Opublikowano
2012-08-06 13:10
Licencja
Wolna licencja

Bomba atomowa. Część I: Preludium

Na początku był „Gadżet”. Po nim pojawił się „Mały Chłopiec”, a wkrótce również „Grubas”. Trzy bomby atomowe, kosztem życia prawie 300 tysięcy ludzi, wprowadziły świat w erę atomową. Zmieniły się standardy polityki międzynarodowej, a w naszej świadomości pojawiło się nowe znaczenie słowa „zagłada”.


Strony:
1 2 3 4

Przeczytaj drugą część artykułu: Bomba atomowa. Cz. II: Projekt Manhattan.

Grzyb atomowy nad Hiroszimą, 6 sierpnia 1945 roku (fot. sierżant George R. (Bob) Caron, ze zbiorów National Archives and Records Administration, domena publiczna) 6 sierpnia 1945 roku o godz. 8.16, 580 metrów nad centrum Hiroszimy eksplodował ważący ponad 4 tony Little Boy (Mały Chłopiec, Chłopczyk) – bomba atomowa, nowa broń masowego rażenia. Wybuch praktycznie zniszczył japońskie miasto, a do końca dnia zginęło około 100 tysięcy jego mieszkańców. Według oficjalnych danych w ciągu kolejnych lat zmarło jeszcze 65 tysięcy ludzi – głównie z powodu następstw napromieniowania. Trzy dni później, 9 sierpnia o godz. 11.02 nad miastem Nagasaki wybuchł Fat Man (Grubas, Tłuścioch). W wyniku tej eksplozji tylko do końca 1945 roku zmarło łącznie ponad 75 tysięcy osób. Tym razem bomba zboczyła z kursu i eksplodowała blisko 3 km od wyznaczonego celu.

Szacuje się, że dzięki wadom konstrukcyjnym Little Boya i nieprecyzyjnego zrzutu bomby „Fat Man”, śmierci uniknęło wiele tysięcy Japończyków. W pierwszym przypadku liczba ofiar mogłaby być większa nawet o sto tysięcy.

Decyzja o militarnym wykorzystaniu obydwu bomb stała się możliwa za sprawą udanego testu, w którym eksplodowała pierwsza w historii bomba atomowa – Gadget. Detonacja miała miejsce 16 lipca 1945 roku o godz. 5.29. Był to pierwszy wywołany przez człowieka wybuch jądrowy. Przeprowadzono go w ramach testu o kryptonimie Trinity, będącego elementem prac Manhattan Engineering District (MED), znanego szerzej jako Projekt Manhattan. Był to amerykański program naukowo-badawczo-konstrukcyjny, którego celem było skonstruowanie bomby atomowej.

Eksplozja pierwszej bomby atomowej o nazwie Gadget. Widoczna kula ognia ma średnicę około 200 metrów. Zdjęcie wykonane w czasie 0,016 sekundy po detonacji (fot. Berlyn Brixner, domena publiczna)

Bombę „Little Boy” nazywano także, „Thin Man” (Chudy Człowiek, Chudzielec). „Little Boy” zawierała ładunek uranu, a „Fat Man” plutonu. Na 17-18 sierpnia planowany był kolejny atak – przy użyciu bomby atomowej „Fat Man II”.

Coś się rozpadło

Rozmyślania nad bronią nuklearną można z powodzeniem rozpocząć od Herberta George’a Wellsa i jego powieści science-fiction The World Set Free, opublikowanej w 1914 roku. Zdaniem wielu Wells przepowiedział w niej nadejście nowej, śmiercionośnej broni. Sam autor śledził poczynania naukowców w dziedzinie nowych technologii i energii. Już w 1901 roku, w swojej książce „Anticipation” zawarł wpis: „Historia ludzkości to historia zdobywania źródeł energii. Człowiek jest używającym narzędzi, rozpalającym ogień zwierzęciem”.

W tym czasie naukowcy zdawali sobie sprawę z istnienia naturalnego rozpadu radioaktywnego, podczas którego niektóre pierwiastki, takie jak rad, ulegają z czasem przekształceniu (rozpadowi) w inne przy jednoczesnym wydzielaniu energii. Zauważono, że choć obserwowana ilość wytwarzanej energii jest znikoma, to cały proces, mogący trwać setki i tysiące lat, generuje jej bardzo dużo. Wells wykorzystał te obserwacje w swojej powieści. Zawarł w niej postać naukowca Holstena, który odkrył sposób na uwolnienie energii atomu. Udało mu się „zainicjować rozpad atomu bizmutu w ciągu minuty”. Ta wybuchowa reakcja miała skutkować wytworzeniem radioaktywnego gazu i złota. Na marginesie warto zauważyć, że Holsten urzeczywistnił marzenie alchemików. Bohater powieści Wellsa zdawał sobie sprawę, że otworzył dla ludzkości nowe możliwości, choć pojawiła się również mroczna i niebezpieczna myśl, związana z posiadaniem nieograniczonej energii.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Bez Twojej pomocy nie będziemy mogli dalej popularyzować historii! Wesprzyj naszą działalność już dziś!

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: M. |

Zasięg zniszczeń można zobaczyć na interaktywnej mapie http://oldnewmaps.com/2014/08/05/hiroshima-atomic-bomb-damage-1945/



Odpowiedz

Gość: Newton |

Nie ma nieścisłości: dokładnie tak jest napisane.



Odpowiedz

Gość: mr00 |

Jedna nieścisłość: Frederic Joliot-Curie nie był mężem Marii Skłodowskiej-Curie, tylko jej córki z Piotrem Curie: Irene Curie.



Odpowiedz

Gość: Wojciech Andryszek |

Ciężka woda miała i wciąż ma ważne znaczenie w chemii. Stosuje się ją przy badaniu mechanizmów różnych reakcji chemicznych - chodzi o tzw. znakowanie izotopowe. Dzięki temu możliwe jest wychwytywanie różnic we właściwościach danego izotopu, tworzącego takie same związki jak dany atom. Np. woda i woda ciężka mają podobną budowę i zbliżone właściwości chemiczne, jednak różnią się pod względem właściwości fizycznych. Kilka lat przed rozpoczęciem II WŚ, ciężka woda była także (a w zasadzie przede wszystkim) wykorzystywana do badań fizyce jądrowej, jako doskonały spowalniacz neutronów (zwykła woda je pochłania). W Norsk Hydro, z 50 litrów wody uzyskiwano tam średnio centymetr sześcienny wody ciężkiej. Jeśli dobrze pamiętam, zapasy Niemiec wynosiły ok. 14 ton tego związku. Nie umiem w tej chwili odpowiedzieć dlaczego akurat Norwegia, ale Norsk Hydro była z początku liczącym się ośrodkiem produkcji nawozów i otrzymywania azotu z powietrza. Dodatkowo, zakłady te prowadziły ścisłą współpracę z firmami niemieckimi, w tym z IG Farben od 1927 roku (chodziło o produkcję amoniaku metodą Habera-Boscha). Produkcję ciężkiej wody rozpoczęto tam w 1934 roku, znamiennym roku dla fizyki jądrowej. Z drugiej strony, Norwegia była wówczas krajem neutralnym (jeśli nic nie pomyliłem). Jednym z głównych powodów inwazji Niemiec na Norwegię mogła być właśnie ciężka woda. A warto pamiętać, że francuskie zapasy, przerzucone w 1940 roku do Londynu, pochodziły właśnie z Norwegii. Wydaje mi się zatem, że równie dobrze można zapytać, czemu dziś w produkcji ciężkiej wody dominują akurat Kanada i Indie. Wszystko to, rzecz jasna - moim skromnym zdaniem. :)



Odpowiedz

Gość: iksjack |

mam takie pytanie . Do jakich zastosowań produkowali ciężką wodę Norwegowie i czy ma ona inne pozamilitarne zastosowanie a jeżeli tak to jakie . Norwegia chyba nie budowała bomby ? To skąd i do jakich celów produkowała ciężką wodę i dlaczego akurat Norwegia a nie ktokolwiek inny.



Odpowiedz
Wojciech Andryszek

Specjalista IT, dziennikarz naukowy, scenarzysta. Ukończył informatykę na Uniwersytecie Łódzkim.
 Były redaktor i współpracownik portalu Histmag.org - specjalista ds. historii nauki i techniki.
Członek Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych "Naukowi.pl". Jako dziennikarz (publicysta) publikował m.in. w dwutygodniku dla lekarzy specjalistów Puls Medycyny, portalu Onet.pl oraz portalach poświęconych nauce, medycynie i nowym technologiom: KopalniaWiedzy.pl, teberia.pl, techManiak.pl, GSMService.pl, Medme.pl czy OpenZone.
Pociągają go nauki ścisłe, medyczne, nowe technologie, historia nauki i techniki a także przekaz niewerbalny, systemy i sztuki walki, muzyka, szkic i rysunek oraz fotografia. 
 W wolnych chwilach dużo czyta, pisze teksty do muzyki i tłumaczy z łaciny wyniki badań lekarskich.
Kontakt: w.andryszek@gmail.com

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org