Opublikowano
2011-11-05 12:45
Licencja
Wolna licencja

5 listopada 1916 roku - Niemcy i Austro-Węgry obiecują wskrzesić Polskę

5 listopada 1916 r. cesarze Niemiec i Austro-Węgier ogłosili odezwę, zapowiadającą utworzenie państwa polskiego, pozostającego w sojuszu z obydwoma mocarstwami. Chociaż akt ten faktycznie nie skutkował osiągnięciem niepodległości, był ostatecznym złamaniem antypolskiej współpracy trzech zaborców, nagłaśniającym sprawę polską w świecie. Stworzył też administracyjne fundamenty pod odrodzenie Rzeczpospolitej.


Strony:
1 2

Hans Hartwig von Beseler, niemieckie generał-gubernator warszawski (1915-1918). I wojna światowa była ziszczeniem narodowych marzeń Polaków pod zaborami o konflikcie między Niemcami, Austrią i Rosją. Gdy w sierpniu 1914 r. rozpoczęła się Wielka Wojna, liczono na przywrócenie sprawy polskiej do polityki międzynarodowej. Niestety, żadne z mocarstw nie wyszło tym oczekiwaniom naprzeciw, a deklaracje takie jak ta wydana przez naczelnego wodza armii rosyjskiej ks. Mikołaja Mikołajewicza 14 sierpnia 1914 r. zapowiadały raczej zjednoczenie wszystkich terytoriów polskich pod berłem któregoś z cesarzy.

Sytuacja zmieniła się w 1916 r., gdy przedłużająca się wojna spowodowała poszukiwanie przez Niemcy i Austro-Węgry nowych źródeł rekruta potrzebnego na froncie. Generał niemiecki Erich von Ludendorff miał powiedzieć: „Polak jest dobrym żołnierzem. Stwórzmy księstwo polskie [...] następnie postawmy na nogi armię polską. Realizacja tej koncepcji może nie być dla nas zbyt wygodna z punktu widzenia politycznego, lecz wszelkie rozważania muszą zejść na drugi plan, skoro idzie o nasze zwycięstwo”.

Pierwsza niepodległość – „Akt 5 listopada”

Czytaj dalej...

Potencjał mobilizacyjny okupowanej od 1915 r. Kongresówki oceniano na ok. milion żołnierzy. Ostateczną decyzję podjęto w czasie konferencji w Pszczynie obradującej na przełomie października i listopada 1916 r. z udziałem przedstawicieli dwóch sprzymierzonych mocarstw centralnych.

Akt 5 listopada brzmiał następująco:

Przejęci niezłomną ufnością w ostateczne zwycięstwo ich broni i życzeniem powodowani, by ziemie polskie przez waleczne ich wojska ciężkiemi ofiarami rosyjskiemu panowaniu wydarte do szczęśliwej przywieść przyszłości, Jego Cesarska Mość Cesarz Niemiecki oraz Jego Cesarska i Królewska Mość Cesarz Austryi i Apostolski Król Węgier postanowili z ziem tych utworzyć państwo samodzielne z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem. Dokładniejsze oznaczenie granic Królestwa Polskiego zastrzega się. Nowe królestwo znajdzie w łączności z obu sprzymierzonymi mocarstwami rękojmię potrzebną do swobodnego sił swych rozwoju. We własnej armii nadal żyć będą pełne sławy tradycje wojsk polskich dawnejszych czasów i pamięć walecznych polskich towarzyszy broni we wielkiej obecnej wojnie. Jej organizacja, wykształcenie i kierownictwo uregulowane będą we wspólnem porozumieniu.

Sprzymierzeni Monarchowie, biorąc należny wzgląd na ogólne warunki polityczne Europy jakoteż na dobro i bezpieczeństwo własnych krajów i ludów, żywią niezłomną nadzieję, że obecnie spełnią się życzenia państwowego i narodowego rozwoju Królestwa Polskiego.

Wielkie zaś, od zachodu z Królestwem Polskiem sąsiadujące mocarstwa z radością ujrzą u swych granic wschodnich wskrzeszenie i rozkwit wolnego, szczęśliwego i własnem narodowem życiem cieszącego się państwa.

Afisz z tekstem Aktu 5 listopada

Najważniejszą osobą w powołanym do życia Królestwie Polskim był de facto generał-gubernator Hans Hartwig von Beseler, zwierzchnik niemieckich sił okupacyjnych na terenie dawnej Kongresówki. To właśnie on był odpowiedzialny za realizację aktu 5 listopada i dalszych decyzji władców Niemiec i Austro-Węgier. 6 grudnia powołano do życia Tymczasową Radę Stanu, będącą pierwszym organem władzy polskiej w powołanym do życia Królestwie. Miała pełnić ona funkcję doradcze i pomocnicze u boku władz okupacyjnych, jednocześnie rozpoczynając organizację polskiej administracji państwowej. Jej członkowie (początkowo 25 osób) zostali powołani przez niemieckie i austro-węgierskie władz okupacyjne. Pierwszym kierującym pracami Rady został hrabia Wacław Niemojowski. W skład Wydziału Wykonawczego (quasi rządu) wszedł m.in. Józef Piłsudski jako odpowiedzialny za referat wojskowy. W sierpniu 1917 r. Tymczasowa Rada Stanu podała się do dymisji w związku z tzw. kryzysem przysięgowym w Legionach Polskich. W jej miejsce powstała komisja przejściowa TRS, funkcjonująca do stycznia 1918 r. gdy przekazała swoje kompetencje rządowi Jana Kucharzewskiego.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Autor: Michał Przeperski
Tytuł: „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-3-9

Stron: 86

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: zdiełano w germanii |

Tak, i teraz się właśnie ma. Był kiedyś czas niewykorzystanych szans, ale już dawno minął. Nigdy nie wyciągnięto prawidłowych wniosków z historii tej odległej i tej z przed kilkunastu i kilku lat. Nie chciano i nie chce się spraw niewygodnych wyciągać na wierzch. Wręcz jakieś tabu panuje nad polityką, nauką. Jak byliśmy pod CCCP to niemiaszki be. Jak teraz pod UE to rosjanie źli, ale niemiaszki już dobre, nawrócone owieczki, i już znowu brylują, czy ci czy tamci, co dla kogo dobre czy złe. Wmawiają, że innej drogi nie ma, jak ta niemiaszkowoeuropejska. A okazuje się po raz kolejny, że inna zawsze się znajdzie i to lepsza np. Korea czy Chiny - własna droga polityczna, tak jak Japonia. Pobudka! ktoś krzyknął w TV i odkrył, że my już nie mamy przemysłu, bo sprzedano go, za złotówki, a po nim zostały tylko montownie, magazynki, handelek i usługi. Chcą prywatyzować służbę zdrowia, bo wyliczono w Europie już dawno, że nas to może być góra kilkanaście milionów. Ale dlaczego, bogacze nie wybudują nowych szpitali, nie kupią nowego sprzętu i nie zatrudnią personelu na zwykłych warunkach? Ano to kosztuje za drogo, nie zwróciłoby się tak szybko nie mówiąc o zarobku, a przejąć to można za przysłowiową złotówkę. Dlaczego nasi \"frajerzy\" tak żądzą? Dlaczego nie wezmą przykładu ze Skandynawii - ich rozwiązań. Ano dlatego, że tam nie można tak łatwo się z niczego dorobić, nie można w imię prawa okradać, tak jak u nas.



Odpowiedz

Gość |

tak, tak. Może jeszcze powinniśmy wielce dziękować, że byli łaskawi wcześniej dokonać rozbiorów Polski ? \"poszukiwanie przez Niemcy i Austro-Węgry nowych źródeł rekruta potrzebnego na froncie\" - tylko to było ich motywacją a nie \"jakaś Polska\". Zresztą nic się nie zmieniło w tej kwestii



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

Dobrze byłoby dodać iż owo Królestwo Polskie miało, ograniczone co prawda, ale wcale nie symboliczne uznanie międzynarodowe.



Odpowiedz

Gość: vidal88 |

osobiście uważam ze o powstaniu warszawskim powinniśmy ledwo gdzieś wspominać, bo porażek nie powinno sie rozpamiętywać źle to dziala na psyche ludzi



Odpowiedz

Gość: Faurin |

10 listopada 1918 roku- powstanie Republiki Ostrowskiej, która jest częścią Polski (bez Polski- dzień przed odzyskaniem niepodległości). Pierwszy rejon Wielkopolski, który podniósł swoją głowę i chwycił za broń przeciwko uzurpatorowi. Co ważne- zrobił to bez rozlewu krwi. Historię tę opowiada film pt. \"Republika nadziei\". Co za tym idzie- pamiętajmy o tych UDANYCH i WAŻNYCH powstaniach, jak Wielkopolskie, czy owa (regionowa) rewolucja, o której wspomniałem powyżej. To są prawdziwe zwycięstwa, którymi możemy się szczycić, podczas których nie przelano tyle krwi, co w każdych innych powstaniach. A te każde inne, z Warszawskim na czele, jest na prawo i lewo przedstawiane we wszelkiego rodzaju mediach. Pamiętajmy o zachodnich rubieżach, gdzie ludzie oprócz siły, używali także taktyki i rozsądku, co pozwoliło im [powstańcom] doczekać się potomków.



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org