Autor: Mateusz Balcerkiewicz
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Historia społeczna, Historia wojskowości, Sylwetki i biografie, 1945-1989, Kraje bałtyckie
Opublikowany: 2018-09-28 15:49
Licencja: wolna licencja

„Leśni Bracia” i August Sabbe – ostatni żołnierze na wojnie z ZSRR

„Leśni Bracia” to postaci zagadkowe. Dla większości ludzi w Europie II wojna światowa skończyła się wraz ze zdobyciem Berlina. Jednak nie dla działających w państwach bałtyckich antykomunistycznych partyzantów, znanych jako „Leśni Bracia”. Dla jednego z nich – Augusta Sabbe walka trwała aż do śmierci 28 września 1978 roku.
REKLAMA

„Leśni Bracia”: kim byli?

August Sabbe urodził się 1 września 1909 roku na terenie Estonii, która wówczas jeszcze znajdowała się pod panowaniem Rosji. Miał siostrę i dwóch braci, z których starszy poległ w walce o niepodległość w 1919 roku. Po okresie szkolnym, do 1930 roku odbywał służbę wojskową w armii odrodzonej Estonii. Niedługo później jego ojczyzna znów znalazła się pod okupacją. Trzykrotnie unikał wcielenia do armii zaborców, ukrywając się w lesie – dwa razy przed Rosjanami, raz przed Niemcami. Po zakończeniu wojny i ogłoszeniu amnestii, gdy wydawało się, że najgorsze już przeszło, pracował jako szlifierz, a następnie młynarz.

Jednak w 1949 roku do jego drzwi zapukało NKWD. Augustowi Sabbe udało się uciec i tak, po raz czwarty już, trafił do lasu. Miał tam spędzić pozostałe 28 lat swojego życia.

„Leśny orzeł” wśród „Leśnych Braci”

W 1950 roku dołączył do partyzanckiego oddziału „Orion” dowodzonego przez Jaana Rootsa. Nazwa w języku estońskim jest częściowo fonetycznym zapisem rosyjskiego słowa „orzeł”. Oddział był częścią większego ruchu niepodległościowego na terenach państw nadbałtyckich. Nazywano ich wspólnym mianem – „Leśni Bracia”. Opór przeciwko ZSRR zaczął się już w pierwszym okresie II wojny światowej. Początkowo, po zajęciu Estonii 6 sierpnia 1940 roku ograniczał się do kolportowania niepodległościowych ulotek i wywieszania barw narodowych w kluczowych miejscach. W czerwcu 1941 r. aktywność podziemia nasiliła się, w związku z wywiezieniem na Syberię 10 tysięcy osób. Mało imponująca dla nas liczba była mocnym ciosem dla niedużej społeczności Estońskiej. Z tego powodu wiele zagrożonych zesłaniem osób postanowiło ukryć się w lesie.

Oddział "leśnych braci (domena publiczna)"

Zmieniała się również sytuacja na froncie wschodnim – na niekorzyść sowieckiego okupanta. Wycofujący się Rosjanie grabili i palili tereny które opuszczali, aby nie pozostawić nic nacierającym Niemcom. Z tego względu nadejście rządów nazistów z perspektywy nadbałtyckiej było pewnym wytchnieniem. Partyzanci organizowali zasadzki na radzieckie konwoje, a nawet staczali regularne potyczki. Wielu znienawidziło ZSRR do tego stopnia, że byli skłonni dołączyć do nowego okupanta w walce ze starym. Choć wcielano też do armii zaborczej siłą.

Gdy losy wojny znowu się odwróciły, 16 września 1944 Niemcy podjęły decyzję o ostatecznym opuszczeniu terenów Estonii. Estońskie oddziały zostały poświęcone, aby umożliwić odwrót nazistów. W Talinie utworzono rząd Republiki Estonii, a państwo znów odzyskało niepodległość. Niestety, było to tylko wyrachowane zagranie polityczne, mające zagrzać partyzantów do walki z Rosjanami. W starciu z miażdżącą przewagą ZSRR świeżo odrodzone państwo upadło w ciągu zaledwie trzech dni.

„Leśni Bracia” znów w ukryciu

Nie oznaczało to jednak końca walki dla Estończyków, a także ich sojuszników z Litwy i Łotwy. Wręcz przeciwnie – liczba partyzantów jeszcze wzrosła. Teraz do lasów zaczęli napływać nie tylko ideowi bojownicy o niepodległość, czy uciekający przed poborem młodzieńcy. Szeregi „Leśnych Braci” wszystkich państw nadbałtyckich zaczęły zasilać osoby, które obawiały się oskarżeń o kolaborację z Niemcami.

Schodzący do podziemia decydowali się na desperacką, z góry skazaną na porażkę walkę, mając jedynie nadzieję na wybuch trzeciej wojny światowej i pomoc z zachodu. Przeciw partyzantom przemawiała nie tylko przewaga techniczna i liczebna Rosjan. Ze względu na brak łączności niemożliwa była jakakolwiek koordynacja działań na poziomie strategicznym. W efekcie poszczególne oddziały były w stanie walczyć jedynie o cele o znaczeniu lokalnym. Co więcej – dość późno zorientowano się, że duże zgrupowania ludzi są łatwe do wykrycia. Nim podjęto decyzję o rozproszeniu sił i grupowaniu ich tylko przed akcją bojową, Rosjanom udało się otoczyć i zlikwidować wiele oddziałów.

Partyzanci walczyli z wielką zaciętością, dokonując nieraz brawurowych wyczynów. Historie te wyrosły z czasem do rozmiarów niemal nierealnych legend, opowiadanych do dziś. Były premier Estonii Mart Laar w stworzonej przez siebie historii estońskiego podziemia relacjonuje na przykład opowieść o Antsie Kaljurandzie, znanym też jako „Ants Straszliwy”. Miał on kiedyś przekazać kierownikowi pewnej restauracji wiadomość, że danego dnia o danej godzinie przyjedzie na obiad, restauracja ma więc przygotować coś wyjątkowego. Kierownik natychmiast powiadomił władze, a jego przybytek otoczyły ukryte oddziały NKWD.

Ants Kaljurand, znany jako "Ants Straszliwy"

Ants zjawił się ubrany w mundur rosyjskiego oficera, w dodatku na miejsce przyjechał skradzionym radzieckim samochodem z wojskowymi tablicami rejestracyjnymi. Oczywiście ani żołnierze, ani obsługujący gości kelnerzy nie zorientowali się, że to partyzant. Po obiedzie Ants zostawił napiwek, a pod talerz włożył małą karteczkę. Samochód „oficera” odjechał, a sprzątający po nim kelner znalazł liścik. W środku znajdowała się informacja „Wielkie dzięki za obiad, Ants Straszliwy”. Zanim otaczający restaurację żołnierze zorientowali się, co się stało, po dowcipnym partyzancie nie było już śladu.

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności :

REKLAMA

Wyeliminować podziemie

Rosjanie wiedzieli, że aby skutecznie walczyć z partyzantką, należy przede wszystkim pozbawić ich wsparcia ludności lokalnej. Na pozór wydaje się to rzeczą niemożliwą. Obywatele kraju powinna przecież zawsze sympatyzować ze „swoimi”. W praktyce jednak zwykli ludzie byli już zmęczeni walką i wielu przedkładało spokój nad niepodległość.

Nawet wśród partyzantów najpowszechniejszą motywacją do trwania w lesie był strach i przebywali oni w oddziałach tak długo, jak długo potencjalne korzyści przeważały nad ryzykiem. Większość wracała „do cywila” w przeciągu dwóch lat. Co więcej – oddziałom partyzanckim zdarzało się we wsiach rekwirować tak potrzebną w zniszczonym kraju żywność, a nawet dokonywać samosądów na rzekomych kolaborantach i ich rodzinach.

Nazwiska partyzantów zamordowanych przez sowiecki aparat bezpieczeństwa (fot. Phillip Capper; Creative Commons Attribution 2.0 Generic license.)

Propaganda ZSRR rozdmuchiwała tego typu wydarzenia, przedstawiając partyzantów jako zwykłych bandytów. Jednocześnie okupant sam starał się ukierunkowywać stosowany przez siebie terror na tych, którzy pomagali „Leśnym Braciom”. Jedną z najpowszechniejszych kar było spalenie chaty gospodarza, który zdecydował się na pomoc partyzantom. Za narzędzie podziału posłużyła też Rosjanom reforma rolna – biedni i bezrolni chłopi znaleźli się dzięki niej w korzystniejszej pozycji od większych właścicieli ziemskich. Tym sposobem powstał zalążek walki klas.

Dalsza eskalacja przemocy zaczęła być postrzegana przez większość jako bezcelowa. W efekcie partyzantom coraz ciężej było uzyskać wsparcie z zewnątrz. Już od 1948 roku ponad siedem na dziesięć przypadków aresztowań było wynikiem donosu. Mimo że walka trwała nadal, partyzanci przegrywali ją nie tylko na polu militarnym, ale również na gospodarczym, społecznym i ideowym.

Jak wyglądał koniec?

W 1952 roku oddział „Orion” został rozbity, a dowodzący nim Jaan Roots poległ. Augustowi Sabbe pozostała tylko samotna tułaczka po lasach Estonii. Rozpuszczał plotki o swoim zachorowaniu na gruźlicę i śmierci. Dzięki pomocy ludzi, z którymi znał się z dawnych czasów, udało mu się pozostać niewykrytym przez długi czas. Wraz z upływem lat liczba będących w stanie mu pomagać osób stopniała, a Sabbe zmuszony został do wypadów zbrojnych w celu konfiskowania potrzebnych mu rzeczy od napotkanych ludzi.

O dokonywanych przez niego kradzieżach zrobiło się głośno, służby zorientowały się więc, że w lasach ukrywa się jeszcze jakaś pozostałość dawnego ruchu oporu. Na jego trop KGB wpadło po doniesieniu od pewnego konfidenta, który w nagrodę otrzymał od władz ZSRR samochód Łada 2101. Pięć lat po swoim doniesieniu, konfident popełnił samobójstwo.

Po latach miejscowy komendant policji opowiadał, że tego dnia liczne grupy przeczesywały lasy w poszukiwaniu „ostatniego Leśnego Brata”. Po krótkim czasie agenci zobaczyli nieznanego mężczyznę, łowiącego ryby w rzece. Dwóch funkcjonariuszy podeszło do niego i udając wędkarzy zaczęli pytać go o to, kim jest. Zrobili sobie z nim nawet wspólne zdjęcia. Gdy Sabbe podał im fałszywe nazwisko, jeden z agentów odpowiedział: „Nie kłamcie. Nazywacie się August Sabbe. Jesteśmy z KGB, aresztujemy was.” Podstarzały już nieco mężczyzna nie zdążył wyciągnąć ukrytej broni.

Pomnik na miejscu śmierci Augusta Sabbe, na brzegu rzeki Võhandu w Paidra w Estonii Napis po estońsku: Tutaj poległ 28 września 1978 ostatni żołnierz estońskich "Leśnych Braci" August Sabbe (aut. Valdis, lic. CC0 1.0 Uniwersalna Licencja Domeny Publicznej .)

Istnieją dwie wersje jego śmierci. Najpopularniejsza mówi o tym, że wyszarpał się usiłującym go aresztować mężczyznom i wskoczył do rzeki, po czym utopił się podczas próby ucieczki. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne ze względu na wiek Augusta Sabbego – ciężko byłoby mu wyszarpać się z uścisku dwóch młodych i przeszkolonych funkcjonariuszy. Druga wersja mówi o zwykłym zastrzeleniu. Był to ostatni zamordowany, ale nie ostatni żyjący z „Leśnych Braci”. Augusta Sabbe przeżył Litwin Statys Guiga o pseudonimie „Tarzan. Guiga zmarł śmiercią naturalną w 1986 roku, po wieloletnim ukrywaniu się w jednym z wiejskich gospodarstw na terenie wschodniej Litwy.

Bibliografia:

Artykuł został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Wielkie momenty oporu przeciw tyranii 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności :

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Mateusz Balcerkiewicz
Redaktor naczelny portalu Histmag.org, archiwista Archiwum Akt Nowych w Warszawie, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktor naukowy i współtwórca portalu 1920.gov.pl. Hobbystycznie członek grupy rekonstrukcyjnej Towarzystwo Historyczne "Rok 1920" oraz gitarzysta.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy