Opublikowano
2018-06-28 21:14
Licencja
Wolna licencja

Bitwa pod Beresteczkiem – pyrrusowe zwycięstwo Rzeczypospolitej

Bitwa pod Beresteczkiem rozpoczęła się 28 czerwca 1651 roku. Najważniejsze starcie wojny polsko-kozackiej odbiło się szerokim echem nie tylko w państwach sąsiednich, ale także na zachodzie Europy. Była to jedna z największych bitew XVII wieku. Starcie tym bardziej imponuje swoją wielkością, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że rozegrało się w czasie wojny domowej. Zwycięstwo Polaków było jednak przegraną Rzeczypospolitej. Przegraną, ponieważ w ogóle doszło do bratobójczej wojny na tak gigantyczną skalę.


Strony:
1 2

Jan Kazimierz (portret pędzla Marcello Bacciarellego)

W jednym czasie zbiegły się dwa nieszczęścia – powstanie Chmielnickiego i bezkrólewie po śmierci Władysława IV. Do tronu pretendowali dwaj Wazowie: Jan Kazimierz i Karol Ferdynand. O zwycięstwie przesądziło zagrożenie kozackie. Chmielnicki oblegał wtedy Zamość, skąd wysyłał listy oznajmiające swoje poparcie dla Jana Kazimierza. Realnie zagrożona była Warszawa, toteż króla obrano zgodnie z wolą hetmana zaporoskiego.

Los zakpił sobie z Polski. Gdy po śmierci Zygmunta III wierny Rzeczpospolitej hetman kozacki Kułaga-Petrażycki wysłał poselstwo domagające się udziału Kozaków w elekcji, otrzymał brutalną odpowiedź ze strony Albrychta Radziwiłła. Porównał on Kozaków do paznokci, a te co jakiś czas „należy przycinać”. W roku 1648 „paznokcie” nie dość, że wyraziły własne zdanie, to jeszcze ich głos okazał się decydujący.

Bitwa pod Beresteczkiem: zaciężni i pospolite ruszenie

Powstanie Chmielnickiego oderwało spod władzy królewskiej ogromne terytorium. Świadczy o tym fakt, że koncentracja wojsk polskich miała miejsce w Sokalu, tuż za obecną granicą na Bugu. W tym miejscu najpierw obóz przygotował hetman Mikołaj Potocki. Tam przybył też Jan Kazimierz. Zgromadziło się pospolite ruszenie i prywatne oddziały magnatów. Dwóch Radziwiłłów: Albrycht i Bogusław oceniali siły polskie na kolejno 100 i 80 tysięcy. Różnicą w rachunkach obu krewniaków była czeladź obozowa. Historycy liczbę wojsk polskich ustalają na około 75-80 tysięcy, z czego ponad połowę stanowiło pospolite ruszenie.

Jeremi Wiśniowiecki – dziecko dramatycznej epoki

Czytaj dalej...

Siły zostały podzielone na 9 pułków jazdy i jeden, najliczniejszy, w którym zgromadzono całą piechotę, kawalerię cudzoziemską i artylerię, dowodzony osobiście przez Jana Kazimierza. Przy ostatnim z Wazów na polskim tronie zawiązano sztab, w którym znaleźli się między innymi Stefan Czarniecki, brat przyszłego króla – Marek Sobieski oraz znany z kart potopu Bogusław Radziwiłł. Z kolei Janusz, drugi z sienkiewiczowskich czarnych charakterów, dowodził wówczas armią litewską, której zadaniem było uderzenie od północy na Kijów.

Stefan Czarniecki na obrazie Leona Kaplińskiego, 1863 rok

Zarówno wojska królewskie jak i kozackie znalazły się w trudnym położeniu. Oddziały hetmańskie były długo nieopłacane i słabo zaopatrzone. Jan Kazimierz posunął się do zarekwirowania depozytów w miejscowym klasztorze, co dało bardzo mizerny efekt. W końcu, w wyniku zbiórki pieniędzy wśród możnowładców, udało mu się zebrać po 1000 tysiąc złotych dla każdej chorągwi zaciężnej. To i tak było niewystarczające, ale zdołało odciągnąć żołnierzy od rozejścia się. Standardowo problemy sprawiało pospolite ruszenie, w którym ciągle dochodziło do kłótni, a nawet potyczek całych oddziałów. W obozie polskim zapadały wyroki śmierci. W wojsku kozackim, podobnie jak polskie mającym problemy z aprowizacją, spod władzy hetmana zaporoskiego chcieli wymykać się chłopi. Chmielnicki ogłosił jednak, że Polacy chcą oddać Ukrainę na rabunek Tatarom, co skutecznie zapobiegło dezercjom. Słowa hetmana brzmiały wiarygodne, ponieważ w ostatniej ugodzie w Zborowie Polacy pozwolili powracającemu chanowi na grabież Bracławszczyzny i Podola.

Marazm w obozie polskim zmuszał do wyruszenia w nierozpoznany teren. Kozacy czekali wówczas na Tatarów w rejonie Tarnopola. Za radą Stefana Czarnieckiego, wówczas zaledwie porucznika, wyruszono w miejsce, w którym musiałby przejść Chmielnicki chcąc atakować. Tym miejscem były rozlewiska Styru, nieopodal Beresteczka.

Stefan Czarniecki (1599–1665)

Czytaj dalej...

Rozpoczął się marsz. Według niektórych źródeł przez górzysty i trudny do przebrnięcia teren przeprowadzono nawet 130-150 tysięcy wozów (sic!) . W tym czasie wojska polskie były narażone na atak, którym Kozacy mogliby ich zmieść nawet znacznie mniejszymi siłami. Pospolite ruszenie odmawiało posłuszeństwa, wysuwało żądania, groziło nawet obraniem sobie "generalissimusa". Z kolei hetman Potocki wobec zastosowania nieznanych nowości w wojsku miał narzekając na swój los powiedzieć: „dajcie mi pokój, bo się nożem pchnę”. Król zlekceważył zarówno groźby możnego, jak i średniozamożnych, wiedząc, że żadna z nich nie znajdzie pokrycia w rzeczywistości.

Król-taktyk

25 czerwca wojska stanęły pod Beresteczkiem. Teren jaki zajęto nie pozwalał Tatarom na rozciągnięcie szyków, a Kozakom uniemożliwiał rozłożenie taboru i ustawienie artylerii. Z kolei Polacy korzystali z dużej i równej przestrzeni, na której mogli swobodnie manewrować. Wybór miejsca starcia był pierwszą wygraną tej kampanii. W dotychczasowych starciach Polakom przychodziło mierzyć się z taborem kozackim wspartym lekką jazdą tatarską, co uniemożliwiało znalezienie słabego punktu przeciwnika i było jedną z głównych przyczyn głośnych przegranych.

Bitwa pod Beresteczkiem Bitwa pod Beresteczkiem, rysunek Verniera, będący odbiciem fragmentu płaskorzeźby z nagrobka serca Jana II Kazimierza w kościele Saint-Germain-des-Prés w Paryżu (domena publiczna).

Rozpoznanie było słabe, podjazdy przynosiły szczątkowe informacje. Za to w przeddzień bitwy oddział Stefana Czarnieckiego przyprowadził do obozu kilka tysięcy sztuk bydła, co z pewnością poprawiło morale głodnych żołnierzy. Tego samego dnia doszły informacje o nadciąganiu Chmielnickiego i chana pod Beresteczko., zatrzymano więc pierwsze oddziały opuszczające obóz królewski.

Następnego dnia, 28 czerwca o dziewiątej rano rozpoczęła się bitwa pod Beresteczkiem. Pierwszy dzień upłynął na obustronnych podjazdach. Polacy rozproszyli w pewnym momencie Tatarów, lecz zapędzili się zbyt daleko od obozu i stracili osłonę ogniową. Sytuację, uderzeniem pancernych z lewego skrzydła, uratował Jeremi Wiśniowiecki . Około godziny 22. Polacy wrócili do obozu.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Marka Groszkowskiego „Batoh 1652 – Wiedeń 1683. Od kompromitacji do wiktorii”

Autor: Marek Groszkowski
Tytuł: „Batoh 1652 – Wiedeń 1683. Od kompromitacji do wiktorii”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-7-7

Stron: 117

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Ryś |

Bratobójcza? A od kiedy to Kozak i Tatar byli braćmi Polaka?



Odpowiedz

Gość: Tomasz S |

@ Gość: Ryś
Tatar nigdy. Ale Kozak od czasu kiedy to Polska była Rzeczpospolitą Trojga Narodów. Wojna z Kozakami to nie wojna między narodami ale wojna klasowa. Gdzie po jednej stronie stali Rusini (Kniaź Wiśniowiecki) wsparci Królestwem Polskim (Jan Kazimierz) , a po drugiej stronie Polski Hetman Chmielewski walczył w imieniu swoim i uciśnionym chłopom. Polecam Ogniem i mieczem H.S.



Odpowiedz

A Ogniem i Mieczem to jakieś opracowanie historyczne?



Odpowiedz
Szymon Aleksander Grzegrzółka

Student Dziennikarstwa i Historii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Interesuje się dziejami nowożytnej Europy Środkowo-Wschodniej. Jako autostopowicz lub cyklista z zapałem zwiedza ten region. Pasjonat rosyjskiej prozy. Niedoszły listonosz.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org