Autor: Kamil Janicki
Tagi: Reportaże/relacje, Doktoranci, Studenci, Polska, Pomorze Zachodnie i Ziemia Lubuska
Opublikowany: 2009-04-16 23:38
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

XVIII OZHS: będzie, ale jaki?

Początkowo relacja ta miała opisywać, w jaki sposób wspaniała idea corocznych zjazdów młodych historyków trafiła na ścianę, a sama inicjatywa uległa zawieszeniu. Po dyskusji między władzami kół historycznych, która odbyła się dziś wieczorem, wydawało się wręcz, że nie tylko możliwości, ale i zainteresowanie organizowaniem OZHS-ów jest po prostu nikłe. Na szczęście decyzja Barbary Świtalskiej i jej współpracowników pozwala nam zapewnić, że XVIII Ogólnopolski Zjazd Historyków Studentów się odbędzie. Pytanie, jak powinien wyglądać i co musi się zmienić, by uniknąć dotychczasowych problemów.
REKLAMA

Atmosfera tegorocznego Zjazdu była niezwykle sympatyczna, ale jednak od momentu otwarcia obrad w powietrzu wisiał problem: co dalej? W środę temat ten zdominował, przynajmniej w gronie, w którym miałem przyjemność przebywać, niemal wszystkie rozmowy. W czwartek było jasne: kandydata chętnego zorganizować kolejny Ogólnopolski Zjazd Historyków Studentów nie ma. Zaplanowane na godzinę 18 głosowanie, mające wyłonić kolejnego organizatora zbliżało się, a tymczasem lista zainteresowanych wciąż pozostawała pusta. Około 16 spotkaliśmy się w gronie mniej więcej 10 osób, by nieformalnie przedyskutować problem. Oprócz mnie, w rozmowie wziął oczywiście udział tegoroczny organizator, Szymon Marchlewski, a także m.in. prezes krakowskiego KNHS-u, Jakub Maciejewski (który na szczęście zdecydował się jednak nie ignorować problemu i nie wyjeżdżać przed 18) oraz Sebastian Adamkiewicz – były prezes łódzkiego koła i jeden z organizatorów XV OZHS-u w 2007 roku. Swoich cennych rad udzielił nam także wiceprezes olsztyńskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego, doktor Jan Gancewski.

Rozmowa w kuluarach

W dyskusji udało nam się dojść do kilku ważnych wniosków. Zjazdy w ostatnich latach przesadnie się rozrosły. Organizacja imprezy pochłania co najmniej kilkanaście tysięcy złotych i wymaga tak nakładów, jak i sił ludzkich, którymi mogą dysponować tylko duże, bądź mogące liczyć na wsparcie ośrodki. Z drugiej strony poziom referatów wcale nie rośnie z roku na rok: można by wręcz zaryzykować tezę, że spada. OZHS przez wielu studentów jest kojarzony z imprezą towarzyską, gdzie można wypić, albo nawet zapić, a nie z konferencją naukową. Jeśli zaś sporo osób to część naukową traktuje jako dodatek do rozrywkowej, to nic dziwnego, że pojawiają się referaty przygotowywane w ostatniej chwili, kompletnie niedbale. Jeden z tegorocznych prelegentów czytał swój referat ze... skserowanej książki. Książki, którą pożyczył moment wcześniej w bibliotece położonej po drugiej stronie ulicy. Oczywiście rozrywka to nieodłączny element każdego OZHS-u, ale to powinien być dodatek! Dodatek do naukowej konferencji. Jeśli jest inaczej, to nawet najlepsze chęci i starania organizatorów (jak w tym roku) nie podniosą poziomu debaty.

Mimo zrozumiałych wątpliwości, przedstawianych i rozsądnie argumentowanych, głównie przez przedstawicieli krakowskiego koła, doszliśmy do wspólnego wniosku: wszystkie prace na kolejnym (kolejnych?) OZHS-ie powinny posiadać recenzje pracowników naukowych ze stopniem przynajmniej doktora. I tylko prace z załączoną recenzją powinny być przyjmowane przez organizatorów. Takie rozwiązanie powinno z jednej strony ograniczyć liczbę uczestników zjazdu do grupy naprawdę zainteresowanej debatą naukową, a z drugiej sprofesjonalizować obrady: tak by miały one realną naukową wartość, by referaty wnosiły coś do rozwoju historiografii i by pomagały młodym historykom się rozwijać. Pomysł z zainteresowaniem i aprobatą przyjął doktor Gancewski, który pomógł nam lepiej zrozumieć perspektywę środowiska naukowego, które przez ostatnie dni obserwowało organizowaną przez studentów konferencję. Kolejnym krokiem, wynikającym z profesjonalizacji zjazdu, mogłoby być bliższe powiązanie go z organizacjami historycznymi. Te z kolei wsparłyby, w takim scenariuszu, studentów swoim doświadczeniem, wiedzą członków, być może także finansowo. W dyskusji pojawiły się też pomysły wykorzystania możliwości naszego portalu, który w końcu już od kilku lat patronuje OZHS-om. Przykładowo, zdaniem doktora Gancewskiego, bardzo dobrym rozwiązaniem jest publikowanie referatów zjazdowych w „Histmagu”, tak by dostęp do nich miało szerokie grono czytelników. Ten pomysł realizujemy już w tym roku, dzięki otwarciu organizatorów na bliską współpracę z nami.

REKLAMA

Spotkanie... bez uczestników

Wszystkie propozycje zamierzaliśmy przedstawić na spotkaniu o godzinie 18. Rozpoczęło się ono od sprawdzenia obecności. I w tym momencie wszelkie nasze nadzieje się rozwiały. Na konferencji mieli się pojawić przedstawiciele ponad 20 ośrodków. Mimo że głosowanie odbywało się trzeciego dnia, a nie piątego jak rok temu, stawili się na nie przedstawiciele zaledwie siedmiu ośrodków. Do realnej dyskusji w tak małym gronie nie mogło dojść: przede wszystkim jasne stało się, że współpraca między kołami jest w kryzysie, a być może kryzys przeżywa także formuła, według której działają przynajmniej niektóre koła.

Uczestnicy spotkania, Ci którzy zdecydowali się przybyć, a nie np. pójść na piwo albo pojechać do domu wcześniejszym pociągiem, zgodzili się z proponowanymi postulatami profesjonalizacji obrad. Prowadzący spotkanie Szymon Marchlewski przekonująco nakreślił obraz poważnych problemów, zarazem proponując konstruktywne rozwiązania. Przede wszystkim zdecydowano o zorganizowaniu ponownego spotkania we wrześniu i zwiększeniu swobody organizatorów np. w sprawie doboru terminu. Pomoc dla ośrodka, który zdecydowałby się zorganizować XVIII OZHS obiecali olsztynianie, ale także m.in. ośrodek łódzki oraz nasz portal. Największe zobowiązanie wziął na siebie Szymon Marchlewski, zdeterminowany zapewnić kontynuację idei OZHS-ów. I ta postawa jest warta docenienia: przecież kto inny na jego miejscu mógłby zignorować problem, który bądź co bądź samego olsztyńskiego zjazdu nie dotyczy.

Rektorat Uniwersytetu Szczecińskiego

Podczas debaty poszczególne koła przedstawiły swoje problemy i możliwości. Najbardziej chyba konstruktywny był głos przedstawiciela Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Ośrodek ten zresztą nie wykluczył organizacji zjazdu, ale z powodu problemów lokalowych nie był gotowy do jakichkolwiek zobowiązań. Końcowo zdecydowaliśmy zapisać wynik obrad i korzystając m.in. z bazy adresowej „Histmaga” rozesłać do wszystkich kół w kraju specjalne wiadomości zawierające zaproszenie na obrady we wrześniu. Na szczęście przed takim działaniem uratowała nas decyzja Barbary Świtalskiej. Już przed paroma miesiącami przedstawiciele szczecińskiego Koła Naukowego Młodych Historyków US sondowali możliwość organizacji XVIII OZHS-u. Końcowo swojej kandydatury nie zgłosili, ze względu przede wszystkim na trudności wynikające z organizacji tak dużej imprezy (np. przygotowania kilkuset noclegów). W sytuacji, gdy przyszłość organizowanych od niemal dwóch dekad zjazdów stanęła pod znakiem zapytania, szczecinianie postanowili zaryzykować. W prywatnej rozmowie Barbara Świtalska, prezes KNMH US, poinformowała mnie, że Szczecin jest gotów podjąć wyzwanie. Przedstawiłem jej, oczywiście w sposób skrótowy, ustalenia dzisiejszego dnia, zarazem zapewniając, że KNMH US otrzyma pomoc i od nas i od organizatorów z ostatnich lat. W efekcie mamy przyjemność donieść: zjazd się odbędzie!

Ta doskonała informacja nie zmienia jednak ogólnej sytuacji. Konieczna jest dyskusja o relacjach między kołami naukowymi historyków studentów i o przyszłości wspólnej inicjatywy, jaką jest OZHS. Jak sprofesjonalizować zjazd? Jak sprawić by prezesi poszczególnych kół nie rezygnowali z wizyt na wspólnych spotkaniach? Jak wymieniać informacje i dane kontaktowe? Jak zachęcić Warszawę by zaangażowała się w ideę OZHS-ów?

Zobacz też

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Kamil Janicki
Historyk, były redaktor naczelny „Histmag.org” (lipiec 2008 – maj 2010), obecnie prowadzi biuro tłumaczeń, usług wydawniczych i internetowych. Zawodowo zajmuje się książką historyczną, a także publicystyką historyczną. Jest redaktorem i tłumaczem kilkudziesięciu książek, głównym autorem i redaktorem naukowym książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009) a także autorem około 700 artykułów – dziennikarskich, popularnonaukowych i naukowych, publikowanych zarówno w internecie, jak i drukiem (również za granicą).

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy