Opublikowano
2013-08-17 13:34
Licencja
Wolna licencja

Caroline Elkins – „Rozliczenie z imperium. Przemilczana historia brytyjskich obozów w Kenii” – recenzja i ocena

Książka Caroline Elkins przypomina o zbrodni, którą przez wiele dziesiątków lat próbowano przemilczeć. Jak wiele innych jeszcze zbrodni tego rodzaju czeka na odkrycie? Jak rozliczyć winowajców i jak dokonać pojednania? Czy to w ogóle możliwe?


Tytuł: Rozliczenie z imperium. Przemilczana historia brytyjskich obozów w Kenii
Autor: Caroline Elkins
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7799-760-4
Stron: 609
Format: 16,5×24 cm
Oprawa: twarda
Cena: 49,90 zł

Ocena naszego recenzenta: 6/10
(jak oceniamy?)

Przeczytaj fragment książki

Książka Caroline Elkins jest pierwszą kompleksową próbą zmierzenia się z problematyką brytyjskich obozów koncentracyjnych dla tzw. Mau Mau, tj. części ludności Kikuyu zamieszkującej Kenię, która w latach 50. ubiegłego stulecia zbuntowała się przeciw rządom Londynu narzucającego nie tylko swą władzę, ale i kulturę oraz grabiącego tubylców z ich ziemi.

Jakkolwiek historycy opisywali samo zjawisko Mau Mau, to Elkins jako pierwsza przeszukała archiwa brytyjskie, kenijskie, a nade wszystko przeprowadziła szereg wywiadów z więźniami obozów, a także niektórymi urzędnikami będącymi częścią tego aparatu przemocy. Ukazanie się tej monografii musiało być zatem wydarzeniem tak naukowym, kulturalnym, jak i politycznym. Za swą pracę Elkins otrzymała Nagrodę Pulitzera w kategorii „literatura faktu”. Ustalenia amerykańskiej historyczki przyniosły również reperkusje polityczne. Rząd Wielkiej Brytanii zgodził się bowiem na wypłatę odszkodowań plemieniu Kikuyu.

Pomimo to, do Rozliczenia z imperium… można żywić szereg zarzutów. Po pierwsze bardzo zawodzi pierwsza część monografii. Elkins poważnie upraszcza zjawiska imperializmu i kolonializmu. Nie dostrzega transformacji, jaka zachodziła w ideologii imperialnej od końca XIX po połowę XX w. Dla niej „brzemię białego człowieka” jest jedynie cynicznym hasłem, a rasizm ma jedynie najjaskrawszy wydźwięk, który znamy z II wojny światowej. Z tego też powodu Autorka niejednokrotnie posuwa się do stawiania sądów ostatecznych. Nie stara się rozumieć – nie mylić z usprawiedliwianiem – a jedynie wydaje wyroki. Zdaje się też nie dostrzegać, jak głęboko imperializm był związany z chrześcijaństwem, a cynizm – który tak piętnuje – niejednokrotnie przeplatał się z idealizmem.

Wydaje się również, iż Elkins uległa narracji źródeł wywołanych, tj. przeprowadzonych wywiadów. Jej sympatie względem Kikuyu są wyraźne, co zauważył jeden z jej krytyków – Bethwell Allan Ogot z kenijskiego ludu Luo1. Co ciekawe, nie przejawia się to wyłącznie w, słusznym skądinąd, potępieniu brytyjskich zbrodni, ale i w wybielaniu samych Mau Mau. Autorka bardzo chętnie piętnuje np. wrogi stosunek Brytyjczyków do obrzezania kobiet. Tymczasem od omawianych wydarzeń upłynęło pięćdziesiąt lat, a kampania przeciw temu rytuałowi jest bardzo rozwinięta w Europie i Stanach Zjednoczonych. Dla Elkins problemem jest jednak jedynie europejskie poczucie wyższości.

Wątpliwości budzi również to, że amerykańska historyczka, uczyniwszy z Kikuyu centralny element swej narracji, całkowicie pominęła relacje tego najliczniejszego, ale przecież nie stanowiącego większości kenijskiej populacji, plemienia z pozostałymi ludami brytyjskiej kolonii. Pozwalałoby to lepiej zrozumieć kontekst opisywanych wydarzeń.

Autorka ignoruje również kontekst międzynarodowy ówczesnych wydarzeń, głównie pękanie Imperium Brytyjskiego oraz wpływ, jaki to wydarzenie miało nie tylko na mieszkańców metropolii, ale i jej kolonii.

Mocną stroną Rozliczenia imperium… jest niewątpliwie druga część książki, w której Elkins podejmuje się głównie opisu warunków życia obozowego oraz z naturalistyczną wręcz dokładnością przedstawia tortury i formy przesłuchiwania, jakim poddawano więźniów. Czytelnik niejednokrotnie będzie sobie jednak zadawał pytanie, czy zasadnym było wielokrotne opisywanie tych samych sposobów znęcania się nad Kikuyu. Najsłabszą stroną tej części jest brak, poza nielicznymi i niezbyt wnikliwymi przypadkami, refleksji nad motywami działań lojalistów Kikuyu, którzy nie tylko brali udział w zamęczaniu swych współplemieńców, ale niejednokrotnie wykazywali się w tym największą gorliwością.

Wątpliwości budzą sugestie Elkins, że Brytyjczycy zmierzali do likwidacji całego plemienia. Wydaje się, pomimo całego stosowanego przez nich okrucieństwa, iż wnioski te idą za daleko. Autorce udało się jednak udowodnić bezpośrednią winę za te wydarzenia gubernatora Baringa oraz ministrów kolonii Olivera Lyttletona i Alana Lennoxa-Boyda. Niewątpliwie ciekawą stroną tej części pracy są relacje na temat stanowiska brytyjskich parlamentarzystów względem sytuacji kenijskiej. Szkoda jednak, że Elkins ograniczyła się wyłącznie do kampanii Barbary Castle i kilku jej kolegów z Partii Pracy. Jest to zapewne efektem braku kwerendy w archiwach partyjnych oraz wywiadów z żyjącymi jeszcze politykami lub ich rodzinami.

Publikację wydano bardzo dobrze. Znalazłem tylko jedną literówkę, wydawnictwo przyłożyło się do czytelności opracowanych map i wykresów. Stylistyka przekładu nie budzi zastrzeżeń. Zastanowiłbym się jednak nad tłumaczeniem nazwy archiwów brytyjskich. Odpowiedzialna za to Klara Kopcińska zdecydowała się „Public Record Office” spolszczyć jako „Archiwum Akt Publicznych”. W moim odczuciu trafniejsze byłoby zachowanie nazwy angielskiej, co jest powszechnie przyjęte w literaturze przedmiotu, lub zdecydowanie się na formę „Archiwa Państwowe” (The National Archives), gdyż taką nazwę nosi ta instytucja od 2003 r.

Szereg zgłoszonych przeze mnie zastrzeżeń utrudnia mi ocenę pracy Caroline Elkins. Z jednej strony jest to książka niesłychanie ważna, ukazująca okrucieństwo, jakim wykazywali się Brytyjczycy niedługo po zakończeniu II wojny światowej. Z drugiej Autorka przemilcza niewygodne dla Mau Mau fakty. W ocenie Europejczyków jest jednostronna. Pisze, co i jak się wydarzyło, lecz często nie podaje dlaczego. Niejednokrotnie brak jej dokładności, jest chaotyczna, rzadko decyduje się na oszacowanie ofiar czy skali przedstawionych zjawisk, ale chętnie używa ogólników w stylu „dużo”, „powszechnie”.

Niall Fergusson, nie bez racji, zarzucił jej epatowanie sensacją2. Czasem można się zastanowić, czy nie lepiej by było, gdyby Autorka po prostu opublikowała w formie książki wywiady, które przeprowadziła, opatrując je odpowiednim aparatem naukowym.

Należy oddać Autorce, iż jest jedną z pierwszych osób, które – pomimo wskazanych niedociągnięć – podjęły niełatwy problem obozów koncentracyjnych innych niż niemieckie/nazistowskie czy rosyjskie/sowieckie. Z polskiego punktu widzenia jest to tym cenniejsze, że wciąż zdarza nam się idealizować kraje Europy Zachodniej i niedostatecznie dużo wiemy o Afryce. W dodatku wyniki badań Elkins już poważnie przyczyniły się do zmiany postrzegania polityki brytyjskiej na Czarnym Lądzie.

Często zastanawia naiwność części sformułowań, jakimi posługuje się Autorka. Nachalnie zarzuca Czytelnika informacjami o nieprzestrzeganiu przez Wielką Brytanię Deklaracji Praw Człowieka. Zarzut sam w sobie jest poważny. Naiwnością jest jednak twierdzenie, iż w ciągu czterech lat od jej przyjęcia cała administracja kolonialna Wielkiej Brytanii oraz wojskowi wyzbędą się swoich poglądów, w których się wychowali i dorastali. Jakkolwiek postępowanie wbrew Deklaracji należy piętnować, to należy sobie zdać sprawę, że tego typu dokumenty zmieniają mentalność ludzi powoli.

Biorąc to wszystko pod uwagę, Rozliczenie imperium… powinien przeczytać każdy Czytelnik zaznajomiony z tematyką afrykańską, problematyką kolonializmu i dekolonizacji. Odradzałbym jednak lekturę osobom, dla których byłaby to pierwsza praca poświęcona tym tematom – zbyt dużo w niej niedociągnięć metodologicznych nie dających pełni obrazu opisywanego zjawiska.

Przypisy:

1 B.A. Ogot [Rec.:] C. Elkins, Britain's Gulag: The Brutal End of Empire in Kenya, „The Journal of African History”, 46, s. 493–505.

2 Niall Ferguson: Home truths about famine, war and genocide, dostęp: 17.08.2013

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Przemysław Piotr Damski |

Dziewiętnastowieczny imperializm, szczególnie w Afryce wiązał się z misją ewangelizacyjną. Początkowo ruch misjonarski był niezależny od polityki, ale z czasem stopił się z nią. Udowodniania boskiego prawa do ekspansji szukano wyjaśniając przepaść cywilizacyjną. Kolonializm był zatem efektem "bożej woli" jak interpretowali to ówcześni. Właśnie z tego począł wynikać również idealizm. Skoro jesteśmy wybrani przez Boga, myślano, to mamy też obowiązki wobec słabiej rozwiniętych. Stąd zaczęto edukować Afrykanów, ale oczywiście tylko nawróconych i lojalnych, którzy mieli być częścią współrządzącej elity, ale tylko tam gdzie białe osadnictwo nie było silne i niemożliwe było oparcie się na nim. Imperium Brytyjskie z pewnością powstało w wyniku chciwości i cynizmu, lecz w miarę trwania rodziła się w nim, oczywiście inna od naszej, moralność, która domavała się odpokutowania za grzechy. Stąd takie duże zaangażowanie Brytyjczyków w zniesienie niewolnictwa i torpedowanie handlu niewolnikami, choć to oni walnie przyczynili się do stworzenia tego procederu. John Hobson napisał, iż imperializm był kłamstwem, które tak mocno pogrążyło się w sobie, że zapomniało, iż jest kłamstwem. I tak w istocie było. Z jednej strony idealistycznie wierzono, że Imperium poprawiało los Afrykanów, z drugiej czyniono to głównie tam gdzie było to opłacalne. Nie dostrzegano w tym sprzeczności. Nie był więc to li tylko frazes, lecz szczere i, przyznajmy to, butne przekonanie. Przyniosło to, z punktu widzenia ówczesnych, wymierne efekty. Liczba chrześcijan, czy też osób deklarujących się jako chrześcijanie, jest na Czarnym Lądzie nieporównywalnie większa niż gdy swą misję ewangelizacyjną rozpoczynał David Livingstone. Myślenie o państwie i państwowości to również efekt europejskie dominacji intelektualnej nie wspominając o tym, że języki europejskie, tj. byłych metropolii, nierzadko są jedynym sposobem komunikacji dla różnych plemion zamieszkujących to samo państwo. Nie oznacza to, że imperialiści postępowali słusznie. To są po prostu trwałe ślady ich rządów. Wiele z nich jest również katastrofalnych. Ten misz masz wynika jednak właśnie z tego, że na terenie Afryki mieliśmy do czynienia nie ze starcien idealizmu z cynizmem, lecz przeplataniem i uzupełnianiem się tych dwóch rzeczy, idealizmem wybiórczym. Cały problem polega na tym, że nasze i ówczesne normy etyczne są różne i gdy nie mamy do czynienia z upadlaniem i niszczeniem ludzi - co zawsze zasługuje na potępienie - tylko np. z propagowaniem pewnych postaw, w tym przypadku np. religii, czego efektem był zanik jakiejś kultury w sensie intelektualnym, to trudno to napiętnować, gdyż popełnilibyśmy błąd ahistoryzmu. Mentalność i normy etyczne nieustannie się zmieniają. Za sto lat coś co dla nas jest poprawne może być przejawem cynizmu, co nie znaczy, że dla nas jest owo coś wyzbyte z idealizmu. Pozostaje jeszcze problem rozróżnienia różnych imperiów. Inny był bowiem brytyjski, inny francuski, a jeszcze inny holenderski czy rosyjski. Cechą wspólną jest niewątpliwie przymus, który w większości przypadków wiąże się z siłą. Nie jest to z pewnością chwalebne, co podkreślał np. Joseph Conrad. Niemniej, musimy pamiętać, że w niektórych przypadkach tworzenie państw europejskich było równie brutalne, a przecież nie było imperializmem. Istnieje poza tym duża dysproporcja między postawami w metropolii a tymi jakie reprezentowali biali osadnicy. Elkins w ogóle nie rozumie i nie stara się zrozumieć, co było przyczyną radykalizowania się kolonistów. Nie po to, aby usprawiedliwić, bo nie wiem jak można przekonywająco uzasadnić konieczność tortur psychicznych i fizycznych, ale aby zrozumieć co ich do tego pchnęło, aby unikać i przeciwdziałać w przyszłości. Bo twierdzenie, że owi biali to same menty, którzy nie mogli dać sobie rady na wyspach i dekadencka menażeria jest argumentacją, której nie powstydziliby się sami imperialiści.



Odpowiedz

Gość: ciekawy |

"Zdaje się też nie dostrzegać, jak głęboko imperializm był związany z chrześcijaństwem,..." Czy autor mógłby podać jakieś źródła do tego stwierdzenia ? "...a cynizm – który tak piętnuje – niejednokrotnie przeplatał się z idealizmem. " Niestety idealizm jest tylko maską jaką zakłada europejski imperializm.



Odpowiedz

Gość: Przemysław Piotr Damski |

Rozumiem, że moje nazwisko może wprowadzać w błąd, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jestem mężczyzną. Nie o perspektywę chodzi, lecz o błędy metodologiczne. Wybór perspektywy Kikuyu oceniam za trafny. Wszystko napisałem w recenzji.



Odpowiedz

Gość: Rem |

Autorka jest autorem...



Odpowiedz

Gość: boszka |

Droga autorko, przy całym poszanowaniu Pani dokładności w wyśledzeniu braków językowych oraz tym podobnym w omawianym tekście, proszę zauważyć,że istotnym błędem jest powiedzenie: "do Rozliczenia z imperium… można żywić szereg zarzutów". Przepraszam za uwagę, ale wywołała ją taka skrupulatność z Pani strony. Mam wrażenie,że bardzo nie odpowiada Pani perspektywa opisu faktów wybrana przez amerykańską badaczkę



Odpowiedz
Przemysław Piotr Damski

Doktor nauk humanistycznych w zakresie historii powszechnej, specjalista dziejów XIX i XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem lat 1871–1918. Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego; wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie; współpracował ze Społeczną Akademią Nauk w Łodzi przy projekcie „Colonisation and Decolonisation in National History Cultures and Memory Politics in European Perspective”, nadzorowanym przez Universität Siegen (Siegen, Niemcy). Stypendysta Roosevelt Study Center (Middelburg, Holandia).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org