Opublikowano
2009-01-09 18:59
Licencja
Prawa zastrzeżone

Batalion AK „Czata 49”

Przez 63 dni Powstania Warszawskiego Batalion „Czata 49” przeszedł bardzo długi i krwawy szlak bojowy z Woli przez Stare Miasto, Śródmieście, Czerniaków, Mokotów, skończywszy znów w Śródmieściu. Żołnierze „Czaty 49” wzięli udział w dramatycznych i krwawych walkach o takie obiekty jak choćby: cmentarze na Woli, magazyny na ul. Stawki, Dworzec Gdański, szpital św. Jana Bożego. Ich losy opisuje w swojej książce i w niniejszym artykule Bartosz Nowożycki.


Artykuł stanowi fragment książki „Batalion Armii Krajowej „Czata 49” w Powstaniu Warszawskim” – nowości opublikowanej nakładem wydawnictwa RYTM. Batalion „Czata 49” został utworzony w lipcu 1944 roku z Centrali Zaopatrzenia Terenu podległej Oddziałowi V Komendy Głównej Armii Krajowej. Dowództwo nad nim objął cichociemny mjr Tadeusz Runge ps. „Witold”. Wobec zmiany sytuacji na froncie, która uniemożliwiła działanie Centrali oraz baz terenowych w powierzonych im okręgach, zdecydowano powołać oddział liniowy. W porozumieniu z mjr „Witoldem” ppor. Witold Popławski ps. „Drzewca” zorganizował 120-osobowy oddział podzielony na 6 plutonów. Dzięki jego zdolnościom organizacyjnym oraz pomocy komendantów baz, udało się utworzyć w przeciągu kilkunastu dni dobrze uzbrojony i wyszkolony oddział. Powstały Batalion „Czata 49” w większości składał się z kadry oficerskiej i podoficerskiej oraz niewielkiej ilości szeregowych i ochotników. Pierwszym przydziałem Batalionu „Czata 49” było wykonanie zadań bojowych na Mokotowie. Batalion miał zaatakować koszary SS na rogu ul. Narbutta i Kazimierzowskiej. Wobec trudności w wykonaniu powierzonych zadań, mjr „Witold” wystąpił do KG AK o zmianę przydziału mobilizacyjnego i Batalion został przeniesiony na Wolę do Zgrupowania ppłk Jana Stanisława Mazurkiewicza ps. „Radosław”.

Przed Powstaniem do Batalionu włączono pluton pchor. Mieczysława Kurzyny ps. „Miecz” z grupą łączniczek i sanitariuszek z Konferencji Narodu. Przyłączono również drużynę kurierów z Oddziału V KG AK dowodzoną przez ppor. Zenona Ziębę ps. „Stanisław”, grupę urlopowanych podchorążych z Kompanii Warszawskiej z 27 Wołyńskiej i oddziału żołnierzy z 30 Poleskiej DP AK pod dowództwem kpt. Tomasza Wierzejskiego ps. „Zgoda”, który był przeznaczony do włączenia w skład 19 DP. W skład Batalionu weszła również grupa żołnierzy z działu zaopatrzenia bazy Okręgu Wileńskiego AK pod powództwem por. Kazimierza Augustowskiego ps. „Jagoda”, sanitariat kierowany przez dr „Bolka” oraz grupę żołnierzy ze „Startu IV” dowodzoną przez por. Antoniego Sławskiego ps. „Andrzej”. W czasie późniejszych walk batalion powiększył się o żołnierzy z Batalionów „Pieść” i „Miotła”, oraz ochotników z Dywizjonu Motorowego. Przyłączyło się również wielu ochotników z Oddziałów Wolskich, Oddziałów Kedywu oraz ludzi bez przydziału.

Na Woli

Koncentracja Batalionu odbyła się na Woli w rejonie ul. Mareckiego, na boisku „Skry” oraz na terenie Cmentarza Ewangelickiego. Przez pierwsze dni Powstania „Czata 49” wzięła udział w obronie Woli. Batalion prowadził walki pozycyjne, działania patrolowe i zaczepne w kierunku południowym i zachodnim. Sytuacja zmieniła się, gdy jednostki niemieckie docierały już na ulicę Górczewską i Wolską. Dnia 5 sierpnia „Czata 49” wykonała, wraz z częścią plutonów „Pięści” oraz z drużyną z oddziałów wolskich, natarcie w rejon ulicy Płockiej, które miało wyjść na tyły wroga w rejonie ulicy Wolskiej. W wyniku znacznych strat oraz wobec niemożliwości sforsowania otwartego terenu obłożonego ogniem zaporowym, powstańcy wycofali się na pozycje wyjściowe. W ciągu następnych dni „Czata” walczyła w rejonie ulic Żytniej i Karolkowej oraz Cmentarzy Ewangelickiego i Kalwińskiego. 8 sierpnia Batalion przeszedł na teren „Gęsiówki”, następnie wziął udział w ciężkich walkach o magazyny przy ulicy Stawki. 11 sierpnia pod naporem piechoty niemieckiej, wspartej czołgami i ogniem pociągu pancernego, „Czata” wycofała się w kierunku Muranowa i Starego Miasta. Tego dnia powstańcy wykonali skuteczne przeciwnatarcie zajmując utracone pozycje. Kosztowało to, jak podaje w swoim meldunku mjr Wacław Janaszek ps. „Bolek”, życie 40 żołnierzy „Czaty”. Do 17 sierpnia Batalion bronił powstańczych pozycji na Muranowie, a następnie przeszedł na Stare Miasto na wypoczynek w kwaterach przy ul. Mławskiej i Franciszkańskiej, stanowiąc równocześnie odwód Zgrupowania „Radosława”.

Żołnierze z Batalionu „Czata 49” wyciągają z zasobników zrzutowe rusznice przeciwpancerne PIAT. Na fotografii widać: kpr. pchor. Andrzeja Maringe'a „Andrzej” (trzeci od lewej), kpr. pchor. Stanisława Potworowskiego „Potwór” (siedzący w środku).

Stare Miasto, Czerniaków, Mokotów

Na Starym Mieście „Czata” brała udział w krwawych natarciach na Dworzec Gdański, obronie szpitala św. Jana Bożego oraz w walkach o PWPW. W nocy 30 sierpnia około 100 osobowy oddział dowodzony przez kpt. Zbigniewa Ścibol-Rylskiego ps. „Motyl” wzięła udział w próbie przebicia się staromiejskich oddziałów do Śródmieścia. Oddział dokonał desantu na placu Bankowym, który stanowił akcję osłonową dla przebijających się oddziałów. Ostatecznie „Czata” kanałami opuściła Stare Miasto 2 września i po krótkim odpoczynku obsadziła przesmyk łączący Śródmieście z Czerniakowem. Wraz z innymi oddziałami zgrupowania „Radosław” brała udział w walkach o budynek ambasady Francuskiej, gmach YMCA. Potem przeszła na Górny Czerniaków, pozostawiając w szpitalu Św. Łazarza przy Książęcej oraz w rejonie placu Trzech Krzyży. Gdy 13 września zostało przerwane połączenie między Śródmieściem-Południe Batalion wycofał się na linię obrony wzdłuż ulic Czerniakowskiej i Zagórnej. Przez następne dni Batalion bronił przyczółka czerniakowskiego walcząc wspólnie z żołnierzami 1 Armii Wojska Polskiego, którzy przeprawiali się z praskiego brzegu Wisły. Walki były ciężkie, gdyż Niemcy dążyli do oczyszczenia zachodniego brzegu Wisły w celu zorganizowania na nim obrony. Resztki oddziałów Batalionu krwawo walczyły o obsadzone domy, a nawet o poszczególne piętra. Batalionem w zastępstwie mjr „Witolda” dowodził kpt. „Motyl”. W nocy z 19 na 20 września wykrwawiona „Czata”, która liczyła już jedynie około 90 żołnierzy, przeszła kanałami na Mokotów, gdzie jedynie pojedyncze plutony wzięły udział w obronie dzielnicy. 26 września Zgrupowanie „Radosława” zostało ewakuowane do Śródmieścia, była to ostatnia podróż rannych i wyczerpanych żołnierzy. Batalion zajął kwatery przy ulicy Hożej, jego żołnierze do końca brali udział w walkach. Po upadku Powstania część żołnierzy „Czaty 49” pod dowództwem kpt. Józefa Karczmarka ps. „Rolicz” złożyła broń i znalazła się w niewoli niemieckiej. Pozostali opuścili miasto z ludnością cywilną i przez obóz w Pruszkowie wydostali się z Warszawy.

63 dni...

Przez 63 dni Powstania Warszawskiego Batalion „Czata 49” przeszedł bardzo długi i krwawy szlak bojowy z Woli przez Stare Miasto, Śródmieście, Czerniaków, Mokotów, skończywszy znów w Śródmieściu. Żołnierze „Czaty 49” wzięli udział w dramatycznych i krwawych walkach o takie obiekty jak choćby: cmentarze na Woli, magazyny na ul. Stawki, Dworzec Gdański, szpital św. Jana Bożego. Walczyli również podczas trudnych i przypłaconych wieloma ofiarami akcji, takich jak: próba połączenia sił AK z Żoliborza i Kampinosu ze Starym Miastem, desant na pl. Bankowy, obrona przyczółka czerniakowskiego i wiele innych. Z początkowego składu Batalionu, który liczył 120 osób, „Czata 49” rozrosła się w okresie walk na Starym Mieście, do ponad 300 żołnierzy. W ostatnich dniach Powstania pozostała już tylko nieliczna, około 80-osobowa grupa żołnierzy. Batalion, dzięki licznej i dobrze wyszkolonej kadrze oficerskiej, był w stanie uformować w okresie walk na Starym Mieście aż cztery pełne kompanie. W jego skład weszli żołnierze z Batalionu „Miotła”, „Pięść”, Dywizjonu Motorowego, Plutonu 1140 z czerniakowskich oddziałów AK, III Obwodu AK Wola oraz liczni ochotnicy. Po uwolnieniu z więzienia przy ul. Gęsiej żydowskich więźniów, około 30-osobowa ich grupa pracowała w rusznikarni „Czaty 49”. W czasie walk przez szeregi „Czaty 49” przeszło się około 400 osób, śmierć poniosło około 200. Tak wysokie straty świadczą o trudności działań wojskowych, w których „Czata 49” brała udział, lecz również o nieustającym uporze jej żołnierzy. Od samego początku Powstania Zgrupowanie „Radosław”, w tym Batalion „Czata 49”, pełniło rolę jednostki często używanej przez dowództwo do wspierania zagrożonych odcinków oraz wykonywanie szczególnie trudnych zadań bojowych.

Żołnierze batalionu „Czata 49” na zdobycznym, niemieckim motocyklu.

Powstańcza elita

„Czata 49” była jednostką kadrową i elitarną. Posiadała bardzo dobrze zorganizowane służby logistyczne w postaci kompanii gospodarczej, kolumny samochodowej, rusznikarni oraz sanitariatu. Walczyło w jej szeregach, co warto podkreślić, wielu żołnierzy przeszkolonych w strukturach konspiracyjnych Polskiego Państwa Podziemnego np.: Kedyw KG AK, Centrala Zaopatrzenia Terenu, „Wachlarz”, 27 Wołyńska DP AK, 30 Poleska DP AK itd. Wspierało ich również sześciu cichociemnych. Żołnierze „Czaty 49” pochodzili bardzo różnych środowisk, by wspomnieć choćby o służących w niej trzech hrabiach. Byli też tacy jak np.: syn generała WP pchor. Jerzy Mond ps. „Alina”, brat późniejszego przewodniczącego PAX pchor. Zdzisław Piasecki ps. „Stawiński”, pisarz-eseista kpr. Włodzimierz Pietrzak ps. „Balk” oraz ppor. Paweł Kaden-Bandrowskiego ps. „Tadeusz”, syn pisarza Juliusza Kaden-Bandrowskiego.

Uznaniem bohaterstwa żołnierzy ze strony dowództwa były liczne awanse oraz odznaczenia Virtuti Millitari oraz Krzyżem Walecznych. Warto tu przytoczyć ostatni rozkaz ppłk „Radosława”, w którym dowódca wyraził uznanie dla swoich żołnierzy:

„ Żołnierze Zgrupowania „Radosław”!

Dwumiesięczne walki o wyzwolenie narodu weszły w końcową fazę. Bez żadnej pomocy, sami wobec przytłaczającej przewagi technicznej wroga wytrwaliśmy na najcięższych posterunkach – Wola – Stare Miasto – i Czerniaków – to szlak bohaterski waszych zmagań, na którym wskrzesiliście najpiękniejsze tradycje żołnierza-Powstańca. W toku dwumiesięcznych walk nie byliśmy ani razu rozbici, odchodziliśmy zawsze na rozkaz po wyczerpaniu ostatnich naboi. Szlak nasz znaczony setkami mogił towarzyszy broni stał się sławnym w dziejach powstania sierpniowego i dumny jestem, że dowodziłem najdzielniejszą grupą Powstańców. […] Dziękuję wszystkim d-com oddziałów i szeregowym za ich trud ofiarny, a w szczególności d-cy Brody, kpt. „Jerzemu” oraz całemu baonowi harcerskiemu, mjr „Witoldowi” i żołnierzom „Czaty”, por. Jeremiemu oraz żołnierzom Parasola, por. Szczęsnemu oraz żołnierzom Miotły, kpt. „Irmie” i zespołowi łączniczek bojowych, w sztabie mojemu z-cy płk Turowi za rzetelna żołnierską współpracę, adiutantowi Klarze i oficerom, których wspólnym wysiłkiem tworzyliśmy historię grupy.”

Walka do końca

Należy podkreślić, iż „Czata 49” wraz z całym Zgrupowaniem „Radosław” od pierwszych dni Powstania Warszawskiego brała udział w ciężkich i zaciętych walkach. Kolejne etapy szlaku bojowego Batalion znaczył mogiłami swych poległych żołnierzy. Batalion opuszczał bronione przez siebie dzielnice dopiero, gdy nie było już szansy ich obrony i na rozkaz dowództwa. „Czata 49” należała do oddziałów wzbudzających u innych jednostek AK respekt. Żołnierze podczas swej walki, mimo iż częściowo doświadczeni w wojskowym rzemiośle, zetknęli się z okrucieństwami i trudami walki na nieznaną dotychczas skalę. W pierwszych dniach byli świadkami rzezi mieszkańców Woli, brali udział w morderczej obronie Starego Miasta, przeżyli liczne przeprawy kanałami i wiele innych okropieństw wojny spotęgowanych na relatywnie małej powierzchni miasta. Poza okrucieństwami działań wojennych wielu trudności przysparzało młodym żołnierzom codzienne funkcjonowanie pod groźbą śmierci. Okres walk na Woli i Starym Mieście przyniósł ogromne straty pośród żołnierzy Batalionu, lecz pozwolił, tym, którzy przeżyli, doskonale opanować sztukę przetrwania. Żyjąc z ciągłą świadomością śmierci, przeszli krwawy szlak bojowy dokonując czynów, które inni zwykli nazywać bohaterskimi. W obliczu braków broni, żywności, medykamentów i wyposażenia dopracowali oni do perfekcji metody walki miejskiej. W tych warunkach oddziały Batalionu, jak i całego Zgrupowania „Radosław”, stworzyły sprawny system obrony, w którym niezależnie od przydziału, żołnierze mogli liczyć na wsparcie kolegów. Było to szczególnie widoczne na Czerniakowie, gdzie dużo liczniejsze i lepiej wyposażone jednostki 1 Armii WP zostały zdziesiątkowane przez wojska niemieckie. Ogromny podziw wzbudza postawa żołnierzy „Czaty 49”, którzy w obliczu śmierci swych towarzyszy broni i tragedii ich samych, potrafili walczyć do końca Powstania Warszawskiego. Udało im się również przetrwać późniejszą tułaczkę po obozach jenieckich i zakończenie II Wojny Światowej. W PRL zostali pozbawieni chwały należnej obrońcom Ojczyzny, zrównani z konfidentami i pospolitymi przestępcami. Toczyli oni dalszą walkę o godność człowieka w wolnej już ojczyźnie, która ich szykanowała, a często karała śmiercią. Koniecznością jest przeprowadzenie oddzielnych badań naukowych nad losami powojennymi żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego w Polsce doby PRL. Żołnierzy, którzy zachowali w sobie ducha wolnej Polski, ducha, którego spadkobiercą jest III Rzeczpospolita Polska.

Więcej na temat batalionu w książce „Batalion Armii Krajowej "Czata 49" w Powstaniu Warszawskim” wydanej nakładem „Rytmu”. Tam też znajduje się bibliografia powyższego tekstu.

Zobacz też

Zredagowali: Anna Nowakowska; Kamil Janicki

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Bardzo ciekawy artykul! Mam pytanie, moj dziadek - |



Odpowiedz

Gość |

Dziękuje za nowe komentarze. Dobrze jest jeśli książka skłania do dyskusji i dalszych badań nad tematem, cieszę się że „Batalion Armii Krajowej „Czata 49” w Powstaniu Warszawskim” wywołała taką reakcje. Co do suchości tekstu, to kwestia indywidualna. Każdy z nas ma różny styl pisania, jedni lepszy, a drudzy gorszy. Pracuje się nad nim cały czas, a im więcej człowiek publikuje tym lepiej. Ze środowiskiem żołnierzy \"Czaty 49\" mam częsty kontakt, z tego co wiem są zadowoleni z tej publikacji. Co do desantu kanałowego, to naliczyłem kilkanaście wersji opisu wydarzeń w różnego rodzaju publikacjach. Swoją oparłem na rozmowie z żołnierzami \"Czaty\" oraz na relacjach z lat 70-80, gdy pamięć uczestników była świeższa. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuje za dyskusję.



Odpowiedz

Gość: Andrzej |

Witam Panie Bartoszu, W roku 1993 napisałem i obroniłem ( z sukcesem ) pracę magisterską na Uniwersytecie Łódzkim, w Instytucie Historii na temat \" Czata 49 w Powstaniu Warszawskim \". Był to temat w tamtych czasach jeszcze dosyć mało popularny. Miałem niestety profesora na seminarium, który nie był zwolennikiem pisania na tema AK czy ogólnie Powstania. Wracając do tematu- miałem przyjemność spotkać się z powstańcami z Cz49 i przegadać kilka godzin na tematy związane z Powstaniem. Dostałem tez wiele wskazówek od Pana Śreniawy-Szypowskiego z którym spotkałem się na Starówce ( chyba było to w Muzeum Miasta Stołecznego Warszawy ). Opowiedział mi wtedy między innymi, że zbiera materiały do swojej pracy o barykadach Powstania. Pozycja ta ukazała się dopiero w 1993 roku. Mam ją w swoim księgozbiorze. Oczywiście przekopałem wtedy wszystkie dostępne materiały dotyczące tego tematu , łącznie z wizytą w Rembertowie.Poznałem też kilku żołnierzy jednostki. Dostałem wtedy, podczas wizyty w Światowym Związku Powstańców na Placu Krasińskich przy Długiej kontakt do żołnierza Czt49 mieszkającego w Łodzi.Próby skontaktowania się nie wyszły.Wiele zawdzięczam Pani Jadwidze Podrygałło, która wspierała mnie w tych próbach. Niestety nie czytałem jeszcze Pana Książki, ale mam nadzieje że wkrótce ja poznam i będę bardzo zadowolony z tego, że udało się Panu dotrzeć do wszystkich materiałów dotyczących trochę \" zapomnianego\" ale jakże bitnego i karnego batalionu AK. Mam nadzieje, że pozostaniemy w kontakcie. Mój adres mailowy asov@wp.pl Pozdrawiam Pana serdecznie Andrzej



Odpowiedz

Gość: ML |

Dobrze, ze w koncu pojawila sie pozycja dot. chyba ostatniego baonu Radoslawa, ktory nie doczekal sie dedykowanego opracowania. Jestem jednak troszke rozczarowany splyceniem niektorych momentow i elementow oraz pojawiajacymi sie bledami merytorycznymi (np. przy opisie desantu kanalowego - zyja jeszcze jego uczestnicy, ktorych mozna bylo zapytac o fakty... i to wiecej niz jeden) Zarzut \"suchosci tekstu\" rowniez odczulem na wlasnej skorze podczas lektury. Jednak rozumiem to, ze bedac historykiem, mozna nie miec \"lekkosci piora\" (jak chocby p.Wojcicki, autor \"Zycie na Stos\", ktory w fantastyczny sposob (w mojej opini) opisal swoj szlak bojowy w szeregach C49) mysle, ze Czata 49 z uwagi na swoj charakter wiele rozniacy sie od pozostalych Baonow Radoslawa , nadal czeka na \"swoja monografie\"



Odpowiedz

Gość: Anna Nowakowska |

Szczerze mówiąc to ja chyba nie znam żadnej książki o Powstaniu Warszawskim napisanej z perspektywy socjologicznej. Zawsze jest to odtworzenie szlaku bojowego oddziału, zgrupowania, czy walk w danym rejonie. Myślę, że to mogłaby być ciekawa pozycja, takie spojrzenie na postawy, zachowania. Ale taka książka długo nie powstanie. Temat jest tak drażliwy, że każde inne spojrzenie wywoła burze. Ponieważ moja praca magisterska też pewnej części zahaczała o II wojnę światową, wiem jak ciężką drogę przeszedł autor zbierając fakt po fakcie, datę po dacie. Osobiście miałam dość, że mogę pisać tylko o kolejnej akcji czy rozpoznaniu, a nie mogę napisać o czymś... bardziej ludzkim? Jakimś zjawisku kobiet w Powstaniu, osobistych skłonnościach determinujących podjęcie decyzji...



Odpowiedz
Bartosz Nowożycki

Rocznik 1983, magister historii i doktorant w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Badacz historii najnowszej – Polskiego Państwa Podziemnego. Publikował w „Postępach Psychiatrii i Neurologii”, „Polskim Przeglądzie Dyplomatycznym”, „Biuletynie Informacyjnym ŚZŻAK”, „Tekach Archiwalnych”. Pracuje w oddziale Archiwów Społecznych w Archiwum Akt Nowych.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org