Opublikowano
2015-12-27 19:11
Licencja
Wolna licencja

Dlaczego powstanie wielkopolskie osiągnęło sukces?

27 grudnia 1918 r. w Poznaniu rozpoczęło się powstanie wielkopolskie – największe z polskich powstań narodowych zakończonych sukcesem. Co legło u podstaw zwycięstwa i jak należy dziś o nim opowiadać?


1 2

W czasie corocznych obchodów wielkopolskiej insurekcji niewiele osób w Polsce zadaje sobie pytania o przyczynę powodzenia zrywu, którego kolejną rocznicę obchodzimy. Można nawet odnieść wrażenie, że wśród Polaków dominuje opinia o spontanicznym zrywie ludności, który dzięki zaangażowaniu wszystkich Wielkopolan wywalczył Wielkopolsce wolność. Jednak ten sposób myślenia o powstaniu z lat 1918-1919 niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

Zorganizowanie, nie spontaniczność

Współczesne obchody wybuchu powstania wielkopolskiego zamiast zachęcać do obywatelskiej aktywności, która była źródłem powstańczego sukcesu, utwierdzają nas raczej w przekonaniu, że taka aktywność wartości nie ma, ponieważ nie widać jej związku z powodzeniem zrywu. Przyczyny sukcesu powstańców wielkopolskich nie leżą, wbrew wyobrażeniom wielu osób, w niezorganizowanym i spontanicznym wybuchu insurekcji. Nie można przecież sądzić, że sukces powstańczy byłby możliwy bez wcześniejszego zaangażowania wielu pokoleń wielkopolskich działaczy, którzy przez pięć pokoleń walczyli o zachowanie polskości, a ich mądra i zdecydowana praca oraz osobiste zaangażowanie doprowadziły do wzmocnienia Wielkopolan w wielu dziedzinach życia.

Wizyta Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu, 27 grudnia 1918. Wydarzenie to było impulsem do wybuchu powstania wielkopolskiego (ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 1-H-319-1)

Bez wcześniejszego sukcesu gospodarczego, wytrwałej pracy oświatowej i nabytych podstaw wyszkolenia wojskowego, o sukcesie w starciu z Niemcami nie mogło być mowy. Tylko społeczeństwo wychowane na zasadach gospodarności, obywatelskiej aktywności i pracowitości mogło przystąpić do powstania przygotowane i je wygrać.

W poszukiwaniu sensu powstania

Najważniejszym wyzwaniem, jakie stoi przed opowiadającymi społeczeństwu o powstaniu, jest przypominanie o wartościach, jakimi nasi przodkowie się kierowali oraz o sprawności organizacyjnej, zdobytej i wykorzystanej w okresie zaborów. Współczesne obchody powinny, poprzez odwołanie do pracy organicznej z XIX w., stanowić dla nas inspirację i wskazówkę, jak wiele jest w stanie osiągnąć dobrze zorganizowane i przygotowane społeczeństwo.

Obchody upamiętniające wybuch powstania wielkopolskiego z 27 grudnia 1918 r. nabierają z roku na rok coraz większego znaczenia. Niestety tylko w niewielkim stopniu odwołują się do spuścizny, jaką pozostawili po sobie nasi przodkowie. Osobiście bardzo brakuje mi tej głębokiej refleksji intelektualnej, która pozwoliłaby współczesnemu społeczeństwu dostrzec, jak do tego historycznego zwycięstwa doszło. Tymczasem miejsce w dyskusji o dziesięcioleciach przygotowań zajmuje mityczna narracja o nagłym zjednoczeniu, które miało dać Wielkopolsce wolność. Powoduje to, że współczesne pokolenie Wielkopolan nie dowiaduje się, gdzie leży przyczyna wielkopolskiego zwycięstwa, a w związku z tym nie może wyciągnąć wniosków z niego płynących z korzyścią dla siebie.

Siła samoorganizacji

Nigdy wcześniej, ani chyba nigdy później, polska własność nie była chroniona z taką determinacją, a polska przedsiębiorczość nie była tak ceniona, jak w okresie zaborów w Poznańskiem. Wielkim sukcesem było to, że ilość ziemi posiadanej tam przez Polaków systematycznie wzrastała, pomimo ogromnych środków finansowych nakładanych przez Niemców na wykup ziemi z rąk polskich. Jednak sukcesów było znacznie więcej. Postęp w rolnictwie, który dokonał się w latach 1860-1914 spowodował, że poziom gospodarowania na polskiej ziemi w zaborze pruskim należał do najwyższych w Europie, a niejednokrotnie wysokością plonów przewyższał średnią niemiecką i francuską, pomimo słabej jakości gleby. W tym czasie także zużycie nawozów sztucznych, w czym m.in. należy upatrywać skutecznej uprawy ziemi, należało do najwyższych w świecie.

Zobacz też:

Istotny wpływ na społeczeństwo Wielkopolski wywarły również liczne stowarzyszenia. Najstarszym było Towarzystwo Przyjaciół Nauk założone w 1857 r. Ogromne znaczenie miało również zjednoczenie ziemiańskich towarzystw rolniczych w 1861 r., które skupiły się w Centralnym Towarzystwie Gospodarczym. Niemałą rolę odegrały kółka włościańskie, który przy wsparciu kapłanów, ziemian, inteligencji, a przede wszystkim Centralnego Towarzystwa Gospodarczego, z sukcesem zajmowały się sprawami gospodarczymi i oświatowymi. Sukcesem okazały się również spółdzielnie oszczędnościowo-pożyczkowe (przypominające po części dzisiejsze SKOK), z których powstał następnie Związek Spółek Zarobkowych, na którego czele stali zdolni kapłani Augustyn Szamarzewski, a następnie Piotr Wawrzyniak. Polacy wygrywali również walkę w handlu, poprzez stale zwiększającą się liczbę sklepów polskich w stosunku do niemieckich. Niewiele gorsi byli polscy aptekarze, którzy tylko w ciągu 10 lat (1900-1910) zwiększyli blisko dwukrotnie swój udział w rynku farmaceutycznym w Poznańskiem.

Poznański Bazar - jedna z najsławniejszych inicjatyw organicznikowskich Wielkopolan w epoce zaborów (fot. Bardrock, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International).

Do rozwoju oświaty, zwłaszcza wśród mniej zamożnej części społeczeństwa wielkopolskiego, przyczyniło się Towarzystwo Oświaty Ludowej i Towarzystwo Czytelń Ludowych, które, jak sama nazwa wskazuje, zajmowały się organizowaniem czytelń i bibliotek, w których uczono czytać, pisać, mówić i myśleć po polsku. Co więcej, zdolni synowie chłopscy chcący kontynuować naukę mogli liczyć na wsparcie finansowe ze strony Towarzystwa Naukowej Pomocy im. Karola Marcinkowskiego, które fundowało stypendia. Natomiast ludność miejska, kupcy, rzemieślnicy oraz właściciele firm i zakładów organizowali się w ramach Towarzystwa Przemysłowców Polskich, którego głównym celem było dokształcanie, wspieranie się oraz organizowanie kursów.

Polecamy e-book: Paweł Rzewuski – „Wielcy zapomniani dwudziestolecia”

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Wielcy zapomniani dwudziestolecia cz.1”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-0-8

Stron: 58

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

3,9 zł

(e-book)

1 2
Napisz komentarz

Gość: Marcin |

Przez 5 lat studiowania na UAM na WNPiD dowiedziałem się bardzo wiele na temat historii Wielkopolski która wg kadry naukowej cyt "znacząco różni się od historii Polski". To z kolei dało mi do myślenia i dzisiaj wiem, że Pyra Poznańska zawsze będzie tylko pyrą a w razie problemów sprzeda cię za paczkę fajek. Narodowy patriotyzm nie ma nic wspólnego z powstaniami niezależnie od tego czy były zwycięskie czy nie. To jest symbol walki i męczeństwa Warszawski Poznański Śląski??? Jakie to ma znaczenie?



Odpowiedz

Gość: Damian |

Próba budowania narracji, że powstanie wielkopolskie, a już tym bardziej Wielkopolanie to jakaś inna forma polskości, jest pozbawione sensu. To był dalszy ciąg zmagań o wolność Polski i tylko tak należy to odczytywać.



Odpowiedz

Gość: Pit |

"poziom gospodarowania na polskiej ziemi w zaborze pruskim należał do najwyższych w Europie, a niejednokrotnie wysokością plonów przewyższał średnią niemiecką i francuską, pomimo słabej jakości gleby" zastanawiam się skąd autor czerpał dane. Wieloletnie dane statystyczne dot plonów z 1 ha wg rejencji całkowicie przeczą tej tezie. Nawet w prowincji pomorze mimo obiektywnie słabszych gleb zbiry były znacząco wyższe.



Odpowiedz

Gość: Piter |

@Pit Chwalba "Historia Polski"



Odpowiedz

Gość: st2000 |

Warto może zaznaczyć, że "niepodległość" nie była ani pierwotnym, ani głównym celem zrywu. Wielkopolanie walczyli tak naprawdę o sprawiedliwy, odzwierciedlający rzeczywiste stosunki narodowościowe skład rad miejskich i powiatowych (kreis). Gdyby - takie trochę fantasy - niemieckie władze związkowe uwzględniły polskie postulaty prawdopodobnie nie doszłoby do powstania a Wielkopolska pozostałaby częścią Rzeszy.



Odpowiedz

Gość: wojtek |

Fatalnie napisane. Sztuczny, nadęty, przegadany bełkot. Doskonały przykład jak nie należy pisać tekstów publicystycznych!



Odpowiedz

Gość: Kuba |

@wojtek
Podpisuję się. Bełkot i "kopiuj wklej" nie wiadomo skąd.



Odpowiedz

Gość: kildeman |

@wojtek A jak należy pisać teksty publicystyczne, bo chyba właśnie na tym publicystyka polega...



Odpowiedz

Gość: miron |

@Kuba Nic prostszego, wystarczy napisać coś lepszego!



Odpowiedz

Gość: wojtek |

Nie, nie polega na tym! Dobra publicystyka to taka której nikt nie określi jako " sztuczny, nadęty, przegadany bełkot"



Odpowiedz

Gość: Piter |

@wojtek Pokaż co potrafisz! Będziemy oceniać! Zżera mnie ciekawość



Odpowiedz

Gość: Quii |

Czytam,czytam i jakoś nie znalazłem ani Powstania Spartakusa, ani marszałka Focha.



Odpowiedz
Damian Małecki

Absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a także pedagogiki w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Lesznie. Obecnie doktorant na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prezes Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Lesznie, redaktor naczelny portalu wSokole.pl, autor książki „Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” droga do zwycięstwa” oraz artykułów publikowanych w prasie i w internecie (m.in. wp.pl, „wSieci Historii”).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org