Opublikowano
2017-01-20 12:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Alaska, czyli rosyjska Ameryka

(strona 4)

Od początku XVII wieku imperium rosyjskie stale zajmowało nowe terytoria. Gdzie stanął rosyjski żołnierz, tam po wsze czasy miała już być Rosja. Ale zdarzył się zupełnie niezwykły wyjątek od tej reguły: Rosja sprzedała Alaskę rządowi w Waszyngtonie. Dlaczego?


Strony:
1 2 3 4 5 6

W okresie wojny krymskiej Stany Zjednoczone jako jedyny sojusznik Rosji wystąpiły z nieoczekiwaną ofertą wykupienia Alaski. Amerykanie, widząc dramatyczne położenie Rosji, wykorzystali koniunkturę do rozwiązania „problemu Alaski”, licząc na ustępstwa cara. Waszyngton oficjalnie zaproponował Petersburgowi sprzedaż Ameryki Rosyjskiej 19 maja 1854 roku. Chodziło głównie o surowce, których coraz więcej odkrywano na kontynencie. Rosyjsko-Amerykańska Kompania zgodziła się na odstąpienie Amerykańsko-Rosyjskiej Kompanii handlowej na okres trzech lat praw do eksploatacji bogactw naturalnych na terytorium całej Ameryki Północnej, wraz z różnymi przywilejami i prawem do korzystania z miejscowego przemysłu. Umowa opiewała na sumę siedmiu milionów sześciuset tysięcy dolarów (dziś około 120 mln dolarów). Oferta wyglądała na bardzo interesującą i tak dalece pobudziła wyobraźnię petersburskich polityków, że poważnie rozważano jej przyjęcie. Jeżeli Alaski nie przejmą Amerykanie, to być może — jak rozumowano na dworze carskim — padnie ona ofiarą agresji angielskiej, flota brytyjska operowała bowiem w rejonie Cieśniny Beringa. Wprawdzie nie zaatakowała Alaski, ale ta demonstracja siły nie pozostawiała wątpliwości co do intencji Londynu. Wyczerpanej wojną krymską Rosji nie było stać na konflikt zbrojny z „królową mórz”.

Mapa rosyjskiej Ameryki, 1860 (domena publiczna)

Sprawa była niezwykle delikatna, bo chodziło o rezygnację z części terytorium imperium. Rosjanie byli dumni ze swoich zdobyczy, emocjonalnie do nich przywiązani i nie zwykli ich odstępować komukolwiek. Dobrowolne oddanie najmniejszego skrawka własnego obszaru uważano za zbrodnię, zdradę stanu.

Petersburg jednak nie zdołał wypracować strategicznych planów utrzymania i wykorzystania terytoriów zamorskich. W 1857 roku minister spraw zagranicznych Aleksandr Gorczakow otrzymał od młodszego brata monarchy, wielkiego admirała floty, wielkiego księcia Konstantego Nikołajewicza poufne pismo w sprawie sprzedaży Alaski. Na dworze carskim książę był głównym rzecznikiem pozbycia się ziem zamorskich. Powoływał się na względy militarne, ekonomiczne, polityczne, na wewnętrzne położenie państwa, którego jakoby nie było stać na utrzymywanie Alaski. Pisał, że odstąpienie Alaski jest nieuniknioną koniecznością, ponieważ rząd Stanów Zjednoczonych, dążąc do podporządkowania sobie całej Ameryki Północnej, sięgnie po kolonie rosyjskie, których Petersburg nie będzie mógł obronić. Ponadto — jak dowodził — kolonie nie przynosiły korzyści imperium i ich utrata nie byłaby odczuwalna. Korzyści odnosił Konstanty. W San Francisco spotykał się z amerykańskimi biznesmenami, zapraszał ich do Petersburga, wchodził z nimi w jawne i niejawne interesy. Handlowano Alaską, roztaczano miraże korzyści gospodarczych wynikających ze swobodnego pływania floty rosyjskiej po morzach i oceanach. Konstanty liczył zapewne na osobiste profity z udanej transakcji. Rosji były potrzebne pieniądze na budowę sieci linii kolejowych. Za Alaskę proponowano różne ceny. Pierwotnie Amerykanie obstawali przy sumie dwudziestu milionów rubli srebrem. Rychło się okazało, że pomylili się w swoich wyliczeniach i zaproponowali 7 442 800 rubli srebrem. Do ostatecznego porozumienia była jeszcze daleka droga.

Aleksandr Gorczakow (mal. Jan Ksawery Kaniewski; domena publiczna)

Gorczakow całą siłą swoich wpływów wspierał politykę carską, ale pomysł Konstantego wprawił go w głębokie przygnębienie. Minister nie był zwolennikiem sprzedaży Alaski, ale nie mógł zignorować propozycji członka rodziny carskiej. Poinformował o wszystkim cara, ale ten nie był zaskoczony projektem brata. Gorczakowowi odpowiedział: „Tę myśl należy zrozumieć”. Od tej chwili sprawa pozbycia się „balastu” była przesądzona. Problem ten już wcześniej omawiano w ścisłym gronie. Realizacja projektu nie mogła się oczywiście dokonać poza Gorczakowem, ale Konstanty wywierał na niego tak silne naciski, że z przeciwnika sprzedaży stał się jej zwolennikiem.

Konstanty osobiście kierował pracami „grupy spiskowej” — tak dalece utajniono rozmowy rosyjsko-amerykańskie. Jej rzecznikiem został poseł rosyjski baron Edward Stoeckl. Miał on łatwy dostęp do kierownictwa amerykańskiego i do bankierów. Wszyscy wtajemniczeni mieli osobisty interes w sprzedaży Alaski, pozorowany interesem państwa. Na dworze carskim wtajemniczeni szeptali, że Konstanty, minister finansów i Stoeckl wzięli od Amerykanów łapówkę. Nalegali na przyspieszenie transakcji, wszak Alaska już od dawna wabiła Amerykanów, którzy wiedzieli, jakie skarby kryją wody przybrzeżne. Rybacy naciskali na władze federalne, aby uzyskały od Rosji prawo połowów. Przede wszystkim chodziło o eksploatację „białego złota”, jak nazywano białego łososia. Ale na tym się nie skończyło. W 1859 roku Waszyngton zażądał udostępnienia Alaski dla amerykańskiej przedsiębiorczości. Odkryto tam pokłady złota, węgla, srebra, miedzi, ołowiu. Z punktu widzenia interesów państwa i niezmordowanych poszukiwaczy fortun odkrycia miały pierwszorzędne znaczenie. Petersburg nie docenił odkryć i zlekceważył informacje Dymitra Mendelejewa o nieprzebranych bogactwach w ziemi należącej do Ameryki Rosyjskiej.

Powróciwszy z rewizyjnego wyjazdu na Alaskę (1861), grupa inspektorów, zdając relację w Radzie Państwa, mówiła o dobrym rozwoju terytoriów należących do Rosji i apelowała o ich ochronę, tak istotną dla interesów w rejonie Oceanu Spokojnego. Inspektorzy trafili do przekonania członkom Rady, nie wiedząc, że car ma inne plany. Car natomiast docenił zasługi Rosyjsko-Amerykańskiej Kompanii, docenił jej wysiłek przy wydobywaniu złota i węgla, ale ograniczył jej finansowanie i włączył ją do ministerstwa spraw morskich (1865). Ostateczny cios w sprawie Alaski wymierzono więc w Petersburgu.

Rosji zależało na utrzymaniu dobrosąsiedzkich stosunków z USA. Była jedynym wielkim państwem europejskim wspierającym walkę o jedność Stanów Zjednoczonych. Wzajemne wizyty okrętów wojennych demonstrowały siłę militarną, co dla Rosji, uwikłanej w konflikt z Anglią i Francją za ich poplecznictwo dla sprawy polskiej, miało duże znaczenie. W 1863 roku rosyjska eskadra zawinęła do Nowego Jorku i ochroniła go przed spodziewanym bombardowaniem przez flotę brytyjską. Rosyjska wizyta pokrzyżowała Anglii plany interwencji w amerykańskiej wojnie domowej. Służący w eskadrze przyszły znakomity kompozytor Rimski-Korsakow pisał do swojego przyjaciela Milija Bałakiriewa, że tak entuzjastycznego powitania jeszcze nigdy nie widział. Prezydentowi Lincolnowi tylko choroba uniemożliwiła odwiedzenie okrętów rosyjskich. Pod adresem rosyjskiej eskadry płynęły listy pochwalne i rezolucje z wyrazami sympatii. W tak skomplikowanej sytuacji „wizyta przyjaźni” miała inny cel — ostrzelanie okrętów angielskich, gdyby się zbliżyły do nowojorskiego akwenu.

Abraham Lincoln w 1865 r. (portret autorstwa D. Van Nostranda) Ambasador rosyjski w Waszyngtonie przekazał wyrazy uznania cara dla narodu amerykańskiego, który „zasłużył na szacunek i wdzięczność wszystkich rządów zainteresowanych utrzymaniem pokoju na morzach świata i przestrzeganiem prawa nad siłą w stosunkach międzynarodowych”. Gorczakow ze swej strony, depeszując do ambasadora w USA, zaznaczył, aby przy każdej okazji przypominał, że Waszyngton ma potężnego sprzymierzeńca, sojusz między obu państwami powinien być trwały, bo został oparty na solidnych podstawach obopólnych interesów i tradycji politycznej. Car Aleksander dopisał na depeszy: Oczen’ charoszo! (bardzo dobrze).

Stany Zjednoczone stanowiły pod względem ustrojowym przeciwieństwo Rosji. Odwoływanie się Petersburga do „wspólnej tradycji politycznej” brzmiało fałszywie, było raczej zwrotem retorycznym często stosowanym w rozmowach politycznych z Amerykanami, które dyplomaci rosyjscy prowadzili z energią i elastycznie. Z punktu widzenia interesów samodzierżawia amerykańskie rozwiązania ustrojowe były nie do przyjęcia. Car stanął wobec niezwykle trudnego zadania — jak wytłumaczyć europejskim zwolennikom absolutyzmu politykę przyjaźni wobec państwa republikańskiego, z rosyjskiej perspektywy — rewolucyjnego. Petersburg obawiał się amerykańskich wpływów na rosyjskie koła rewolucyjne i anarchistyczne oraz — jak ich nazywał Aleksander — na wszelakich fantastów. Liczono na rychłe wygaszenie amerykańskiej „burzy rewolucyjnej” i wytrącenia z rąk europejskich rewolucjonistów i demagogów amerykańskiej pomocy.

Tekst jest fragmentem książki Andrzeja Andrusiewicza „Złoty sen. Rosja XIX - XX wieku. Sprawy i ludzie”:

Autor: Andrzej Andrusiewicz
Tytuł: „Złoty sen. Rosja XIX - XX wieku. Sprawy i ludzie”
Wydawnictwo Literackie
Wydanie: I
Data premiery: listopad 2016
Format: 165×240 mm
Formaty: EPUB MOBI
Oprawa: twarda
Liczba stron: 596
ISBN: 978-83-08-06242-5
Cena: 64,90 zł
Kup ze zniżką na stronach Wydawcy!
Kup w formie e-booka!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4 5 6
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

"Pierwszym amerykańskim administratorem amerykańskiej Alaski został polski wychodźca na służbie armii federalnej, uczestnik wojny secesyjnej (1861–1865) generał Włodzimierz Krzyżanowski."
A niby poważny tekst.



Odpowiedz

bardzo ciekawy artykuł, parę kwestii pozostaje jednak dla mnie niejasnych:
1. dlaczego w tym wydanym w 1745 w Petersburgu "Atlasie rosyjskim" "Alaskę nazwano Russian Possesions", czyli, jak rozumiem, po angielsku?
2. od kogo Petersburg "przejął w dzierżawę" na okres 99 lat Alaskę i Wyspy Aleuckie? od tubylców? [swoją drogą ciekawe, co takiego jest w liczbie "99", że wybrano właśnie ją, a nie okrągłą setkę... w przypadku Hongkongu też. czyżby chodziło o to samo, co każe marketingowcom nadawać ceny zakończone na 99 groszy?]
3. czy rzeczywiście istniały dwie kompanie: "Rosyjsko-Amerykańska Kompania" i "Amerykańsko-Rosyjska Kompania handlowa"? dość mylące nazwy, choć niewątpliwie utworzone w regularny sposób.

swoją drogą wg rosyjskiego leksykonu encyklopedycznego Plucharta z 1835, aleucka nazwa, od której wzięła początek obecna nazwa Alaski, to "Аляксакъ" [wg angielskiej wiki – "alaxsxaq", co oznacza 'stały ląd'], czyli rzeczywiście bliżej temu oryginałowi byłaby forma "Алякса" ["Alaksa"].



Odpowiedz

Gość: Przemek |

@ varpho Współczesne użytkowanie wieczyste w prawie polskim również posługuje się datą 99 lat. Może chodzi o symbol - kogoś kto władałby ziemią przez 100 lat można by nazwać właścicielem, a 99 już nie?



Odpowiedz

Gość: AWU |

Czytając powyższe można odnieść wrażenie że Kompania Rosyjsko-Amerykańska co najmniej dorównywała Kompani Północno-Zachodniej czy Hudsona. Wydaje się iż autor opierał się głównie na źródłach rosyjskich które warto by skonfrontować z amerykańskimi i kanadyjskimi aby uzyskać bardziej obiektywny obraz. Głównym powodem sprzedaży Alaski były względy finansowe. Klęska w wojnie krymskiej ujawniła strukturalne słabości i zacofanie państwa moskiewskiego, podjęto kolejną próbę modernizacji państwa. Zakończyła się "jak zwykle" czyli raczej powierzchownymi zmianami jednak pozostały długi (m.in. pożyczka 12mln funtów zaciągnięta u Rotschildów) i pusty skarbiec. Wizyty rosyjskiej floty w San Francisco i Nowym Jorku podczas wojny krymskiej i w 1863r spowodowane były zagrożeniem ze strony Royal Navy (podczas powstania styczniowego Rosjanie obawiali się brytyjskiej interwencji na Bałtyku), neutralne porty USA zapewniły flocie moskiewskiej bezpieczne schronienie. Nauczeni smutnymi doświadczeniami wojen napoleońskich i krymskiej w tym przypadku Rosjanie akurat wykazali się zdrowym rozsądkiem.



Odpowiedz

Gość: Januszz4 |

Historycznie rzecz ujmując widać, że relacje miedzy Rosją a USA aż do rewolucji bolszewickiej były poprawne, a nawet przyjacielskie. Dopiero za czasów sowieckich sytuacja uległa zmianie. Chociaż w latach 20. i 30. Amerykanie mieli swój znaczny udział w rozbudowie przemysłu ciężkiego w ZSRR. Dlatego możliwe jest, że prezydent Trump będzie chciał poprawić relacje USA z Rosją odwołując się do tych dawnych tradycji. I może to się okazać łatwiejsze, niż nam się wydaje.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Rosja z tytułu sprzedaży Alaski, której i tak nie była w stanie zaabsorbować, uzyskała od Amerykanów ok. 12 t złota. Natomiast Lenin sprzedał Niemcom w trakcie Wielkiej Wojny, nieoficjalnie, interesy całej Rosji za ok. 9,5 t złota, a z tego powodu lamentów się nie podnosi.



Odpowiedz

Gość: uwazny |

@ Gość: bartensteiner Jakie 12ton !! -200 kg w ówczesnych cenach złota !



Odpowiedz
Andrzej Andrusiewicz

Historyk, politolog, znawca dziejów Rosji oraz krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Autor ponad dwudziestu publikacji dotyczących historii Rosji, szczególnie okresu Wielkiej Smuty oraz biografii Piotra Wielkiego i Katarzyny II.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org