Autor: Justyna Skalska
Tagi: Książki, Historia filozofii i idei, Recenzje
Opublikowany: 2015-05-11 06:45
Licencja: wolna licencja

Stefan Themerson – „Euklides był osłem” – recenzja i ocena

„Euklides był osłem” Stefana Themersona to powieść, w której trup ściele się gęsto, choć nie jest to klasyczny kryminał, absurd goni absurd, choć nie jest to typowa groteska. Pojawiają się za to elementy fantastyki rodem z Bułhakowa, jawa miesza się ze snem, prawda z fikcją, a literatura – z filozofią.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Stefan Themerson
„Euklides był osłem”
Ocena: 10
35,00 zł
Wydawca: Iskry
Rok wydania: 2013
Okładka: twarda z obwolutą
Liczba stron: 288
Format: 130 x 200 mm

Literacka twórczość Themersona ma coś z powiastek filozoficznych Woltera. Nie tylko dlatego, że porusza wątki filozoficzne, ale również operuje podobnym, a więc przewrotnym, momentami czarnym humorem, z wdziękiem przełamując grozę i absurd sytuacji żartem czy ironią.

Nie zdziwi to nikogo, kto zna dobrze dorobek Stefana oraz jego żony Franciszki Themersonów. Trzeba jednak przyznać, że para artystów jest słabo rozpoznawalna w swojej ojczyźnie. Zapewne miał na to wpływ fakt, że Themersonowie wyjechali z Polski już 1938 roku. Nie była to więc przymusowa emigracja, jak w przypadku znakomitej większości Polaków przebywających na obczyźnie po II wojnie światowej. Ale przecież na długo przed osiedleniem się we Francji, a później w Anglii, Themersonowie byli aktywni na polu artystycznym, tworząc w latach 30. XX wieku filmy awangardowe, pisząc książki dla dzieci (Stefan) i je ilustrując (Franciszka). W okupowanym Paryżu Stefan Themerson objawił się jako poeta; po wojnie, w Londynie, jako pisarz i wydawca, a nawet – twórca opery. Można rzec: człowiek renesansu, artysta wszechstronny. Sam charakteryzował siebie w ten sposób:

Kiedy mi systemy klasyfikacyjne naszego współczesnego świata pod nos podsuwają zadrukowane formularze do wypełnienia – ołówek mój zastyga na chwilę w powietrzu nad rubryką zawód. Nie wiem, jak wypełnić tę rubrykę. Zrobiłem w życiu sześć czy siedem filmów «awangardowych», ale nie jestem reżyserem ani operatorem. Wydałem jakieś dwanaście książek dla dzieci, ale nie jestem prawdziwym, dorosłym autorem książek dla dzieci. Pisałem o sztuce, ale nie jestem historykiem sztuki. Skomponowałem operę, ale nie jestem muzykiem. Napisałem szereg powieści, ale powieści te niezupełnie normalne – i nie wiem, czy jestem powieściopisarzem (S. Themerson, Nim ukaże się książka, „Współczesność” 1965, nr 7).

Nic dziwnego, że spod pióra tak nietuzinkowego człowieka wyszły książki wyjątkowe, takie jak: „Wykład profesora Mmaa” – pierwsza powieść filozoficzna w całym dorobku, opublikowana w 1953 roku ze wstępem samego Bertranda Russella – „Kardynał Pölätüo” czy wydane pod koniec życia „Euklides był osłem” (1986) oraz „Wyspa Hobsona” (1988). Dwie ostatnie łączy wspólne uniwersum, które zapełniają nieślubne dzieci generała Pięścia. Co ciekawe, „Euklides był osłem” ukazał się pod angielskim tytułem „The Mystery of the Sardine”, gdyż „Euclid Was an Ass” uznano za nieodpowiedni dla brytyjskiego i amerykańskiego czytelnika. Wszystko ze względu na oczywiste skojarzenia.

Nie sposób streścić fabuły tej niezwykłej powieści – brakuje bowiem głównego lejtmotywu czy bohatera. Themerson mnoży wątki, które tylko pozornie nie są ze sobą związane, a poczynania jednych bohaterów – tak jak w teorii chaosu – wpływają na losy pozostałych. Odkrywając się z każdą stroną w świat themersonowskiej powieści, nie sposób nie odnieść wrażenia, że oto mamy do czynienia ze swoistym efektem domina. Zaczyna się niewinnie, od historii pisarza (zwanego tutaj Wielkim Człowiekiem), który nienawidzi wszystkiego i wszystkich. Ta nienawiść – będąca motorem napędowym jego twórczości – mija, gdy zakochuje się w swojej sekretarce. Wkrótce umiera, a jego sekretarka i żona, po spędzonej razem nocy, wyjeżdżają jako para na Majorkę, gdzie wsławią się jako Tańczące Panie.

Kolejnym bohaterem powieści jest filozof, któremu bomba – przyniesiona w wyniku pomyłki przez wytresowanego czarnego pudla – urywa nogi. Z resztą pudel został wytresowany przez córkę Wielkiego Człowieka, członkinię organizacji terrorystycznej, a od tej samej bomby ginie młody człowiek badający twórczość Wielkiego Człowieka. Pojawia się również nastoletni Ian, syn generała Pięścia i panny Prentice, zakochany bez wzajemności w cynicznej Emmie, córce beznogiego filozofa, której dedykuje tytułową rozprawę „Euklides był osłem”, obalającą geometrię euklidesową. Wszyscy bohaterowie cudownym zbiegiem okoliczności spotykają się na Majorce, gdzie młody geniusz matematyczny umiera po źle przeprowadzonej akcji ratunkowej. Jego matka, chiromantka, pragnie rozsypać prochy syna na ojczystej ziemi ojca generała Pięścia – jak się okazuje – Polaka. Wraz z Lady Cooper wyrusza więc do gierkowskiej Polski, gdzie spotykają tajemniczego Ministra Imponderabiliów. Ostatnią, nieco tajemniczą postacią jest Zwariowany Kapelusznik, krążący po całej Europie w poszukiwaniu fabryki sardynek…

Stefan Themerson
„Euklides był osłem”
Ocena: 10
35,00 zł
Wydawca: Iskry
Rok wydania: 2013
Okładka: twarda z obwolutą
Liczba stron: 288
Format: 130 x 200 mm

Trudno streścić fabułę książki, w której – z założenia – to nie fabuła odgrywa główną rolę. „Euklides był osłem” igra bowiem z gatunkiem „powieści sensacyjnej z elementami fantasy”, pod jaki się podszywa. W pierwszej kolejności jest to dogłębna krytyka filozofii – w szczególności pozytywizmu logicznego – oraz innych nauk humanistycznych, będących sztucznym tworem i konstruowanych w oderwaniu od rzeczywistości. W żaden bowiem sposób nie łagodzą one bólu egzystencji człowieka, która jest absurdalna i z góry skazana na przemijanie i śmierć. Ani leibnizowska filozofia optymizmu – zdaje się mówić Themerson – ani idee platońskie, ani tym bardziej oparcie wiedzy na danych empirycznych nie sprawiają, że życie staje się przez to mniej absurdalne:

To vérité de fait, prawda błękitnych fal i czarnych pudli, i oderwanych nóg jest niezaprzeczalna, podczas gdy vérité de raison składa się z tautologii i paradoksów i nie może sprostać temu naszemu najlepszemu ze światów (S. Themerson, Euklides był osłem, Warszawa 2013).

Sprzeciwia się przy tym idei jednej, obiektywnej prawdy, udowadnia, że jest ona przede wszystkim uzależniona od danego podmiotu. W osobie córki Wielkiego Człowieka piętnuje zaś przemoc, ukrytą pod szlachetnymi pobudkami nienawiść do ludzi oraz wszelkie, zasłaniające się wzniosłymi ideami radykalizmy.

Dalekim tłem wszystkich wydarzeń jest szeroko rozumiana polskość. Themerson w prześmiewczy sposób ukazuje absurd życia w późnym PRL-u. Wszystko przez pryzmat polskiego emigranta, który – pamiętając mityczne czasy II RP – nie potrafi odnaleźć się w tej nowej, socjalistycznej rzeczywistości, pomimo iż jest szczęśliwym posiadaczem funtów i może sobie pozwolić na zakup szampana i kawioru w PEWEX-ie, o czym przeciętny obywatel Polski Ludowej mógł jedynie pomarzyć. Z kolei pełen barejowskiego humoru dialog między doktorem Goldfingerem a prostytutką – nota bene studentką językoznawstwa – w warszawskim hotelu w ironiczny sposób wytyka obłudną religijność Polaka-katolika (pokój jest oczywiście na podsłuchu):

– Dlaczego pani się wygoliła? – spytał stropiony.

– Och – zaśmiała się – to nic takiego. Nie ja to zrobiłam. Wygolono mnie w szpitalu. Miałam właśnie skrobankę.

– Nie używa pani środków antykoncepcyjnych?

– Och, nie. Ojciec Święty potępia środki antykoncepcyjne. – I dodała wesoło: – Będzie pan musiał go wcześniej wyjąć, okej?

(S. Themerson, Euklides był osłem, Warszawa 2013)

Z kolei w osobie Ministra Imponderabiliów i Generała Pięścia Themerson rozlicza się z polskością, ze wszystkimi jej mitami i sztafażem. Jest tu martyrologia narodowa z jednej i „ułańska fantazja” z drugiej strony. Ta druga zresztą od czasów Napoleona skłaniała Polaków do czynów pełnych poświęcenia a przy tym – zupełnie pozbawionych sensu (nieprzypadkowo Themerson przywołuje obszerny fragment „Wojny i pokoju” Tołstoja z ułanami topiącymi się w rzece). Generał Pięść jest przy tym uosobieniem patriotyzmu i męskości spod znaku gombrowiczowskiej ojczyzny-polszczyzny. Ale i w tym przypadku widzimy bankructwo idei – generał zapomina o doniosłej misji jaką miał wypełnić, a nawet o swojej życiowej dewizie.

Owa dewiza życiowa odgrywaj bodaj najważniejszą rolę w całej powieści. Kiedy ból egzystencji, potęgowany przez absurd, staje się nie do wytrzymania, a świat coraz bardziej ogarnia rozkład i entropia, jedynym wyjściem jest filozofia zdrowego rozsądku. „Pewniki są śmiertelne, polityka jest śmiertelna, poezja jest śmiertelna, dobre maniery są nieśmiertelne” – mówi generał Pięść. Okazuje się jednak, że i dobre maniery ponoszą klęskę w zderzeniu z przypadkowością ludzkiego życia. Pesymizm przezwycięża idealizm.

„Euklides był osłem” to powieść, którą doceni przede wszystkim wyrobiony czytelnik, swobodnie odnajdujący się w licznych aluzjach do filozofii, literatury, malarstwa i psychologii. Zwłaszcza tych pierwszych jest całe mnóstwo: od Platona po Kanta, słynną „brzytwę Ockhama”, która staje się swoistym motywem (w dodatku potraktowanym dosłownie i przenośnie!) czy Husserla i jego fenomenologię. Dopiero taki czytelnik będzie w stanie przeżyć intelektualną przygodę oraz odkryć i docenić pełnię znaczeń powieści. Jednak tym, którzy poprzestaną na warstwie fabularnej, również gwarantuję dobrą zabawę. Jak stwierdził jeden z recenzentów: „śmierć i filozofia rzadko dostarczają tak dobrej zabawy” jak „Euklides był osłem”. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć dlaczego Bóg nie może stworzyć dolarów, jaki powinien być system doskonały, dlaczego nie możemy znieść zapachu trupów i kiedy lubienie jest ważniejsze od kochania – warto sięgnąć po tę mało znaną książkową pozycję.

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Justyna Skalska
Studentka filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Interesuje się historią i teorią literatury, kulturą i obyczajami II RP, historią kobiet, a także dziejami swojego rodzinnego miasta – Krakowa. Prywatnie miłośniczka książek i jazzu. Publikuje również w czasopiśmie i portalu studenckim „Drugi Obieg”.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy