Opublikowano
2014-10-10 06:38 (akt. 2019-08-14 11:00)
Licencja
Wolna licencja

10 potraw naszych dziadków, o których warto przypomnieć

Smutne czasy PRL mocno zubożyły polską kuchnię. Dla wielu ludzi rodzima tradycja kulinarna kończy się na schabowych i mielonych. Tymczasem niegdyś jadano rzeczy, które nawet dzisiaj rzadko goszczą na polskich stołach.


Strony:
1 2 3

Część z wymienionych potraw z pozoru wydaje się znajoma, jednak w rzeczywistości jest czymś zupełnie różnym od współczesnych dań. Inne mogą dla wielu okazać się olbrzymim zaskoczeniem. Trzeba też pamiętać, że część z tych frykasów nie było stałym gościem na salonach, a także, że z zasady nasi dziadkowie odżywiali się nieco skromniej.

Restauracja Kosza przy ulicy Grodzkiej w Krakowie, 1934 r. (fot. ze zbiorów NAC, Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, sygn. 1-G-7056-1, domena publiczna).

Parmezan

Ten jakże cudowny włoski ser na wiele lat zniknął z horyzontu polskiej kuchni, zaś dziś, w czasach swojego triumfalnego powrotu, jest kojarzony przede wszystkim z kuchnią włoską. Tymczasem w II RP nierzadko bywał gościem na polskich stołach. Dodawano go między innymi do flaków po warszawsku (które klasycznie były zapiekane w kamionkowym naczyniu i posypane właśnie parmezanem), sosów a także jajek sadzonych na śmietanie.

Zobacz też:

Kasztany

Jadalne owoce kasztana do tej pory nie są nazbyt popularne nad Wisłą. Sporadycznie można je dostać, jednak raczej kojarzą się z krajem nad Sekwaną. Inaczej było w czasach naszych dziadków. Rzecz jasna kasztany nie były żelaznym punktem każdego niedzielnego obiadu, ale pojawiały się na polskich stołach. Mogły być podawane zarówno jako zupa, jak i w formie purée albo nadzienia. Niekiedy zaś podawane je jako dodatek do mięsa po wcześniejszym ugotowaniu w mleku.

Pieczone kasztany (fot. Peter Forster, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic).

Leguminy i Auflauf

Polacy nie gęsi, też swój pudding mają – można by powiedzieć. Tyle tylko, że nazywało się to leguminą i było deserem robionym na mleku i jajkach. Występowały one w wielu różnych wariantach: orzechowym, z makiem, z wina a nawet z chleba. Leguminy podawane były zazwyczaj z Chaudeau (lub jak kto woli szodem), czyli sosem na bazie wina i jajek. Auflauf był gotowanym na parze połączeniem owoców i jajek.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Pawła Rzewuskiego „Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”:

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-6-0

Stron: 109

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Chop z Kato |

Fanzol zizałer, wodzionka, karminadel i zapomnioł bych oczywiście panczkraut. Polecom i kłaniom sie w pas...



Odpowiedz

Gość: hodok |

P.Rzewuski może i tak było ale dotyczyło kilka procent społeczeństwa i nie można powiedzieć żeby tak się jadło ale tak jedli niektórzy !!!!!



Odpowiedz

10 potraw naszych dziadków, o których warto przypomnieć

1. Mewy.
2. Młode wrony.
3. Mleko.
4. Zsiadłe mleko.
5. Kozie mleko.
6. Zsiadłe kozie mleko.
7. Kasza.
8. Kasza z olejem knopnym.
9. Kasza z olejem knopnym i zsiadłym kozim mlekiem.
10.Kartofle



Odpowiedz

Gość: jendrek |

Paweł Rzewuski
Wolna licencja
10 potraw naszych dziadków, o których warto przypomnieć
Smutne czasy PRL mocno zubożyły polską kuchnię. Dla wielu ludzi rodzima tradycja kulinarna kończy się na schabowych i mielonych. Tymczasem niegdyś jadano rzeczy, które nawet dzisiaj rzadko goszczą na polskich stołach.
Tu jest z mojej strony wściekłość A jakie czasy były w II RP Wincenty Witos: „Wieś odżywia się coraz gorzej. Nawet zamożniejsi gospodarze nie używają cukru. Oszczędzają także na soli, która często stanowi jedyną już okrasę. Przecinanie zapałek na kilka części, krzesanie ognia z kamienia, przenoszenie żarzących węgli w garnku z jednego końca wsi na drugi, stało się rzeczą codzienną i naturalną. W nocy wieś tonie w ciemnościach, rzadko w jakim oknie pokaże się słabo migocąca łojówka. Niedostatek i braki powodują coraz liczniejsze choroby. Grasująca w sposób niesłychany gruźlica zabiera niemiłosiernie mnogie ofiary, szczególnie spomiędzy młodszego pokolenia. Ludność chodzi bez obuwia, bez koniecznej bielizny, dodzierając reszty łachmanów, jakie jej z dawnych lepszych pozostały czasów. Szkoły pustoszeją, a nawet kościoły przerzedziły się w sposób widoczny. https://gazda110.blogspot.com/2018/05/szesc-milionow-godujacych-w-polsce.html W POLSCE LUDOWEJ NIE BYŁO SMUTNO NIE BYŁO WŚCIEKŁEGO UJADANIA JAK JEST W III RP



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: jendrek Tak było przez kapialistyczny globalny kryzys, którego wtedy byliśmy częścią. Dziś kryzys odbije się w Polsce równie silnie, bo jesteśmy częścią kapitalistycznego świata, który brnie w przepaść przez drukowanie pieniądze. Odkąd pieniądz jest z papieru, jakość jedzenia systematycznie spada. Za komuny było biednie, ale mleko i mięso wciąż były prawdziwe. To samo ryby. Dziś kurczak zamiast pół roku, rośnie w miesiac. Karp zamiast biały i twardy (relatywnie) jest szary, słodki i obrzydliwy. Nie wiem, co będzie za 50 lat...strach myśleć.



Odpowiedz

Gość: J |

To zależy o czyich dziadków chodzi, bo z pewnością nie 90% przedwojennego społeczeństwa Polski. Niestety propaguje się mit, że większość, jak nie wszyscy Polacy mieszkali przed wojną w szlacheckich dworkach, a w najgorszym przypadku byli wesołymi, rozśpiewanymi batiarami ze Lwowa



Odpowiedz

Gość: Może w pewnych rejonach Polski (wschód, Galicja) b |

@ Gość: J



Odpowiedz
Paweł Rzewuski

Absolwent filozofii i historii Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Publikował w „Uważam Rze Historia”, „Newsweek Historia”, „Pamięć.pl”, „Rzeczpospolitej”, „Teologii Politycznej co Miesiąc”, „Filozofuj”, „Do Rzeczy” oraz „Plus Minus”. Tajny współpracownik kwartalnika „F. Lux” i portalu Rebelya.pl. Wielki fan twórczości Bacha oraz wielbiciel Jacka Kaczmarskiego i Iron Maiden.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org