Opublikowano
2019-10-06 17:55
Licencja
Wolna licencja

Utracony „American dream”: poziom życia robotników w USA w latach 20. XX wieku

Wielki kryzys 1929 roku zakończył epokę nie tylko wyjątkowo szybkiego rozwoju gospodarczego USA, ale i znacznie obniżył wysoką stopę życiową robotników amerykańskich, kojarzoną ze słynnym „American dream”. Ówczesnego poziomu życia pracowników pod pewnymi względami nie udało się odbudować do dzisiaj.


Strony:
1 2

W latach 1914-29 Stany Zjednoczone rozwijały się w szybkim tempie. Wynikało to w pierwszej fazie z ogromnych zamówień europejskich i rządu USA w związku z I wojną światową. Jednocześnie zakończyła się masowa imigracja z Europy. Aby podołać zamówieniom konieczne było znaczne podniesienie płac i wdrożenie całego strumienia innowacji, podnoszących wydajność pracy. Rozbudowany przemysł po wojnie płynnie przeszedł do masowej produkcji nowych artykułów konsumpcyjnych, m.in. samochodów, pralek, lodówek czy odkurzaczy. Rynek zbytu na nie stale się poszerzał dzięki nowej filozofii wynagradzania robotników wysokimi pensjami, rosnącymi wraz ze wzrostem wydajności pracy, w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu.

Robotnicy kończący zmianę w fabryce Forda w Detroit, druga dekada XX wieku (domena publiczna).

Produkt krajowy brutto USA (nominalny) jest szacowany dla 1929 roku na 105 mld ówczesnych dolarów, przy 120 mln mieszkańców, co daje 875 USD na osobę. Ile byłoby to w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze? Dolar ówczesny był w pełni wymienialny na złoto po kursie 1,5 gr złota za dolara, co stanowi równowartość 58,74 dzisiejszego dolara albo 225 zł licząc po dzisiejszym kursie złota i wymiany walut. PKB amerykański na osobę wynosiłby więc w 1929 roku 51 397 dzisiejszych USD. To wartość nominalna, ale lepszym wskaźnikiem może być obliczenie siły nabywczej ówczesnego dolara dzisiaj. Nie jest łatwo dokonywać takich kalkulacji, jednak sumując narastające wskaźniki inflacji i deflacji przyjmuje się, że siła nabywcza dolara z 1929 roku odpowiada sile nabywczej dzisiejszych 15 dolarów. W takim ujęciu PKB na mieszkańca w 1929 roku wynosiło 13 125 dzisiejszych dolarów wedle siły nabywczej. Można też przyjąć na potrzeby porównawcze, że dolar ówczesny odpowiada kwocie 57,45 zł, przeliczając po obecnym kursie 3,83 zł za 1 USD. I takim też kursem dolara z 1929 roku będę posługiwał się dalej.

„American dream”: ceny i płace

Mając powyższe informacje, można przypatrzeć się bliżej płacom i cenom z lat 1920-1929. Korzystać tu będę z informacji dla poszczególnych lat zamieszczonych na stronie internetowej hrabstwa Morris, położonego 80 km od Nowego Jorku. Niewielkie rozmiary miasteczka i niezbyt dalekie położenie od metropolii wskazują, że dane te będą typowe dla całego kraju. Opierają się one na lokalnych informacjach i ogłoszeniach prasowych z epoki.

Oferowane robotnikom zarobki wahały się między 120 a 200 USD miesięcznie, w zależności od zawodu i płci pracownika. Zauważyć tu należy, że z innych źródeł wynika, że 200 USD zarabiali wtedy w USA najczęściej robotnicy w dużych korporacjach, w przemyśle i usługach samochodowych oraz w budownictwie. Te 200 dolarów stanowi odpowiednik, pod względem siły nabywczej, dzisiejszych 3000 USD albo też kwoty 11 490 zł miesięcznie. Co przy tym ważne, robotnik całą tą kwotę otrzymywał do ręki, bez potrąceń, gdyż dochody poniżej 3000 USD rocznie (250 miesięcznie) nie podlegały opodatkowaniu.

Robotnicy przy linie produkcyjnej w fabryce Forda, 1913 rok (domena publiczna).

Jakie zaś były koszty utrzymania? Ceny żywności, w przeliczeniu na dzisiejsze złotówki kształtowały się następująco: bochenek chleba kosztował 4,28 zł, jajko 1,34 zł, kilogram szynki wędzonej 29,49 zł, kilogram kurczaka 47 zł, masło, w przeliczeniu na naszą kostkę (20 dag) 13,67 zł, kilogram ziemniaków 2,2 zł. Ceny towarów przemysłowych kształtowały się następująco: para butów męskich 196 zł, garnitur męski 480 zł, koszula męska 83 zł, gazeta codzienna 1 zł, budzik 128 zł, papier toaletowy 3,35 zł za rolkę. Jeżeli zaś chodzi o rozrywki, to bilet do kina czy teatru kosztował 29-58 zł, a radio 4557 zł.

Możliwy był wynajem 4-pokojowego mieszkania za 1340 zł, jak również zakup domu, za gotówkę albo na kredyt – jego przeciętna cena w tym czasie w USA wynosiła 6000 USD, czyli 344 700 zł. Do domu zaś potrzebne było wyposażenie: żelazko elektryczne kosztowało 198 zł, odkurzacz 2573 zł, lodówka 2654 zł, pralka 6702 zł. Są to oczywiście przykłady cen – tak jak i dzisiaj w zależności od jakości i marki można było kupić towary zarówno droższe, jak i tańsze.

Jeżeli komuś nie wystarczył jako środek lokomocji rower (cena 1930 zł) mógł pomyśleć o zakupie samochodu. W tym okresie USA przeżywały istny boom samochodowy, a najpopularniejszy Ford model T, wyprodukowany w zawrotnej liczbie 15 mln egzemplarzy, kosztował w 1925 roku 300 USD, czyli 17 235 zł.

Tak więc robotnik zarabiający 120-200 dolarów miesięcznie był w stanie wynająć duże mieszkanie albo kupić dom na raty, wyposażyć go w radio, pralkę, lodówkę, odkurzacz itp., a do pracy mógł dojeżdżać własnym samochodem. Nie było też dla niego kłopotem utrzymanie rodziny, a według świadectw z epoki żony robotników były dobrze ubrane – w ich szafach zdarzały się jedwabne sukienki i futra. Dla porównania, w dzisiejszej Polsce, z obecnej średniej płacy brutto 4900 zł robotnik dostaje netto mniej więcej 3500 zł, czyli trzy razy mniej niż dostawał wiek temu robotnik amerykański. Ceny zaś są porównywalne, przy czym koszty wynajmu czy zakupu domu albo samochodu były wtedy niższe w USA niż dzisiaj w Polsce.

Ford T, pierwszy masowo produkowany samochód osobowy (fot. Harry Shipler, domena publiczna).

Tak wysoki standard życia robotników był przedmiotem zazdrości całego ówczesnego świata, bowiem po za USA tylko wyższa klasa średnia mogła w innych krajach cieszyć się takimi możliwościami. Dla porównania, w 1936 roku 87% niemieckich podatników deklarowało dochód mniejszy niż 2400 marek rocznie, czyli mniej niż 50 dolarów miesięcznie, i to po oficjalnym kursie wymiany – rynkowo było to jeszcze mniej. W Polsce międzywojennej jedynie elita społeczna np. profesor uniwersytetu albo pułkownik, zarabiała 200 dolarów miesięcznie, czyli po oficjalnym kursie 1100 zł. A i wtedy byłoby trudno osiągnąć standard życia amerykańskiego robotnika, z uwagi na znacznie wyższe ceny artykułów przemysłowych z wyższej półki. Np. najtańszy samochód kosztował w Polsce 3800 zł, czyli ponad 700 dolarów.

Przepaść dzielącą standard życia robotników z USA i Europu dobrze widać w raporcie kosztów życia w poszczególnych miastach europejskich, wykonanym na zlecenie koncernu Forda w 1929 roku. Firma ta bowiem miała ambitny plan zapewnienia swoim europejskim pracownikom przynajmniej najniższego standardu życia robotników z Detroit, czyli m.in. wynajęcia 4-pokojowego mieszkania i utrzymania samochodu. Okazało się, że wymagałoby to płac rzędu 6000 marek rocznie, czyli kilka razy więcej, niż robotnicy niemieccy rzeczywiście w tym czasie zarabiali.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Sprox |

Możliwy był wynajem 4-pokojowego mieszkania za 1340 zł, jak również zakup domu, za gotówkę albo na kredyt – jego przeciętna cena w tym czasie w USA wynosiła 6000 USD, czyli 344 700 zł.

Powinno być 60000USD.



Odpowiedz

Gość: Andrzej Nogal |

@ Gość: Sprox
nie, nie - 6000 USD jest podane w dolarach z lat 20-stych. Po przeliczeniu na dzisiejsze złote, daje to mniej więcej 344.700 zł.



Odpowiedz

Gość: zusa |

czyli mit o powojennym bogactwie baby boomers to klamstwo?



Odpowiedz

Gość: Andrzej Nogal |

@ Gość: zusa
Wszystko zależy od perspektywy. Złote lata 20-ste zatarł w pamięci Amerykanów wielki kryzys i wojna. Dopiero od czasu wybuchu II WŚ trwała odbudowa realnych dochodów klasy robotniczej i średniej w USA, z niskiego kryzysowego poziomu. Odbudowa trwała aż do wybuchu kryzysu lat 70-tych i 80-tych. Od tego czasu zaś realne dochody tychże klas nie zwiększają się. Dzisiejsi Amerykanie wspominają więc z nostalgią złote lata 60-te, bo nie mają wiedzy o dobrobycie ich pradziadów.



Odpowiedz
Andrzej Nogal

Adwokat, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, autor ponad 200 artykułów popularnonaukowych na tematy prawne i historii prawa.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org