Opublikowano
2014-08-19 16:20
Licencja
Wolna licencja

Wojna w Afganistanie (1839-42): Droga do Kabulu

Pierwsza interwencja Brytyjczyków w Afganistanie w latach 1839-1842 miała być błyskawiczną kampanią kolonialną. Szybko okazał się jednak być jedną z największych porażek armii Albionu w całej jej historii. Jak do tego doszło?


Strony:
1 2 3 4

Dost Mohammad Chan Początek XIX stulecia przyniósł ze sobą znaczne rozszerzenie rosyjskiej i brytyjskiej strefy wpływów w centralnej Azji. Dla takich państw jak Afganistan (stanowiących w zasadzie konglomerat plemion zjednoczonych wokół wspólnego władcy) wykreowała się scpecyficzna sytuacja polityczna. W tych okolicznościach władcy Afganistanu mogli znaleźć dla siebie przestrzeń pomiędzy interesami dwóch imperiów. Dzięki temu dyplomacja afgańska mogła wynegocjować korzystniejsze umowy i sojusze. Każde z mocarstw chciało za wszelką cenę przeciągnąć Afgańczyków na swoja stronę.

Szczególne warunki w jakich znalazł się Afganistan zostały podyktowane przez strategie tworzone w brytyjskich i rosyjskich sztabach. Według nich Afganistan był tzw. „krajem tranzytowym” gdzie krzyżowały się ze sobą szlaki prowadzące do położonych na północy emiratów Azji Środkowej, Półwyspu Indyjskiego na południu, Chin na wschodzie oraz Persji na zachodzie. Ten kto zyskał panowanie nad tą górzystą krainą zdobywał przewagę w całej Azji, a zyskiwał przyczółek do nowych podbojów na północy bądź południu kontynentu. Dla Afganistanu cała ta sytuacja niosła też poważne zagrożenie. Wraz ze wzrostem intensywności rywalizacji angielsko-rosyjskiej rosła możliwość interwencji zbrojnej któregoś z imperiów. To zaś musiało nieść za sobą sprowadzenie Afganistanu do roli nic nie znaczącego państewka satelickiego.

Gra o Herat, gra o Afganistan

Za wolność naszą i waszą – polscy mudżahedini

Czytaj dalej...
Takiego rozwoju zdarzeń chciał uniknąć afgański emir (tytuł ten nosili wszyscy królowie Afganistanu od 1747 roku) Dost Mohammad Chan. Już od początku swoich rządów starał się on wyzyskać pewną niezależność prowadząc grę polityczną tak z Brytyjczykami jak i Rosjanami. Kulminacyjnym momentem uprawianej przez niego dyplomacji stał się rok 1837. Wtedy to przyjął na swój dwór najpierw tajnego wysłannika „jej królewskiej mości” Aleksandra Burnesa (w początku roku) a następnie agenta carskiego i ambasadora w jednym porucznika Jana Witkiewicza (w grudniu). Obaj panowie mieli za zadanie wynegocjować jak najlepsze warunki przyszłych traktatów, które miały zostać zawarte z Dostem Mohammadem.

Jan Prosper Witkiewicz Chcąc wzmocnić rosyjską ofertę ambasador carski w Persji generał Simonicz namówił szacha do zaatakowania zachodnioafgańskiego miasta Herat. Zabiegi Simonicza były prowadzone właściwie na własną rękę, ponieważ nie otrzymał on żadnych formalnych instrukcji z Sankt Petersburga. Cała akcja odbywała się jednak przy milczącej zgodzie carskiego ministra spraw zagranicznych hrabiego Karla Nesselrode. W ten sposób pod koniec roku Herat został oblężony przez ówczesnego wezyra perskiego generała Izydora Borowskiego (uczestnika powstania kościuszkowskiego oraz oficera Legionów Polskich).

Nacisk ze strony Petersburga skończył się jednak zupełnym fiaskiem. Przesądził o tym przypadek oraz interwencja czujnego „angielskiego lwa”. W Heracie niespodziewanie znalazł się bowiem Eldred Pottinger, oficer brytyjskiej artylerii, który na początku oblężenia zaoferował swoje usługi miejscowemu zarządcy. Ten przyjął ofertę i nadał Pottingerowi stanowisko dowódcy twierdzy. Dzięki swoim umiejętnościom dowódczym Anglik zorganizował skuteczną obronę miasta odpierając kolejne ataki armii perskiej, nieposiadającej zresztą ciężkich dział. Przerażone ową agresją brytyjskie MSZ postanowiło uratować miasto nazywane „bramą Indii”. Z tego powodu we wrześniu 1838 roku Royal Navy wysadziła desant w Zatoce Perskiej na wyspie Korrak. W reakcji na to oraz z powodu bezowocności powtarzanych bez przerwy szturmów metropolii władca perski nakazał swoim wojskom przerwanie oblężenia.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Kruka pt. „Dramat Afganistanu: XIX wiek” :

Tomasz Kruk „Dramat Afganistanu: XIX wiek” okładka Autor: Tomasz Kruk
Tytuł: „Dramat Afganistanu: XIX wiek”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-65156-18-1

Stron: 80

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)
Zobacz też nasze pozostałe e-booki!

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: |

Ehm, Szudża Szach rządził Afganistanem w pierwszym dziesięcioleciu XIX wieku. Skąd więc ten wspomniany w tekście (i bardzo niefortunnie transkrybowany) "Szuja Szach"?



Odpowiedz

Gość: Tomek |

Tak tak oczywiście to nie jest pełny artykuł będzie jeszcze cześć druga. Jeżeli chodzi o tę długość to owszem była podana w jardach ale przeliczyłem na metry żeby była bardzie zrozumiała dla czytelnika polskiego. A jeżeli chodzi o karabin systemu Bakera to może rzeczywiście trochę podkoloryzowałem to że był przestarzały. O karabinach systemu brunszwik nie pisałem bo żołnierze armii Indusu byli raczej rzadko w nią uzbrojeni. Postaram się opisać te broń w drugiej części ponieważ została w nią przezbrojona(oczywiście nie w całości) "Armia Retrybucyjna".



Odpowiedz

Gość: Turu |

Czekam na ciąg dalszy!



Odpowiedz

Gość: Michał |

Karabiny Bakera to były sztucery dla lekkiej piechoty, aż takie przestarzałe wtedy to nie były. Piechota brytyjska miała jeszcze wtedy na uzbrojeniu skałkowe karabiny gładkolufowe Brown Bess, oddziały kolonialne (zwłaszcza sipaje) używali wersji India Pattern. Bakery zastępowano modelem Brunswick Rifle, ale podobnie jak Bakery miały one wadę w postaci długiego procesu ładowania (gwintowana lufa). Z kolei afgańskie "samopały" to były często dalekonośne długie strzelby (czasem nawet gwintowane), idealna indywidualna broń, mająca przewagę nad muszkietami wojskowymi, z które nadawały się do ognia salwowego a nie do indywidualnej walki strzeleckiej.



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

Coś jakby niedokończona historia tej wojny? Skąd te precyzyjne 138 metrów? Podejrzewam iż przeliczono 150 yardów.



Odpowiedz
Tomasz Kruk

Student historii, archeologii i bezpieczeństwa narodowego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się głównie działaniami zbrojnymi, a także militariami okresu II wojny światowej oraz konfliktów najnowszych. Autor bloga bliski-bliski-wschod.pl/.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org