Autor: Mateusz Kuryła
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Historia filozofii i idei, I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne, Niemcy, Austria, Szwajcaria, Włochy
Pierwsza publikacja: 2017-08-20 17:51, aktualizacja: 2018-10-28 09:30
Licencja: wolna licencja

Zarys historii intelektualnej faszyzmu: czym kusiła faszystowska utopia?

Faszyzm był w dwudziestoleciu międzywojennym europejskim fenomenem. Czym uwodził ludzi, w tym również wybitnych intelektualistów, w wielu krajach?
REKLAMA

Włoscy faszyści doszli do władzy w październiku 1922 roku w efekcie Marszu na Rzym, a Adolf Hitler wygrał wybory parlamentarne do Reichstagu w marcu 1933 roku – pozbawiając niemiecki parlament już niedługo później znaczenia, poprzez uchwalenie tzw. Ustawy o pełnomocnictwach (niem. Ermächtigungsgesetz). Zarówno faszyzm, jak i nazizm były, choć często się o tym zapomina, ruchami masowymi, które miały ogromną popularność w Niemczech, Włoszech czy Rumunii i nieco tylko mniejsze grono wielbicieli we Francji czy Anglii. Nikt nie był wówczas w stanie przewidzieć Holocaustu, a nowe, prężne ustroje odznaczały się witalnością na tle pogrążonych w wewnętrznych sporach demokracji liberalnych. Okres dwudziestolecia międzywojennego to przede wszystkim kryzys liberalizmu oraz polityki centrowej, a znaczącej popularności komunistów towarzyszyły coraz gęstsze tłumy na wiecach faszystów.

Mussolini wśród uczestników Marszu na Rzym, październik 1922 roku (domena publiczna).

Jednym z czołowych ideologów włoskiej partii faszystowskiej był Giovanni Gentile, twórca La dottrina del fascismo. W ujęciu Gentilego faszyzm składał się z dwóch zasadniczych elementów: kolektywizmu oraz duchowości. Właśnie ten drugi miał odróżniać faszyzm od komunizmu, występując w ostrej opozycji wobec skrajnie lewicowego materializmu. Celem faszystów miałoby być stworzenie nowego rodzaju człowieka: jak sugerował Sorel, powinien on być silny, odważny i hołdować cnotom starożytnych, jednocześnie utożsamiając się w pełni z narodem. Naród jest tutaj siłą mistyczną, opartą na zbiorowej woli swoich członków, bytem dynamicznym, który ulega ciągłym przemianom i autokreacji. Masy kreują się poprzez walkę oraz przemoc – a przemoc ta nie jest jedynie mniejszym złem i „bojem ostatnim”. Wprost przeciwnie, bój jest wartością samą w sobie, pozwala wspinać się duchowi narodu na wyższy poziom samorealizacji.

Giovanni Gentile (domena publiczna).

Jednocześnie Gentile zapewniał, że ten nowy ustrój będzie... demokratyczny, i to o wiele bardziej niż w krajach zachodnich. Można to uznać za zwyczajną propagandę, ale wydaje się, że stała za tym autentyczna wiara w specyficzne rozumienie demokracji. Nie miała ona polegać na posiadaniu reprezentacji parlamentarnej oraz na różnego rodzaju procedurach formalnych, które oddalają tylko rządzącego od rządzonych. Najwyższa forma realizacji woli ludu istnieje wtedy, kiedy lud i przywódca są organiczną jednością, zespoleni jedną, niepodzielną wolą. Właśnie takiego argumentu używał m.in. Carl Schmitt, starając się zdyskredytować demokrację parlamentarną. Wybitny niemiecki filozof próbował także dowieść, że istota suwerenności polega na możliwości zaprowadzenia stanu wyjątkowego, który zawiesi restrykcje prawne i konstytucyjne, i że jest to nierozłączna część każdego efektywnego systemu sprawowania władzy. Suweren musi z jednej strony być duchową jednością ze swoim ludem, a z drugiej strony ta więź pozwala mu na stawanie ponad prawem, które w takiej sytuacji traci swą legitymizację.

Postać Carla Schmitta prowadzi nas ku specyficznej, niemieckiej odmianie faszyzmu, jaką był narodowy socjalizm. O ile status faszyzmu włoskiego jako systemu totalitarnego jest kwestią debaty, o tyle nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości w przypadku nazizmu. Dla nazizmu podstawowym pojęciem była rasa, a sami naziści mieli obowiązek definiować się przede wszystkim jako Aryjczycy, a dopiero potem jako Niemcy czy członkowie partii. Wszelka legislacja i działania polityczne podporządkowane były kluczowi rasowemu i antysemickiemu – w przeciwieństwie do poczynań Mussoliniego, który aż do 1938 roku kwestią żydowską w zasadzie się nie zajmował.

Nowoczesne teorie rasowe sięgają korzeniami początków XVIII wieku i dzieł Henriego de Boulainvilliers, który w swych nowatorskich pracach historycznych podzielił Francuzów na dwie rasy – Galów, którzy byli prawowitymi mieszkańcami ziem francuskich, oraz Franków, ludu barbarzyńskiego, który Galów podbił. Mimo to de Boulainvilliers nie był nowoczesnym rasistą, a jego dzieła to jedynie preludium do późniejszych teorii. Najważniejszą była ta Arthura de Gobineau, który wieszczył szybki upadek cywilizacji, jeśli rasa „wyższa”, jaką są Aryjczycy, zostanie wchłonięta przez klasy niższe poprzez egalitarną demokrację. Należy zachować podział na rasę arystokratów i rasy niższe, w przeciwnym bowiem wypadku świat pogrąży się w chaosie.

Arthur de Gobineau (domena publiczna).

Tego rodzaju pseudonaukowe teorie miały mocno romantyczny i antyoświeceniowy posmak. Sprzeciwiały się one czołowemu założeniu Epoki Świateł, a mianowicie temu, że wszyscy ludzie są sobie równi. Wprowadzały gradację, w której za rodzajem krwi szły przymioty intelektualne i duchowe. Miejsce romantycznych herosów zajmowały bohaterskie rasy, a arystokracja ducha mogła się dowartościować poprzez pogardę dla szarego „plebsu”. Poza tym mit dekadencji i groźby upadku cywilizacji stanowiły lustrzane odbicie oświeceniowej wiary w nieustanny postęp ludzkości. Dobrze już było, teraz trzeba ratować świat przed zagładą i katastrofą uniwersalistycznego egalitaryzmu.

Światopogląd ten bliski był myśli Friedricha Nietzschego. Należy zaznaczyć, że uznawanie tego niemieckiego filozofa za pełnoprawnego prekursora nazizmu jest nieporozumieniem, był on bowiem zdecydowanym przeciwnikiem antysemityzmu oraz nacjonalizmu, które uznawał wręcz za choroby toczące Europę. Niezależnie jednak od tego możemy znaleźć pewne elementy myśli Nietzschego, które mogły iść w parze z poglądami faszystów. Była to przede wszystkim wiara w prawo do niepohamowanej ekspansji, która nie może być wartościowana moralnie, światem rządzi bowiem siła, realizująca się poprzez wolę mocy ([der Wille zur Macht]). Słabsi muszą ulec silniejszym, szczególnie jeśli ci są „nadludźmi” ([Übermenschen]), którzy mają pełne prawo realizować swoją wolę w sposób nieskrępowany. To co łączy Nietzschego z Sorelem, to z kolei wiara w teorię wiecznego powrotu – kolejne cykle w historii świata powtarzają się i będą się powtarzać w nieskończoność. I tak po epoce dekadencji i gnuśności przychodzi czas powrotu do wielkich cnót starożytnych, których wzorowym przykładem jest Sparta. Teoria ta sprawiła też, że Nietzsche był ulubionym filozofem Oswalda Spenglera. Była ona arystokratyczna, elitarna, a zarazem antyintelektualna i antyoświeceniowa.

Polecamy e-book Mateusza Kuryły – „Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”

Mateusz Kuryła
„Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 116
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-23-5
REKLAMA
Vilfredo Pareto (domena publiczna).

Choć Vilfredo Pareto był socjologiem i ekonomistą włoskim, z nazizmem nigdy nie związanym, to wymienienie jego nazwiska w kontekście dyskusji o elitach i „arystokracji ducha” wydaje się konieczne. Nazywany Karolem Marksem faszyzmu, spopularyzował i rozwinął koncepcję systemu społecznego, w którego centrum leży konflikt między elitami a masami. W jego myśli przynależność do elity nie zależy ani od rasy, ani od pochodzenia społecznego, lecz tylko i wyłącznie od naszych osiągnięć oraz zdolności zdobycia dzięki nim własnymi siłami uprzywilejowanej pozycji w społeczeństwie. Konflikt ten jest nieuchronny, ludzie bowiem są ze swej natury nierówni. Społeczeństwo znajduje się w stanie równowagi tak długo, jak długo reprezentanci i elity, i mas znajdują się na właściwych pozycjach. Jeśli jednak elity ulegają degeneracji, a wśród mas zaczynają się pojawiać jednostki bardziej zdolne, nieuchronnie prowadzi to do wymiany elit, przywracającej z powrotem społeczną równowagę. Masy z natury są irracjonalne i kierują się przesądami oraz uprzedzeniami – co jednak zdaniem Vilfreda Pareto jest najważniejsze, to fakt, że nie można ani nie należy tego stanu rzeczy zmieniać. Społeczeństwo ludzi wolnych, równych i racjonalnych jest zwyczajną mrzonką.

Nazizm szedł o wiele dalej – łączył tę antyoświeceniową wrażliwość z mętnym mistycyzmem, patrzącym z odrazą na zindustrializowaną, zmechanizowaną cywilizację Ameryki oraz Zachodu, a wybawienia szukającym w niemieckiej wspólnocie duchowej, jaką miał być Volk. Oświeceniowy uniwersalizm przeciwstawiony partykularnym, organicznym wspólnotom – tę dychotomię zaobserwować możemy już u XVIII-wiecznego niemieckiego filozofa i poety Johanna Gottfrieda Herdera, który zauważył, że potrzeba przynależności do wspólnoty, z którą dzieli się ziemię, język i tradycję, stanowi jedną z najbardziej podstawowych ludzkich potrzeb, na równi z potrzebą jedzenia czy bezpieczeństwa. Zbiorowości takie posiadają swój Volksgeist, zbiorowego ducha, w którym zawiera się ich charakter oraz osobowość.

Martin Heidegger w 1960 roku (fot. Willy Pragher, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Echa tej filozofii możemy znaleźć nie tylko u wspomnianego już Oswalda Spenglera, ale też u Martina Heideggera, który był członkiem partii nazistowskiej przez cały okres jej rządów – chociaż relacje między Heideggerem a hitleryzmem są zbyt złożone, aby móc je tutaj przedstawić. Z całą jednak pewnością ogólny duch Heideggerowskiej filozofii mógł być łatwo dyskredytowany przez ideologów narodowego socjalizmu i stanowił teoretyczne podglebie dla wielu nazistowskich konceptów. Heidegger kładł nacisk na pojęcie wohnen (zamieszkiwania), czyli poczucia organicznej przynależności do otaczającego nas skrawka świata, która czyni nas pełnoprawnymi ludźmi, w przeciwieństwie do istot prowadzących nomadyczny tryb życia, pozbawionych przez to bardzo podstawowego wymiaru swojej egzystencji. Nie trudno domyślić się, że chodziło tu głównie o Żydów, którzy byli na dodatek przedstawicielami znienawidzonej przez Heideggera cywilizacji industrialnej, technicznej i kupieckiej.

Pisząc o romantyzmie, kontroświeceniu, mistycyzmie, wspólnotach ducha i Volksgeist, poruszamy się jednak cały czas w sferze pojęć dosyć mętnych i nieokreślonych, które ciężko byłoby przełożyć na jakąś wyraźną wizję lepszego świata. Czy taka wizja kiedykolwiek się wykrystalizowała, czy możemy mówić o wyraźnej utopii nazistowskiej (takiej jak np. utopia komunistyczna)? Na ten temat toczą się od dawna spory, ale wiele wskazuje na to, że takiej spójnej, jasno wyłożonej teoretycznej utopii nigdy nie było. Bronisław Baczko przyczyn tego stanu rzeczy upatruje w dwóch cechach ideologii nazistowskiej – nadrzędności postaci charyzmatycznego Führera, który nie mógł być ograniczony żadnymi sztucznymi schematami (przywódca partii komunistycznej pokornie tylko wykonywał wyroki historii – przywódca faszystowski sam ją tworzył), oraz w nacisku, jaki naziści kładli na Czyn, który zajmował pierwsze miejsce przed wszelkimi teoretycznymi spekulacjami.

Nie oznacza to jednak, że nie jesteśmy w stanie zrekonstruować wizji przyszłego, nazistowskiego społeczeństwa przynajmniej częściowo. Baczko uważał, że elementów tej utopii powinniśmy szukać w nazistowskich świętach, a szczególnie w corocznych zjazdach NSDAP – Reichsparteitagu. Były one wielkimi spektaklami, które oddziaływały na ludzkie emocje oraz wyobraźnię poprzez swoją estetykę, efekty wizualne i obrzędowość. Feeria świateł, zastępy maszerujących równo żołnierzy, poczucie bliskości i solidarności z tysiącami rodaków, wspólne okrzyki, śpiewy i kulminacyjne przemówienie Führera, które było w stanie wprowadzić ludzi w stan ekstatyczny – wszystko to było przedsmakiem nowego, lepszego społeczeństwa, tyle że zamiast w książkach i broszurach objawiało się ono w Czynie.

Polecamy e-book Mateusza Kuryły – „Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”

Mateusz Kuryła
„Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 116
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-23-5
REKLAMA

Święta komunistyczne nigdy nie mogły konkurować z tymi nazistowskimi, a pochody pierwszomajowe były tylko bladym cieniem Reichsparteitagów. To tam realizowała się faszystowska utopia – masy i Führer stanowią jedność, świat jest czysty i uporządkowany, Żydzi nie gorszą „ras wyższych” swoją obecnością, ludzie są szczęśliwi, zdrowi, wysportowani i emanujący tężyzną fizyczną, a Naród wreszcie staje się potężny. Przy czym duch Narodu realizuje się oczywiście w materii rasowej, a prawa biologii stanowią naukową wykładnię wzniosłych idei romantycznych.

Nazistowski Parteitag w Norymberdze w 1938 roku (fot. Scherl, ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 183-H12148, opublikowano na licencji Creative-Commons-Lizenz „Namensnennung – Weitergabe unter gleichen Bedingungen 3.0 Deutschland“).

Także faszyzm włoski nie wykształcił – z powodów podobnych do nazistów – swojej spójnej, teoretycznej wizji społeczeństwa przyszłości. Tak samo jak narodowy socjalizm, realizował się w czynie, z tą delikatną różnicą, że aspekt rasowy (szczególnie antysemicki) odgrywał tam przez długi czas rolę absolutnie drugorzędną, a stopień inwigilacji i terroru był znacznie mniejszy niż w Niemczech. W kontekście historycznym był to jednak system wciąż bezprecedensowy.

Faszystowska witalność, nadzieja... i zapora przed bolszewizmem

Jeśli wiek XIX charakteryzował się rosnącym krytycyzmem wobec liberalizmu oraz mechanizmów liberalnej demokracji, to dwudziestolecie międzywojenne stanowiło kulminację tego zjawiska. W Hiszpanii wojna wybuchła między radykalną lewicą a skrajną prawicą tak, że osoby o poglądach umiarkowanych musiały albo zamilknąć, albo opowiedzieć się po stronie mniejszego zła. Większość intelektualistów preferowała komunizm i republikę – ale nie wszyscy.

Swoje zrobiła spuścizna pierwszej wojny światowej. Paradoksalnie nie wzbudziła ona awersji do rzezi i przemocy – wprost przeciwnie: sprawiła, że krwawe widoki przestały być czymś aż tak szokującym, a wśród dawnych kombatantów wyzwoliła uczucie nostalgii za czasem spędzonym w okopach. Oczywiście nie u wszystkich (na pewno nie należał do nich Erich Maria Remarque), ale u cały czas znaczącej liczby młodych ludzi – takich jak Ernst Jünger. Do tego dochodziła teoria spiskowa o ciosie w plecy ([Dolchstoßlegende]), zgodnie z którą Niemcy przegrały wojnę z powodu spisku środowisk lewicowo-demokratycznych, mimo że na froncie wiodło im się rzekomo bardzo dobrze.

Samopoczucie Włochów po 1918 roku nie było o wiele lepsze. Choć formalnie zwycięzcy, to w powszechnym odczuciu zostali potraktowani jak państwo drugiej kategorii. Włosi nie otrzymali znacznej części terytoriów, do których aspirowali (Dalmacja, Fiume), a ich gospodarka mocno ucierpiała w wyniku wzrostu deficytu budżetowego, braku surowców oraz finansowego uzależnienia od mocarstw zachodnich. Od 1919 roku zaczęła narastać fala strajków robotniczych, a sytuacja chłopów z południa pozostawała bez zmian w swojej beznadziejności. Antonio Gramsci porównał ówczesne Włochy do ciała pokrytego ranami, z których obficie wypływa krew.

Tymczasem na rok przed zakończeniem pierwszej wojny światowej doszło do nie mniej ważnego wydarzenia, jakim było zwycięstwo rewolucji październikowej. Nowy, rewolucyjny ustrój komunistyczny nie ukrywał swoich imperialnych ambicji i już w 1920 roku próbował poszerzyć swoją sferę oddziaływania aż na Berlin i Paryż. Udało się wprawdzie tę falę powstrzymać podczas słynnego „cudu nad Wisłą”, ale strach przed komunistyczną inwazją pozostał. W Polsce zalewu nowego, komunistycznego barbarzyństwa bały się tak wielkie umysły jak Witkacy i Marian Zdziechowski, jego grozę stawiając nawet nad tą faszystowską. Także na Zachodzie obawiano się komunizmu, a argument o tym, że tylko faszyści powstrzymają bolszewicką lawinę, mógł przemawiać do wyobraźni.

Mircea Eliade (domena publiczna).

Bano się zresztą nie tylko bolszewizacji, ale również amerykanizacji Europy: powszechnego konsumpcjonizmu, uniformizacji, przeciętności, umasowienia. Europa pod władaniem Hitlera byłaby Europą silną, realizującą swego własnego ducha. Skończyłyby się nieustanne targi polityczne i niemoc legislatorów, afery korupcyjne i powszechna nijakość. Liberalna demokracja była nudna, była ona też słaba, kompromisowa, niejasna, byle jaka, niewydajna i dekadencka. Czas na nowość, czas na energię młodego pokolenia, które jest pokoleniem czynu, a nie pustych spekulacji i zgniłych kompromisów.

A to młode pokolenie miało przecież swoich przedstawicieli sympatyzujących z faszyzmem. Wyśmienity francuski krytyk filmowy Robert Brasillach był zadeklarowanym faszystą, podobnie jak np. rumuński filozof Mircea Eliade. Ci młodzi intelektualiści sprawiali często o wiele lepsze wrażenie od swoich lewicowych rówieśników – nie byli wymądrzającymi się „specjalistami od wszystkiego”, lecz zajmowali się najczęściej jakąś wąską tematyką, w której byli naprawdę dobrzy; nie moralizowali, lecz potrafili być ironiczni i inteligentnie uszczypliwi; nie hamletyzowali, tylko dawali jasne odpowiedzi na dręczące ludzkość pytania. I byli szczerzy – w przeciwieństwie do komunistów nie maskowali swoich zamierzeń, nie wstydzili się przemocy. Można wiele złych rzeczy mówić o faszyzmie, i w pełni słusznie. Ale jedno należy mu oddać – nigdy nie krył swoich zbrodniczych celów, w przeciwieństwie do kłamliwego (choć w teorii pięknego) komunizmu.

Nowy, wspaniały świat, którego forpocztą byli Brasillach czy Eliade, nie był bajką dla małych dzieci, lecz miejscem, w którym silni i zaradni ludzie będą się mogli nareszcie realizować. A że ludzie nie są z natury dobrzy, więc tych, którzy nie mają siły współrządzić, należy zwyczajnie sterroryzować, stosując się do zaleceń Josepha de Maistre’a.

Polecamy e-book Mateusza Kuryły – „Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”

Mateusz Kuryła
„Powaby totalitaryzmu. Zarys historii intelektualnej komunizmu i faszyzmu”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 116
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-23-5
REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Mateusz Kuryła
Absolwent filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, prywatnie pasjonat historii. Interesuje się szeroko pojętą „późną nowoczesnością” (od Wielkiej Rewolucji Francuskiej po historię najnowszą), ze szczególnym uwzględnieniem historii idei, prądów intelektualnych oraz zaangażowania intelektualistów. Obecnie prowadzi szczegółowe badania nad historią Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy