Opublikowano
2012-08-20 10:45
Licencja
Wolna licencja

Zanim zaczniemy dyskusję o powstaniu

Strony dyskusji wielokrotnie podejmują się oceny powstania warszawskiego z punktu widzenia etyki. Nierzadko przy tego typu debatach wkradają się różnego rodzaju uproszczenia i niedomówienia. Warto zatem zastanowić się, co należy ustalić, zanim zacznie się wytaczać argumenty za i przeciw.


Sierpień nad Wisłą kojarzy się nieodmiennie ze wspomnieniem bitwy warszawskiej, Świętem Wniebowzięcia Matki Boskiej oraz rocznicą wybuchu powstania warszawskiego. Ostatnimi laty w sierpniu coraz częściej dyskutujemy na temat tego ostatniego wydarzenia. Za zbrojnym wystąpieniem z 1944 roku czy przeciw niemu? Dyskurs ten bardzo szybko zyskuje rys oceny moralnej, która skutkuje przedstawianiem powstańców jako wzoru cnót albo odwrotnie – ludzi nieodpowiedzialnych i morderców. Na portalu społecznościowym Facebook powstają różnego rodzaju wydarzenia, w których można zostać zaszufladkowanym (lub zaszufladkować się samemu) jako zwolennik albo przeciwnik powstania warszawskiego, tym samym wpisując się w określoną ocenę moralną.

Patrol powstańczy, 1 sierpnia 1944 r. (fot. domena publiczna) Etyka jest jednym z działów filozofii, z których każdy podlega bardzo rygorystycznym zasadom stanowiącym o tym, w jaki sposób należy prowadzić dyskusję. Zanim zatem zacznie się oceniać powstanie z punktu widzenia etyki, należy ustalić pewne szczegóły.

Podstawowym zagadnieniem, z którym musimy się zmierzyć, jest kwestia zdeterminowania ludzkiego losu. Jeżeli stoimy na stanowisku, że nie istnieje wolna wola i nasze czyny są niezależne od naszych chęci, wtedy ocena moralna powstania jest utrudniona. Chociaż wśród etyków istnieją tacy, którzy utrzymują, że czyn może być moralny lub nie bez względu na wolną wolę tego, który go popełnił, to większość ludzi widzi wyraźną różnicę między świadomą decyzją Bora-Komorowskiego a powstaniem, które wybuchłoby bez względu na to. Zdeterminowanie lub jego brak pociągają za sobą różnego rodzaju konsekwencje. Możliwa jest na przykład odpowiedź w duchu marksizmu, głosząca, że powstanie warszawskie było koniecznością dziejową (albo przejawem Ducha Czasu w wersji heglowskiej) i jego dowództwo pełniło jedynie rolę przekaźnika. Jednym słowem, gdyby zamiast Bora-Komorowskiego w Warszawie znajdował się generał Anders, Berling czy ktokolwiek inny powstanie i tak by wybuchło. W takim wypadku nie liczą się żadnego rodzaju uwarunkowania osobiste, a ocena moralna wydaje się być pozbawiona sensu.

Drugim zagadnieniem, które trzeba poruszyć, jest logiczna możliwość innego scenariusza niż ten, który miał miejsce. Aby móc podjąć się takiej oceny, należy zebrać najważniejsze fakty związane z wybuchem powstania i zobaczyć, czy ten zbór pojedynczych zdarzeń i ciągów przyczynowych mógłby rozwinąć się w odmienny scenariusz. Naturalnie problem ten nie dotyczy zdeterminowania całości ludzkiego losu, lecz jedynie jego wycinku.

Żołnierze zgrupowania „Radosław”, 2 września 1944 r. (fot. domena publiczna)
Po trzecie należy się zastanowić, czy możemy w ogóle dokonać moralnej oceny. Dokładnie rzecz ujmując: czy 68 lat po wybuchu powstania mamy odpowiednie podstawy do prowadzenia tego typu dyskusji? Czy nasza obecna sytuacja w ogóle upoważnia nas do oceniania ludzi, którzy zdecydowali o wybuchu powstania (oczywiście, jeżeli zakładamy ich wolną wolę)? Czy mamy prawo do podejmowania takich działań? A jeżeli odpowiedź jest twierdząca, to dlaczego mamy takie prawo? Jeżeli to już ustalimy, warto się zastanowić, czy nasze rozważania mają rzeczywisty sens. Czy fakt, że odsądzimy kogoś od czci i wiary albo wyniesiemy na cokół, zmieni coś istotnego w naszym spojrzeniu na świat?

Na koniec trzeba ustalić jeszcze jedno. Zanim przystąpimy do moralnej oceny, powinniśmy zwrócić uwagę na to, wewnątrz jakiego systemu etycznego my się poruszamy, a w ramach jakiego działali przywódcy powstania. Jeżeli, przykładowo, ze stanowiska utylitarystycznego zaczniemy oceniać postępowanie, które motywowane było w duchu egoistycznym, ta ocena będzie jednoznacznie negatywna. Aby więc rzetelnie móc ocenić moralność lub niemoralność decyzji dotyczącej wybuchu powstania warszawskiego, należy najpierw zastanowić się, jakie wartości moralne deklarowali jego dowódcy i czy swoimi działaniami złamali wyznawany system etyczny, czy też nie.

Jeżeli stoimy na stanowisku, że istnieje tak naprawdę tylko jeden właściwy system etyczny i względem niego będziemy weryfikować rzeczywistość, ciąży na nas odpowiedzialność uargumentowania naszego stanowiska. Natomiast jeśli przyjmujemy pluralizm różnorodnych systemów etycznych, musimy uznać, że bezsensem jest krytykowanie kantysty za to, że nie postąpił np. w duchu egalitaryzmu.

W konsekwencji moim zdaniem ustalenie wspomnianych powyżej czterech płaszczyzn problemowych jest konieczne, aby dyskusja na temat oceny moralnej powstania warszawskiego była racjonalną wymianą argumentów, a nie rozemocjonowaną logomachią.

Czytaj wspomnienia prof. Bernhardta opublikowane w naszym serwisie. Polecamy!

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Redakcja: Michał Przeperski
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość |

Jaiie cele osiągnęli sprawcy wybuchu powstania? Uznanie uczestników za kombatantów. Natychmiast po osiągnięciu tego celu się poddali! Skoro tak to powsyaje pytanie dlaczego wyznaczono taki cel? Może warto sięgnąć do spotkania szefów wywiadów w Lizbonie i powziętych tam ustaleniach. Zamach na Hitlera, na Sikorskiego na Churchilla i innych przywódców Moze za pomocą powstania Niemcy chcieli powtórzyć numer z Piłsudskim, ale..... Abwera swoje , a Gestapo swoje..... Wyniki badań róznia sie od przyjętej metodologii. Mój znajomy mówi: "Historycy , to tacy którzy do dziś razem z sędziami wierzą , że Bolek nie istniał!:)"



Odpowiedz

Gość: Julian.m |

Trzaba być Polakiem aby nie kalać największych bohaterow wszech czasów .Otóż bić się czy tchórzyć .Bić się w każdej sytuacji. Nikt nie przewidwdział ,że Hitler tak nienawidzi Polaków i wpadnie w szał i wyda Himmlerowi rqzkaz: "Zburzyć Warszawę i zabić każdego mirszkańca ,nie brać do niewoli ,Bach Żelenski zabijał poczynając od Woli ,ale stwierdził że to kosztuje i przeszedł na zabijanie jak na normalnym froncie. Nikt nie mógł przewidzieć ,że Hitler podejmie decyzję ze szkodą dla frontu. Dajmy spokojnie umierać za Ojczyznę. To szkalowanie bohaterow zostawmy Michnikowi



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Gość: Julian.m - co za bzdury! w czasie 5 lat okupacji wszyscy mieszkańcy Warszawy zdążyli poznać niemieckie metody łamania oporu Polaków. Masowe egzekucje, często publiczne. W zemście za zabicie tylko jednego Franza Kutschery Niemcy zabili kilkuset Polaków w dwóch publicznych egzekucjach. Wszyscy mieszkańcy Warszawy wiedzieli, że w odwecie za powstanie w Getcie całą dzielnicę żydowską Niemcy zamienili w morze gruzów. Łatwo było przewidzieć, jakimi metodami Niemcy będą tłumić powstanie i co czeka Warszawę w razie klęski powstańców.



Odpowiedz

Gość: zolw |

Czy aby nie miesza Pan dwóch pojęć? Etyka to nie to samo co moralność -\"Chociaż wśród etyków istnieją tacy, którzy utrzymują, że czyn może być moralny lub nie\".



Odpowiedz

Gość: JerzyS |

http://www.powstanie.pl/index.php?ktory=18&class=text NIEZNANE KULISY KATASTROFY POWSTANIA WARSZAWSKIEGO Fragmenty książki Jana Matłachowskiego*(1906-1989) pt.”Kulisy genezy Powstania Warszawskiego” (wyd. Poldom, Londyn, 1978).



Odpowiedz

Gość: JerzyS |

Wydarzenia militarne powinno się oceniać ze strony wyznaczania celów, skuteczności osiągania tych wymiernych celów i kosztów zainwestowanych do ich osiągnięcia. jest cos takiego jak rozpoznanie bojem. Wiemy , że będą pewne straty. Jednak musimy poświecić i skazać na straty, celem uniknięcia jeszcze większych strat nacierając bez rozpoznania rozmieszczenia sił przeciwnika Koszt 200 tysięcy zabitych, czy to tylko samobójstwo? Mamy wojny energetyczne , informacyjne, ale przede wszystkim demograficzne. Eliminacja 200 tysięcy głównie cywili to zbrodnia. Chwalenie tego w imię budowy stereotypu Męczennika Martwego to pospolita głupota Zaniechanie rozliczenia winnych wybuchu to nikczemność! Z archiwów niemieckich wiemy , że nasycenie wyższego dowództwa AK było wyjątkowo duże. Badał to w archiwach niemieckich m.innymi historyk od 1976 do 1980 pełniący funkcję Naczelnego Dyrektora Archiwów Państwowych Tadeusz Walichnowski. Z racji swojej funkcji miał szeroki dostęp do archiwów polskich i dzięki kontaktom z swoim odpowiednikiem w NRF do archiwów zachodnioniemieckich. Polecam: NIEZNANE KULISY KATASTROFY POWSTANIA WARSZAWSKIEGO Fragmenty książki Jana Matłachowskiego*(1906-1989) pt.”Kulisy genezy Powstania Warszawskiego” (wyd. Poldom, Londyn, 1978). Mam w oryginale, ale jest chyba w internecie



Odpowiedz

Gość |

Nie jestem przekonany czy wydarzenia militarne powinno się oceniać ze strony etyki ich uczestników.



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org