Opublikowano
2017-01-20 12:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Alaska, czyli rosyjska Ameryka

(strona 2)

Od początku XVII wieku imperium rosyjskie stale zajmowało nowe terytoria. Gdzie stanął rosyjski żołnierz, tam po wsze czasy miała już być Rosja. Ale zdarzył się zupełnie niezwykły wyjątek od tej reguły: Rosja sprzedała Alaskę rządowi w Waszyngtonie. Dlaczego?


Strony:
1 2 3 4 5 6

Mógł Szelichow żyć spokojnie na Syberii, cieszyć się bogactwem i kochającą kobietą. Ale Syberia stała się dla niego za mała. Wszystkie zarobione pieniądze przeznaczył na budowę statków. W 1775 roku wyruszył na pierwszy rejs po wodach Oceanu Spokojnego. Z wysp oceanicznych przywoził do Ochocka skóry bobrów, lisów polarnych i niedźwiedzi morskich. W ciągu kilku lat zgromadził ogromny majątek. Mógł teraz zrealizować pomysł dotarcia do Ameryki, założenia tam osad i przyłączenia tych ziem do imperium.

Pomnik Piotra I w Petersburgu, koniec XIX wieku

Latem 1783 roku trzy statki rzeczne i stu dziewięćdziesięciu dwóch marynarzy przygotowano do wyprawy. Eskadra pokonała ogromną trasę po Lenie do Jakucka, a potem konno przez tajgę do Ochocka. Podróżnicy przesiedli się na statek „Tri swiatitiela” (Trzech arcypasterzy). Na brzegu stała zapłakana, brzemienna żona Szelichowa i machała mu ręką na pożegnanie. Płynąć razem z mężem nie mogła, bo według marynarskiego przesądu kobieta na statku przynosi nieszczęście. Wkrótce urodziła się córka Szelichowa o imieniu Awdokija, przez wszystkich nazywana Amerykanką.

Szelichow dotarł do wyspy Kodiak, skąd było blisko do Alaksy, jak Rosjanie nazywali Alaskę. Nie był tam pierwszym rosyjskim podróżnikiem. W 1763 roku dotarł w te rejony żeglarz Siemion Głotowyj, sto lat po odkryciu wyspy przez Hiszpanów. Na wyspie Szelichow założył pierwszą rosyjską osadę, której nieco na wyrost nadał status bazy morskiej. Rdzenni mieszkańcy wyspy byli wrogo nastawieni do nieproszonych gości. Szamani uderzyli w bębny i wezwali do wygnania przybyszów. Szelichow rozkazał ostrzelać z armat siedziby tubylców i wziął ich dzieci za zakładników, a najbardziej wojowniczo nastawionych krzykaczy powieszono. Dopiero posłużenie się „argumentem” wszystkich zdobywców przyniosło spokój. Opanowywanie kontynentu amerykańskiego przez Rosjan tym razem rozpoczęło się od użycia ognia i miecza.

Szelichow, by utrzymać swój prestiż i zdobyć Kodiak dla Rosji, uciekł się do wojskowej chytrości, która nieraz ratowała skórę carskich generałów. Tubylcom zademonstrował „cud techniki rosyjskiej” — sztuczne ognie. Zebrał nocą mieszkańców na brzegu morza i wzywał słońce, aby zaświeciło swym blaskiem. Z okrętu stojącego w pewnej odległości od brzegu wystrzelono rakiety świetlne, co wywołało dziki zachwyt tłumu. Ludzie padli na kolana i uznali Szelichowa za swego boga-cudotwórcę. Na wyspie założył stolicę rosyjskiego Kodiaku, Port Trzech Świętych, ale wkrótce uznał, że osada jest zbyt skromna i nie odzwierciedla potęgi imperium. Wybudował nową stolicę i nazwał ją Sławorossija. Tak samo nazwano całą Rosyjską Amerykę. Osadę otoczył wysoką drewnianą palisadą z dwoma bramami. Nad jedną widniało hasło „Sława Ameryce”, nad drugą — „Sława Rosji”. Marzył o uczynieniu ze Sławorossiji drugiego Petersburga z centralnym placem na kształt słońca, od którego niczym promienie miały rozchodzić się ulice. Władca Kodiaku połączył wszystkie grupy handlowe w jedną organizację Zjednoczonej Amerykańskiej Kompanii, z której wyłoniła się Kompania Rosyjsko-Amerykańska, mająca szeroką autonomiczną władzę i wypuszczająca własne akcje.

Rosyjski statek „Newa” w rejonie wyspy Kodiak na Alasce (domena publiczna).

Szelichow wziął pod swoją władzę Wyspy Aleuckie, uważał jednak, że jak na imperialne aspiracje cesarzowej nowe nabytki terytorialne są zbyt szczupłe. Trzeba więc było sięgnąć po nadbrzeże kalifornijskie, które miało się stać takim samym ośrodkiem rosyjskości jak Wyspy Aleuckie i Alaska. Dla urzeczywistnienia tej śmiałej idei niezbędne były nowe statki i wielkie pieniądze. Udał się o pomoc do Petersburga. W sierpniu 1788 roku przyjęła go cesarzowa Katarzyna i wysłuchała jego opowieści, w których fantazja mieszała się z prawdą, a służalczość z pychą i zuchwalstwem. Gdy Kalifornia stanie się częścią imperium — dowodził Szelichow — dzień ten pozostanie dla wszystkich wspaniałym, historycznym wspomnieniem, zacznie się nowa epoka, sława czeka ukochaną mateczkę cesarzową, a oczy zdumionej Europy będą patrzeć z zachwytem i czcią na każdy jej amerykański krok. Imperatorową trudno było zwieść najbardziej nawet barwnymi relacjami. Bez zachwytu przyjęła opowieść o dziwnych zdarzeniach na dalekim kontynencie. „Dobrze mówicie, ale nikt nie może tego potwierdzić” — odpowiedziała rozmówcy. Katarzyna postanowiła, że ziemie odkryte przez Szelichowa pozostaną na zawsze częścią imperium. „Za zasługi dla ludzkości” Szelichow otrzymał medal i złotą szpadę i ani jednego rubla. Postanowił sam finansować projekt o nazwie „Rosyjska Ameryka”. Napisał książkę Stranstwowanija rossijskogo kupca (Podróże rosyjskiego kupca), którą przetłumaczono na języki niemiecki i angielski, uzyskał finansowe wsparcie kupców. Zgromadzone środki przeznaczył na nową wyprawę amerykańską. W Petersburgu było o nim głośno. Pochlebcy nazywali go rosyjskim Kolumbem, zawistnicy naśmiewali się z jego odkrywczej pasji. Aleksandr Radiszczew złośliwie nazwał go carzykiem.

„Carzyk” działał z rozmachem. Zakładał szkoły, budował drogi, mosty, nawiązał kontakty handlowe z miastami wewnątrz kontynentu amerykańskiego. Wszędzie, gdzie dotarł, stawiał tablice z napisem: „Ziemie pod rosyjskim panowaniem”. Sprowadzeni mnisi chrzcili tubylców, nauczyli się języka autochtonów, przetłumaczyli Biblię, posługując się porównaniami do pogańskich bogów. Dzieci uczono języka rosyjskiego, zdolniejsze wysyłano do Rosji na dalsze nauki. Między przybyszami a rdzennymi mieszkańcami zajętych terenów stosunki układały się poprawnie, Rosjanie nie stosowali przemocy, nie wymuszali przejścia na prawosławie, rozwijali handel skórami, rybami, tak że rosyjska misja cywilizacyjna w Ameryce przynosiła spore korzyści. Szelichow planował wybudować na Hawajach arsenał i port wojenny dla okrętów rosyjskich, aby mieć kontrolę nad akwenem Pacyfiku i strzec interesów monarchii w Ameryce i Azji.

Szelichow przechwalał się, że całe wschodnie wybrzeże Ameryki, od Alaski po Kalifornię, jest rosyjskie. I chociaż Rosja nie miała wystarczających środków na utrzymanie zamorskiej ziemi, w Petersburgu tym się nie przejmowano, a największą cenę za amerykańską zdobycz zapłacił Szelichow. Klimat morski wyraźnie mu nie służył. Często zapadał na rozmaite choroby, łatwo się przeziębiał. W lipcu 1795 roku wystąpiły u niego dziwne objawy — skarżył się, że „ogień pali jego wnętrzności” (trucizna?). Słudzy dostarczyli lód. Połykał całe kawałki, pogarszając swój stan. Zmarł w wieku czterdziestu lat. Przyłączenia do Rosji całej Kalifornii nie doczekał.

Aleksandr Baranow (domena publiczna)

Pierwszym wielkorządcą rosyjskiej Ameryki został kupiec z Kargopola Aleksandr Baranow, uczestnik ekspedycji Szelichowa. Baranow zasłynął jako sprawny organizator. Musiał sobie radzić sam, na pomoc Petersburga nie mógł liczyć, choćby ze względu na trudności komunikacyjne (podróż na Alaskę trwała kilka miesięcy). Zakładał nowe osady, budował stocznie, ośrodki wytopu miedzi, rozpoczął wydobywanie węgla nad Zatoką Alaska, rozszerzył kontakty handlowe z całym kontynentem. Wszędzie, gdzie dotarł, stawiał rosyjską flagę, ale największym sukcesem było założenie miasta, które na cześć archanioła Michaiła (Michała) nazwano Michajłowsk (1799). Trzy lata później Indianie napadli na miasto i je spalili. Baranow nie załamał się i na miejscu ruin zawiesił rosyjską flagę, położył w 1804 roku kamień węgielny pod nowe miasto — Nowoarchangielsk, które od 1808 roku stało się oficjalną stolicą Ameryki Rosyjskiej. Miasto rozwijało się dynamicznie, wyprzedzając pod względem infrastruktury inne, starsze miasta Alaski. Jego położenie na wyspie (od 1805 roku nazywano ją Wyspą Baranowa) czyniło zeń ważny punkt strategiczny. Zbudowano twierdzę z potężnymi armatami, port, zakłady odlewni miedzi, cerkiew, bibliotekę, galerię obrazów, szpital; pobliskie źródła wód mineralnych wykorzystywano do kąpieli leczniczych.

Tekst jest fragmentem książki Andrzeja Andrusiewicza „Złoty sen. Rosja XIX - XX wieku. Sprawy i ludzie”:

Autor: Andrzej Andrusiewicz
Tytuł: „Złoty sen. Rosja XIX - XX wieku. Sprawy i ludzie”
Wydawnictwo Literackie
Wydanie: I
Data premiery: listopad 2016
Format: 165×240 mm
Formaty: EPUB MOBI
Oprawa: twarda
Liczba stron: 596
ISBN: 978-83-08-06242-5
Cena: 64,90 zł
Kup ze zniżką na stronach Wydawcy!
Kup w formie e-booka!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4 5 6
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

"Pierwszym amerykańskim administratorem amerykańskiej Alaski został polski wychodźca na służbie armii federalnej, uczestnik wojny secesyjnej (1861–1865) generał Włodzimierz Krzyżanowski."
A niby poważny tekst.



Odpowiedz

bardzo ciekawy artykuł, parę kwestii pozostaje jednak dla mnie niejasnych:
1. dlaczego w tym wydanym w 1745 w Petersburgu "Atlasie rosyjskim" "Alaskę nazwano Russian Possesions", czyli, jak rozumiem, po angielsku?
2. od kogo Petersburg "przejął w dzierżawę" na okres 99 lat Alaskę i Wyspy Aleuckie? od tubylców? [swoją drogą ciekawe, co takiego jest w liczbie "99", że wybrano właśnie ją, a nie okrągłą setkę... w przypadku Hongkongu też. czyżby chodziło o to samo, co każe marketingowcom nadawać ceny zakończone na 99 groszy?]
3. czy rzeczywiście istniały dwie kompanie: "Rosyjsko-Amerykańska Kompania" i "Amerykańsko-Rosyjska Kompania handlowa"? dość mylące nazwy, choć niewątpliwie utworzone w regularny sposób.

swoją drogą wg rosyjskiego leksykonu encyklopedycznego Plucharta z 1835, aleucka nazwa, od której wzięła początek obecna nazwa Alaski, to "Аляксакъ" [wg angielskiej wiki – "alaxsxaq", co oznacza 'stały ląd'], czyli rzeczywiście bliżej temu oryginałowi byłaby forma "Алякса" ["Alaksa"].



Odpowiedz

Gość: Przemek |

@ varpho Współczesne użytkowanie wieczyste w prawie polskim również posługuje się datą 99 lat. Może chodzi o symbol - kogoś kto władałby ziemią przez 100 lat można by nazwać właścicielem, a 99 już nie?



Odpowiedz

Gość: AWU |

Czytając powyższe można odnieść wrażenie że Kompania Rosyjsko-Amerykańska co najmniej dorównywała Kompani Północno-Zachodniej czy Hudsona. Wydaje się iż autor opierał się głównie na źródłach rosyjskich które warto by skonfrontować z amerykańskimi i kanadyjskimi aby uzyskać bardziej obiektywny obraz. Głównym powodem sprzedaży Alaski były względy finansowe. Klęska w wojnie krymskiej ujawniła strukturalne słabości i zacofanie państwa moskiewskiego, podjęto kolejną próbę modernizacji państwa. Zakończyła się "jak zwykle" czyli raczej powierzchownymi zmianami jednak pozostały długi (m.in. pożyczka 12mln funtów zaciągnięta u Rotschildów) i pusty skarbiec. Wizyty rosyjskiej floty w San Francisco i Nowym Jorku podczas wojny krymskiej i w 1863r spowodowane były zagrożeniem ze strony Royal Navy (podczas powstania styczniowego Rosjanie obawiali się brytyjskiej interwencji na Bałtyku), neutralne porty USA zapewniły flocie moskiewskiej bezpieczne schronienie. Nauczeni smutnymi doświadczeniami wojen napoleońskich i krymskiej w tym przypadku Rosjanie akurat wykazali się zdrowym rozsądkiem.



Odpowiedz

Gość: Januszz4 |

Historycznie rzecz ujmując widać, że relacje miedzy Rosją a USA aż do rewolucji bolszewickiej były poprawne, a nawet przyjacielskie. Dopiero za czasów sowieckich sytuacja uległa zmianie. Chociaż w latach 20. i 30. Amerykanie mieli swój znaczny udział w rozbudowie przemysłu ciężkiego w ZSRR. Dlatego możliwe jest, że prezydent Trump będzie chciał poprawić relacje USA z Rosją odwołując się do tych dawnych tradycji. I może to się okazać łatwiejsze, niż nam się wydaje.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Rosja z tytułu sprzedaży Alaski, której i tak nie była w stanie zaabsorbować, uzyskała od Amerykanów ok. 12 t złota. Natomiast Lenin sprzedał Niemcom w trakcie Wielkiej Wojny, nieoficjalnie, interesy całej Rosji za ok. 9,5 t złota, a z tego powodu lamentów się nie podnosi.



Odpowiedz

Gość: uwazny |

@ Gość: bartensteiner Jakie 12ton !! -200 kg w ówczesnych cenach złota !



Odpowiedz
Andrzej Andrusiewicz

Historyk, politolog, znawca dziejów Rosji oraz krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Autor ponad dwudziestu publikacji dotyczących historii Rosji, szczególnie okresu Wielkiej Smuty oraz biografii Piotra Wielkiego i Katarzyny II.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org