Zginął po usłyszeniu znajomego dźwięku. Historia zamachu na Zygmunta Kiejstutowicza

opublikowano: 2026-01-19, 19:01
wolna licencja
Zygmunt Kiejstutowicz, który przez lata cierpliwie walczył o władzę, nie zginął na polu bitwy, lecz we własnych komnatach, zwabiony dźwiękiem, który dotąd kojarzył mu się z beztroskim odpoczynkiem. Tamtego dnia był to jednak odgłos zbliżających się zabójców.
reklama
Zygmunt Kiejstutowicz

Ta historia zaczęła się dziesięć lat wcześniej. Wówczas na litewskim tronie zasiadał jeden z najpopularniejszych litewskich władców – Witold, wielki książę litewski, starszy brat Zygmunta Kiejstutowicza. Panując przez ponad trzydzieści lat, Witold sprawdził się zarówno jako wojownik i polityk. Pod koniec życia miał nawet szansę sięgnąć po tytuł królewski. Plany te pokrzyżowała wyniszczająca choroba, po której starzejący się wielki książę zmarł 27 października 1430 roku. Leżąc na łożu śmierci Witold zapewne zdawał sobie sprawę, że wywiązał się ze wszystkich powinności średniowiecznego władcy oprócz jednej – nie miał syna. To zaś wkrótce miało doprowadzić do wojny.

Zygmunt przez wszystkie te lata wspierał swojego brata. Być może liczył nawet, że po jego bezpotomnej śmierci przejmie władzę na Litwie. Najważniejszym spośród ludzi, którzy przybyli na pogrzeb Witolda był jednak jego kuzyn – polski król Władysław Jagiełło. Zgodnie z zawartymi wcześniej układami, to on miał zostać następcą wielkiego księcia. Był jednak ktoś, kto stanowczo się temu sprzeciwił i nie był to książę Zygmunt. Rywalem Władysława Jagiełły do tronu okazał się jego najmłodszy, rodzony brat – Świdrygiełło. Człowiek ten miał zasłużoną opinię awanturnika. W czasie rządów Jagiełły kilkukrotnie buntował się przeciwko niemu. Starszy brat jednak za każdym razem mu wybaczał. Nigdy bowiem bunty Świdrygiełły nie stanowiły poważnego zagrożenia dla władzy króla. Tym razem miało być jednak inaczej. Świdrygiełło dostrzegł powszechną niechęć prawosławnych ruskich bojarów do polonizujących się katolickich elit wileńskich, i zdołał ich do siebie przekonać.

Jeszcze w 1430 roku, zanim Jagiełło na dobre umocnił swoją władzę na Litwie, Świdrygiełło dokonał przewrotu pałacowego i uwięził go. Następnie wymusił na nim zrzeczenie się pretensji do litewskiego tronu. Wkrótce później sam ogłosił się nowym wielkim księciem litewskim. Wydarzenia te doprowadziły jednak do wybuchu otwartej wojny z Polską, której możni nie zamierzali tolerować rządów Świdrygiełły.

Zygmunt w cieniu konfliktu

W czasie gdy konflikt przybierał na sile, Zygmunt czaił się w cieniu. Zajął pozycję obserwatora i wykazał się przy tym polityczną kalkulacją. Doskonale rozumiał, że wynik wojny jest niepewny, on zaś przez ponad trzy dekady cierpliwie czekał na dogodny moment do przejęcia władzy. Wiedział, że prędzej czy później znowu będzie miał szansę. Nie mylił się.

Spora część bojarów z Wielkiego Księstwa Litewskiego nie była zadowolona z przedłużającej się wojny. Podobnie zresztą do samego Świdrygiełły, który słynął z wybuchów agresji i był dość nieprzewidywalny. Poza tym znaleźli się również ludzie, którzy słusznie liczyli na to, że po przejęciu władzy szczodrze wynagrodzi on swoich najwierniejszych stronników. Część z nich mogła nawet liczyć na to, że będą mogli łatwo manipulować nowym władcą.

reklama

Późnym latem 1432 roku Zygmunt zintensyfikował swoje działania i dyskretnie wezwał do walki swoich najbardziej zaufanych stronników. Następnie z niewielkim oddziałem ruszył w kierunku Wilna. Świdrygiełło przebywał wówczas w Oszmianie, na południe od stolicy. Tam 1 września grupa popleczników Zygmunta dokonała próby zamachu na jego życie. Książę przeżył. Zmuszony był jednak uciekać, a to sprawiło, że Zygmunt bez większych problemów wkroczył do Wilna i ogłosił się nowym wielkim księciem litewskim.

W kolejnych latach okazał się zdolnym władcą. Zyskał silną pozycję dzięki pomocy swoich stronników oraz skutecznie toczył wojnę ze Świdrygiełłą. W 1435 roku pobił jego wojska w bitwie pod Wiłkomierzem zmuszając kuzyna do ucieczki z kraju. Jednak już wkrótce Zygmunt miał zmierzyć się z tym samym problemem, któremu nie podołał Świdrygiełło, czyli niezadowolonymi bojarami.

Centrum władzy wielkiego księcia był jego rodzinny zamek w Trokach. Była to wspaniała twierdza wzniesiona przez jego ojca i przebudowana przez starszego brata. Trocki zamek miał grube mury, strzeliste wieże, a do tego znajdował się na wyspie na środku jeziora Galwe. Ze swoich prywatnych komnat Zygmunt planował do końca swego życia niepodzielnie władać Litwą. Tyle że życie to miało nie potrwać długo, a zamek, odporny na atak każdej wrogiej armii, miał stać się miejscem jego zguby. Jakie działania władcy sprawiły, że stworzył on sobie tak zaciekłych wrogów?

Pieczęć majestatyczna Zygmunta Kiejstutowicza z 1436

Okrutny sługa Polaków?

Z relacji kronikarza Macieja Stryjkowskiego wynika, że bojarów motywował strach. Opisał on rządy Zygmunta Kiejstutowicza jako wyjątkowo okrutne porównując wielkiego księcia do znienawidzonego w kulturze chrześcijańskiej cesarza Nerona. Stwierdzał między innymi, że książę „Szlacheckie domy niszczył i tak prześladował, iż uradził, aby je z gruntu wymordował”. Rzeczywiście po objęciu władzy i umocnieniu swojej pozycji Zygmunt pozbył się części swoich politycznych wrogów, ale w tamtych warunkach nie miał innego wyjścia. Stryjkowski w swojej kronice powoływał się na kilka z takich przypadków, ale kreując księcia na postać krwiożerczego władcy planującego systematyczną eksterminację całego stanu bojarskiego, zdecydowanie przesadził. Dzieło to nadal może stanowić jednak cenną wskazówkę. Być może faktycznie część bojarów mógł motywować strach, innych zaś chęć zyskania większych wpływów i bogactwa dzięki wyniesieniu na tron nowego wielkiego księcia. Do upadku Zygmunta miały doprowadzić zatem te same mechanizmy, które pomogły mu przejąć władzę.

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego pt. „Wielcy polskiego średniowiecza”:

Marcin Sałański
„Wielcy polskiego średniowiecza”
cena:
Wydawca:
Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron:
71
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-09-9
reklama

Istniał także drugi, czysto polityczny, powód. Zygmunt bowiem dążył do silnego zbliżenia z Polską. Jeszcze w 1432 roku spotkał się w Grodnie z Władysławem Jagiełłą i odnowił unię pomiędzy Polską a Litwą. Na mocy nowych postanowień został uznany przez Polaków za wielkiego księcia litewskiego, ale jego potomkowie zostali pozbawieni możliwości dziedziczenia władzy bez zgody polskiej szlachty. Sam Zygmunt zaś musiał uznać Władysława Jagiełłę za swojego zwierzchnika.

Wielu widziało w tym przejaw jego uległości, ale była to jedynie tymczasowa strategia. Zygmunt wiedział, że bez wsparcia Polski nie utrzyma się na tronie, wiedział też, że Jagiełło był stary, a jego synowie byli jeszcze dziećmi. Chciał więc jedynie przeczekać jego panowanie i maksymalnie wykorzystać korzyści płynące z polskiego poparcia. Dowodem na to jest zachowana korespondencja litewskiego władcy, z której jasno wynika, że nie zamierzał on podporządkowywać się umowie zawartej w Grodnie. Z oczywistych względów wiedza ta nie była jednak powszechnie znana w czasach jego panowania.

Portret Zygmunta Kiejstutowicza 

Odgłos nadchodzącej śmierci

Za zorganizowaniem zamachu na wielkiego księcia stać miało dwóch jego kluczowych urzędników. Pierwszym był wojewoda wileński Jan Dowgierd, służący wcześniej wielkiemu księciu Witoldowi. Drugim zaś wojewoda trocki Piotr Lelusz. Według Stryjkowskiego obaj obawiali się, że książę planuje się ich pozbyć, więc oni postanowili pierwsi pozbyć się jego. Bardziej możliwe, że działali w porozumieniu ze Świdrygiełłą, który zdołał przeciągnąć ich na swoją stronę obietnicą szczodrej nagrody. Spiskowcy nie zamierzali jednak brudzić sobie rąk. Życie władcy miał odebrać ktoś inny. Zadanie to powierzono dwóm braciom, Iwanowi i Aleksandrowi, wywodzącym się z pomniejszej bojarskiej rodziny. Kilka wieków później ród ten miał stać się jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych w całej Rzeczypospolitej – byli to Czartoryscy.

reklama

Po przybyciu na dwór, udało im się zyskać sympatię monarchy. Przyszli zamachowcy szukali sposobu na wyeliminowanie swojego celu. Pomysł miał nieświadomie podsunąć im sam Zygmunt. Władca posiadał bowiem dość nietypowe zwierzę. Była to tresowana niedźwiedzica. Wielki książę osobiście się nią opiekował i wpuszczał do swoich prywatnych komnat. Zwierzę nauczone było, że wystarczy jedynie podrapać łapą drzwi, aby pan otworzył je i nierzadko przy okazji rzucił jakiś soczysty kąsek. Słuchając kolejnych opowieści monarchy, bracia wiedzieli już, jak wykonają swoją misję.

Datę zamachu wybrano starannie i był to 20 marca 1440 roku. Na ten dzień przypadała Niedziela Palmowa, to zaś sprawiało, że w mieście i na zamku w Trokach panowało duże zamieszanie, a jednocześnie wielu dworzan znajdowało się w kościele na mszy. Kilka dni wcześniej Czartoryscy wciągnęli do spisku Skobiejkę – osobistego sługę Zygmunta, którego zadaniem było zarządzanie jego prywatnymi komnatami. Ten odprawił część straży, umożliwiając Czartoryskim łatwe przedostanie się do wielkiego księcia.

Zamek w Trokach na rycinie

Kiedy władca przygotowywał się do wyjścia na mszę, usłyszał znajomy dźwięk drapania w drewniane drzwi. Nie była to jednak tresowana niedźwiedzica, ale Czartoryscy rysujący po drzwiach przygotowanymi już do ataku sztyletami. Kiedy otwarto drzwi komnaty Zygmunt szybko zrozumiał zagrożenie i podjął walkę. W pobliżu znajdował się jeszcze drugi służący, który stanął w obronie swego władcy. Odwagę szybko przypłacił jednak życiem. Pierwszy cios wielkiemu księciu miał zadać Skobiejko, który poważnie zranił go w głowę. Konającego na podłodze monarchę następnie uśmiercili bracia Czartoryscy.

Tak zakończyło się życie i panowanie Zygmunta Kiejstutowicza, człowieka, który przez większą część życia pozostawał w cieniu, a ostatecznie zasłynął jako ofiara jednego z najbardziej podstępnych i zuchwałych zamachów w historii średniowiecza.

Bibliografia:

Źródła:

Długosz Jan, Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, księgi X-XII, Warszawa 2009.

Stryjkowski Maciej, O początkach wywodach dzielnościach sprawach rycerskich i domowych sławnego narodu litewskiego żemojdzkiego i ruskiego przedtem nigdy od żadnego ani kuszone ani opisane z natchnienia Bożego a uprzejmie pilnego doświadczenia, red.  Jelicz Antonina, Warszawa 1978.  

Literatura:

Frost Robert, Oksfordzka historia Unii Polsko-Litewskiej, T. I Powstanie i rozwój 1385-1569, tłum. Fiodorek Tomasz, Poznań 2018.

Jasienica Paweł, Polska Jagiellonów, Warszawa 2018.

Łowmiański Henryk, Polityka Jagiellonów, Poznań 1999.

Nikodem Jarosław, Witold Wielki Książę Litewski 1354 lub 1355 – 27 października 1430, Kraków 2013.

redakcja: Jakub Jagodziński

POLECAMY

Zapisz się za darmo do naszego cotygodniowego newslettera!

reklama
Komentarze
o autorze
Mateusz Śliwiński
Student historii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, prowadzący kanał "Bliżej Historii" w serwisie YouTube, pasjonat historii średniowiecznej. Z zawodu jest przewodnikiem turystycznym po Toruniu.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone