Autor: Kamil Janicki
Tagi: Recenzje, Historia polityczna, Historia życia codziennego i obyczajowości, Książki, I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne, 1945-1989, Kraje Europy środkowo-wschodniej, Niemcy, Austria, Szwajcaria, Europa Wschodnia, Europa
Opublikowany: 2009-06-03 09:35
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Ben Lewis – „Śmiech i młot. Historia komunizmu w dowcipach” – recenzja i ocena

_Poczułem, jak prawda w oskarżycielskim zdaniu Ariane trafiła w mój mózg z tępym hukiem niczym pocisk w zwolnionym tempie. Przeanalizowałem każdy aspekt komunistycznego dowcipu oprócz jednego – przyczyn mojej osobistej obsesji z nim związanej. Co się w niej kryło? Ariane znała odpowiedź: dowcipy stanowiły sposób na unikanie akcji i interakcji. Tworzono je, by się dystansować. Ale nie można trwać w swych przekonaniach, głośno rechocząc. Na tym polega różnica między humorem a uczuciem – czy to w rewolucji czy to w związku. W czasach komunistycznych ludzie woleli opowiadać kawały przez długi czas, ale nastał moment, w którym, aby zrobić krok naprzód, postanowili skończyć z żartami._
REKLAMA
Ben Lewis
Śmiech i młot. Historia komunizmu w dowcipach
39,90 zł
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Okładka: twarda
Liczba stron: 291
Format: 155 x 230
ISBN: 978-83-245-8728-5

Powyższe zdania pochodzą z ostatnich stron niezwykłej książki. Warsztat dziennikarski stanowczo zabrania cytowania fragmentów zwieńczających publikację, w tym przypadku zdecydowałem się jednak zrobić wyjątek. Dlaczego? Akapit ten doskonale ukazuje, że książka o z pozoru niepoważnym tytule, „Śmiech i młot. Historia komunizmu w dowcipach”, w istocie podejmuje kwestię wcale nie tak frywolną. Fragment ten to także niewielka próbka doskonałego obycia z językiem autora i niezwykle emocjonalnego charakteru tej pozycji – której przygotowanie było dla Bena Lewisa nie tylko podróżą przez szereg krajów Europy i ich dzieje, ale także przez własne życie. Zacznijmy jednak od początku.

Przede wszystkim muszę się zwierzyć, że książkę tę przeczytałem kompletnym przypadkiem. Mając na głowie kilka zaległych projektów i pilnych zleceń, wziąłem ją do ręki w przerwie na kawę, ot by dla relaksu przeczytać parę dowcipów. Szybko zacząłem czytać już nie same dowcipy, wyróżnione kursywą, ale cały tekst książki. I nim się spostrzegłem straciłem cały dzień, pakując się w jeszcze większe zaległości.

Jakie są najważniejsze elementy radzieckiego programu kosmicznego?

Niemiecka technologia, czeski uran i ruski pies.

Czy wiecie dlaczego funkcjonariusze KGB chodzą trójkami?

Pierwszy czyta, drugi pisze, a trzeci ma na oku tych dwóch intelektualistów.

Mówią, że amerykański kapitalizm znajduje się na krawędzi przepaści i że za kilka lat komunizm go przegoni.

Czy humor obalił komunizm?

Dowcipy komunistyczne, czy też raczej antykomunistyczne, to dla czytelników naszego portalu zapewne żadne novum. Starsi słyszeli pewnie wiele z nich jeszcze przed 1989 rokiem. Młodszym też musiały się one obić o uszy, bo kawały o Breżniewie, Chruszczowie, trabantach czy gigantycznych kolejkach do dziś są powtarzane, choć znacznie rzadziej niż niegdyś. Ile łącznie powstało dowcipów tego typu? Kilkanaście tysięcy? Może kilkadziesiąt albo kilkaset? Nie wiadomo. Dotąd ten temat (i trudno się dziwić) nie był traktowany zbyt poważnie i podejmowano go głównie w popularnych lub nad wyraz przyczynkarskich pracach. Ben Lewis, brytyjski reżyser i dziennikarz współpracujący m.in. z BBC, podjął się zadania nowatorskiego – rozwiązania zagadki komunistycznych dowcipów i gruntownego ich przebadania. Jaką pełniły rolę? Dlaczego je opowiadano? Kto to robił? Jak reagowały komunistyczne władze? I wreszcie: czy dowcipy pomogły obalić komunizm, czy wręcz przeciwnie – wydłużyły agonię Związku Radzieckiego?

Podtytuł książki („Historia komunizmu w dowcipach”) jest znamienny i prawdziwy – rzeczywiście praca Bena Lewisa to opowieść nie tyle o wyrwanych z kontekstu dowcipach, co o komunizmie opowiedzianym z perspektywy tychże dowcipów. Zakres chronologiczny pracy jest bardzo szeroki – od czasów leninowskich, aż po upadek ZSRR i współczesne pozostałości komunistycznego humoru. Zarazem praca nie jest przesadnie długa – liczy około 300 stron. Jedną z jej największych zalet jest wspomniany już talent pisarski autora. Wprawdzie dotąd specjalizował się on wyłącznie w krótkich, dziennikarskich formach, ale jestem absolutnie pewien, że stworzy jeszcze niejedną książkę. Pod względem stylu, konstrukcji treści, wręcz literackich zdolności wtrącania dygresji czy talentu do płynnego przeskakiwania z tematu na temat, „Śmiech i młot” w zasadzie nie ma sobie równych. To jedna z najlepszych książek popularnonaukowych, jakie kiedykolwiek miałem okazję czytać. A zapewniam, że jako zawodowy recenzent przeczytałem ich już sporo. Brawa należą się samemu autorowi, ale także Jarosławowi Rybskiemu – tłumaczowi, który doskonale oddał formę oryginału.

W książce zwraca uwagę przepełniony ironią humor autora, ale tego przecież moglibyśmy się spodziewać. Ba! Tego należałoby wymagać. Z tym, że Lewis humorem operuje w sposób mistrzowski – m.in. sporządzając kilkustronicową parodię słynnych „Simpsonów”. W ten sposób powstaje scenariusz kreskówki osadzonej w absurdalnych realiach ZSRR i opowiadającej o życiu rodziny Simpsonowiczów.

Co znamienne, i o czym wspomniałem na wstępie, książka Bena Lewisa nie jest wyłącznie podróżą w czasie, ale także w przestrzeni. Pracując nad nią autor odwiedził większość krajów Europy Środkowo-Wschodniej: od NRD, przez Polskę, Rumunię i Węgry po Estonię oraz rzecz jasna Rosję. Nie tylko gościł w bibliotekach i archiwach, ale także spotykał się z przeróżnymi ludźmi – świadkami historii, których niegdyś skazano za opowiadanie dowcipów, ale także z ludźmi którzy historię tworzyli. Lewis rozmawiał m.in. z Lechem Wałęsą, generałem Jaruzelskim, Jerzym Urbanem, Waldemarem Frydrychem z Pomarańczowej Alternatywy, doradcą prezydenta USA Ronalda Reagana Paulem Goble czy sekretarzem stanu Federacji Rosyjskiej, Pawłem Borodinem. Co znamienne, autor nie ulega sile sławy czy charyzmie dziesiątek znanych, a często także posiadających znaczące wpływy postaci, z którymi rozmawia. Poszczególne rozmowy opisuje z dozą krytycyzmu, a zarazem ze szczegółami, które sprawiają, że czytelnik czuje, jakby widział wszystko na własne oczy. Starczy zacytować fragment opisu spotkania z Lechem Wałęsą:

– Panie Prezydencie – pytam Lecha Wałęsę – czy opowiadał pan antykomunistyczne dowcipy?

– Jestem politykiem i rewolucjonistą – odrzekł lodowatym tonem. – Niech mi pan nie zadaje takich pytań. Wałęsa wierci się na krześle – starszy pan na małym drewnianym krzesełku. Jego syn namówił go, żeby ze mną porozmawiał. Równie dobrze mógłby nosić koszulkę z napisem „Urażone ego” lub też „Były polityczny bohater – proszę nie dotykać”, ale nie nosi – ma na sobie szarą marynarkę i krawat w paski.

Z książki dowiadujemy się tylko o jednym przypadku, gdy ważna postać odmówiła autorowi spotkania – chodzi o Michaiła Gorbaczowa. Lewis nie boi się wspomnieć, że warunkiem rozmowy, którego nie mógł przyjąć, była łapówka – czy też mówiąc dyplomatycznie: wsparcie Fundacji byłego prezydenta pokaźną, liczoną w tysiącach dolarów sumą pieniędzy.

Zaskakująco udanym zabiegiem jest wplecenie w treść książki osobistych zwierzeń na temat związku miłosnego autora. Jego dziewczyna to mieszkanka NRD i, jak sam mówi, znana artystka, szczerze hołdująca ideom komunistycznym. Związek ten przeżywa kryzys i rozpada się ze względu na skrajną różnicę poglądów – między komunistką (nota bene dobrze zarabiającą na „kapitalistycznej” sprzedaży swoich dzieł), a wyśmiewającym komunizm dziennikarzem. Fragmenty, można by rzec prywatne, pozwalają lepiej zrozumieć mentalność ludzi, którzy nie zdołali się pogodzić ze zmianami następującymi po 1989 roku.

Zarazem autor szeroko opisuje swoje rozterki, przemyślenia, wątpliwości badawcze, czy nawet momenty kompletnego zwątpienia. „Śmiech i młot” to więc nie tylko podróż przez czas i przestrzeń, ale także swoisty, fascynujący pamiętnik badacza.

Wybitny... humorolog?

Po lekturze powyższego opisu mogłoby się zdawać, że „Śmiech i młot” to praca dziennikarska o nikłych walorach naukowych. W tej dziedzinie czytelnika czeka kolejne zaskoczenie. Lewis nie jest w żadnym razie historykiem, ale tematem zajął się skrupulatniej, niż zrobiłoby to wielu zawodowych badaczy historii. Bibliografia książki liczy 20 stron i nie ulega wątpliwości, że autor rzeczywiście poznał wymienione pozycje. Na liście można znaleźć pozycje tak anglojęzyczne, jak i rosyjskie czy niemieckie – tym samym Lewis nie popełnił częstego błędu polegającego na pisaniu o Rosjanach bez znajomości ich języka. O wielu pracach naukowych, nawet niszowych, dowiadujemy się z treści książki – autor przeprowadzał rozmowy nie tylko z politykami, ale także naukowcami, „humorologami”.

Problemem w warstwie naukowej może być tylko przesadna chaotyczność wywodu – rozterki autora, wtrącenia, polemiki z samym sobą... wszystko to ma wartość literacką, ale niemal uniemożliwia wykorzystanie „Śmiechu i młota” w roli choćby para-naukowego opracowania tematu. Trudno też jest z tej książki, niestety, wyciągnąć ścisłe informacje na temat dowcipu komunistycznego. Aby zrozumieć wywód i wnioski autora, a także jego poglądy na rolę humoru w doprowadzeniu do upadku ZSRR, trzeba przeczytać pracę uważnie, od deski do deski. Do czego zresztą serdecznie zachęcam, szczególnie że książka kosztuje zaledwie 40 zł. Jak na publikację, którą autor przygotowywał podróżując po całej Europie, chyba nie jest to wygórowana cena?

Na koniec wspomnę jeszcze, że w ramach tego samego projektu powstał także film dokumentalny BBC o identycznym tytule, w reżyserii Bena Lewisa. Poniżej jego trailer:

Zobacz też

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Kamil Janicki
Historyk, były redaktor naczelny „Histmag.org” (lipiec 2008 – maj 2010), obecnie prowadzi biuro tłumaczeń, usług wydawniczych i internetowych. Zawodowo zajmuje się książką historyczną, a także publicystyką historyczną. Jest redaktorem i tłumaczem kilkudziesięciu książek, głównym autorem i redaktorem naukowym książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009) a także autorem około 700 artykułów – dziennikarskich, popularnonaukowych i naukowych, publikowanych zarówno w internecie, jak i drukiem (również za granicą).

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy