„Zbrodnia stulecia”. Ta śmierć rozpętała Wielki Terror. Najmroczniejsza karta w historii ZSRR

opublikowano: 2026-01-23, 10:02
wszelkie prawa zastrzeżone
Cieszył się dużą popularnością mas partyjnych, niektórzy widzieli w nim następcę Józefa Stalina – i nagle zginął z rąk zamachowca. Choć wiadomo, kto i kiedy zabił Siergieja Kirowa, prawdziwe motywy jego zabójstwa budzą sporo pytań i wątpliwości. Pewne jest jedno – przywódca Związku Radzieckiego wykorzystał tę śmierć do ostatecznego rozprawienia się z przeciwnikami i rozpętania krwawego terroru, który pochłonął miliony ludzi.
reklama
Zabójstwo Kirowa zasługuje ze wszech miar na miano zbrodni stulecia. W ciągu następnych czterech lat setki obywateli sowieckich, nie wyłączając najwybitniejszych przywódców rewolucji, zostało rozstrzelanych pod zarzutem bezpośredniej odpowiedzialności za to zabójstwo, a dosłownie miliony innych skazano na śmierć za współudział w rozległej konspiracji, która rzekomo istniała za jego kulisami. Śmierć Kirowa była faktycznie kamieniem węgielnym całego gmachu terroru i represji, dzięki któremu Stalin zapewnił sobie absolutną władzę nad społeczeństwem sowieckim.
Józef Stalin przy zaporze na Wołdze, po prawej stronie Siergiej Kirow

Tak brytyjski historyk Robert Conquest, jeden z najwybitniejszych badaczy Wielkiego Terroru, opisał okres w Związku Radzieckim po zabójstwie Siergieja Kirowa. Wydarzenie to posłużyło Józefowi Stalinowi jako pretekst do podjęcia nadzwyczajnych środków. Wprowadzone przezeń tzw. lex Kirow, zwane też „prawem z 1 grudnia” uruchomiło machinę terroru, która pochłonęła miliony ludzi – wszystkich, których Stalin uznał za najmniejsze choćby zagrożenie dla swojej władzy. 

Masowe aresztowania, przyspieszone procesy sądowe, egzekucje, wysyłki do obozów pracy, deportacje, czystki, także w szeregach partyjnych, na skalę nieznaną wcześniej nawet w Związku Radzieckim – nowe prawo Stalina wprowadzało całkowite bezprawie. Jak wyglądało to w praktyce, dobrze przedstawił Siergiej Łoźnica w filmie „Dwaj prokuratorzy”, ukazując całkowitą bezkarność i bezwzględność działania utworzonego nieco przed tym zabójstwem Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRR szerzej znanego jako NKWD. 

Grozę potęgował fakt, że okoliczności zabójstwa, które uruchomiło machinę terroru, budziły sporo wątpliwości.

W kręgu Stailna

Stalin nigdy nie miał skrupułów w pozbywaniu się przeciwników. Z jego rozkazu funkcjonariusze NKWD zamordowali Grigorija Zinowjewa i Lwa Kamieniewa, ówczesnych członków politbiura, zastrzelili też Lwa Trockiego, najpoważniejszego rywala na schedę po Leninie. Podobny los spotkał Siergieja Kirowa, który – dziwnym „zbiegiem okoliczności” – również mógł stanowić pewne zagrożenie dla pozycji Stalina, a tak przynajmniej on to postrzegał.

Bliższe relacje nawiązali na Kaukazie, gdzie Kirow – a właściwie Kostrikow, bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko – spędził lata 20., poświęcając się pracy partyjnej. Najpierw został posłem sowieckim w Tbilisi, biorąc udział w przygotowaniu tam powstania bolszewickiego, które poskutkowało agresją Armii Czerwonej i sowietyzacją Gruzji. Następnie w latach 1921–1926 pełnił funkcję pierwszego sekretarza KC partii bolszewickiej w Azerbejdżańskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej.

reklama
Siergiej Kirow

Od 1926 roku był pierwszym sekretarzem Komitetu Leningradzkiego WKP(b). Ze wspomnień choćby Swietłany Allilujewej, córki Stalina, wynika, że łączyła ich autentyczna więź – nie raz spędzali choćby razem wakacje. Sentymenty odchodziły jednak na bok, gdy w grę wchodziła walka o władzę.

W latach 30. XX wieku nazwisko Kirowa coraz częściej padało wśród potencjalnych kandydatów na następcę Stalina. Wielu działaczy partyjnych postrzegało go jako przeciwwagę dla coraz silniejszych rządów Józefa Stalina. Mało tego – według relacji m.in. Nikity Chruszczowa niektórzy wpływowi delegaci zgromadzeni na XVII Zjeździe WKP(b) w 1934 roku mieli zaproponować Kirowowi objęcie stanowiska sekretarza generalnego partii, które zajmował nie kto inny, jak sam Stalin. 

Co więcej, podczas głosowania na członków komitetu centralnego partii na 1966 delegatów przeciwko kandydaturze Stalina padło 150–300 głosów – otrzymał on ich finalnie mniej niż Kirow. Wynik zafałszowano – według oficjalnej wersji przeciwko Stalinowi padły 3 głosy, a przeciwko Kirowowi 4 głosy. To jednak nie wystarczyło. Wkrótce zagrożenie ze strony Kirowa miało zniknąć – raz na zawsze.

Śmierć, która wywołała lawinę 

1 grudnia 1934 roku udał się do leningradzkiego Pałacu Smolnego. Zamierzał wstąpić do swojego biura znajdującego się na trzecim piętrze. Gdy skręcił w prowadzący do niego boczny korytarz, za jego plecami wyrósł Leonid Nikołajew. Nim Kirow zdążył cokolwiek powiedzieć, mężczyzna oddał strzał. Potem rozległ się kolejny – zamachowiec próbował odebrać sobie życie. Nie udało mu się. Inaczej było w przypadku lidera leningradzkiej partii. Choć lekarz, którego niezwłocznie wezwano na miejsce, podjął akcję ratunkową, na nic to się zdało – kilka godzin po postrzale Kirow zmarł. 

Nikołajew przeżył i od razu trafił w ręce NKWD. Podczas przesłuchania wyznał, że działał sam i kierował się zazdrością – Kirow miał się rzekomo zalecać do jego żony pracującej w komitecie partii. Dodatkowo przyznał, że kierowało nim poczucie rozczarowania komunizmem. Choć sam był członkiem partii, wielokrotnie zmieniał pracę, nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca. W ostatnim czasie był bezrobotny – rozżalony miał wielokrotnie pisać do Kirowa z prośbą o interwencję, ale żadnej się nie doczekał. To miało go pchnąć do popełnienia zbrodni. Targnięcie się na wysoko postawionego funkcjonariusza miało być formą jego osobitego buntu i zwrócenia na siebie uwagi. Nie wszystkich jednak zadowoliło takie tłumaczenie.

Jedyny taki film o Wielkim Terrorze. Polecamy nową produkcję Siergieja Łoźnicy pt. Dwaj prokuratorzy! Więcej informacji znajdziesz tutaj: https://aurorafilms.pl/film/dwaj-prokuratorzy/

reklama
Józef Stalin patrzący na pogrzeb Siergieja Kirowa

Dzień po zabójstwie Kirowa do Leningradu przyjechała specjalna komisja ze Stalinem na czele, który osobiście uczestniczył w przesłuchaniach zamachowca. Być może z racji niestabilności psychicznej, a może pod wpływem presji i przymusu, jego zeznania ewaluowały – z czasem zaczął podawać nazwiska osób, które miały mu pomagać w przygotowaniu zamachu. Stalinowi było to jak najbardziej na rękę. Sowiecka prasa natychmiast zaczęła rozpisywać się o rzekomym spisku „podziemnej antysowieckiej grupy terrorystycznej”.

W rezultacie obok Nikołajewa na ławie oskarżonych zasiadło trzynaście osób będących rzekomo jego wspólnikami, choć powołane po latach specjalne komisje badające ten temat uznały, że żaden z oskarżonych nie współpracował z Nikołajewem ani nie mógł znać jego planów. Wtedy nie miało to jednak żadnego znaczenia. 

Wszyscy zostali uznani za winnych i skazani na śmierć przez rozstrzelanie. Wiosną 1935 roku rozstrzelano również żonę zamachowca, jej siostrę i szwagra. Siostrę Nikołajewa funkcjonariusze NKWD zabili trzy lata później, drugą siostrę z mężem, brata z żoną oraz matkę wysłali zaś do łagrów. A to był dopiero początek. 

Lex Kirow

Nie wszyscy uwierzyli w teorię o zamachu antystalinowskiej opozycji. Niektórzy podejrzewali, że w zabójstwo Kirowa zaangażowany był sam Stalin, który z jednej strony chciał pozbyć się zagrożenia, jakie mógłby on stwarzać dla jego władzy, z drugiej – wykorzystać tę śmierć do przeprowadzenia czystek w szeregach partii – i nie tylko. Okoliczności tej zbrodni nigdy nie zostały do końca wyjaśnione. Ci, którzy mogliby po latach cokolwiek powiedzieć w tej sprawie, zostali rozstrzelani lub zginęli w łagrach. Stalin nie tracił bowiem czasu – natychmiast przystąpił do przeprowadzania czystek. 

Kilka godzin po tym, jak w kierunku Kirowa padł śmiertelny strzał, Stalin – bez konsultacji z politbiurem – zredagował dyrektywę zwaną „lex Kirow” lub „prawem z 1 grudnia”. Akt ten przewidywał prowadzenie śledztw w trybie przyspieszonym – miały one trwać maksymalnie dziesięć dni. Akt oskarżenia miał być przedstawiany dobę przed rozprawą, ta prowadzona mogła być zaocznie – w podobnym trybie sędziowie mogli wydać wyrok. Nie rozpatrywali oni żadnych odwołań ani próśb o ułaskawienie. W swoim dekrecie Stalin polecił też organom NKWD wykonywać wyroki śmierci w trybie natychmiastowym.

Dyrektywa została zatwierdzona przez Biuro Polityczne 3 grudnia. Kilka dni później uchwalono art. 466–470 kodeksu postępowania karnego RSFRR, by dostosować kodeks do nowych rozwiązań. Zaczął się okres Wielkiego Terroru. 

reklama

Proces moskiewski

Na pierwszy rzut poszli niedawni współpracownicy Stalina – Kamieniew i Zinowjejew. Zostali oskarżeni o spisek przeciw sowieckiej władzy. Owiany złą sławą prokurator Andriej Wyszyński – który pojawia się również w filmie Łoźnicy – zarzucił im m.in. to, że razem z Trockim kierowali spiskiem zmierzającym do pozbawienia życia Siergieja Kirowa, a później także innych działaczy partyjnych, łącznie ze Stalinem. Nie było na to co prawda żadnych dowodów, ale funkcjonariusze NKWD postanowili je znaleźć. 

Wtrącili obu do celi i poddali ich brutalnym przesłuchaniom, byle tylko wydobyć na nich przyznanie się do winy – w sowieckim państwie tyle wystarczyło. 19 sierpnia 1936 roku w moskiewskiej Sali Październikowej ruszył sześciodniowy pokazowy proces. Głównym oskarżycielem był Wyszyński, przewodniczącym składu sędziowskiego został natomiast gen. Wasilij Ulrich.

Grigorij Zinowjew po aresztowaniu przez NKWD, 1936 r.

Oprócz Zinowjewa i Kamieniewa na ławie oskarżonych znaleźli się również m.in. Siergiej Mraczkowski, Grigorij Jewdokimow, Iwan Bakajew i Iwan Smirnow. Wszystkich im zarzucono uczestnictwo w tzw. terrorystycznym, kontrrewolucyjnym bloku trockistowsko-zinowiewowskim. Oskarżono ich o organizację spisku przeciwko przywódcom partii bolszewickiej, zabójstwo Kirowa, terroryzm i planowanie zabójstwa m.in. Józefa Stalina i innych działaczy partyjnych. Wyszyński domagał się jednej karty – rozstrzelania. 

Choć sędziowie nie mieli nad czym obradować – Stalin poinstruował ich, jaki wyrok mają wydać – dla zachowania pozorów udali się na obrady. Po kilku godzinach ogłosili wyrok – wszyscy oskarżeni zostali skazani na karę śmierci. Choć części z nich obiecano ułaskawienie – z tego powodu tylko jeden z oskarżonych podczas przesłuchań nie przyznał się do zarzucanych mu czynów – w praktyce nie mieli co na to liczyć.

Zinowjew wpadł w histerię, więc zabito go już w celi. Kamieniew został poddany egzekucji, ale nie zginął od pierwszego strzału, więc kat musiał go dobijać. Innego spanikowanego oskarżonego na rozstrzelanie zaniesiono na noszach. W ciągu następnych miesięcy i lat z rąk NKWD zginęły też żony i dzieci skazańców.

Oprócz tego odbyły się jeszcze dwa głośne procesy moskiewskie – w 1937 i 1938 roku. To były jednak tylko widoczne aspekty Wielkiego Terroru. Poza nimi odbyło się mnóstwo procesów przeprowadzonych po cichu. Setki tysięcy osób poległy zaś bez prawa do procesu, bez możliwości obrony – i często bez winy. Machina zagłady ruszyła. 

Jak w praktyce wyglądał Wielki Terror w Związku Radzieckim i jakim bezprawiem cechowało się totalitarne państwo Stalina? To zobaczycie w filmie “Dwaj prokuratorzy” Siergieja Łoźnicy. 

Materiał powstał dzięki współpracy reklamowej z Aurora Films.

Jedyny taki film o Wielkim Terrorze. Polecamy nową produkcję Siergieja Łoźnicy pt. Dwaj prokuratorzy! Więcej informacji znajdziesz tutaj: https://aurorafilms.pl/film/dwaj-prokuratorzy/

Bibliografia:

reklama
Komentarze
o autorze
Katarzyna Łabicka
Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych. Miłośniczka historii, reportaży i kultury hiszpańskiej.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone