Opublikowano
2017-11-24 18:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Bolesław Bierut - śmierć satrapy

(strona 2)

Bolesław Bierut - „polski Stalin”. Choć był jednym z większych zbrodniarzy w polskich dziejach, wielu Polaków płakało po jego śmierci. Dlaczego?


Strony:
1 2 3

Prezydent RP i I sekretarz KC PZPR Bolesław Bierut, „polski Stalin” (domena publiczna). Jako że zmarł on, jak Stalin, i w marcu, i w Moskwie, Maria Dąbrowska zapisała w Dziennikach powojennych: „Trzeba rzadkiej wierności sługi, aby umrzeć w tym samym miejscu i miesiącu, co jego pan. Łza żadna po tym człowieku z polskich oczy nie spłynie”8.

Notowała też, że wyjątkowo tylko czyjaś śmierć wywołuje tyle anegdot i dowcipów. Ludzie kpili, że po śmierci Stalina Katowice przechrzczono na Stalinogród, a teraz, po zgonie Bieruta, Sowieci postanowili się odwdzięczyć, nazywając Moskwę – Często-Chowa. Dąbrowska słyszała również rymowanki, na przykład: „ta grypa to lipa, to zapalenie płuc to puc, a ten zawał to kawał”.

Niektórzy spośród sześćdziesięciu tysięcy ludzi, którzy przedefilowali przed trumną Bieruta, znaleźli się tam wbrew własnej woli. Karol Estreicher junior zanotował pod datą 12 marca 1956 roku: „Nagle dzienniki przyniosły niesłychaną wiadomość o śmierci Bieruta w Moskwie. Zaraz na ulicy usłyszałem »pojechał w futerku, a wrócił w kuferku«. Nikt nie wierzy, żeby śmierć Bieruta była naturalna. Żalu u ludzi nie zauważyłem – raczej ciekawość, kto przyjdzie po Bierucie”9.

Początek końca stalinizmu w Polsce

Czytaj dalej...
Dzień później dodawał, że zatrzymano go w Warszawie, aby jako prezes krakowskiego Frontu Narodowego udał się do Domu Partii i odstał minutę przy zwłokach Bieruta.

Bolesław Bierut wyglądał jak figura z wosku. Wokół tłoczyły się zaciekawione tłumy.

„Myślę, że koniec Bieruta był taki, na jaki zasłużył – napisał Karol Estreicher junior – Wysługiwał się Rosji. Był agentem rosyjskiej policji, nie chronił Polski, lecz posłusznie robił, co mu kazano. Kazano umrzeć – umarł”10.

Plan uroczystości pogrzebowych przewidywał umieszczenie delegacji ZSRR w Belwederze (odręczny dopisek na maszynopisie: „sprawdzić, czy się cała zmieści”11), przedstawicieli Chin w pałacu Myślewickim, Czechosłowacji w pałacyku przy Foksal. W hotelu Bristol mieli się zmieścić wysłannicy Finlandii, Holandii, Luksemburga, Wietnamu i siedmiu innych krajów. Łącznie – dwadzieścia cztery delegacje, około sześćdziesięciu osób. Proponowano, aby ze względu na niesprzyjającą pogodę (mroźny wiatr) i długą trasę Pałac Kultury i Nauki w Warszawie (fot. Sempoo, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Poland). (z przesadą wyliczono: ponad osiem kilometrów) z konduktu wyłączyć pięćdziesięcio-, sześćdziesięciolatków – Chruszczowa, Novotnego oraz Ibárruri – i przewieźć ich autem na cmentarz Powązkowski.

„Trybuna Ludu” relację z pogrzebu zamieściła pod tytułem ciągnącym się na szerokość pierwszej strony: Cała Polska niosła na swych ramionach trumnę Bolesława Bieruta12.

O godzinie 7.00 rano 16 marca ostatni Polacy pokłonili się przed katafalkiem, a zwłoki przełożono do trumny metalowej. O godzinie 11.00 w całej Polsce zawyły syreny i ustał ruch uliczny na trzy minuty. Wtedy czarną metalową trumnę wyniesiono z gmachu Komitetu Centralnego. Kondukt wyruszył na plac pod Pałacem Kultury i Nauki według porządku: sztandar Komitetu Centralnego, sztandar Komitetu Wojewódzkiego, sztandary stronnictw, wieńce, orkiestra wojskowa („podwójna dla zmiany”)13, sześć kompanii wojska w galowym stroju. Na końcu na poduszkach poniesiono odznaczenia i ordery Bieruta.

Uliczne latarnie udekorowano flagami z krepą. Trumnę wieziono na lawecie zaprzężonej w sześć koni. Po dotarciu na plac trumnę zdjęli towarzyszący jej podczas przemarszu generałowie. Złożyli na czerwonym katafalku. Przykryto ją biało-czerwoną flagą.

„Przestało bić serce wodza ludzkości...” – polska żałoba po Stalinie

Czytaj dalej...
Do placu Defilad kondukt kroczył około czterdziestu pięciu minut.

Wiec rozpoczął się równo w południe. „O godz. 12 ustała praca. Na zwolnionych obrotach pracowały tylko niezbędne agregaty”14 – pisała „Trybuna Ludu”.

Aleksander Zawadzki, przewodniczący Rady Państwa, przemówił: „Umarł Bolesław Bierut, ale żyje zwarta jak monolit nasza partia”15.

Józef Cyrankiewicz, premier: „Nie rozstaniemy się z Nim, gdy w dalszym ciągu będziemy umacniać leninowskie zasady życia partyjnego – współodpowiedzialność wszystkich za partię, gdy umacniać będziemy nasz Front Narodowy”16.

Nikita Chruszczow, przywódca ZSRR: „Całą jego ofiarną działalność opromieniała jasnym światłem nieśmiertelna nauka marksizmu-leninizmu; niewzruszona wierność tej nauce i wysoka pryncypialność były głównymi cechami Bolesława Bieruta”17.

Nikita Chruszczow w maju 1961 roku (fot. domena publiczna) Po wiecu kondukt poszedł Marszałkowską, placem Dzierżyńskiego (dziś plac Bankowy), Nowotki (obecnie Andersa), Mickiewicza do placu Komuny Paryskiej (teraz plac Wilsona), a stamtąd ulicami Krasińskiego i Powązkowską na cmentarz Powązkowski. Czas przemarszu – trzy godziny.
W pogrzebie uczestniczyły setki tysięcy osób. Na trasie „zabezpieczono” kioski z napojami. Wokół cmentarza zgromadzono autobusy i trzysta ciężarówek do rozwiezienia ludzi po uroczystościach.

Maria Dąbrowska pisała o tłumach, które żegnały Bieruta: „Możliwe, że śmierć wyzwala w naszym narodzie wspaniałomyślne uczucia, możliwe, że Bierut umiał sobie zaskarbić względy tzw. szarego człowieka (o czym się, owszem, słychiwało), a możliwe, że to tylko pęd sensacji, a nawet chęć zobaczenia go wreszcie umarłym, i to w tajemniczych okolicznościach”18.

Przypisy:

8 Maria Dąbrowska, Dzienniki powojenne, t. 3, Warszawa 1997, s. 88.

9 Karol Estreicher jr, Dziennik wypadków, t. 2 (1946–1960), Kraków 2002, s. 440.

10 Tamże.

11 Teczka Organizacja pogrzebu B. Bieruta, dz. cyt.

12 Cała Polska niosła na swych ramionach trumnę Bolesława Bieruta, „Trybuna Ludu”, 17.03.1956.

13 Teczka Organizacja pogrzebu B. Bieruta, dz. cyt.

14 Kraj żegna Bolesława Bieruta, „Trybuna Ludu”, 17.03.1956.

15 Przemówienie członka Biura Politycznego KC PZPR Przewodniczącego Rady Państwa Aleksandra Zawadzkiego, „Trybuna Mazowiecka”, 17–18.03.1956.

16 Przemówienie członka Biura Politycznego KC PZPR Prezesa Rady Ministrów Józefa Cyrankiewicza, „Trybuna Mazowiecka”,17–18.03.1956.

17 Przemówienie członka Prezydium Rady Najwyższej ZSRR I Sekretarza KC KPZR N.S. Chruszczowa, „Trybuna Mazowiecka”, 17–18.03.1956.

18 Maria Dąbrowska, Dzienniki powojenne, dz. cyt., s. 90.

Tekst jest fragmentem książki Piotra Lipińskiego „Bierut. Kiedy partia była bogiem”:

Bierut. Kiedy partia była bogiem Tytuł: „Bierut. Kiedy partia była bogiem”
Autor: Piotr Lipiński
Wydawnictwo: Czarne
Seria wydawnicza: Reportaż
Projekt okładki: Agnieszka Pasierska/Pracownia Papierówka
Data premiery: 22 listopada 2017
Nazwa wariantu: wydanie 1
Rodzaj okładki: twarda
Wymiary: 133 mm × 215 mm
Liczba stron: 272
ISBN: 978-83-8049-597-5
Cena: 39,90 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawcy!
Kup taniej jako e-book!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Wczoraj pogrzebałem kolejnego młodszego ode mnie brata, Józefa, a wraz z nim szansę na wyjaśnienie morderstwa w 1972 r. innego mojego brata, 23-letniego Mieczysława-Bolesława (dwojga imion), nieszczęsnego chrześnika prezydenta Bolesława Bieruta. Prezydent Bierut w 1948 r. przyjął tę rolę ojca chrzestnego i wykonał ją za pośrednictwem Starosty Nowosądeckiego na podstawie przedwojennego przywileju prezydenta Ignacego Mościckiego z roku 1926 dla siódmego syna w rodzinie, która dla wycieńczonej wojnami ojczyzny dostarcza aż siedmiu męskich potomków; jest więc Bierut zapisany jako chrzestny mojego brata Mieczysława-Bolesława w parafialnej księdze metrykalnej w Chromranicach; Komendant Posterunku Milicji Obywatelskiej w Chełmcu przekazał staroście potrzebną opinię, że /oryginalna pisownia/ "Ojciec dziecka NN zachowuje się nie nagannie (sic!) pod każdym względem i cieszy się dobrą opinią W/w i cała jego rodzina"; i że narodzony syn jest już "Usmym synem" (sic!) w rodzinie; warunków politycznych, jak widać, nie stawiano!.
Bardzo mi teraz zależało, by 74-letni Józef odzyskał życiową sprawność i równowagę psychiczną, bowiem był obok mnie jedynym świadkiem przestępczej działalności prokuratury w sprawie zbrodniczego wyczynu sierot po Bierucie , którzy w 1972 r. zamordowali tegoż Mieczysława, prezydenckiego chrześnika.
Ten właśnie Mieczysław, pełniąc w 1971 r. służbę wojskową, był jako czołgista świadkiem strzelania z jego pojazdu i zabijania strajkujących stoczniowców z Zakładu Warskiego w Szczecinie. Po powrocie do cywila podobno lekkomyślnie naruszał ten sekret wojskowy, jakby czując się bezpieczny z powodu rzekomego przywileju Bierutowego chrześnika. Kiedy znaleziono go w hotelowej łazience z zaciśniętym ręcznikiem na szyi i wezwano mnie dla zakomunikowania mi i pogrzebania zmarłego, pani prokurator, nie przedstawiając żadnej dokumentacji sądowej, przekładając jakieś papiery mruczała do mnie w formie: „Szkoda go, taki 23-letni młody i ładny chłopak; tak się urządził, a mógłby żyć…”. Bez możliwości otwarcia trumny i widzenia ciała zmarłego brata, pogrzebaliśmy go w Bytomiu.
Ale brat Józef, bardzo ciężko fizycznie i psychicznie doświadczony przez komunę po czynnym udziale w studenckich rozruchach w Krakowie, gdy już po pogrzebie przybył na prokuraturę, z pełną świadomością tego, co mogło się stać, zażądał dokumentacji, bo nawet nie wiadomo, kogo lub co w tej trumnie pogrzebaliśmy. Nic z tego. Doszło do awantury. Wobec Józefa podobno użyto jakiejś kolejnej przemocy.
Kiedy niedawno IPN chciał zająć się sprawą śmierci Mieczysława i działania prokuratury, Józef kategorycznie odmówił stawania przed IPN jako rzekomo kolejnym „komunistycznym draństwem”. Sprawę z IPN wycofałem, a wraz ze śmiercią Józefa przepadła ostateczna możliwość badania okoliczności śmierci Mieczysława-Bolesława.



Odpowiedz

Gość: Jasio |

"Wyjechał dumnie, a wrócił w trumnie.."



Odpowiedz
Piotr Lipiński

Polski dziennikarz, reporter historyczny „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w powojennej historii Polski, a zwłaszcza w wydarzeniach z okresu stalinizmu.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org