Bernadetta Darska – „Republika ludzi młodych. Opowieść o nowym człowieku” – recenzja i ocena
Bernadetta Darska – „Republika ludzi młodych. Opowieść o nowym człowieku” – recenzja i ocena
Kontekst powstania książki jest dość niezwykły, a zarazem typowy. Typowość to oczywiście wyjście od osobistych doświadczeń autorki z czasów młodości: znane miejsca i ludzie. Niezwykłość recenzowanej publikacji przejawia się w sposobie ujęcia: Bernadetta Darska wykorzystuje swoje wspomnienia jako punkt wyjścia do postawiania ważnych pytań badawczych. Jeśli dodamy do tego świetne pióro, otrzymamy ważną i ciekawą pozycję z obszaru antropologii historii.
Autorka przechodzi od historii Centralnego Ośrodka Wychowawczo-Szkoleniowego do intymnych portretów. Czytelnik nie odnosi przy tym wrażenia chaosu; przeciwnie – czyta to jako opowieść o tożsamości budowanej na gruzach wojny. Jak bowiem zauważyła autorka, „organizacja pracy i nauki oraz czasu wolnego jest tak szczegółowo przewidziana, że tylko noc pozwala prawdopodobnie myśleć o tym, co się skończyło. Za dnia trzeba angażować się w to, co właśnie się zaczyna”.
Dodatkowym walorem jest umiejętność „filmowego” opisu miejsc, co sprawia, że przestrzeń Bartoszyc staje się czytelna nawet dla kogoś, kto nigdy tam nie był. Darska stosuje metodę „gęstego opisu” (w duchu antropologii) – to również zapachy, skojarzenia i wrażenia. Dzięki temu Bartoszyce stają się przestrzenią żywą, a nie tylko „tłem” dla instytucji. To sprawia, że historia staje się niemalże namacalna dla czytelnika.
Historia zaprezentowana w książce Darskiej jest przede wszystkim historią ludzi – Bernadetta Darska buduje napięcie wokół braku monografii ośrodka, czyniąc z owego braku niemalże postać literacką. Zamiast suchego raportu historycznego, otrzymujemy opowieść o „niepowetowanej stracie”, co nadaje książce emocjonalny ciężar i uzasadnia sens jej powstania.
Nie można wszakże rozdzielać wymiaru instytucjonalnego od społecznego, bowiem te dwie sfery nieustannie się przenikały, a jedna nie pozostawała bez wpływu na drugą. Z tym też wiązała się moja największa obawa. Na szczęście nie mamy tu pomieszania. Przeciwnie. Autorka odróżnia deklaratywną warstwę ideologiczną (wychowywanie „nowego człowieka dla nowego ustroju”) od rzeczywistej pracy pedagogicznej (troska o dobro dziecka, pomoc w przepracowaniu traumy).
Pokazuje miasto jako miejsce, które było centrum innowacji pedagogicznej, a nie tylko „prowincjonalnym ośrodkiem”. Dla czytelnika z zewnątrz jest to natomiast uniwersalna opowieść o tym, jak trudny czas powojenny kształtował pokolenia Polaków.
„Republika ludzi młodych” była w istocie projektem zarządczym i inżynieryjnym. Anton Makarenko – z jego naciskiem na kolektyw, dyscyplinę, system planowy i „przeciwstawianie się końcowi” (śmierci, traumie) poprzez pracę – był o wiele bardziej użyteczny dla państwa, które potrzebowało masowej produkcji obywatela użytecznego dla ustroju. Paradoksalnie więc część aspektów wyciągniętych z koncepcji sowieckiego pedagoga znalazła tu zastosowanie. Nawet jeśli odgórne założenia wiodły do podporządkowania młodego człowieka ideologii komunistycznej. Między owymi założeniami a dzieckiem byli jednak pedagodzy – ludzie niepozbawieni empatii i stawiający na pierwszym miejscu dobro podopiecznych. Janusz Korczak, patron ośrodka, nie jest więc jedynie figurą legitymizującą porządek. Jego duch troskliwie czuwał nad dziećmi.
Dostrzega to też sama autorka. Dzięki temu jej książka nie jest laurką, tylko krytycznym spojrzeniem na to, jak szczytne intencje, a więc pomoc sierotom, spotkały się z utopijną wizją państwową.
Przywołany wyżej cytat jest jak gdyby rdzeniem całej opowieści: „noc pozwalała myśleć o tym, co się skończyło”. To dowód na to, że system był zewnętrznie sprawny – choć jest to zasługą pracy pedagogicznej, ale wewnętrznie mógł być jedynie „zaklejaniem” ran. To ogromna zaleta recenzowanej pracy – umiejętność dostrzeżenia ceny, jaką młodzi ludzie zapłacili za bycie „nowym człowiekiem”. Ośrodek w Bartoszycach to nie był „tylko” dom dziecka – to był poligon doświadczalny ideologii, który miał naprawić ludzi po apokalipsie.
