Opublikowano
2017-11-15 19:15
Licencja
Wolna licencja

Wielkie (o)burzenie Pałacu Kultury i Nauki

Jedni z czołowych polityków PiS szokują i wywołują burzę w mediach z historią w tle. Wicepremierzy Gliński i Morawiecki nie widzą przeszkód, by zburzyć symbol Warszawy – Pałac Kultury i Nauki. Nie jest to jednak pomysł nowy. Co i rusz słowa o burzeniu „Pekinu” pojawiają się w debacie publicznej niczym starożytne ceterum censeo PKiN delendam esse .


22 lipca 1944 roku w Chełmie ogłoszono komunistyczny Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, zaś w 1952 roku uchwalono Konstytucję PRL. 22 lipca był wielkim, corocznym świętem Polsku Ludowej. Tego właśnie symbolicznego dnia w roku 1955 do użytku oddano w Warszawie Pałac Kultury i Nauki. Zbudowany w ciągu trzech lat jako „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego”, już w 1953 roku, dwa dni po śmierci Józefa Stalina, otrzymał jego imię. Dla jednych to mimo upływu lat symbol komunizmu, który jak nic innego powinien zostać zburzony, dla innych z kolei to nieodłączny element panoramy Warszawy, jeden z jej ważnych symboli i atrakcji turystycznych.

Dekomunizacja po polsku

Czytaj dalej...

Dyskusja o tym, czy w przestrzeni nowoczesnej i demokratycznej stolicy jest miejsce na relikt radzieckiego nacisku powraca co i rusz od ponad 25 lat. Już po 1989 roku pojawiły się pierwsze propozycje zabudowy otoczenia pałacu, z pomysłem wyburzenia go włącznie. „PeKiN”, jak nazywali go warszawiacy, na 40-lecie miał nawet zostać rozebrany i zwrócony Rosjanom jako nieudany prezent. Na szczęście był to tylko primaaprilisowy żart.

Piszę „na szczęście”, bo jako urodzony w latach 80. warszawiak nie rozumiem postulatu zburzenia Pałacu Kultury. Nie rozumiem go także jako wykształcony historyk. Nie rozumiem go w końcu tak po prostu, na chłopski rozum – wyburzenie PKiN i postawienie na jego miejscu innej budowli pociągnęłoby za sobą gigantyczne koszty. A po co one nam, podatnikom? Minister Morawiecki mówi, że chciałby, żeby ten relikt komunizmu zniknął i żeby powstało w tym miejscu coś nowego. Idąc tym tropem to trzeba by wyburzyć pół Warszawy, której prawie każdy budynek jest przecież obiektem socrealistycznym lub powstał z komunistycznych pieniędzy.

Idźmy zatem za ciosem i przebudujmy Plac Konstytucji z jego masywnymi pomnikami przodowników pracy albo Stare Miasto. Zburzmy też wiele innych reliktów, będących przypomnieniem trudnej i bolesnej historii – ot np. Malbork jako symbol krzyżacko-niemieckiego nacisku na dawnych Polakach. A tak bardziej na poważnie, może usuniemy obóz w Auschwitz-Birkenau? W obu przypadkach nikt nie rzuciłby takiego pomysłu, bo w obu przypadkach wszyscy zgodnie mówimy o ważnych miejscach pamięci, o fragmentach naszej historii.

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie Budowa Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie (1954, domena publiczna)

Dwa lata temu, na 60-lecie Pałacu Kultury i Nauki działacze Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie postulowali o zburzenie Pałacu powołując się na fakt, że wiele samorządów gminnych zdecydowało się na rozbiórkę pomników sławiących Armię Czerwoną i jej żołnierzy. Organizacja w odpowiedzi na huczne celebrowanie urodzin Pałacu wzywała władze Warszawy, aby uczciły 60. rocznicę oddania budynku do użytku decyzją o zburzeniu go. Tego architektonicznego monstrum, mającego przypominać Polakom, że są niewolnikami Sowietów.

Oczywiście nie zabrakło wycierania sobie twarzy polską historią. W eter poszedł zatem zapomniany przez wielu Polaków przykład soboru Świętego Aleksandra Newskiego na placu Saskim. Dla przypomnienia – świątynię wzniesiono na polecenie zaborczych władz rosyjskich, by stanowił widoczny symbol carskiego panowania na ziemiach polskich. Władze odrodzonej Rzeczypospolitej nie miały najmniejszych wątpliwości, aby tę budowlę szybko rozebrać, ponieważ jej istnienie uwłaczało powadze niepodległego państwa.

Pałac Kultury i Nauki - co myślą o nim Warszawiacy? [video]

Czytaj dalej...

Sobór podzielił los wielu świątyń prawosławnych w Warszawie wybudowanych w okresie zaborów i rozebranych po odzyskaniu niepodległości. Decyzja rozbiórki spowodowana była jednak silnymi nastrojami antyrosyjskimi i antyprawosławnymi w całym społeczeństwie II Rzeczypospolitej, a nie z powodu jednostkowych opinii. Warto dodać, że ważnym argumentem za rozbiórką soboru było to, że świątynia zajmowała jeden z najważniejszych placów Warszawy, a po opuszczeniu miasta przez urzędników i wojska rosyjskie, tak wielki budynek sakralny nie był już potrzebny wiernym prawosławnym w mieście. Ponadto budowla uległa uszkodzeniu podczas I wojny światowej, a źle przeprowadzone naprawy dodatkowo pogorszyły jej stan. W całej „aferze o burzenie” Pałacu brakuje mi jednak argumentów tego kalibru. Widzę tylko jednostkowe chciejstwo.

Rozumiem, że dla wielu starych warszawiaków może stanowić pamiątkę czasów, których nie chcieliby wspominać. Czasów bolesnych, kiedy komunistyczne władze rozdzieliły, rozerwały wiele rodzin i pognębiły ich przedwojenną harmonię oraz spokój. Górujący posępnie nad Warszawą lat 1955-1989 Pałac, niczym tolkienowska wieża Saurona, mógł przypominać o „Wielkim Bracie”, który może zgnieść Polskę w żelaznym uścisku. Nie bez przyczyny w „Małej apokalipsie” Tadeusza Konwickiego Pałac góruje nad miastem jako posępny symbol komunizmu i dominacji ZSRR nad schorowanym PRL i to właśnie na jego schodach główny bohater ma dokonać samospalenia. W sprawie opinii o Pałacu oliwy do ognia dolewają liczne legendy o rzekomych tajnych schronach przeciwatomowych, ukrytych przejściach i pałacowych salach.

Dziś jednak, dla młodego pokolenia, Pałac nie jest już symbolem zniewolenia. Możemy go lubić lub nie, ale dziś jest funkcjonalnym i dobrze zrobionym budynkiem architektury socrealistycznej, która przecież nie może zostać wymazana z kart historii. Jaka by ona nie była, musi być zapamiętana w każdym aspekcie.

Pałac Kultury i Nauki, w przeciwieństwie do soboru Świętego Aleksandra Newskiego, nie tylko w okresie komunizmu, ale także po jego upadku pełnił i nadal pełni wiele ważnych funkcji społecznych i kulturalnych. To właśnie tutaj mieści się dla wielu osób kultowa wręcz Sala Kongresowa. To właśnie tutaj organizowane są Międzynarodowe Targi Książki, a swoje siedziby ma wiele firm, muzeum Techniki, planetarium, Pałac Młodzieży z pływalnią; tutaj w końcu mieszczą się kina, teatry oraz instytucje naukowe. Zegar na szczycie Pałacu Kultury i Nauki jest drugim pod względem wielkości w Europie, jest także najwyżej umieszczonym zegarem wieżowym na świecie. „PeKiN” to niezaprzeczalny zabytek i symbol Warszawy, oraz obowiązkowe miejsce dla wycieczek, które odwiedzają stolicę.

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie Pałac Kultury i Nauki w Warszawie (fot. Adrian Grycuk, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska)

Wpisanie Pałacu Kultury do rejestru zabytków w 2007 roku odnowiło stare spory wśród Polaków, czy PKiN winien być zburzony lub nie i stąd właśnie powracający niczym bumerang temat. Martwi mnie jednak, że pomysł rzucił minister kultury, który o miejsca pamięci powinien dbać i minister rozwoju, który nie powinien narażać kraju na finansowe perturbacje. Nie będę jednak wnikał w motywacje polityczne, które z reguły szukają tematów zastępczych, by przykryć to, co naprawdę mogło wzburzyć wyborców.

Ja osobiście uważam, że Pałac Kultury i Nauki jest nierozerwalnie związany z miejską tkanką Warszawy. To jej serce. Dla mnie Pałac Kultury i Nauki to oczywiście przede wszystkim miejsce spotkań, znak rozpoznawczy Warszawy, bez którego nie wyobrażam sobie mojego miasta. Rozumiem jednak tych, którzy widzą w nim tylko symbol stalinowskiego buta nad Polską. Ale po co od razu burzyć – wystarczy, że ten budynek pozostanie tym, czym jest, czyli symbolem pamięci o komunizmie.

Pałac Kultury i Nauki – czy należy zburzyć słynny PKiN?

Pałac Kultury i Nauki – dla jednych symbol Warszawy, bez którego nie sposób wyobrazić sobie stolicy. Dla innych symbol PRL-u, komunizmu i dominacji Związku Radzieckiego. Jaka jest historia Pałacu znajdującego się przy Placu Defilad? Co myślą o nim warszawiacy? Co zrobić z tą potężną budowlą – zostawić w spokoju, czy może zburzyć? Zapoznajcie się z naszymi artykułami dotyczącymi słynnego „Pekinu”!



Czytaj dalej...

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Redakcja: Paweł Czechowski

Polecamy e-book Pawła Rzewuskiego „Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”:

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-6-0

Stron: 109

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: H |

Moim zdaniem problem z Pałacem Kultury jest taki, że jest on zbyt rozległy i zbyt charakterystyczny.
Może by go tak przebudować, żeby nie zajmował tyle miejsca.
Proponowałbym pozostawić wieżę główną i cztery mniejsze wokół, a wyburzyć wszystkie niskie skrzydła oprócz Sali Kongresowej.
Wówczas by już nie był taki rozlazły, a wkrótce też straci palmę pierwszeństwa pod względem wysokości.



Odpowiedz

Gość: Kacper Nowicki |

Głupie pomysły co im ten PKiN przeszkadza. Z tych argumentów co oni mówią to cytadele też niech zburzą, pomnik małego powstańca może też bo przecież upamiętnia że dzieci ginęły. Niby zabytek ale nigdy nie wiadomo kamienica na rogu ulic Senatorskiej i Podwale też była zabytkiem a zburzyli. Jak dla mnie PKiN musi zostać on tworzy panoramę stolicy!



Odpowiedz

Gość: Boryna |

Po wielu komentarzach widać, że homosovieticus jest nadal silnie zakorzeniony w umysłach. Zniewolony umysł nie potrafi wyzwolić się z kajdan. Narodzie Polski powstań z kolan! Czas najwyższy usunąć z naszej świadomości ten symbol zniewolenia narodowego.



Odpowiedz

Gość: Grot |

@ Gość: Boryna Spokojnie kiedyś homosovietikusy wymrą i wtedy go zburzymy ;) PeKIN to wielki, szkaradny budynek, który ciągle góruje nad Polską(na szczęście niedługo straci miano najwyższego w Polsce). Wg. mnie należy go zburzyć lub przebudować na jakieś muzeum. Ważne by powstał współczesny budynek który przyćmi to radzieckie gó..o i stanie się nowym symbolem. Koniec z upodobnianiem Warszawy do Moskwy!



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Gość: Grot -
wydawałoby się, że antykomuniści z pokolenia na pokolenie coraz bardziej się cywilizują. W roku 1944 doprowadzili do zburzenia całej Warszawy. W 1945 i w latach następnych marzyli o zburzeniu wszystkiego, co w Polsce ocalało po II wojnie światowej - dążąc do ściągnięcia na Polskę trzeciej wojny światowej. A obecnie chcą zburzyć tylko Pałac Kultury. Ale jednak wciąż utrzymuje się w sercu niepokój: a co będzie, jeśli po zburzeniu PKiN zechcą zburzyć także resztę?



Odpowiedz

Gość: Riczard |

Jest to temat bardzo trudny. Jedni by chcieli zostawić, inni zburzyć. Tutaj ciekawe przemyślenia: https://zkijemnavardo.blogspot.com/2017/11/wujaszek-przenios-pekin-do-polski.html



Odpowiedz

Gość: xs |

Zrównać z ziemią, wybudować nowoczesny budynek (Pałac Kultury)



Odpowiedz

Gość: AWU |

@Gość: xs
Jeszcze raz ... "zrównanie z ziemią" byłoby głupotą chociażby z finansowego punktu widzenia. Również jak piszą forumowicze poniżej budynek dobrze pełni funkcje kulturalne i użytkowe. Po prostu przebudować. Niewiele osób wie że w miejscu gdzie na wieży dziś są zegary zarezerwowano miejsce na godło "Polskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej" która w zamysle agentury zarządzającej ówcześnie ziemiami polskimi miała się zmaterializować. Mamy genialnych architektów: Liebeskind, Ingarden, Szczęsny, Zawadzki. Można uczynić z tego budynku coś spektakularnego. I nazwać "Wieżą Wolności" czy "Wieżą Solidarności" a najlepiej "Wieżą Reagana" gdyż to najbardziej wkurzyłoby pomysłodawców tego potwora którzy na szczęście już przebywają w piekle:) W obecnej formie po prostu za bardzo cuchnie Moskwą, przechodząc koło PKiN ze studzienek kanalizacyjnych czuć zapach siarki :)



Odpowiedz
Marcin Sałański

Historyk, dziennikarz prasowy i telewizyjny, wieloletni współpracownik Histmag.org, autor popularnych e-booków. Współpracował m.in. z portalem Historia i Media, Wydawnictwem Bellona i Muzeum Niepodległości w Warszawie. Był również członkiem redakcji kwartalnika „Teka Historyka”. Interesuje się historią średniowiecza, dziejami gospodarczymi, popularyzacją historii i rekonstrukcją historyczną.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org