Autor: Sebastian Adamkiewicz
Tagi: Opinie, Historia religii
Opublikowany: 2017-12-25 20:14
Licencja: wolna licencja

Święto męczenników

Choć w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w uszach nadal dźwięczą kolędy, a ulice rozświetlają barwne choinki, obchodzony on jest głównie jako wspomnienie św. Szczepana – pierwszego męczennika. Tych, którzy wylali krew za wiarę otaczano szczególnym kultem, który niekiedy obrastał w mit wykorzystywany nie tylko w celach religijnych.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Zobacz też: Boże Narodzenie - historia i świąteczne tradycje

św. Szczepan Męczennik

Na sumieniu św. Pawła było życie niejednego chrześcijanina. Młody faryzeusz słynął z bezkompromisowości i zaciętości w zwalczaniu pierwotnych wspólnot wyznających wiarę w to, że Jezus z Nazaretu był długo oczekiwanym Mesjaszem. Dzieje Apostolskie w szczególności zapamiętały jedną zbrodnię. Był prawdopodobnie rok 36 n.e. W Jerozolimie, w synagodze należącej do Żydów pochodzących spoza Palestyny, doszło do dysputy pomiędzy uczonymi żydowskimi, a św. Szczepanem (właściwie Stefanem) - jednym z siedmiu diakonów pomagających Apostołom. Według Dziejów Szczepan przerastać miał swoich adwersarzy wiedzą i siłą argumentów. Nie mogąc sprostać mądrości diakona kazali wyprowadzić go za miasto i ukamienować, oskarżając o bluźnierstwo. Wśród nich był św. Paweł, u którego stóp złożono szaty skazanego. Najpewniej do jego uszu dojść musiało więc wołanie świętego Szczepana, który w ostatnim tchnieniu wykrzyknąć miał, aby Bóg przebaczył jego oprawcom. Wydarzenie to mocno utkwiło w głowie Pawła. Już po swoim nawróceniu wielokrotnie nazywać się będzie „chorym płodem”, wspominając być może śmierć Stefana i innych chrześcijan, którzy byli ofiarami jego zawziętości. Z pewnością scena ta przyszła mu na myśl 29 czerwca 67 roku, kiedy w wyniku rzymskich prześladowań został ścięty, dołączając tym samym do grona męczenników.

Fundament religii

Męczennicy od początku byli we wspólnotach chrześcijańskich otoczeni szczególną czcią. W ich śmierci widziano bezpośrednie naśladowanie Chrystusa, który wszak sam miał być ofiarą prześladowania. W Ewangelii św. Mateusza przeczytać możemy następującą przestrogę:

Jezus powiedział do swoich Apostołów: Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

Śmierć za wiarę traktowano więc jako coś zupełnie naturalnego, wynikającego nie tylko z nienawiści otoczenia, ale przepowiedni samego Zbawiciela. Los pierwszych chrześcijan był zresztą do przewidzenia. Młoda, nieokreślona jeszcze wspólnota religijna, charakteryzująca się dużą ekspansywnością i wykraczająca poza dotychczasowo istniejące struktury religijne musiała liczyć się z takimi konsekwencjami. Dla Żydów byli bluźniercami, którzy przypisali boskość wędrownemu kaznodziei, który podawał się za Syna Bożego. Dla Rzymian, którzy choć spoistość Imperium zawdzięczali dużej tolerancji religijnej, mogli być doskonałymi „kozłami ofiarnymi”, na których zrzucano winę za wszelkie plagi spadające na mocarstwo. Wiarę chrześcijan określano jako superstitio, czyli zabobon, którym nazywano wszelkie kulty wykraczające poza tradycje rzymską. O ile jednak obce religie, ale uświęcone wielowiekową tradycją, akceptowano, o tyle młode wspólnoty mogły czuć się zagrożone. Łatwo było rzucić na nie cień oskarżenia o obrazę bogów, o karykaturę religii, przypisać rozliczne zbrodnie i wszelkiego rodzaju bezeceństwa. O chrześcijanach mówiono, że piją krew dzieci (co ciekawe kilka wieków później to samo chrześcijanie mówili o diasporze żydowskiej), czczą genitalia Zbawiciela, uprawiają orgie, są kanibalami i…zatruwają studnie. Plotkom sprzyjała forma funkcjonowania wspólnot chrześcijańskich. Szczególnej bliskości łączącej chrześcijan, czy niezrozumiałej teologii i liturgii, można było przypisać najbardziej dziwaczne zarzuty. Od wielkiego pożaru Rzymu w 64 roku, aż do początków IV wieku n.e. chrześcijanie stają się więc ofiarami masowych i zorganizowanych prześladowań. Choć ich zadaniem miało być wytępienie nowej religii, to przyniosły skutek odwrotny. Z każdą ofiarą rodził się nowy kult, a wokół grobu zabitego gromadzili się wyznawcy Chrystusa, aby choć na moment pomodlić się przy zwłokach „świadka”.

Takim bowiem mianem określano tych, którzy zostali zamordowani w wyniku prześladowań. Łacińskie słowo „martyr” jak nazywano „męczenników”, na kartach Pisma Św. początkowo oznaczało ludzi, którzy widzieli Chrystusa. Z czasem zaczęto tak mówić o każdym, kto – zgodnie z teologią chrześcijańską – miał udział w śmierci Jezusa, czyli sam został skazany na śmierć i zabity. Jedynym warunkiem było to, aby śmierć poniósł z powodu wyznawania wiary w Chrystusa. Niemal natychmiastowo człowiek taki uznawany był za świętego i otoczony szczególną czcią. Do dziś w Kościele katolickim, fakt określenia kogoś męczennikiem zwalania odpowiedzialnych za proces beatyfikacyjny czy kanonizacyjny z poszukiwania cudu dokonanego za wstawiennictwem kandydata na ołtarze. Samo męczeństwo jest w tym przypadku wymiarem świętości. W pierwszych wiekach wierzono także, zgodnie z tym jak opisywana była śmierć św. Szczepana, że każdy męczennik, tuż przed śmiercią widzi Syna Bożego, stając się tym samym „świadkiem” jego zmartwychwstania. Męczennicy byli więc fundamentem, na którym urosło chrześcijaństwo i w którym odnalazło swoją istotę.

Polecamy e-book Sebastiana Adamkiewicza „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Sebastian Adamkiewicz
„Zrozumieć Polskę szlachecką”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 82
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-4-6

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

W służbie ideologii

Koniec okresu prześladowań nie zakończył rzecz jasna procesu tworzenia się kultu męczenników. Stawali się nimi ludzie, którzy ginęli na misjach wśród pogan, kapłani zamordowani przez złych władców, niesłusznie skazani przed sądami, czy zabici przez „fanatycznych heretyków”. Wraz z rozłamami wewnątrz Kościoła, męczennikami stawali się bowiem już nie tylko ci, którzy umierali za Chrystusa, ale także ci, którzy bronili konkretnego wyznania, uznawanego za prawdziwe. Kult męczenników odrzucony został jednak przez większość wyznań protestanckich. Zachowany jest w nich jedynie w formach szczątkowych ograniczających się do pamięci o zabitych za wiarę, lecz nie związanych z czcią czy szczególnym miejscem w religii. Rozwija się on natomiast w Kościele katolickim i prawosławnym, kontynuując tradycje rozpoczęte u zarania funkcjonowania wspólnot chrześcijańskich.

Św. Andrzej Bobola

Kult męczenników nie miał jednak w historii wyłącznie znaczenia religijnego. Z czasem męczeństwo zaczęto wykorzystywać do celów politycznych lub propagandowych. Doskonale w te funkcje wpisują się męczennicy związani z polskim Kościołem. Bolesław Chrobry pośpiesznie wykupując ciało św. Wojciecha, nie myślał z pewnością jedynie o jego heroizmie. Stała za tym poważna kalkulacja, w której liczono na wzrost znaczenia lokalnego Kościoła, a tym samym wagę państwa pierwszych Piastów we wspólnocie chrześcijańskiej. Rozwój kultu świętego w okolicach Gniezna podkreślić miał trwałość chrześcijaństwa na tych terenach i pokazać księstwo Bolesława jako przewidywalne i stabilne. W nieco innej formule rozwijał się kult św. Stanisława, którego męczeństwo przede wszystkim przedstawiano jako przykład słusznego oporu przeciw królewskiej władzy, splamionej niemoralnymi zachowaniami. Na nim wyrastało przekonanie, że żadna władza, nawet dana od Boga, nie jest nieograniczona, lecz zamknięta w ramy moralności i etyki. W okresie rozbicia dzielnicowego doszedł do tego również mit o rozczłonkowanym ciele świętego, które miało się zrosnąć symbolizując potrzebę zjednoczenia Królestwa Polskiego i jego całkowitej niezależności. Ciekawy jest też antyrosyjski kontekst rozwoju kultu św. Andrzeja Boboli, który urastał nie tylko do rangi walczącego o katolickość terenów Europy Wschodniej, ale personifikował ambicje mocarstwowe Rzeczpospolitej i niechęć do wschodniego sąsiada. Jego proces kanonizacyjny prowadzony w latach 30. XX wieku, w Polsce wykorzystywany był do budowy tożsamości i jedności narodowej, a sam Bobola przedstawiany był jako szczególny orędownik nowej Polski. Inny wymiar zyskał kult Boboli po II wojnie światowej, gdzie – głównie za sprawą Piusa XII, stał się on symbolem oporu wobec komunizmu. Oczywiście nie były to zjawiska typowo polskie. W zachodniej Europie podobnie traktowano męczeństwo św. Tomasza Becketa (porównywanego często do św. Stanisława), Tomasza Morusa, czy Joanny D’Arc. W Czechach w walce z reformacją pomagać miał zaś św. Jan Nepomucen.

Być może z nadmiernego wykorzystywania męczeństwa do bieżących celów politycznych czy ideologicznych, wynika kwestionowanie zasadności nazywania określonych postaci męczennikami. W Polsce do dziś trwa szeroka dyskusja na temat świętości Stanisława ze Szczepanowa, którego część historyków oskarża o zdradę, tłumacząc zachowanie Bolesława Szczodrego. Oczywiście kontestatorzy równie często ulegają politycznym motywacjom jak apologeci. Męczeństwo biskupa krakowskiego było najmocniej podważane w czasach komunistycznych, kiedy wydarzenia z kwietnia 1079 roku interpretowano nie jako niesłuszną furię królewską, która odbiła się na kapłanie, który śmiał władcy zwrócić zasadną uwagę na temat jego niemoralnego zachowania, ale uzasadnioną karę wymierzoną zdrajcy i przywódcy opozycji szykującej zamach stanu. Taka wizja doskonale wpisywała się zresztą w całą retorykę antykościelną.

Krytyka

Krytyka bywa też uzasadniona. W tym kontekście często kwestionuje się męczeństwo wielu współczesnych „świadków”. Pojawiają się wątpliwości, czy ich śmierć spowodowana była wyznaniem, czy raczej podyktowana była innymi motywami, np. represjami wobec określonej narodowości czy grupy etnicznej. Te same wątpliwości budzi zresztą pojęcie „prześladowania chrześcijan”, które często bywa nieadekwatne do opisu sytuacji. Krytykowana bywa też masowość beatyfikacji i kanonizacji męczenników. O ile pierwotnie męczeństwo starano się przypisywać jednej osobie, z rzadka stosując ten tytuł wobec grupy (choć np. pierwszymi męczennikami Polakami było pięciu braci benedyktynów, a w rodzinie dominikańskiej ogromną popularnością cieszy się bł. Sadok i jego 48 współbraci zamordowanych przez Tatarów), o tyle dzisiaj bardzo często dochodzi do beatyfikacji i kanonizacji całych grup.

Tym niemniej obecność męczenników w naszej kulturze jest bardzo mocna. Heroizm, poświęcenie, siła charakteru to cechy uniwersalne, odnajdujące swoje ujście w męczeństwie. Stąd „świadkowie” stali się tak ważnym elementem historii, kształtując nie tylko myślenie o religii, ale wpisując się także w konteksty polityczne i przemiany społeczne.

Kupuj świetne e-booki historyczne i wspieraj ulubiony portal!

Regularnie do sklepu Histmaga trafiają nowe, ciekawe e-booki. Dochód z ich sprzedaży wspiera działalność pierwszego polskiego portalu historycznego. Po to, by zawsze był ktoś, kto mówi, jak było!

Sprawdź dostępne tytuły pod adresem: https://sklep.histmag.org/

Artykuł został pierwotnie opublikowany 26 grudnia 2013 roku

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Sebastian Adamkiewicz
Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy