Opublikowano
2013-05-06 10:30
Licencja
Wolna licencja

Zamieszanie wokół Wołynia

Ledwie kilka dni temu pojawiło się „Orędzie Wołyńskiej Rady Kościołów w 70. rocznicę tragedii wołyńskiej” a nad Wisłą już zawrzało. Wokół jednego listy pojawiło się sporo kontrowersji i momentalnie doprowadził on do podziałów. Padło również wiele słów wielkiego kalibru jak „kłamstwo” czy „fałszerstwo”.


Zobacz też: Rzeź wołyńska – historia i pamięć o zbrodni UPA

Warto w takim razie przyjrzeć treści listu:

Orędzie Wołyńskiej Rady Kościołów w 70. rocznicę tragedii wołyńskiej

Drodzy Bracia i Siostry!

W tym roku mija 70 lat od jednej z największych tragedii w naszej historii - krwawej konfrontacji między Ukraińcami a Polakami na Wołyniu, a także na innych ziemiach. Niezmiernie trudne i bolesne jest szukanie dziś przyczyn czy winnych strasznych wydarzeń, które miały miejsce w historii między Ukraińcami a Polakami. My wszyscy powinniśmy oceniać te wydarzenia z żalem i goryczą w świetle chrześcijańskich przykazań miłości Boga i bliźniego. Czas goi tę głęboką ranę, jednak przeszłości nie należy zapominać, lecz wyciągać z niej należyte wnioski.

Odebranie daru życia należy potępić! Wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi, wszystkim więc Stwórca dał przykazanie „Nie zabijaj!”.

Tak, jesteśmy ich potomkami i żyjemy na ziemi, gdzie to się wydarzyło. Lecz nie mamy prawa osądzać, a tym bardziej karać czy się mścić. Jesteśmy przede wszystkim chrześcijanami i do nas zwraca się Chrystus słowami apostoła Pawła: „Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi. Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości” (Rz 12, 17-19).

Prośmy Najwyższego o przebaczenie zarówno dla prześladowanych, jak i dla prześladowców. Oddajmy hołd tym bohaterom - i Polakom, i Ukraińcom - którzy nie patrząc na narodowość, ratowali bliźnich, często ryzykując własne życie.

W ostatnich dziesięcioleciach Polskę i Ukrainę połączyły przyjacielskie, partnerskie stosunki. Jednak nieprzejednanie poszczególnych osób i grup może rozbudzić przygasłe krzywdy. Nie pozwólmy wrogowi rodzaju ludzkiego ponownie skłócić naszych narodów!

Niech historycy z naukową rzetelnością, bez uprzedzeń, badają te przerażające wydarzenia. A codzienne dobrosąsiedzkie relacje Polaków i Ukraińców po obu brzegach Bugu niech wznoszą nie ludzką ręką uczyniony pomnik tej tragedii.

Wzywamy Polaków i Ukraińców, aby jeszcze raz powiedzieli: „Przebaczcie nam i my wam przebaczamy, a łańcuch zła, który ciągnął się tyle stuleci, przerwijmy dobrymi uczynkami”. Tak powinniśmy mówić, tak nauczać dzieci i wnuki, tak też postępować. Dziś pozostaje nam modlić się i błagać Pana, by nie dopuścił do podobnej tragedii w naszym kraju.

Pod zamieszczonym na stronie „Gazety Wyborczej” można było znaleźć następujące podpisy: metropolita Nifont, biskup wołyński, Ukraiński Kościół Prawosławny metropolita Mychaił, biskup wołyński, Ukraiński Kościół Prawosławny - Patriarchat Kijowski biskup Wołodymyr, biskup włodzimiersko-wołyński, Ukraiński Kościół Prawosławny biskup Stanisław Szyrokoradiuk, administrator apostolski łuckiej diecezji rzymskokatolickiej biskup Jozafat, egzarcha łucki, Ukraiński Kościół Greckokatolicki biskup Mychajło Iwanowycz Błyzniuk, przewodniczący Wołyńskiego Związku Chrześcijan Wiary Ewangelicznej-Zielonoświątkowców pastor Jarosław Leontijowycz Troć, przewodniczący Wołyńskiego Związku Chrześcijan Wiary Ewangelicznej-Baptystów Myron Wiaczesławowycz Wowk, starszy pastor Kościołów Adwentystów Dnia Siódmego w obwodzie wołyńskim.

O tym jakie wzburzenie wznieciła treść listu dobrze obrazują słowa artykułu na portalu Fronda.pl”

W orędziu nie zabrakło także potępienia szukających prawdy. - W ostatnich dziesięcioleciach Polskę i Ukrainę połączyły przyjacielskie, partnerskie stosunki. Jednak nieprzejednanie poszczególnych osób i grup może rozbudzić przygasłe krzywdy. Nie pozwólmy wrogowi rodzaju ludzkiego ponownie skłócić naszych narodów!

Czytając pełne oburzenia teksty, odniosłem wrażenie, że ich autorzy nie przeczytali całego orędzia. Głównym zarzutem było fałszowanie historii, a ściślej domniemane nawoływanie do potępienia osób dążących do ustalenia prawdy. Najwyraźniej radykałom umknął gdzieś fragment Niech historycy z naukową rzetelnością, bez uprzedzeń, badają te przerażające wydarzenia. A więc mamy tu do czynienia nie z potępieniem szukających prawdy, lecz tych, którzy już prawdę znają i za wszelką cenę chcą do niej dopasować rzeczywistość. Czyżby „Frondę” zabolał fakt, że sygnatariusze listu wolą, aby wyjaśnieniem rzezi wołyńskiej zajęli się nie publicyści, a historycy?

Dalej czytam już w tekście Tomasza Terlikowskiego:

Gdy czytam ten list włosy dęba stają mi na głowie. Brutalne i bezlitosne zabijanie Polaków (a także broniących ich Ukraińców) przez podburzony przez UPA i UON ukraiński motłoch określane jest „krwawą konfrontacją między Ukraińcami a Polakami na Wołyniu”. I aż trudno nie zadać pytania, z kim konfrontowane były gwałcone kobiety, niewiasty w ciąży, którym rozrywano brzuchy i wydzierano im dzieci z łona, a jak konfrontowali się z Ukraińcami ojcowie, którym wykuwano oczy, by nie musieli patrzeć, jak gromady ukraińskich chłopów gwałciło im córki, i których przybijano gwoździami do drzwi stodół.

Nie wiem dlaczego akurat słowo „konfrontacja” tak zraziło Terlikowskiego. W sensie słownikowym słowo to może oznaczać nie tylko „porównanie”, lecz również „stawienie twarzą w twarz”, „spór na tle różnic ideologicznych lub politycznych” czy „starcie zbrojne”. Niewątpliwie, gwałcone kobiety zostały „skonfrontowane” z bestialskimi oprawcami. Nie mogę odpędzić od siebie myśli, że autor pragnie, aby historia była czarno-biała. W takim wypadku Polakom niewątpliwie przysługiwałaby jedynie rola ofiar…

Mimo wszystko nie da się oczywiście zaprzeczyć, że użycie słowa „skonfrontowane” jest niefortunne. Może ono nieść ze sobą wrażenie, że strona ukraińska pragnie w ten sposób odsunąć od siebie winę, choćby częściowo. Nie wydaje mi się jednak, aby faktycznie należało tak interpretować ich słowa, bowiem przeczyłoby to pozostałym fragmentom listu.

Historia relacji polsko-ukraińskich jest wyjątkowo trudna. Są w naszym kraju środowiska mające dziwną tendencję do wyciągania jej z kontekstu i przedstawiania samych jedynie tragicznych wydarzeń z 1943 roku. Nikt nie pyta, skąd wzięli się na Wołyniu polscy osadnicy, w jakich okolicznościach się tam pojawili. Nie zwraca się również uwagi na fakt, iż rzeź Polaków miała miejsce tylko na terenach wiejskich. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, często wypowiadający się na ten temat, nie wspomina o akcjach rewindykacji cerkwi prawosławnych w II Rzeczypospolitej na terenie Wołynia, w której czynnie uczestniczył Kościół rzymskokatolicki. W końcu nie wspomina się również o akcjach odwetowych Armii Krajowej. Chociaż były one raczej marginesem, jednak miały miejsce.

Struktura Armii Krajowej na Wołyniu (aut. Lonio17/wikipedia; Creative Commons Uznanie autorstwa–na tych samych warunkach 3.0 niezlokalizowana)

UPA w historycznej tradycji Ukraińców odkrywa szalenie ważną rolę. Stanowi ona jeden z fundamentów ich dzisiejszej państwowości, toteż nic dziwnego, że bardzo źle reagują oni na wymierzone w nią ataki. Proszę sobie przypomnieć, jak ostre wypowiedzi pojawiały się nad Wisłą po tekstach na temat domniemanych zbrodni Józefa Kurasia „Ognia”. Warto zwrócić uwagę na to, że Ukraińcy inaczej przeżywają historię. Cytowany na wstępie list pokazuje, że w ogóle rozpoczynają dopiero refleksję na temat własnych win. Potrzeba im czasu, aż sami zaczną mówić na ich temat głośno i wyraźnie. Chociaż od tragicznych wydarzeń minęło już 70 lat, to dla nich jest to jeszcze za mało i trzeba to uszanować. Pamiętajmy, że niepodległa Ukraina istnieje niewiele ponad 20 lat.

W żadnym wypadku nie podważam win Ukraińców. Nie sposób kwestionować tego, że zabili oni wielu Polaków, choć na temat tego, jaka była dokładna liczba ofiar, cały czas toczą się spory. Nie staram się również powiedzieć, że ich działanie było słuszne, że mieli do tego jakiekolwiek prawo. Zbrodnia zawsze pozostanie zbrodnią. Jednak szersze przedstawienie kontekstu całej sprawy pomoże nam lepiej zrozumieć tragedię sprzed siedmiu dziesięcioleci. Pozwoli nam także zrozumieć, jak trudnym tematem jest ona dla samych Ukraińców. Nie warto ograniczać się do krzyku o fałszu i zbrodni. W przeciwnym wypadku za jakiś czas cała dyskusja sprowadzi się tylko do tego typu zabiegów, a poszukiwanie prawdy zostanie porzucone.

Zupełnie innym, poważnym zarzutem wobec Orędzia Wołyńskiej Rady Kościołów, była informacja, iż administrator diecezji łuckiej Kościoła rzymskokatolickiego bp Stanisław Szyrokoradiuk nie podpisał listu. W wypowiedzi udzielonej „Frondzie” powiedział on: Mnie tam nie było na tej radzie. Oni robią świństwo. Jestem w Kijowie, a oni zebrali się i napisali. Nawet nie wiedziałem, że przygotowali takie orędzie. Sprawa jest o tyle dziwna, że jego podpis figuruje pod ukraińską wersją tekstu.

Sprawę próbował rozwikłać ukraiński korespondent „Gazety Wyborczej” Marcin Wojciechowski. Zgodnie z jego relacją, biskupa faktycznie nie było na radzie, ale wiedział, że takie oświadczenie jest przygotowywane, ponieważ zaprezentowano je na poprzednim spotykaniu. Na posiedzeniu, na którym ogłoszono treść orędzia, był obecny kanclerz kurii ks. Roman Burnyk, który miał też prawo podpisać dokument w imieniu biskupa. Trudno jednoznacznie stwierdzić, jak wygląda prawda, ponieważ słowo występuje tu przeciwko słowu. Jeżeli faktycznie podpis biskupa pojawił się pod listem w niejasnych okolicznościach, to fakt ten kładzie się cieniem na jego treści i przesłaniu.

Jakakolwiek nie byłaby prawda, Orędzie Kościołów Wołyńskich zamiast zażegnać spory, tylko je rozpaliło.

Zobacz też: Rzeź wołyńska – historia i pamięć o zbrodni UPA

Felietony publikowane w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”.

Redakcja: Michał Przeperski

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: |

czy jest taki dokument historyczny dwóch narodów w języku trzeciego, którego pominięto/umowa unijna Polsko-Litewska/



Odpowiedz

Gość: Aleksander |

Zadziwiający upór MK negującego rozmiary ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów,zaprzeczającego faktom,szukającego za wszelką cenę wybielającego morderców uzasadnienia tej zbrodni musi zadziwiać. Otóż panie MK nie ma rozgrzeszenia dla ideologów i wykonawców ludobójstwa.Nie ma takiego argumentu,który mógłby usprawiedliwić bestialskie wymordowanie przeszło 100 tysięcy polskich obywateli.Zachowały się na całe szczęście dokumenty określające cele i metody tej zorganizowanej i wykonanej przez ukraińskich nacjonalistów zbrodni.To co pan pisze jest kłamliwe i podłe.Ale to nie dziwi ponieważ jest to powtórzenie wielokrotnie wysuwanych argumentów przez mniejszość ukraińską w Polsce mających na celu usprawiedliwienie zbrodniczej działalności band UPA i wybielenie nacjonalistycznych działaczy. Dzisiaj na Ukrainie stawia się mordercom i ideowym wodzom nacjonalizmu pomniki.Upowscy bandyci są hołubieni przez ukraińskie władze.Organizatorzy i wykonawcy zbrodni ludobójstwa pozostali do dzisiaj bezkarni.Ukraina nie osądziła sprawców,wprost przeciwnie,uznaje ich za bohaterów. Porównywanie stosunków polsko-ukraińskich do polsko-niemieckich jest całkowicie bezzasadne.Niemcy pomników wodzom III Rzeszy nie stawiają,żołnierzy SS uważają za zbrodniarzy a nie za bohaterów,przeprowadzili denazifikacje,potepiają nazizm i zakazują jego propagowania,za swoje zbrodnie przeprosili.W dodatku,o ironio historii przed bandytami UPA bronili.Nic takiego nie możemy powiedziec o państwie ukraińskim.Niech więc pan skorzysta z okazji i się zamknie..



Odpowiedz

Gość: obrażonyprzezonet |

To były tak okrutne mordy na niewinnych, że wybaczyć mogą tylko ci pomordowani. A więc wybaczenia już nie będzie. Nie ma rozgrzeszenia mordu? Trzeba czekać na sąd ostateczny? Opierać się na mordach psychopatów, zatajając prawdę i tworzyć państwo-to skażenie tego państwa i fundowanie wątpliwej moralności. Porównywać odwet /w tym okresie/ AK i rozwiązanie konfliktu sposobem m.in. przesiedlania, zrównywać incydenty mszczenia się kogoś z rodziny mordowanych na oprawcach z działaniami bestialskich oprawców -to ogromna krzywda, fałsz i kłamstwo. Zweryfikować można historię wcześniejszą i przyczyny okrutnych poczynań /nawet, jeśli chodzi o Indian tak czynić należy/ ale nie zmieni to faktu, że nawet w walce przekroczono tu granicę , by nazwać się człowiekiem. AK próbowało porozumienia-to delegację rządu RP rozerwało UPA końmi. Napisałem prawdę, którą słyszałem z ust ludzi -świadków tamtych rzeżi i w ONET otrzymałem odpowiedź typu :"idż zmów paciorek , macica ci się przekręciła-choć jej nie mam, ty idioto, ty ciemnoto, ty katolu ,baranie,zjeb...na głowo, stara ...."itd. choć mam 38 lat i jestem innej płci? Portal to przepuścił? Z kim my mamy uzyskać porozumienie? Ludzie opanujcie się ,bo będzie za póżno!!!!!!Oni są na wysokich dziś stanowiskach również w Polsce i urabiają medialnie /mają media/tych przeciętnych Polaków, niewiele wiedzących o naszej historii, by im służyli i prawdę plugawili. Ostrzegam!



Odpowiedz

Gość: XXX |

Polacy uczestniczyli w zbrodniach na Niemcach - wysiedlaniu, rabowaniu, systemie pracy niewolniczej i tego dotyczył list polskich biskupów. Większość niemieckich zbrodniarzy uciekła, ofiarą zemsty padli niekoniecznie winni. Ja uważam, że główną przyczyną zbrodni była niemiecka polityka zniszczenia wykształconych Polaków i utworzenia prymitywnych niewolników oraz decyzja mocarstw o przeniesieniu Polski na Zachód, ale każdy człowiek w pewnym stopniu za swoje czyny odpowiada.



Odpowiedz

Gość: Sly |

C.D. Wystosowanie listu z prośbą o wybaczenie jest jednym z wielu kroków na przód ku porozumieniu i wzajemnemu przebaczeniu. Większe znaczenie dla mnie, jako Polaka, ma gest ze strony zwierzchnika Kościoła ukraińsko-bizantyjskiego. Arcybiskup większy poprosił o przebaczenie ukraińskich win. Rola tego gestu polega na roli, jaką ten Kościół odgrywa w narodzie ukraińskim. Stwarza on niejako inną możliwość myślenia, w kategorii sprawcy win. Mam nadzieję, iż z czasem Ukraińcy w swych umysłach dopuszczą możliwość, iż popełnili oni zbrodnię ludobójstwa. Właśnie kwestia zmiany sposobów myślenia wymaga wiele woli i czasu. Te dwa czynniki są potrzebne zwłaszcza zbiorowej pamięci historycznej, która jest programowana od początku istnienia jednostki ludzkiej, w rodzinie, następnie kształtowana przez sposób nauczania historii w szkole. Konkludując mój dosyć długawy wywód, należy stwierdzić: 1. Wola porozumienia musi być po obu stronach; 2. Ukraińcy muszą dopuścić, że dokonali ludobójstwa na Polakach i Żydach w czasie drugiej wojny światowej; 3. Polacy i Ukraińcy muszą walczyć z przejawami nacjonalizmu i szowinizmu, gdyż te podstawy uniemożliwiają wzajemne zrozumienie i dialog.



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org