Autor: Tomasz Leszkowicz
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Historia gospodarki, Historia wojskowości, 1945-1989, Polska
Opublikowany: 24 marca 2020
Licencja:wolna licencja

Armia Rokossowskiego – jak radziecki marszałek stworzył siłę polskiego wojska?

W okresie stalinowskim jednym z priorytetów rządzących Polską stała się rozbudowa wojska. W ciągu kilku lat w LWP zamiast koni pojawiły się odrzutowce, a zwykłą piechotę zaczęły zastępować oddziały zmechanizowane. Wszystko to pod rządami w armii… radzieckiego marszałka.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4

Po zakończeniu II wojny światowej Ludowe Wojsko Polskie rozpoczęło stopniowy proces demobilizacji, rozłożony na kilka lat, m.in. w związku z zaangażowaniem części jednostek w walkę z podziemiem niepodległościowym oraz Ukraińską Armią Powstańczą, zabezpieczenie nowej granicy zachodniej czy wsparcie dla odbudowy kraju. W efekcie tego procesu liczebność armii zmalała do ok. 130 tys. żołnierzy, skupionych m.in. w szesnastu, w znacznym stopniu skadrowanych dywizjach piechoty, trzech brygadach artylerii, sześciu pułkach czołgów posiadających niewiele ponad 200 maszyn wyprodukowanych w czasie wojny oraz siedmiu pułkach lotniczych. Taki stan wojska wydawał się naturalny – wojna się skończyła, a zniszczona Polska musiała podnieść się z ruin. Jak się jednak okazało, już kilka lat po zakończeniu światowego konfliktu LWP miało ponownie stać się dużą, wyposażoną w liczny sprzęt i przygotowującą się do wojny armią.

Oddziały LWP w czasie operacji berlińskiej, kwiecień 1945 roku (źródło: NAC/Wikimedia Commons, domena publiczna).

„Marszałek dwóch narodów”

6 listopada 1949 roku, oficjalnie na prośbę władz polskich, nowym ministrem obrony narodowej został Konstanty Rokossowski, awansowany równocześnie na stopień Marszałka Polski. Urodził się on w końcu XIX wieku w Warszawie jako syn pochodzącego z zubożałej rodziny szlacheckiej polskiego kolejarza i rosyjskiej nauczycielki. Młodego Rokossowskiego można uznać za modelowy przykład „carskiego Polaka” z końca epoki rozbiorowej – po śmierci ojca wychowywany był przez jego polską rodzinę, jednocześnie zaś w 1914 roku zaciągnął się do armii rosyjskiej, służąc w kawalerii przez całą I wojnę światową. W momencie jej zakończenia wybrał pozostanie w Rosji i służbę w Armii Czerwonej, gdzie zrobił szybką karierę, dowodząc przede wszystkim na Dalekim Wschodzie (nie uczestniczył m.in. w wojnie polsko-bolszewickiej). W wojsku radzieckim piął się po kolejnych szczeblach kariery do 1937 roku, gdy został aresztowany w ramach wielkiej czystki w korpusie oficerskim. Mimo brutalnego śledztwa nie przyznał się do szpiegostwa – ostatecznie wyszedł na wolność w 1940 roku i wrócił do dowodzenia. W czasie II wojny światowej był dowódcą korpusu, armii i frontu, biorąc udział m.in. w obronie Moskwy, bitwie stalingradzkiej, walkach na Łuku Kurskim oraz operacji „Bagration”, którą kierował, rozbijając latem 1944 roku niemiecką Grupę Armii „Środek” na Białorusi. Uczestniczył w wyzwalaniu ziem polskich spod okupacji hitlerowskiej, wojnę zakończył w północnych Niemczech jako dowódca 2. Frontu Białoruskiego. Uważany był za jednego z najwybitniejszych dowódców Armii Czerwonej.

Marsz. Konstanty Rokossowski w polskim mundurze (domena publiczna).

Po zakończeniu działań wojennych marsz. Rokossowski objął dowodzenie Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej w Polsce. Chociaż mówił po polsku i nawiązał ponownie kontakt z mieszkającą w Warszawie siostrą Heleną, był przede wszystkim obywatelem radzieckim. Jego biograf Borys Sokołow zwraca m.in. uwagę na absolutne podporządkowanie marszałka Stalinowi, trudne zresztą do zrozumienia w kontekście doświadczeń z okresu czystki. Jego przeniesienie do Polski było z perspektywy radzieckiego dyktatora krokiem wzmacniającym siły obronne bloku wschodniego – Vojtech Mastny zwraca uwagę, że był to jeden z kroków zmierzających do odwrócenia niekorzystnej dla ZSRR sytuacji z 1948 roku, a więc klęski blokady Berlina Zachodniego i „buntu” Jugosławii. W wyniku coraz bardziej napiętej sytuacji międzynarodowej zaufany człowiek na czele armii polskiej był jak najbardziej potrzebny. Wybuch wojny koreańskiej w czerwcu 1950 roku i „podgrzanie” zimnej wojny pokazało, że taka ocena sytuacji była jak najbardziej trafna. Przy okazji zaś pozbyto się dotychczasowego ministra obrony, marsz. Michała Żymierskiego – dowódcy pełniącego raczej funkcje reprezentacyjne, nie posiadającego żadnego wpływu ani kwalifikacji do rozwijania armii.

Armia Rokossowskiego – galopująca rozbudowa

Jeszcze przed zmianą w kierownictwie MON podejmowano pracę nad koncepcją ponownej rozbudowy LWP, która miała dostosować polską armię do wyzwań zaostrzającej się sytuacji międzynarodowej. Pracami tymi do czasu kierował najwybitniejszy z oficerów przedwojennych przyjętych do służby po 1945 roku – gen. dyw. Stefan Mossor. Ostatecznie tzw. Plan 7-letni, obejmujący okres 1949-1955, zakładał głęboką reformę organizacji wojska. Spośród istniejących szesnastu dywizji piechoty cztery miały wejść w skład dwóch nowoutworzonych korpusów pancernych jako dywizje zmotoryzowane (8. z Koszalina i 11. z Żagania) i pancerne (10. z Wrocławia i 16. z Elbląga). Cztery kolejne (4. z Kalisza, 5. z Międzyrzecza, 12. ze Szczecina i 14. z Wałcza) miały po wzmocnieniu większymi etatami wejść w skład dwóch korpusów piechoty. Pozostałe osiem miało przejść na system terytorialny, który zakładał wykorzystanie ich jako jednostek przeszkalających rezerwy w rejonach stacjonowania. W wojskach lotniczych miały powstać cztery dywizje operacyjne (dwie myśliwskie, po jednej szturmowej i bombowej) oraz dwie dywizje myśliwskie wojsk obrony przeciwlotniczej.

Cywile koreańscy na tle amerykańskiego czołgu. Wojna w Korei znacząco wpłynęła na zbrojenia w Europie (domena publiczna).

Już w 1950 roku wprowadzono nowy (sześcioletni) plan rozwoju sił zbrojnych na lata 1950-1955, zsynchronizowany z ogólnonarodowym planem sześcioletnim „rozwoju gospodarczego i budowy podstaw socjalizmu”. Zakładał on przede wszystkim wzmocnienie korpusów wojsk lądowych i rozbudowę obrony przeciwlotniczej. Najważniejszą zmianą było przemianowanie dywizji pancernych i zmotoryzowanych na zmechanizowane, co wynikało z braków w sprzęcie pancernym. W efekcie liczebność armii wzrosnąć miała do 230 tys. żołnierzy. Wybuch wojny koreańskiej i zaognienie sytuacji międzynarodowej doprowadziło do kolejnej zmiany planów rozbudowy wojska. W 1951 roku zmodyfikowano przyjęte rok wcześniej założenia, wprowadzając w życie Plan zamierzeń organizacyjnych na lata 1951-1952. Pogłębiał on dotychczasowe koncepcje rozbudowy, zakładając skokowy wzrost liczebności armii do 360 tys. żołnierzy. Sformowane miały być kolejne jednostki i związki operacyjne, zintensyfikowane miały być także inne inwestycje obronne.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Gen. Tadeusz Pióro, w 1951 roku podpułkownik w Zarządzie Operacyjnym Sztabu Generalnego, wspominał, że marsz. Rokossowski w połowie roku przywiózł z Moskwy spisane ręcznie na kilku kartkach Rekomendacje („Priedłożenija”), w których znalazły się zalecenie dotyczące przygotowania terytorium Polski do strategicznego rozwinięcia Armii Radzieckiej na wypadek wojny z NATO. Były to w istocie bardzo konkretne polecenia przygotowania inwestycji drogowych, kolejowych, łącznościowych i lotniczych do wykorzystania przez wojsko. Strona polska mogła jedynie wykonać rozkazy z Moskwy – zaprojektować, sfinansować i wybudować nakazane obwodnice, mosty, kolejowe punkty przeładunkowe na granicach, lotniska polowe czy linie kabli specjalnych. Decyzje o wdrożeniu Rekomendacji podjęli Bolesław Bierut i Hilary Minc, nakazując resortom cywilnym (m.in. Ministerstwu Komunikacji oraz Ministerstwu Łączności) wprowadzenie wskazanych korekt do planów inwestycyjnych.

Czołg T-34/85 w skansenie uzbrojenia w Jeleniej Górze (fot. Honza Groh, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Budowa „zbrojeniówki”

Rozbudowa armii wymagała dostarczenia jej sprzętu. Część techniki mogła być importowana z ZSRR, w interesie radzieckim było też jednak częściowe przerzucenie produkcji do krajów zależnych. Wraz z ustalonymi na życzenie Moskwy planami rozbudowy sił zbrojnych w Polsce miał zostać stworzony nowoczesny przemysł zbrojeniowy. Było to ogromne wyzwanie, ponieważ w wyniku zniszczeń wojennych i wywozu fabryk z ziem poniemieckich do ZSRR polska „zbrojeniówka” była bardzo słaba i znajdowała się daleko na liście priorytetów inwestycyjnych, za nakładami na odbudowę i stworzenie przemysłu obsługującego ludność. Dość powiedzieć, że w 1948 roku w Polsce wytwarzano jedynie pistolety, granaty, naboje i proch strzelniczy i dopiero wdrażano technologie produkcji karabinów i pistoletów maszynowych. W zakładach zbrojeniowych zatrudnionych było w tym czasie jedynie 6,5 tys. ludzi.

Dzięki pozyskaniu licencji radzieckich i uruchomieniu środków z planu sześcioletniego w latach 50. zbudowano lub przystosowano do produkcji militarnej szereg fabryk. Sprzęt artyleryjski wytwarzano m.in. w Stalowej Woli (haubice kal. 122 mm) i przestawionych z produkcji kolejowej Zakładach Mechanicznych Tarnów (armaty przeciwlotnicze i działka samolotowe). Rozwijano przedwojenne fabryki amunicji i materiałów wybuchowych m.in. w Skarżysku-Kamiennej i Pionkach, rozszerzając tę kategorię produkcji na prawie dwadzieścia innych fabryk. W Warszawie wytwarzano radiostacje (Zakłady im. Kasprzaka), optykę (Polskie Zakłady Optyczne) a od 1954 roku także sprzęt radiolokacyjny, rozwijany przez Warszawskie Zakłady Radiowe Rawar we współpracy z Przemysłowym Instytutem Telekomunikacyjnym. Wydziały „S” (specjalne), zajmujące się produkcją zbrojeniową, umieszczono też w wielu zakładach przemysłu cywilnego.

Pistolet TT projektu Tokariewa (popularna „tetetka”), podstawowa broń osobista w LWP, produkowana m.in. w Fabryce Broni w Radomiu (fot. Thomas Quine, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution 2.0 Generic).

Jedną z największych inwestycji było rozpoczęcie produkcji czołgów T-34/85 w Hucie Łabędy koło Gliwic. W tamtejszych Zakładach im. Stalina składano podstawowe w tym czasie pojazdy pancerne LWP, do których części sprowadzano m.in. z Zakładów im. Nowotki w Warszawie (silniki), Stalowej Woli (armaty) czy śląsko-zagłębiowskich hut (blachy pancerza). Zakładano wytwarzanie w Łabędach nawet 2500 maszyn rocznie, a w latach 1952-1955 z taśm produkcyjnych miało zjechać 5 tys. czołgów. Ostatecznie na Górnym Śląsku wyprodukowano 1115 pojazdów, które modernizowano później w Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich.

Drugą wielką inwestycją był przemysł lotniczy. W stworzonych już przed wojną Wytwórniach Sprzętu Komunikacyjnego w Warszawie i Mielcu otwarto licencjonowaną produkcję maszyn radzieckich. Od 1949 roku produkowano w Polsce dwupłatowy samolot wielozadaniowy CSS-13, będący przeróbką Po-2, czyli słynnego „Kukuruźnika”. W 1951 roku do Mielca dostarczano dokumentację nowego radzieckiego myśliwca odrzutowego MiG-15, który miał być w Polsce produkowany pod oznaczeniem Lim (Licencyjny Myśliwiec). Samolotów w wersji 1 i 2 wybudowano na Podkarpaciu 727 (z planowanych 1250), a części do nich wytwarzano m.in. w zakładach w Rzeszowie (silniki), Świdniku (skrzydła) czy Warszawie (przyrządy pokładowe). W tym czasie w Warszawie produkowano też szkolno-treningowe maszyny Junak, zaprojektowane przez inż. Tadeusza Sołtyka.

Polski Lim-1 (Mig-15) w Poznaniu (fot. Radomil, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Szacuje się, że w I połowie lat 50. Polska wydawała na zbrojenia ponad 10 proc. swojego PKB. Budżet obronny wzrósł z ok. 2,6 mld zł w 1950 roku do 12,6 mld pięć lat później (stanowiło to ok. 13 proc. wydatków budżetowych państwa). Trzykrotny skok nakładów odnotowano zaś już w 1951 roku. W 1953 roku w przemyśle zbrojeniowym zatrudnionych było już 140 tys. osób. Z polskich fabryk do wojska popłynęło m.in. 260 tys. pistoletów, ponad 0,5 mln pistoletów maszynowych, 400 tys. karabinków, 20 tys. karabinów maszynowych, 2300 moździerzy, 6300 armat, 900 mln naboi pistoletowych i karabinowych i kilkadziesiąt mln pocisków artyleryjskich. Wielkimi nakładami udało się stworzyć „zbrojeniówkę”, która mogła zaspokajać potrzeby rozbudowującego się wojska i zapewnić mu, przynajmniej w podstawowym względzie, samowystarczalność.

Sprzęt wojskowy: dobrze znane i nowoczesne

Rozwinięciu wojska towarzyszyło intensywne nasycenie oddziałów sprzętem, oczywiście – produkcji radzieckiej. Formowane w dywizjach zmechanizowanych pododdziały czołgów wyposażone były w importowane ze wschodu (ponad 400 sztuk) i produkowane w fabryce w Łabędach czołgi T-34/85. Z ZSRR dokupiono także ciężkie czołgi IS-2M, które zasiliły specjalne pułki, włączone w skład korpusów pancernych/zmechanizowanych. Co ciekawe, zakupiono też dwie lub trzy maszyny IS-3, na których przeszkolono instruktorów, jednak nie zdecydowano się na ich wprowadzenie do służby. Równolegle zakupiono kilkaset ciężkich dział pancernych ISU-122 i ISU-152. Lata 50. to także czas wprowadzenia do polskiego wojska nowego typu maszyn, które wkrótce miał zdominować pole bitwy: transporterów opancerzonych. Na przełomie lat 40. i 50. do Polski trafiły uzbrojone w WKM dwuosiowe pojazdy BTR-40 z odsłoniętym przedziałem bojowym dla transportowanej drużyny. Niedługo potem importowano także kilkadziesiąt sztuk większej maszyny tego typu – trzyosiowego BTR-152, który również nie posiadał górnego pancerza. Choć liczba tych maszyn pozwoliła zmechanizować tylko niektóre z jednostek piechoty, była to zapowiedź nadchodzących zmian w organizacji wojska.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Rzeczywistą rewolucją w Ludowym Wojsku Polskim była natomiast jego pełnoskalowa motoryzacja. Stary sprzęt z dostaw Lend-Lease, pomocy UNRRA i wojennych dostaw radzieckich został zastąpiony nowymi konstrukcjami. Funkcję lekkich ciężarówek spełniały przede wszystkim importowane z ZSRR pojazdy GAZ 51 i GAZ 63 (ta druga z terenowym napędem 4x4). Samochodami średniej ładowności (4-4,5 tony) były również produkowane na wschodzie ciężarówki z rodzin ZIS – dwuosiowy model 150 i trzyosiowy model 151. Od 1952 roku w Fabryce Samochodów Ciężarowych Lublin produkowano licencyjną wersję GAZ 51 o nazwie Lublin 51. Od 1948 roku w Fabryce Samochodów Ciężarowych „Star” w Starachowicach produkowano też pierwszą ciężarówkę średniej ładowności (3,5 tony) Star 20. Od 1952 roku trwały prace nad pierwszą maszyną z napędem terenowym – trzyosiowym Starem 66, który dostarczano od 1958 roku. Motoryzacja była częścią procesu charakterystycznego dla całego państwa, miała jednak fundamentalne znaczenie dla wojska – dopiero w latach 50. (dyskutować można czy przed, czy po 1956 roku) skończyła się w LWP era konia, charakterystycznego dla tej armii jeszcze w czasie wojny.

Polskie myśliwce LiM prowadzone przez bombowiec Ił-28 w popisowej formacji polskiego lotnictwa: tafli. 1958 rok (domena publiczna).
W lotnictwie polskim omawiany okres to początek ery odrzutowców. O ile pod koniec lat 40. importowano pochodzące jeszcze technologicznie z czasów II wojny światowej szturmowce Ił-10 i średnie bombowce Tu-2, to po 1950 roku w pułkach lotniczych zadomowiły się nowoczesne konstrukcje. W jednostkach bombowych pojawił się Ił-28, osiągający ponad dwa tysiące kilometrów zasięgu. Pierwszym odrzutowym myśliwcem w Polsce był Jak-23, którego zakupiono ok. 100 sztuk. Od 1952 roku do służby wchodziły produkowane w kraju wersje maszyny MiG-15 (Lim). Pojawienie się nowej generacji sprzętu było radykalnym przeskokiem technologicznym. Doświadczyli tego piloci z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, którzy w początku 1957 roku zostali przyjęci do wojska, tak jak m.in. aresztowany w okresie stalinowskim Stanisław Skalski. Ten najskuteczniejszy polski as myśliwski II wojny światowej przeszedł specjalne przeszkolenie w Oficerskiej Szkole Lotniczej w Radomiu, gdyż pobyt w więzieniu uniemożliwił mu bieżące nauczenie się korzystania z nowego rodzaju maszyn.

„Nowe” wojsko

W 1953 roku osiągnięto ilościowe maksimum rozwoju wojska, w kolejnych latach skupiając się na doskonaleniu struktury organizacyjnej. Do tego czasu istniejące dwanaście dywizji piechoty uzupełniono o siedem kolejnych (21., 22., 27., 29., 24., 25. i 30., z czego trzy ostatnie szybko rozformowano). W wojskach lądowych w efekcie tego stworzono sześć trzydywizyjnych korpusów piechoty, które uzupełniały dwa dwudywizyjne korpusy zmechanizowane. Dodatkowo na Wybrzeżu zorganizowano trzy samodzielne brygady przeciwdesantowe, które w 1953 roku połączono w jeden korpus. Do 1954 roku utworzono kolejne trzy dywizje zmechanizowane/pancerne (19. i 20. oraz przeformowaną 15. Dywizję Piechoty). W artylerii sformowano dwie trzybrygadowe dywizje artylerii przełamania (6. i 8.) i dwie samodzielne brygady artylerii ciężkiej (14. i 33.) a także trzy brygady artylerii przeciwpancernej (22., 23. i 28.) i dwie dywizje artylerii przeciwlotniczej (11. i 16.). Rozwinięto też wojska inżynieryjne, tworząc m.in. dwie ciężkie brygady saperów (2. i 6.).

W wojskach lotniczych tworzono trzypułkowe dywizje: lotnictwa myśliwskiego (6., 9. i 11.), lotnictwa obrony przeciwlotniczej (5., 7. i 10.), lotnictwa szturmowego (8. i 16.) i bombowego (15.). Do trzech dywizji i czterech samodzielnych pułków rozwinięto też artylerię obrony przeciwlotniczej. Natomiast w Marynarce Wojennej rozbudowa nie była aż tak intensywna – wzmocniono przede wszystkim artylerię nadbrzeżną (8 samodzielnych baterii) i stworzono dywizję lotniczą.

Żołnierze LWP uzbrojeni w pepesze, 1951 rok (domena publiczna).

Tak duży wzrost organizacyjny wojska wymagał znaczącego dopływu kadry. Dość powiedzieć, że o ile w początkach 1949 roku w LWP znajdowały się 24 tys. stanowisk oficerskich, to już w 1954 r. było ich 52 tys. Kształcenie „nowego wojska” zapewniało 26 szkół oficerskich rozsianych po całym kraju, które w latach 1950-1955 wypromowały 23 tys. podchorążych, w latach 1951-1952 „wypuszczając” po prawie 5 tys. absolwentów rocznie. Równolegle do wojska przyjęto ok. 27 tys. oficerów przeszkolonych na kursach spośród kadry podoficerskiej oraz powołanych do wojska z rezerwy. Jedną z głównych osób organizujących w tym czasie masową edukację oficerów zawodowych i rezerwy był płk. Wojciech Jaruzelski, bliski współpracownik gen. Stanisława Popławskiego, wiceministra obrony narodowej i Głównego Inspektora Wyszkolenia Bojowego. Masowy nabór poluzował kryteria doboru kandydatów na dowódców – w praktyce oznaczało to pogłębienie zasady „nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera”, rozpropagowanej w latach 40. W 1955 roku 19,4 proc. oficerów miało ukończoną jedynie szkołę podstawową, a kolejnych 3,2 proc. nie osiągnęło nawet tego pułapu wykształcenia. Kolejnych 46,9 proc. oficerów rozpoczęło kształcenie średnie, ale nie miało matury. 57 proc. z nich w tym czasie pełniło służbę nie dłużej niż 5-6 lat. Połowa wszystkich oficerów legitymowała się pochodzeniem robotniczym, a kolejne 32 proc. wywodziło się z chłopstwa.

Jednocześnie na fali nasilającego się terroru stalinowskiego przeprowadzono w wojsku czystkę polityczną. Na jej szczycie znalazł się „spisek w wojsku”, w ramach którego odbył się tzw. proces generałów z 1951 r., w którym skazano m.in. przedwojennych oficerów: gen. gen. Jerzego Kirchmayera, Stefana Mossora i Franciszka Hermana. Powiązane z nim były m.in. procesy „TUN” (gen. Stanisław Tatar, płk Marian Utnik i płk Stanisław Nowicki) oraz komandorów (kmdr. Stanisław Mieszkowski, kmdr Jerzy Staniewicz, kmdr por. Zbigniew Przybyszewski). Łącznie w ramach walki z rzekomym spiskiem skazano 94 oficerów, wydając 40 kar śmierci (wykonano 20 z nich). Przez areszty Informacji Wojskowej przeszło 2115 żołnierzy i pracowników cywilnych wojska, natomiast do 1954 roku zwolniono z armii ok. 10 tys. oficerów – ok. 1200 z powodów politycznych, większość zaś z powodu klasowej „wrogości” i „obcości”. Równolegle marsz. Rokossowski uzupełniał braki wśród wyższej kadry dowódczej sprowadzaniem oficerów radzieckich. W 1952 roku w LWP służyło 41 generałów i 668 oficerów z Armii Radzieckiej – 271 przybyło nad Wisłę po 1949 roku, pozostali służyli w polskiej armii od czasu II wojny światowej. Oficerowie radzieccy byli w wielu przypadkach specjalistami w swoim fachu, merytorycznie zasilającymi Siły Zbrojne PRL. Ich obcość, wyrażająca się często nawet nieznajomością języka polskiego czy niechęcią do służby w Polsce, podkreślała jednak jeszcze bardziej podległość PRL wobec Związku Radzieckiego.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Ludowe Wojsko Polskie doby stalinowskiej było podporządkowane Moskwie nie tylko pod względem kadrowym, gospodarczym i decyzyjnym, ale również w wymiarze ściśle wojskowym. Pod koniec lat 40. Polska zrezygnowała z własnej doktryny wojennej, podporządkowując się całkowicie ZSRR. Wojna, do której tak intensywnie się przygotowywano, miała być prowadzona w składzie wspólnego „bloku socjalistycznego”, a więc pod komendą dowództwa Armii Radzieckiej. Wiosną 1950 roku pod kierownictwem marsz. Rokossowskiego zorganizowano na Pomorzu szkieletowe ćwiczenia sztabowe, w czasie których rozpracowywano wariant operacji przeciw NATO prowadzonej w ramach Frontu Nadmorskiego, który miało wystawić LWP. W przyszłym konflikcie armia polska miałaby działać w drugim rzucie wojsk sojuszniczych (pierwszy stanowiła Zachodnia Grupa Wojsk Armii Radzieckiej na terenie NRD), odpierając agresję na linii Odry i Nysy Łużyckiej bądź też atakując północne Niemcy. W istotny sposób skupiano się na obszarze nadbałtyckim, zakładając konieczność jego obrony przed desantem wroga – stąd m.in. rozwijanie brygad przeciwdesantowych czy artylerii nabrzeżnej. Obawiano się także desantów powietrznych oraz nalotów bombowych.

Armata morska B-34U produkcji radzieckiej z 27. Baterii Artylerii Stałej na Helu (fot. Jersz, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.5).

Szkolenie taktyczne podporządkowane było założeniom ofensywnym – zgodnie z radziecką sztuką wojenną nacisk kładziono na siłę i szybkość uderzenia oddziałów pancernych i zmotoryzowanych oraz przełamujące wsparcie artylerii. Praktyką funkcjonowania wojska było coroczne szkolenie na obozach ćwiczebnych, trwających od maja do października i zakładające stały pobyt poza koszarami. Dopiero w 1954 roku strona radziecka podzieliła się ze swoimi formalnymi sojusznikami wiedzą na temat działań w realiach wojny jądrowej. W I poł. lat 50. w planowaniu nie zdawano sobie jednak skali wyzwań z tym związanych – zakładano m.in. masowe bombardowanie wroga głowicami nuklearnymi i natychmiastowe wprowadzenie do ataku jednostek zmechanizowanych.

Jak wykuwały się Siły Zbrojne PRL?

Armia Rokossowskiego była wojskiem znacząco rozbudowanym liczebnie i organizacyjnie – według niektórych ocen można mówić w tym wypadku o rozwinięciu do rozpoczęcia działań wojennych. Wystawiono ją ogromnym wysiłkiem gospodarczym – na szybko zmieniano założenia rozwoju sił zbrojnych by podnieść liczebność armii o dodatkowe ponad 100 tys. żołnierzy, jednocześnie modyfikując plan sześcioletni po to, by sfinansować powstanie przemysłu zbrojeniowego. Często wskazuje się, że to właśnie zbrojenia były jedną z decydujących przyczyn krachu stalinowskiego projektu rozwoju przemysłowego – przesunięcie środków na wojsko i „zbrojeniówkę” rozbiło pierwotny zamysł planistów gospodarczych, wytworzyło luki w gospodarce i spowodowało niedobory i marnotrawstwo, a w ich wyniku kryzys społeczny, który podsycił sprzeciw wobec reżimu i destalinizację. Armia ta była wciąż w stanie tworzenia się – ciągłe zmiany organizacyjne nie dawały stabilności planistycznej, sprzęt był dopiero w trakcie modernizacji (wiele jego elementów wywodziło się technologicznie jeszcze z epoki II wojny światowej), za rozwojem nie nadążała infrastruktura, a warunki służby wciąż pozostawały wiele do życzenia.

Jednocześnie można powiedzieć, że to właśnie w latach 1949-1956, a więc w czasie kierowania LWP przez marsz. Konstantego Rokossowskiego, położono fundamenty pod przyszłą siłę polskiej armii. Zwiększenie liczebności i stworzenie szeregu nowych jednostek stało się podstawą, w jakiej funkcjonowały Siły Zbrojne PRL do I połowy lat 80. Redukcje rozpoczęte w połowie lat 50. i trwające do 1958 roku doprowadziły do zmniejszenia liczebności wojska i dopasowaniu jego struktury do możliwości państwa – po 1960 roku ramę tę na nowo wypełniono ludźmi, osiągając w ciągu dwóch dekad stan liczebny na poziomie ponad 400 tys. żołnierzy. Modernizacja techniczna wojska w początku lat 50. była częściowa i niepełna, jednak do początku lat 60. udało się ją dokończyć, co oznaczało motoryzację, rozwój sił pancernych i przejście na lotnictwo odrzutowe. Dostawy tego nowego sprzętu w dużym stopniu zapewnione zostały przez stworzony w okresie stalinowskim przemysł zbrojeniowy – w połowie dekady zakład w Łabędach płynnie przeszedł z produkcji przestarzałych T-34/85 na wytwarzanie nowoczesnych T-54, a zaczyn pod radiolokację z połowy lat 50. procentuje do dziś.

BTR-40, pierwszy transporter opancerzony w LWP (fot. Hans Kloss, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International).

Po trzecie wreszcie, to kadry oficerskie z okresu Konstantego Rokossowskiego kierowały wojskiem do lat 80. W końcowym okresie rządów „Marszałka dwóch narodów” w MON awansowano na stopnie generalskie grupę młodych oficerów, którzy kilkanaście lat wcześniej zaciągnęli się do Armii Berlinga i wojnę kończyli w stopniu podporuczników – najważniejszym przedstawicielem tej grupy był Wojciech Jaruzelski, który wraz z innymi przedstawicielami tego pokolenia przejął kontrolę nad wojskiem kilkanaście lat później. Swoją karierę w latach 50. zaczynało też wielu innych oficerów starszych i generałów, którzy dowodzili jednostkami LWP w latach 70. i 80. Konsekwencje zmian w wojsku w latach 50. były więc w naturalny sposób odczuwane jeszcze przez długie lata, stając się w praktyce konstytuującymi dla Sił Zbrojnych PRL.

Bibliografia:

  • Grot Leszek, Konecki Tadeusz, Nalepa Edward, Pokojowe dzieje Wojska Polskiego, Wojskowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988.
  • Kajetanowicz Jerzy, Polskie wojska lądowe w latach 1945-1960: skład bojowy, struktury organizacyjne i uzbrojenie, Europejskie Centrum Edukacyjne, Toruń 2004.
  • Kajetanowicz Jerzy, Wojsko Polskie w systemie bezpieczeństwa państwa 1945-1980, Akademia im. Jana Długosza, Częstochowa 2013.
  • Mastny Vojtech, Stalin i zimna wojna. Sowieckie poczucie zagrożenia, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2006.
  • Morawski Wojciech, Ekonomiczne aspekty przygotowań wojennych w PRL [w:] Wojsko w Polsce „Ludowej”, pod red. Roberta Klementowskiego, Joanny Nowosielskiej-Sobel, Pawła Piotrowskiego i Grzegorza Straucholda, Instytut Pamięci Narodowej Oddział we Wrocławiu, Wrocław 2014, s. 87-107.
  • Piotrowski Paweł, Śląski Okręg Wojskowy. Przekształcenia organizacyjne 1945-1956, Wydawnictwo Trio/Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2003.
  • Pióro Tadeusz, Armia ze skazą. W Wojsku Polskim 1945–1968 (wspomnienia i refleksje), Czytelnik, Warszawa 1994
  • Polska broń. Dzieje oręża i przemysłu zbrojeniowego. Pomocnik Historyczny, Polityka, Warszawa 2016.
  • Sokołow Boris, Rokossowski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2014.
  • Szczerbicki Tomasz, Pojazdy Ludowego Wojska Polskiego, Vesper, Czerwonak 2014.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Tomasz Leszkowicz
Doktor historii, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Autor artykułów w czasopismach naukowych i popularnych. W czasie wolnym gra w gry z serii Europa Universalis, słucha starego rocka i ogląda seriale.

Wszystkie teksty autora

Polecane artykuły
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy