Opublikowano
2017-01-20 12:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Alaska, czyli rosyjska Ameryka

(strona 3)

Od początku XVII wieku imperium rosyjskie stale zajmowało nowe terytoria. Gdzie stanął rosyjski żołnierz, tam po wsze czasy miała już być Rosja. Ale zdarzył się zupełnie niezwykły wyjątek od tej reguły: Rosja sprzedała Alaskę rządowi w Waszyngtonie. Dlaczego?


Strony:
1 2 3 4 5 6

Baranow był stworzony do wielkich przedsięwzięć — jak sam mówił — dla chwały Rosji. W Ameryce dostrzegł wyjątkową szansę i nie obawiał się ryzyka. Przyświecały mu cele handlowe i militarne. Wyprawił się do Kalifornii. Za własne pieniądze zabrał się do budowy twierdzy w pobliżu San Francisco. Trwało to dwa lata i w 1814 roku mógł zameldować carowi, że Rosja uzyskała nowy bastion — Fort Russ. Asystent Baranowa, Iwan Kuskow, wybrał miejsce na wysokim brzegu, niedaleko rzeki z wodą pitną, ustawił tam dwanaście armat, zorganizował składy broni, kuchnię polową, fermę, wzniósł cerkiew, domy dla osadników, założył sad owocowy i ogród warzywny. Twierdza prosperowała jako sprawna jednostka gospodarcza, regularnie wysyłając produkty żywnościowe do Nowoarchangielska, a nawet na Kamczatkę i na wybrzeże Morza Ochockiego. Dla „uprawomocnienia” rosyjskiej kolonii w Kalifornii Kuskow podstępnie uzyskał od Indian „dokument” sprzedaży ziemi „na wieczne władanie” przez Rosjan. Indiańscy wodzowie „podpisali” akt, zostawiając na nim odcisk swoich palców. „Wieczne władanie” trwało zaledwie dwadzieścia siedem lat. W 1841 roku Fort Ross kupił szwajcarski emigrant John Sutter za trzydzieści tysięcy dolarów. Nabywca utrzymywał w tajemnicy wieść o złotodajnej okolicy. Gdy stał się jej właścicielem, rozpoczął wydobywanie cennego kruszcu.

Dla Baranowa najważniejszym zadaniem było zapewnienie aprowizacji Ameryce Rosyjskiej. Jego wysłannicy docierali na Hawaje, pertraktowali z tamtejszym królem, który w swoich rękach trzymał handel wyspy. Jego magazyny były wypełnione towarami z całego świata, ale żądał za nie takiej ceny, że Rosjanie nie mogli ich nabyć. Dopiero po zawarciu traktatu handlowego i pod groźbą zajęcia wyspy przez Rosjan zgodził się na sprzedaż towarów Ameryce Rosyjskiej. Statek „Bering” pływał na trasie Hawaje–Nowoarchangielsk i zaopatrywał rosyjskich osadników.

Paweł I Romanow Coraz wyraźniej zaznaczała się rywalizacja między Rosją a rządem amerykańskim, który również zabiegał o wpływy na Hawajach i Oceanie Atlantyckim. Świetnego podróżnika, lekarza z zawodu, aktywistę Rosyjsko-Amerykańskiej Kompanii Piotra Szeffera Baranow wysłał na Wyspy Sandwich, bogate w drewno i inne surowce naturalne. Szeffer musiał się spieszyć, aby uprzedzić Amerykanów. Przywiózł dary dla króla i zawarł korzystne porozumienie handlowe. Rosjanie kupili sól, kokosy, orzechy, suszoną korę z drzewa tary, podnieśli też na wyspie flagę imperatorską na znak jej poddania pod władzę rosyjskiego monarchy. Rosjanie niedługo cieszyli się nową zdobyczą. Na wyspę przypłynęły amerykańskie okręty wojenne, usunięto flagę carską, rosyjską faktorię zlikwidowano, a Szaffer uciekł na Alaskę. Próba włączenia dalekich wysp do imperium rosyjskiego zakończyła się niepowodzeniem (1818).

Sprawy przybrały taki obrót, że Petersburg szukał porozumienia z rządem amerykańskim. I tym razem przydatny okazał się Baranow. Przyczynił się do zawarcia stosunków dyplomatycznych Rosji z Ameryką Północną i przygotował grunt pod układ handlowy, który został podpisany dopiero w 1832 roku. Car Paweł Piotrowicz i car Aleksander I byli zachwyceni misją Baranowa. Paweł odznaczył go złotym medalem „za służbę w amerykańskich koloniach”, a Aleksander wyróżnił Orderem Świętej Anny Drugiego Stopnia. W 1818 roku został odwołany ze stanowiska. W drodze do Petersburga zmarł na statku. Ciało wrzucono do morza.

Mimo wielkiego wysiłku Baranowa utrzymanie nowych ziem było coraz trudniejsze. Do przekształcenia Alaski w dobrze prosperującą prowincję trzeba było czegoś więcej niż zapału osadników. Trzeba było pieniędzy, a te wielkim strumieniem płynęły na wojny prowadzone przez Aleksandra. Wreszcie największą trudnością było sprostanie ciężkim warunkom życia. Anglikom udawało się to lepiej, ponieważ mieli większe doświadczenie w pomnażaniu bogactw i lepszą kondycję finansową.

Portret Aleksandra I w mundurze wojskowym, popiersie Aleksander I Odejście Baranowa oznaczało zmianę rosyjskiej polityki amerykańskiej. Po zwycięskiej kampanii 1812 roku i ustanowieniu Świętego Przymierza Rosja przyjęła na siebie rolę architekta nowej Europy, zaniedbując interesy na kontynencie amerykańskim. Po Baranowie przez pięćdziesiąt lat, kiedy Alaska jeszcze pozostawała w rękach rosyjskich, zarządzało nią trzynastu carskich nominatów, ale żaden nie dorównał utalentowanemu organizatorowi, bez którego nie byłoby rosyjskiej posiadłości na kontynencie amerykańskim. Pierwszy następca Baranowa, oficer, dobry podróżnik i kartograf, ale kiepski administrator Leontij Hagemeister, nie radził sobie. Polityczni przywódcy w Waszyngtonie uznali, że „odzyskanie” Alaski będzie łatwiejsze za pomocą siły zbrojnej. Nieudolny Hagemeister i jego następcy ułatwiali Waszyngtonowi zadanie, podobnie jak Petersburg, który zrezygnował z wysłania okrętów do ochrony wybrzeży Alaski.

Amerykanie zorganizowali setki najazdów na osady rosyjskie. W zbrojnych rajdach posługiwano się dobrze opłacanymi cudzoziemcami. Wszystko zmierzało do wygnania Rosjan. Rząd federalny wspólnie z Anglikami wymusili w 1825 roku na Rosji podpisanie konwencji, która zrujnowała dotychczasową amerykańską politykę Petersburga. Rosja zrzekła się roszczeń do rozszerzania terytorium „swojej” Ameryki oraz zgodziła się na dziesięcioletni połów ryb u wybrzeży Alaski przez flotyllę amerykańską. By utrzymać ze Stanami Zjednoczonymi przyjacielskie stosunki, Rosja godziła się na coraz to nowe ustępstwa, które były niczym innym jak całkowitym jej wypieraniem z kontynentu. Amerykańskie okręty handlowe i wojenne zapuszczały się w głąb Morza Ochockiego i czując się bezkarne, wpływały do rosyjskich zatok, dopuszczając się grabieży nadbrzeżnych miejscowości. Pęd do rosyjskich posiadłości przywiódł amerykańskie okręty aż do Pietropawłowska na południowym brzegu Kamczatki. Załogi okrętów składały się z anarchistów, kryminalistów, poszukiwaczy przygód, którym monotonię życia codziennego urozmaicały strzelaniny, rabunki, zabójstwa. Wieści o tym docierały do Moskwy i Petersburga i budziły niepokój, z drugiej wszakże strony amerykańska konstytucja i swobody demokratyczne oddziaływały na świadomość rosyjskich warstw oświeconych. Unikano wszystkiego, co mogło zaognić wzajemne stosunki.

Kamczatka, ilustracja z poł. XVIII w. (domena publiczna)

Rosja, uczestnicząc w „koncercie” mocarstw europejskich, uważała Amerykę za kraj szczególnie silny i swego rodzaju rywala Anglii, o czym car Aleksander pisał wprost w instrukcji do swojego posła w USA generała adiutanta hrabiego Fiodora Pahlena. Petersburg pozostawał pod wrażeniem ogromu amerykańskiego terytorium. Z takim krajem tylko Rosja mogła się równać, aczkolwiek prawie trzykrotnie przewyższała USA. Ale na wpół feudalne imperium rosyjskie pad względem politycznego, socjalno-ekonomicznego rozwoju pozostawało w tyle za Stanami Zjednoczonymi.

Wzrost zainteresowań Rosji Ameryką nastąpił w połowie XIX wieku, kiedy prawie cała Europa wystąpiła przeciw polityce caratu. Petersburg szukał sojusznika za oceanem. W pamiętnikach amerykańskich polityków odwiedzających Rosję znajdują się znamienne słowa o jedynym przyjacielu Stanów w Europie, który ochronił Amerykę przed wojną z Anglią i Francją. Sformułowanie prezydenta Lincolna o Rosji — „dobrym, bezstronnym i niezmiennym przyjacielu” — było wyrazem woli elit amerykańskich opowiadających się za jednością kraju, czemu sprzyjała polityka petersburskiego sojusznika.

Tekst jest fragmentem książki Andrzeja Andrusiewicza „Złoty sen. Rosja XIX - XX wieku. Sprawy i ludzie”:

Autor: Andrzej Andrusiewicz
Tytuł: „Złoty sen. Rosja XIX - XX wieku. Sprawy i ludzie”
Wydawnictwo Literackie
Wydanie: I
Data premiery: listopad 2016
Format: 165×240 mm
Formaty: EPUB MOBI
Oprawa: twarda
Liczba stron: 596
ISBN: 978-83-08-06242-5
Cena: 64,90 zł
Kup ze zniżką na stronach Wydawcy!
Kup w formie e-booka!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4 5 6
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

"Pierwszym amerykańskim administratorem amerykańskiej Alaski został polski wychodźca na służbie armii federalnej, uczestnik wojny secesyjnej (1861–1865) generał Włodzimierz Krzyżanowski."
A niby poważny tekst.



Odpowiedz

bardzo ciekawy artykuł, parę kwestii pozostaje jednak dla mnie niejasnych:
1. dlaczego w tym wydanym w 1745 w Petersburgu "Atlasie rosyjskim" "Alaskę nazwano Russian Possesions", czyli, jak rozumiem, po angielsku?
2. od kogo Petersburg "przejął w dzierżawę" na okres 99 lat Alaskę i Wyspy Aleuckie? od tubylców? [swoją drogą ciekawe, co takiego jest w liczbie "99", że wybrano właśnie ją, a nie okrągłą setkę... w przypadku Hongkongu też. czyżby chodziło o to samo, co każe marketingowcom nadawać ceny zakończone na 99 groszy?]
3. czy rzeczywiście istniały dwie kompanie: "Rosyjsko-Amerykańska Kompania" i "Amerykańsko-Rosyjska Kompania handlowa"? dość mylące nazwy, choć niewątpliwie utworzone w regularny sposób.

swoją drogą wg rosyjskiego leksykonu encyklopedycznego Plucharta z 1835, aleucka nazwa, od której wzięła początek obecna nazwa Alaski, to "Аляксакъ" [wg angielskiej wiki – "alaxsxaq", co oznacza 'stały ląd'], czyli rzeczywiście bliżej temu oryginałowi byłaby forma "Алякса" ["Alaksa"].



Odpowiedz

Gość: Przemek |

@ varpho Współczesne użytkowanie wieczyste w prawie polskim również posługuje się datą 99 lat. Może chodzi o symbol - kogoś kto władałby ziemią przez 100 lat można by nazwać właścicielem, a 99 już nie?



Odpowiedz

Gość: AWU |

Czytając powyższe można odnieść wrażenie że Kompania Rosyjsko-Amerykańska co najmniej dorównywała Kompani Północno-Zachodniej czy Hudsona. Wydaje się iż autor opierał się głównie na źródłach rosyjskich które warto by skonfrontować z amerykańskimi i kanadyjskimi aby uzyskać bardziej obiektywny obraz. Głównym powodem sprzedaży Alaski były względy finansowe. Klęska w wojnie krymskiej ujawniła strukturalne słabości i zacofanie państwa moskiewskiego, podjęto kolejną próbę modernizacji państwa. Zakończyła się "jak zwykle" czyli raczej powierzchownymi zmianami jednak pozostały długi (m.in. pożyczka 12mln funtów zaciągnięta u Rotschildów) i pusty skarbiec. Wizyty rosyjskiej floty w San Francisco i Nowym Jorku podczas wojny krymskiej i w 1863r spowodowane były zagrożeniem ze strony Royal Navy (podczas powstania styczniowego Rosjanie obawiali się brytyjskiej interwencji na Bałtyku), neutralne porty USA zapewniły flocie moskiewskiej bezpieczne schronienie. Nauczeni smutnymi doświadczeniami wojen napoleońskich i krymskiej w tym przypadku Rosjanie akurat wykazali się zdrowym rozsądkiem.



Odpowiedz

Gość: Januszz4 |

Historycznie rzecz ujmując widać, że relacje miedzy Rosją a USA aż do rewolucji bolszewickiej były poprawne, a nawet przyjacielskie. Dopiero za czasów sowieckich sytuacja uległa zmianie. Chociaż w latach 20. i 30. Amerykanie mieli swój znaczny udział w rozbudowie przemysłu ciężkiego w ZSRR. Dlatego możliwe jest, że prezydent Trump będzie chciał poprawić relacje USA z Rosją odwołując się do tych dawnych tradycji. I może to się okazać łatwiejsze, niż nam się wydaje.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Rosja z tytułu sprzedaży Alaski, której i tak nie była w stanie zaabsorbować, uzyskała od Amerykanów ok. 12 t złota. Natomiast Lenin sprzedał Niemcom w trakcie Wielkiej Wojny, nieoficjalnie, interesy całej Rosji za ok. 9,5 t złota, a z tego powodu lamentów się nie podnosi.



Odpowiedz

Gość: uwazny |

@ Gość: bartensteiner Jakie 12ton !! -200 kg w ówczesnych cenach złota !



Odpowiedz
Andrzej Andrusiewicz

Historyk, politolog, znawca dziejów Rosji oraz krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Autor ponad dwudziestu publikacji dotyczących historii Rosji, szczególnie okresu Wielkiej Smuty oraz biografii Piotra Wielkiego i Katarzyny II.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org