Opublikowano
2017-08-20 19:51
Licencja
Wolna licencja

Zarys historii intelektualnej faszyzmu: czym kusiła faszystowska utopia?

Faszyzm był w dwudziestoleciu międzywojennym europejskim fenomenem. Czym uwodził ludzi, w tym również wybitnych intelektualistów, w wielu krajach?


1 2

Przeczytaj pierwszą część artykułu

Włoscy faszyści doszli do władzy w październiku 1922 roku w efekcie „Marszu na Rzym”, a Adolf Hitler wygrał wybory parlamentarne do Reichstagu w marcu 1933 – już niedługo po tym, poprzez uchwalenie Ermächtigungsgesetz, pozbawiając go znaczenia. Zarówno faszyzm jak i nazizm były, choć często się o tym zapomina, ruchami masowymi, które miały ogromną popularność w Niemczech, Włoszech czy Rumunii, i nieco tylko mniejsze grono wielbicieli we Francji czy Anglii. Nikt nie był wówczas w stanie przewidzieć Holocaustu, a nowe, prężne ustroje odznaczały się witalizmem na tle pogrążonych w wewnętrznych sporach demokracji liberalnych. Okres dwudziestolecia międzywojennego to przede wszystkim kryzys liberalizmu oraz polityki centrowej, a znaczącej popularności komunistów towarzyszyły coraz gęstsze tłumy na wiecach faszystów.

Marsz na Rzym Mussolini Mussolini wśród uczestników Marszu na Rzym, październik 1922 roku (domena publiczna).

Powaby faszystowskiej i nazistowskiej utopii

Jednym z czołowych ideologów włoskiej partii faszystowskiej był Giovanni Gentile (1875–1944), twórca La dottrina del fascismo. W ujęciu Gentile, faszyzm składał się z dwóch zasadniczych elementów: kolektywizmu oraz duchowości. Właśnie ten drugi element odróżniać miał faszyzm od komunizmu, występując w ostrej opozycji wobec skrajnie lewicowego materializmu. Celem faszystów miałoby być stworzenie nowego rodzaju człowieka: tak jak sugerował Sorel, powinien on być silny, odważny i hołdować cnotom starożytnych, jednocześnie utożsamiając się w pełni z narodem. Naród jest tutaj siłą mistyczną, opartą na zbiorowej woli swoich członków, bytem dynamicznym, które ulega ciągłym przemianom i autokreacji. Masy kreują się poprzez walkę oraz przemoc – a przemoc ta nie jest jedynie mniejszym złem i „bojem ostatnim”. Wprost przeciwnie, bój jest wartością samą w sobie, który pozwala wspinać się duchowi narodu na wyższy poziom samorealizacji.

Giovanni Gentile Giovanni Gentile (domena publiczna). Jednocześnie Gentile zapewniał, że ten nowy ustrój będzie ustrojem... demokratycznym, i to o wiele bardziej niż kraje demokracji zachodnich. Można to uznać za zwyczajną propagandę, ale wydaje się, że stała za tym autentyczna wiara w specyficzne rozumienie „demokracji”. Nie polega ona na posiadaniu reprezentacji parlamentarnej oraz różnego rodzaju procedurach formalnych, które oddalają tylko rządzącego od rządzonych. Najwyższa forma realizacji woli ludu istnieje wtedy, kiedy lud i przywódca są organiczną jednością, zespolonych jedną, niepodzielną wolą. Właśnie takiego argumentu używał m.in. Carl Schmitt (1888–1985) starając się zdyskredytować demokrację parlamentarną. Wybitny niemiecki filozof próbował także dowieść, że istota suwerenności polega na możliwości zaprowadzenia stanu wyjątkowego, który zawiesi restrykcje prawne i konstytucyjne, i że jest to nierozłączna część każdego efektywnego systemu sprawowania władzy. Suweren musi z jednej strony być duchową jednością ze swoim ludem, a z drugiej strony ta więź pozwala mu na stawanie ponad prawem, które w takiej sytuacji traci swą legitymizację.

Postać Carla Schmitta prowadzi nas ku specyficznej, niemieckiej odmianie faszyzmu, jaką był narodowy socjalizm. O ile status faszyzmu włoskiego jako systemu totalitarnego jest kwestią debaty, o tyle nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości w przypadku nazizmu. Dla nazizmu podstawowym pojęciem była rasa, a sami naziści mieli obowiązek definiować się przede wszystkim jako Aryjczycy, a dopiero potem jako Niemcy czy członkowie partii. Wszelka legislacja i działania polityczne podporządkowane były kluczowi rasowemu i antysemickiemu – w przeciwieństwie do poczynań Mussoliniego, który aż do 1938 roku kwestią żydowską w zasadzie się nie zajmował.

Faszyzm w środku Warszawy

Czytaj dalej...
Nowoczesne teorie rasowe sięgają korzeniami początków XVIII wieku i dzieł Henriego de Boulainvilliers, który w swych nowatorskich pracach historycznych podzielił Francuzów na dwie rasy – Galów, którzy byli prawowitymi mieszkańcami ziem francuskich, oraz Franków, ludu barbarzyńskiego, który Galów podbił. Mimo to de Boulainvilliers nie był nowoczesnym rasistą, a jego dzieła to jedynie preludium do późniejszych teorii. Najważniejszą była ta Arthura de Gobineau (1816–1882), który wieszczył szybki upadek cywilizacji jeśli rasa „wyższa”, jaką są Aryjczycy, zostanie wchłonięta przez klasy niższe poprzez egalitarną demokrację. Należy zachować podział na rasę arystokratów i rasy niższe, w przeciwnym bowiem wypadku świat pogrąży się w chaosie.

Tego rodzaju pseudonaukowe teorie miały mocno romantyczny i antyoświeceniowy posmak. Sprzeciwiały się one czołowemu założeniu Epoki Świateł, mianowicie temu, że wszyscy ludzie są sobie równi. Wprowadzały gradację, w której za rodzajem krwi szły przymioty intelektualne i duchowe. Miejsce romantycznych herosów zajmowały bohaterskie rasy, a arystokracja ducha mogła się dowartościować wobec szarego „plebsu”. Poza tym, mit dekadencji i groźby upadku cywilizacji stanowiły lustrzane odbicie oświeceniowej wiary w nieustanny postęp ludzkości. Dobrze już było, teraz trzeba ratować świat przed zagładą i katastrofą uniwersalistycznego egalitaryzmu.

Nazizm łączył tą anty-oświeceniową wrażliwość z mętnym mistycyzmem, patrzącym z odrazą na zindustrializowaną, zmechanizowaną cywilizację Ameryki oraz Zachodu, a wybawienia szukającego w niemieckiej wspólnocie duchowej jaką miał być Volk. Oświeceniowy uniwersalizm przeciwstawiony partykularnym, organicznym wspólnotom – tę dychotomię zaobserwować możemy już u niemieckiego filozofa i poety Johanna Gottfrieda Herdera (1744–1803), który zauważył że potrzeba przynależenia do wspólnoty z którą dzieli się ziemię, język i tradycję stanowi jedną z najbardziej podstawowych ludzkich potrzeb, na równi z potrzebą jedzenia czy bezpieczeństwa. Zbiorowości takie posiadają swój Volksgeist, zbiorowego ducha, w którym zawiera się ich charakter oraz osobowość.

Martin Heidegger Martin Heidegger w 1960 roku (fot. Willy Pragher, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Echa tej filozofii możemy znaleźć u Martina Heideggera (1889 – 1976), który był członkiem partii nazistowskiej przez cały okres rządów nazistów – chociaż relacje między Heideggerem a hitleryzmem są zbyt złożone, aby móc je tutaj przedstawić. Z całą jednak pewnością ogólny duch heideggerowskiej filozofii mógł być łatwo dyskontowany przez ideologów narodowego socjalizmu i stanowił teoretyczne podglebie dla wielu nazistowskich konceptów. Heidegger kładł nacisk na pojęcie wohnen („zamieszkiwania”), czyli poczucia organicznej przynależności do otaczającego nas skrawka świata, która czyni nas pełnoprawnymi ludźmi, w przeciwieństwie do istot prowadzących nomadyczny tryb życia, pozbawionych przez to bardzo podstawowego wymiaru swojej egzystencji. Nie trudno domyślić się, że chodziło tu głównie o Żydów, którzy byli na dodatek przedstawicielami znienawidzonej przez Heideggera cywilizacji industrialnej, technicznej i kupieckiej.

Pisząc o romantyzmie, kontr-Oświeceniu, mistycyzmie, wspólnotach ducha i Volksgeist poruszamy się jednak cały czas w sferze pojęć dosyć mętnych i nieokreślonych, które ciężko byłoby przełożyć na jakąś wyraźną wizję lepszego świata. Czy taka wizja kiedykolwiek się wykrystalizowała, czy możemy mówić o wyraźnej utopii nazistowskiej (takiej jak np. utopia komunistyczna)? Na temat ten toczą się od dawna spory, ale wiele wskazuje na to, że takiej spójnej, jasno wyłożonej teoretycznej utopii nigdy nie było. Bronisław Baczko przyczyn tego stanu rzeczy upatruje w dwóch cechach ideologii nazistowskiej – nadrzędności postaci charyzmatycznego Führera, który nie mógł być ograniczony żadnymi sztucznymi schematami (przywódca partii komunistycznej pokornie tylko wykonywał wyroki historii – przywódca faszystowski sam ją tworzył) oraz naciskowi jaki naziści kładli na Czyn, który zajmował pierwsze miejsce przed wszelkimi teoretycznymi spekulacjami.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

1 2
Regulamin komentarzy

Z kolei ja uważam, iż jednym z decydujących czynników była obietnica, a następnie realizacja idei egalitaryzmu społecznego, oraz dość udane próby uczynienia z klasy robotniczej równoprawnych członków społeczeństwa. Z tym - nawet w Niemczech - wcześniej nie było tak dobrze. Klasycznym, wspominanym już kiedyś przeze mnie terminem, było "strassenkleidung" - ubranie na ulicę, czyli zmuszenie przedsiębiorców do zorganizowania szatni i łaźni w każdej fabryce i dostarczenia pracownikom ubrań roboczych. Niby niegigantyczna rzecz, lecz robotnik idący do pracy i wracający z niej, wreszcie przestał być "napiętnowany" na ulicy, przestał mieć brudne ręce. Nota bene, do znacznej częśći USA ta idea jeszcze nie dotarła.



Odpowiedz

Mam pewien problem z tym artykułem: zbyt wąsko traktuje temat. Wspomniane cechy jakimi miał kusić faszyzm to w zdecydowanej większości cechy filozoficzne/kulturowe. O ile dla wielu na pewno stanowiły wielką pokusę (jak na przykład Hess, który najwyraźniej pokochał kult siły i walki) o tyle docierały raczej do wąskiego grona wyborców. Co więc u faszystów kusiło tych, którzy na nich zagłosowali na dużą skalę? Dla zasygnalizowania, że nie były to ideały a coś innego posłużę się przykładem Niemiec: faszyści próbowali wygrać wybory w trakcie gdy w Niemczech szalała hiperinflacja i mimo potężnego kryzysu jaki przyniosła obywatelom Niemiec to jednak nie wygrali (a przecież kusili wspomnianymi w tekście cechami!). Tymczasem gdy kilka lat później w Niemczech przyszła deflacja nieoczekiwanie faszyści zdobyli siłę dającą im szansę zmontowania rządu.

Moja malutka i laicka hipoteza jest taka, że o ile cechy filozoficzne/kulturowe, którymi kusił faszyzm są ważne, to jednak nie były one warunkiem koniecznym. Z chęcią przeczytałbym tekst traktujący o gospodarczych i ekonomicznych pokusach jakie oferowali faszyści uczestnikom obrotu gospodarczego, zarówno tym na najniższym poziomie jak i właścicielom kapitału i mediów.



Odpowiedz
Mateusz Kuryła

Student filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, prywatnie pasjonat historii. Interesuje się szeroko pojętą „późną nowoczesnością” (od Wielkiej Rewolucji Francuskiej po historię najnowszą), ze szczególnym uwzględnieniem historii idei, prądów intelektualnych oraz zaangażowania intelektualistów. Obecnie prowadzi szczegółowe badania nad historią Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org