiedleń na masową skalę, tworząc jednolite rasowo skupiska ludzi. Wiele osób w ten sposób straciło dach nad głową, niejednokrotnie bowiem w nowo wyznaczonym miejscu zamieszkania nie było budynków. Czarnoskórzy nie mogli zakładać związków zawodowych ani strajkować, a ich wykształcenie, z powodu narzuconych odgórnie ograniczeń, mogło sytuować się najwyżej na poziomie dobrze wykwalifikowanego pracownika fizycznego. Wprowadzono segregację miejsc w transporcie publicznym oraz wydzielono liczne strefy, gdzie ludności innej niż biała nie wolno było się poruszać bez stosownych przepustek. Wszelkie przejawy oporu krwawo tłumiono.

W 1959 roku przeforsowana została ustawa o samorządzie dla ludności bantu. W ramach niej czarnoskórych i „kolorowych” pozbawiano całkowicie reprezentacji politycznej (do tego czasu i tak już tylko symbolicznej), a nawet obywatelstwa. Zarządzono powstanie 8 bantustanów, w których docelowo mieli zamieszkiwać czarnoskórzy i którzy tam mogliby stanowić własne prawo. Jednak zwierzchnikiem każdego bantustanu (będącego swego rodzaju rezerwatem, a jednocześnie iluzją samodzielnego państwa) miał być komisarz generalny, którego wybierał już rząd centralny.

Ofiary systemu wobec apartheidu

Czarnoskóra ludność nie była bierna i już w 8 stycznia 1912 roku utworzyła Południowoafrykański Tubylczy Kongres Narodowy (później lepiej znany pod nazwą Afrykański Kongres Narodowy). Głównymi postulatami były: edukacja rdzennej ludności, równość wszystkich ras oraz współpraca z władzami. Te ostatnie jednak nie kwapiły się do nawiązywania dialogu. Kongres nie mógł liczyć też na poparcie ze strony Brytyjczyków. Ci bowiem obawiali się reakcji pozostałych dominiów na większą ingerencję Korony w wewnętrzne sprawy jednego z nich. Wobec kolejnych niepowodzeń przy próbach porozumienia, również nastroje czarnoskórej społeczności zaczęły się radykalizować.

Nelson Mandela w 1937 roku (domena publiczna).
Na początku lat czterdziestych XX wieku ze struktur Afrykańskiego Kongresu Narodowego wyłoniła się Liga Młodych. W 1949 roku udało się jej przekonać resztę Kongresu do zaostrzenia kierunku działania – nie w celu destabilizacji państwa czy krwawej zemsty na oprawcach, organizacja bowiem potępiała bezzasadną przemoc (która ze strony czarnoskórych i „kolorowych” również się zdarzała). Drogą do wymuszenia zmian na rządzie miały być akcje protestacyjne i zorganizowane nieposłuszeństwo narzuconym restrykcjom. Jednym z czołowych działaczy pokojowego oporu czarnoskórej ludności był Nelson Mandela. Masowe akcje były stanowczo tłumione przez stronę rządową. Z drugiej strony działania Afrykańskiego Kongresu Narodowego nie przeszły bez echa wśród społeczeństwa – szacuje się, że w latach pięćdziesiątych liczba aktywnych jego członków przekroczyła sto tysięcy osób. Aktywizowały się również czarnoskóre środowiska skrajne, głoszące hasła o wyłącznym prawie czarnoskórej ludności do Afryki. Nie zdobyły one jednak nigdy takiego poparcia, jak nastawiony na porozumienie Kongres.

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

Świat i obywatele RPA walczą z apartheidem

Również społeczność międzynarodowa z biegiem lat coraz uważniej przyglądała się poczynaniom Burów i jednoznacznie je potępiała. Od II wojny światowej równość ludzi wszystkich ras potwierdzały między innymi Deklaracja Filadelfijska (1944), Karta Narodów Zjednoczonych (1945), Światowa Organizacja Zdrowia (1946), Konwencja nr 111 Międzynarodowej Organizacji Pracy (1958) czy Konwencja w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty UNESCO (1960). Postępująca dekolonizacja Imperium Brytyjskiego pozbawiała białych osadników na południu Afryki płaszcza ochrony „wewnętrznych spraw Wielkiej Brytanii”. Kiedy w 1961 roku Związek Południowej Afryki proklamował niepodległość jako Republika Południowej Afryki, jednocześnie został zmuszony do wystąpienia ze Wspólnoty Narodów właśnie ze względu na apartheid. W 1968 roku w Konwencji o niestosowaniu przedawnienia wobec zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości ONZ uznała tę doktrynę za zbrodnie przeciwko ludzkości. Na RPA w kolejnych latach zaczęto wywierać coraz silniejsze naciski polityczne, nakładać sankcje ekonomiczne czy eliminować kraj z międzynarodowych rozgrywek sportowych. W walkę włączyła się nawet popkultura w postaci m. in. koncertów rockowych przeciw apartheidowi lub nawiązujących do tego tematu filmów.

Autobus z hasłem wzywającym do likwidacji apartheidu, Londyn, 1989 rok (fot. R. Barraez D´Lucca, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution 2.0 Generic).

W RPA kierunek działań Afrykańskiego Kongresu Narodowego ulegał dalszemu zaostrzeniu. W 1961 roku powstała bojówka organizacji pod nazwą Włócznia Narodu, którą kierował Nelson Mandela. Ponownie jednak jej działań nie skierowano przeciwko ludziom – Włócznia Narodu przeprowadzała akcje sabotażowe wymierzone w budynki i przemysł rządowy. Wywołało to kolejną falę represji, w wyniku której aresztowany i skazany na dożywocie został przywódca bojówki. Kolejne liczne protesty (krwawo tłumione), izolacja na arenie międzynarodowej oraz postępująca zapaść gospodarcza kraju unaoczniły rządowi, że dotychczasowa linia polityczna jest nie do utrzymania. Z jednej strony wciąż wzmacniano aparat represji, z drugiej jednak pod koniec lat siedemdziesiątych zaczęły pojawiać się pierwsze ustępstwa – zrównanie płac czy likwidacja ograniczeń przemieszczania się. W 1983 roku przegłosowano przełomową konstytucję, która zakładała utworzenie trójizbowego parlamentu, dopuszczającego do władzy osoby o kolorze skóry innym niż biały. I choć wciąż biała część społeczeństwa miała w nim bezwzględną przewagę, to świadczyło to o skuteczności sprzeciwiania się zbrodniczemu systemowi.

Koniec apartheidu i nadzieja na przyszłość

Połowiczne reformy nie przyniosły jednak uspokojenia sytuacji. Niepokoje w kraju rozrosły się do takich rozmiarów, że w 1986 roku zdecydowano się wprowadzić stan wyjątkowy i kolejny raz krwawo tłumić wszystkie bunty. Rządowi nie udało się jednak opanować społeczeństwa, a upadek ZSRR i przykład transformacji w Europie środkowo-wschodniej zwiastował nowe perspektywy na płaszczyźnie międzynarodowej. W 1989 roku, po udarze swojego poprzednika, nowym przewodniczącym Partii Narodowej (a następnie prezydentem) został Frederik Willem de Klerk. Pod jego kierownictwem Partia Narodowo otworzyła się na konieczność dialogu. Za początek końca systemu apartheidu uznaje się przemówienie de Klerka z 2 lutego 1990 roku, nazywane potocznie „przemówieniem o przełomie”. Uwolniono więźniów politycznych, w tym po 27 latach więzienia sławnego już wówczas Nelsona Mandelę.

Frederik de Klerk i Nelson Mandela w Davos w 1992 roku (fot. World Economic Forum, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic).

Rozmowy między Partią Narodową i Kongresem, w których czołową rolę odgrywali właśnie de Klerk i Mandela, doprowadziły do powstania w grudniu 1991 roku Konwencji na rzecz Demokratycznej Południowej Afryki oraz do pierwszych wolnych wyborów 27 kwietnia 1994 roku. Zwyciężył w nich Afrykański Kongres Narodowy, Mandela został nowym prezydentem a de Klerk wiceprezydentem. Obaj jeszcze w 1993 roku zostali uhonorowani Pokojową Nagrodą Nobla. Kolejne lata, choć niełatwe z punktu widzenia społecznego i gospodarczego, cechowały się coraz mocniejszym dystansowaniem się od zbrodniczego systemu apartheidu. Nim jednak całkowicie zmienią się mentalność i struktura całego społeczeństwa, upłynie jeszcze wiele czasu. Dotychczasowe doświadczenia RPA pokazują jednak, że droga dialogu, choć niełatwa, jest możliwa.

Bibliografia:

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Mateusz Balcerkiewicz
Redaktor naczelny portalu Histmag.org, archiwista Archiwum Akt Nowych w Warszawie, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Autor książki „Wojna Jasia. Polski żołnierz w walce z bolszewikami”, redaktor naukowy i współtwórca portalu 1920.gov.pl. Hobbystycznie członek grupy rekonstrukcyjnej Towarzystwo Historyczne "Rok 1920" oraz gitarzysta zespołu heavymetalowego.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy