Autor: Sebastian Adamkiewicz
Tagi: Opinie, Zabytki, Późne średniowiecze, Polska
Opublikowany: 2017-07-06 09:32
Licencja: wolna licencja

Zamki widzę me ogromne!

W czasie odbywającego w Przysusze kongresu PiS prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział powołanie Funduszu Ochrony Zabytków, który miałby być odpowiedzialny m.in. za odbudowę zamków kazimierzowskich. Czy dzięki tej śmiałej inicjatywie staniemy się wkrótce ojczyzną zamków Gargamela (jak zamek Bobolice)?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Zobacz też: Kazimierz Wielki – mistrz politycznego realizmu

Kazimierz III Wielki (domena publiczna)
Na obecnym terytorium państwa polskiego znajduje się blisko 50 kazimierzowskich zamków, duża z nich część w trwałej ruinie. Wiele spośród warowni stanowi tzw. Szlak Orlich Gniazd. Od XIV do XVI wieku pełniły one ważną rolę zabezpieczającą polską granicę południowo-zachodnią. W kolejnych wiekach – głównie ze względu na archaiczność zabudowy, pustki w skarbie państwa i zmiany geopolityczne – straciły one na znaczeniu. Z czasem popadać zaczęły w zniszczenie i w takiej zazwyczaj formie dotrwały do dnia dzisiejszego.

Rozbudowa infrastruktury zamkowej w okresie panowania Kazimierza Wielkiego nie była przypadkowa. Celem działania władcy była jak najgłębsza integracja ziem odziedziczonego królestwa, a także właściwe ich zabezpieczenie. Zamki miały zatem pełnić rolę administracyjną i obronną. Nie dziwi też skumulowanie ich na południowo-zachodniej granicy ówczesnego królestwa. Zatarg o polską koronę z panującą w Czechach dynastią Luksemburgów kazał skupić swój potencjał obronny właśnie na tych terenach.

W rodzimej narracji historycznej zamki kazimierzowskie odgrywają niezwykle ważną rolę. Idealnie pasują do opowieści o wybitnym władcy, którego zmysł rządzenia sprawił, że Polska z pariasa Europy stała się prężnym i nowoczesnym państwem. Choć słynne powiedzenie „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną” jest mitem, to przez wieki kształtowało rodzimą wyobraźnię przenosząc polskie umysły do czasów chwały i potęgi.

Być może z tego właśnie powodu o zamkach Kazimierza Wielkiego i potrzebie ich rewitalizacji w swoim programowym przemówieniu wspomniał Jarosław Kaczyński – prezes Prawa i Sprawiedliwości. Samo nawiązywanie do dziedzictwa kazimierzowskiego nie jest oczywiście niczym nowym w polskiej polityce historycznej. Do czasów świetności Korony wracano np. w epoce gierkowskiej, a wcześniej także w okresie sanacji. Po 1926 roku powstała m.in. koncepcja wytyczenia szlaku Orlich Gniazd, zaczęły się pierwsze poważne prace konserwatorskie, których kontynuacja nastąpiła na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. Częściowo zabezpieczano je także w latach 50. Za każdym razem wspominano o świetności państwa, o postępie, o trudzie inwestycyjnym, o dobrym władcy integrującym kraj, o nowoczesności, a wszystko to w duchu powrotu do tych ideałów.

W tę samą narrację wpisać się chce Jarosław Kaczyński, a wtóruje mu w tym Maciej Pawlicki, który w felietonie dla portalu wPolityce.pl napisał:

Podniesienie z ruin zamków Czorsztyn, Kazimierz, Olsztyn, Ogrodzieniec, Tenczyn, Rabsztyn, Ojców, Mirów, Solec, Korczyn, Chojnice i dziesiątek innych – cywilizacyjnie podniesie cały region wokół każdego z nich. Będzie atrakcją turystyczną, miejscem pracy, źródłem dobrobytu, kulturalnego rozwoju i kumulacji dóbr. A także wielką satysfakcją – nie bójmy się tego słowa – patriotyczną. Czyli budującą poczucie narodowej wspólnoty. I dumy, że potrafimy swój dom odbudować.

Na sprawę można – tak jak prawicowy publicysta – spojrzeć w patriotycznym uniesieniu, można jednak włączyć odrobinę racjonalnego myślenia i popatrzeć na zaproponowaną inicjatywę w kontekście doświadczeń z odbudową zamków, oraz miejscem obecnych w polskiej turystyce i kulturze.

Zamek w Bobolicach (fot. Jakub Hałun, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Na wstępie postawić należy pytanie o jakiej odbudowie myślą pomysłodawcy? Czy ma być to rekonstrukcja w stylu zamku Przemysła w Poznaniu, gdzie niewielką wagę przykładano do jego historyczności, czy może odnowa dążąca do przywrócenia realnie historycznej tkanki? Jeśli to pierwsze, to wielki program odbudowy będzie budził mój głęboki sprzeciw, bo będzie on miał niewiele wspólnego z ochroną historycznego dziedzictwa, a bardzo dużo z budowaniem Disneylandu z przekonaniem, że przeciętny Polak i tak fuszerek i architektonicznych wymysłów nie dostrzeże. Takich przykładów fortec historyzujących, które udają starą zabudowę jest aż nadto. Jednym z nich jest położony na Szlaku Orlich Gniazd zamek w Bobolicach, który w większej mierze jest wariacją na temat budowli, która tu stanęła w czasach Kazimierza niż jej wierną rekonstrukcją.

Rekonstrukcja historyczna zamków nie jest zaś sprawą łatwą. Pomimo zachowania obrysów części zabudowań, z trudem możemy zrekonstruować ich wygląd. Wymaga to szeregu badań historycznych i archeologicznych, a i te nie potrafią odpowiedzieć na wszystkie pytania. Czasem, wobec braku jakiejkolwiek ikonografii z czasów świetności, odpowiedzenie jak wyglądało dane miejsce jest niemożliwe. Pole do hochsztaplerki i blagi jest więc ogromne. Pojawia się ono już w samej argumentacji na rzecz odbudowy. Pawlicki w swoim felietonie pisze:

Rozumiem, że uważająca się za wszechświatowy wzór sprawiedliwości i uczciwości Szwecja weźmie potężny finansowy udział w odbudowaniu polskich zamków, które Szwedzi napadli, zrabowali, spalili i zburzyli.

Sęk w tym, że większość kazimierzowskich budowli w ruinę popadała już wcześniej, w okresie II wojny północnej, nie stanowiąc już poważnej zapory dla działań wroga. Na przykład jeden z potężniejszych zamków na Szlaku Orlich Gniazd – ten w Olsztynie – w stanie ogromnego zniszczenia był już w latach 30-tych XVII wieku, a więc blisko ćwierć wieku przed konfliktem ze Szwecją. Okres potopu de facto dopełnił żywota większości z nich, ale z pewnością nie był źródłem upadku.

A co jeśli uda nam się w miarę historycznie odnowić zamki? Czy ktoś ma wobec nich jakiś konkretny plan biznesowy, czy rekonstrukcyjnemu wzmożeniu towarzyszy jedynie hasło „ja z synowcem na czele i jakoś to będzie”? Oczywiście zamek jako taki jest atrakcją turystyczną, pytanie jednak na ile wartościową, jeśli na małym obszarze odtworzonych zostanie kilkanaście podobnych stylowo i funkcjonalnie budowli obronnych. Czy w każdym z nich powstanie muzeum? A jeśli tak, to co będzie prezentowało? Czy turyści skorzy będą do odwiedzania kolejnej warowni nieróżniącej się ofertą od poprzedniej? Wreszcie czy nie zabraknie eksponatów, które mogłyby wzbogacić każde z tych świeżo oddanych pod klucz zamczysk? A może oddane zostaną w prywatne ręce, przerobione na drogie hotele i restauracje, i tyle pozostanie nam z domeny publicznej?

Ruiny zamku w Ogrodzieńcu (fot.Tamerlan, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa–na tych samych warunkach 3.0 niezlokalizowana)

Zadać należy także pytanie, czy każda taka odbudowa ma sens. Wbrew temu co pisze Maciej Pawlicki, trudno porównać ruiny zamkowe do domu. Pozostawanie zamków w stanie zniszczenia jest rzeczą zupełnie normalną, ba, ma wręcz swoją osobliwą wartość jaką jest malowniczość. Fortece kazimierzowskie były zazwyczaj dość schematycznymi, słabo zabudowanymi fortyfikacjami obronnymi. Paradoksalnie atrakcyjność części z nich mogłaby po takiej odbudowie spaść. Nagle malownicza ruina w Ogrodzieńcu stałaby się całkiem zwyczajnym zamkiem, któremu daleko byłoby do dawnego uroku. Zresztą marka większości warowni kazimierzowskich budowana jest właśnie w oparciu o trwałą ruinę i szkoda, aby ten element niszczyć nieodpowiedzialnymi rekonstrukcjami.

Oczywiście są fortece, które można odrestaurować. Powinno o tym decydować jednak kilka ważnych elementów. Po pierwsze, powinna zachowana być dokumentacja pozwalająca na możliwie najdokładniejszą historyczną rekonstrukcję. Po drugie, ruina w jakiej zamek się znajduje nie ma żadnych walorów krajobrazowych i nie przedstawia żadnej wartości turystycznej. Po trzecie, istnieje spójny i realny plan zagospodarowania przyszłej budowli. Po spełnieniu tych norm można by o odbudowie konkretnego miejsca pomyśleć, oczekując wartości dodanej. Taką inwestycją był np. realizowany w latach 60. i 70. program odbudowy Fromborka , który pozwolił na podniesienie zniszczonej w 80% zabudowy miasta i przywrócenie świetności części zabytków.

Jednakże same plany inwestycyjne mogą nieść za sobą także pozytywny aspekt. Wiele spośród zamków Kazimierza Wielkiego wymaga konserwacji i zabezpieczenia. Niszczeją pod wpływem osuwającej się ziemi, lub w wyniku zaniechania prac konserwatorskich. Brakuje też pieniędzy na kontynuowanie badań naukowych. Tyle, że do tego nie jest potrzebny propagandowy program rekonstrukcyjny, ale polityka historyczna prowadzona w kierunku normalizacji działań instytucji już dziś odpowiedzialnych za opiekę nad zabytkami i właściwe ich doinwestowanie. Doraźne działania pod publiczkę są może efektowne, ale w długiej perspektywie mało efektywne.

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Redakcja: Paweł Czechowski

Polecamy e-book Antoniego Olbrychskiego – „Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”:

Antoni Olbrychski
„Pojedynki, biesiady, modlitwy. Świat średniowiecznych rycerzy”
Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron: 71
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-07-5

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Sebastian Adamkiewicz
Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy