Opublikowano
2015-09-20 12:33
Licencja
Wolna licencja

Powstanie w Sobiborze. Bunt, który doprowadził do zamknięcia obozu śmierci [wspomnienia uczestników]

Powstanie w Sobiborze było najbardziej udanym powstaniem więźniów hitlerowskich w czasie II wojny światowej. W buncie wzięło udział aż 400 spośród około 550 więźniów przebywających wówczas w obozie, z czego początkowo udało się uciec 320 osobom. Był to pierwszy i jedyny przypadek, kiedy w czasie jednodniowej akcji więźniowie zabili tak wielu nazistów. Relacje o tym wyjątkowym zrywie zdają w swoich wspomnieniach byli więźniowie Sobiboru Tomasz Toivi Blatt i Filip Białowicz.


Strony:
1 2 3

Tomasz Blatt w czasie współczesnej wizyty w Sobiborze (fot. Anton-kurt, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0). W Sobiborze już wcześniej zdarzały się próby ucieczek grupowych i indywidualnych. Tomasz Blatt, ocalały więzień, autor kilku książek o Sobiborze, wspomina o ośmiu znanych mu próbach wydostania się z obozu, w których łącznie udało się zbiec 14 osobom1.

Pierwsze próby ucieczek skłoniły nazistów do wzmocnienia systemu bezpieczeństwa. Terenu strzegły trzy rzędy drutów kolczastych, a piętnastometrowy pas ziemi wokół obozu został zaminowany. Wydostanie się na zewnątrz miała utrudnić także głęboka fosa oraz łańcuchy i kłódki na drzwiach baraków. W akcie zemsty po każdej udanej lub nieudanej ucieczce odbywały się pokazowe, brutalne egzekucje.

Organizacja i przebieg powstania

Do powodzenia akcji niewątpliwie przyczynił się fakt, że jesienią 1943 roku do Sobiboru zaczęły przybywać liczne transporty ze Wschodu – z gett wschodniej Polski oraz Związku Radzieckiego. Oprócz Żydów do obozu zesłano sowieckich jeńców wojennych, w tym wysokiej rangi oficerów. Większość z nich posłano na śmierć, ocalało jednak 80 młodych i zdolnych do pracy mężczyzn, którzy odegrali główną rolę w organizacji powstania. Wcześniej w Sobiborze nie było ludzi wyszkolonych i wyćwiczonych do walki. Radzieccy żołnierze zachowali ponadto wiarę w zwycięstwo nad nazistami – słyszeli już o ich klęsce pod Stalingradem i wycofywaniu się wojsk niemieckich na Zachód.

23 września 1943 roku wraz z 2000 Żydów z Mińska do Sobiboru przybył Aleksander Peczerski, porucznik Armii Czerwonej, późniejszy przywódca powstania. W tym czasie w obozie zaczęła tworzyć się konspiracja, której przywódcą był Leon Feldhendler, dawny przewodniczący Judenratu w Żółkiewce. Nawiązał on kontakt z Peczerskim, który od samego początku snuł plany zorganizowanej ucieczki. W zachowanych wspomnieniach Peczerski pisał:

W ciągu zaledwie kilku dni naszego pobytu zdążyliśmy sobie wyrobić jasny pogląd, czym jest ten obóz (…) dowiedziałem się także, gdzie znajduje się składnica broni, kwatera straży, barak, gdzie mieszkają oficerowie i w ogóle o wszystkim, o czym należało wiedzieć2.

Bunt został misternie zaplanowany. Wzięto pod uwagę chciwość nazistów oraz charakter i specyfikę ich pracy – doskonałą organizację, punktualność oraz ścisłe trzymanie się rozkładu dnia. Jak wspomina Tomasz Blatt:

Najważniejsze znaczenie miało to, żeby nie dały się zauważyć żadne widoczne zmiany w rytmie dnia (…) Najprościej mówiąc, plan zakładał zabicie cichcem jak największej liczby Niemców i Ukraińców w ciągu najwyżej jednej godziny3.

Wiele zależało od dobrej współpracy osób, które z racji wykonywanej pracy miały wstęp do strategicznych dla organizacji powstania miejsc. Żydzi pracujący w warsztacie ciesielskim i w kuźni przygotowali specjalne, mieszczące się pod kurtkami noże i siekiery, dziewczęta pracujące w sortowni miały ukraść amunicję. W pracowni krawieckiej i szewskiej przymiarki nowych, skórzanych płaszczy i butów dla esesmanów zaplanowano tak, by zabijać ich co kilkanaście minut. Zadaniem elektryka było uszkodzenie obozowego generatora prądu.

Dla ostrożności ograniczono liczbę konspiratorów – o planowanej akcji wiedziało niecałe 10 procent Żydów przebywających wówczas w obozie. Postanowiono, że gdyby jakiś Żyd zagroził bezpieczeństwu buntu, zostałby zabity. Do spisku z konieczności wciągnięto kapo Pożyckiego i Bunia, którzy dzięki posiadanej władzy mogli ułatwić przemieszczanie się grup operacyjnych.

Tablice pamiątkowe przy wejściu na teren obozu (fot. Bmalina, domena publiczna).

14 października 1943 roku o godzinie 16.00 wszystko było już przygotowane. Jako pierwszy w Lagrze I zginąć miał SS-Untersturmführer Niemann, na którego w pracowni krawieckiej czekali z siekierami Szubajew i Jehuda Lerner. Tomasz Blatt relacjonuje:

Niczego niepodejrzewający Niemiec rozpiął pas z pistoletem w kaburze i niedbale rzucił go na stół. Tak jak wszyscy krawcy od wieków Mundek klepał Niemanna i obracał nim do woli. W końcu poprosił esesmana, aby stał spokojnie, podczas gdy on zaznaczy poprawki kredą. Wtedy z tyłu padł potężny cios. Niemann zwalił się z rozrąbaną głową jak podcięte drzewo (…) Teraz nie było już odwrotu4.

Następnie z rąk spiskowców zginął w warsztacie szewskim SS-Oberscharführer Graetschus wraz ze swoim zastępcą, Ukraińcem Klattem. Przymiarka nowego płaszcza była również śmiertelną przynętą dla SS-Unterscharführera Wolfa. Zdaniem Tomasza Blatta „doskonałym dowodem na niemiecką punktualność i zamiłowanie do porządku było to, że większość nazistów stawiła się w umówionym czasie na rendez-vous ze śmiercią”5. W ciągu pierwszej godziny powstania w Lagrze II zlikwidowano czterech nazistów: Wolfa, Beckmanna, Vallastera i Steubela. Potem przyszła kolej na następnych. Według wspomnień Blatta od godziny 16.00 co około 6 minut ginął jeden Niemiec.

Zobacz też:

Przed godziną 18.00 do Sobiboru wrócił z Chełma nadzorujący pracę komór gazowych Bauer, który po odkryciu zwłok Beckmanna zaczął strzelać do więźniów rozładowujących jego ciężarówkę. Peczerski postanowił działać szybko. Wygłosił do zgromadzonych Żydów przemówienie, wzywając do buntu przeciwko Niemcom. Większość więźniów rozdzieliła się na dwie grupy – mniejsza skierowała się w stronę ogrodzenia Lagru I, gdzie druty kolczaste w pośpiechu przecinano łopatami i siekierami, większa zaś kierowała się w stronę wyjścia z Lagru I i bramy głównej.

Bauer i Frenzel w pośpiechu mobilizowali ukraińskich strażników i wspólnie zablokowali przejście do głównej bramy, gdzie rozstrzelano wielu uciekinierów. Blatt wspominał:

Ludzi ogarnęła panika (…) płot pod ciężarem wspinających się ludzi zawalił się, przygniatając mnie. Pomyślałem, że to już koniec. Jednak wypadek ten prawdopodobnie uratował mi życie. Leżałem pod drutami i deptany przez pędzący w panice tłum, widziałem tych ludzi rozrywanych wybuchami min (…) Pobiegłem przez dziury po minach, przeskoczyłem przez pojedynczy drut oznaczający koniec pola minowego i już byłem poza obozem. Teraz trzeba tylko dotrzeć do lasu6.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Przypisy:

1 Autor pokrótce opisuje próby ucieczek w książce Sobibór – Zapomniane powstanie, Muzeum Pojezierza Łęczyńsko–Włodawskiego we Włodawie, Włodawa 2003.

2 A. Peczerski, Powstanie w Sobiborze, Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego nr 1/2, 1952.

3 T. T. Blatt, Ucieczka z Sobiboru, Świat Książki, Warszawa 2010, s. 171-172.

4 T. T. Blatt, Ucieczka z Sobiboru..., s. 175-176.

5 T. T. Blatt, Ucieczka z Sobiboru..., s. 178.

6 T. T. Blatt, Ucieczka z Sobiboru..., s. 183-184.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Polak |

Dalej te elementarne przeinaczenia. P. Blatt pisze o Niemcach i Ukrańcach, a Autor/Redaktor artykułu pisze o "nazistach". Każdy chyba wie, że nie każdy Niemiec był nazistą, skąd więc pewność, że w Sobiborze wszyscy Niemcy byli nazistami? Podobnie, jak ten "miejscowy element". Ciekawe, jakim "elementem miejscowym" jest Autor/Redaktor artykułu...



Odpowiedz

Gość: yarly |

Co to jest "miejscowy element"? Uwielbiam eufemizmy ;)



Odpowiedz
Agata Mańczyna

Absolwentka Komunikacji Wizerunkowej na Uniwersytecie Wrocławskim. Jej zainteresowania historyczne obejmują głównie okres II wojny światowej, zimną wojnę, komunizm i historię krajów dawnego bloku radzieckiego. Interesuje się antropologią, slawistyką i kul

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org