Opublikowano
2011-02-01 00:19
Licencja
Prawa zastrzeżone

74 lata temu przeprowadzono udany zamach na Franza Kutscherę

1 lutego 1944 r. w ramach „akcji Kutschera” członkowie polskiego podziemia zastrzelili Franza Kutscherę, znienawidzonego przez mieszkańców stolicy dowódcę SS i Policji na dystrykt warszawski Generalnego Gubernatorstwa.


Aleje Ujazdowskie 23 w lipcu 1944 roku - miejsce przeprowadzenia zamachu na Franza Kutscherę (aut. S. Bałuk, fotografia pochodzi z książki autorstwa J. Grużewskiego i S. Kopfa: „Dni Powstania, Kronika Fotograficzna Walczącej Warszawy”, Warszawa 1957) Franz Kutschera (ur. 1904), dowódca SS i Policji w dystrykcie warszawskim Generalnego Gubernatorstwa odpowiadał za masowe egzekucje ludności stolicy, które – zgodnie z dyrektywami gubernatora Hansa Franka – hitlerowcy przeprowadzali w latach 1943—1944. Rozkaz zabicia „kata Warszawy” wydał August Emil Fieldorf „Nil”, dowódca Kedywu KG AK. Za przeprowadzenie zamachu odpowiadali członkowie Oddziału Dywersji AK „Pegaz” (z kompanii „Agat" Szarych Szeregów AK). Akcją dowodził Bronisław Pietraszewicz „Lot”. Bezpośredni udział wzięli w niej również: Anna Szarzyńska-Rewska „Hanka”, Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama”, Elżbieta Dziembowska „Dewajtis”, Stanisław Huskowski „Ali”, Zbigniew Gęsicki „Juno”, Bronisław Hellwig „Bruno”, Kazimierz Sott „Sokół”, Zdzisław Poradzki „Kruszynka”, Michał Issajewicz „Miś”, Marian Senger „Cichy” oraz Henryk Humięcki „Olbrzym”.

1 lutego 1944 r., kilka minut po godzinie dziewiątej, Kutschera opuścił swoje mieszkanie znajdujące się przy al. Róż 2, po czym wsiadł do luksusowego Opla Admirala, którym planował dostać się do miejsca swojego urzędowania – budynku Dowództwa SS i Policji Dystryktu Warszawskiego, mieszczącego się przy Alejach Ujazdowskich 23. Od celu dzieliło go jedynie ok. 140 metrów. Nieświadomy zagrożenia „kat Warszawy” – nie zdając sobie sprawy, że członkowie polskiego podziemia przygotowywali na niego zamach już kilka dni wcześniej (28 stycznia) – wjechał w Aleje Ujazdowskie.

Gdy Kutschera zbliżał się do celu, niespodziewanie drogę zajechał mu samochód kierowany przez „Misia”. Po chwili przy wozie nazistowskiego dygnitarza znajdowali się już „Lot" i "Kruszynka”, którzy oddali w kierunku Kutschery kilka serii z pistoletów maszynowych. Konającego „kata Warszawy” dobił „Miś”. Cała akcja trwała 3 minuty. Zakończyła się sukcesem, choć oddział „Pegaz” poniósł znaczne straty osobowe. W wyniku odniesionych ran podczas ostrzału z budynku Dowództwa SS i Policji oraz zorganizowanej przez hitlerowców obławy zginęło czterech jego członków: „Sokół”, „Juno”, „Lot” i „Cichy”.

O „akcji Kutschera” opowiada film Zamach nakręcony w 1959 r. przez Jerzego Passendorfera. Zabicie „kata Warszawy” zostało także przedstawione w Generale Nilu z 2009 r. w reżyserii Ryszarda Bugajskiego.

Źródła: Stachiewicz P., Akcja „Kutschera”, Warszawa 1986; polskieradio.pl.

Zobacz też:

Korekta: Agnieszka Kowalska

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: mors |

dlaczego z uporem maniaka podaje się, że odległość pomiędzy Al. Róż 2 i Al. Ujazdowskimi 23 jest 140-150m? wystarczy sprawdzić w dowolnym programie nawigacyjnym. Pomiędzy 140, a 210m to pomyłka o 50% - trochę dużo jak na dobre rozpoznanie terenu. Akcja z taktycznego punktu widzenia roiła się od błędów, a najważniejszy to miejsce akcji przed budynkiem dowództwa SS co skutkowało taką ilością postrzałów. Grupa osłonowa od strony ul. Piusa musiała wycofywać się pod ostrzałem z tego budynku na ul. Chopina, gdzie oczekiwały samochody. Gdyby miejsce akcji było u wylotu ul. Chopina szanse na uniknięcie strat byłyby mniejsze.
To byli wspaniali żołnierze i bohaterowie, ale akcja przygotowana była fatalnie.



Odpowiedz

Gość: Antoni Walendzik |

Wczoraj, 4 kwietnia zmarła dr Elżbieta Dziębowska ps. "Dewajtis" (ur. 1929), żołnierz kompanii/batalionu "Agat" - "Pegaz" - "Parasol" dama VM, uczestniczka zamachu na Kutscherę. Redakcjo obudźcie się!!!



Odpowiedz

Gość: Magdalena Heruday-Kiełczewska |

Bardzo ciekawe są losy członków \"Pegaza\" i próby ratowania życia tym, którzy zmarli w wyniku odniesionych ran. Warto by było spojrzeć również na lekarzy, którzy udzielali pomocy - ich starania i kontakty z podziemiem oraz ich powojenne życie. Może to temat na następny artykuł?



Odpowiedz

Gość: warsaw-guide |

niech więc tak zostanie :)



Odpowiedz

Gość: Przemysław Damski |

Unikałbym uciekania się do legalizmu. To ślepa uliczka, gdyż: a) zbrodni hitlerowskich także dokonywano w majestacie prawa, a przecież nie da się ukryć, że jedna rzecz była działaniem bestialskim, a druga jedynie odpowiedzią na nią; b) legalizm nie zmyje z czynów pejoratywnego zabarwienia; zabójstwo w majestacie prawa to nadal zabójstwo; oczywiście przyczyny i okoliczności wprowadzają okoliczności łagodzące, stąd np. zamach na Kutscherę był, z punktu widzenia mieszkańców naturalny, a dla nas jest czymś zrozumiałym i pewnie, gdybyśmy byli na miejscu tych ludzi sami podjęlibyśmy podobna decyzję. Najlepszym rozwiązaniem będzie chyba przyznanie, że wykonano wyrok przy pomocy zamachu.



Odpowiedz
Waldemar Kowalski

Magister historii (specjalność – historia wojskowości) na Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym Jana Kochanowskiego w Kielcach. Absolwent podyplomowego Studium Bezpieczeństwa Narodowego na Uniwersytecie Warszawskim. Były członek redakcji "Histmag.org". Główne zainteresowania: wojskowość, militaria, religie, filozofia, stosunki międzynarodowe.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org