Opublikowano
2007-05-26 18:00
Licencja
Wolna licencja

Coca-Cola – historia marki

Symbol unifikacji świata czy dowód na rozprzestrzenianie się demokracji? Znak czasu – ujednolicanie się gustów czy komercjalizacja? Orzeźwienie w butelce, czy niekoniecznie zdrowy brązowy płyn? Coca-Cola… to jest to (i wiele więcej)…


Strony:
1 2

Coca-Cola – historia marki – zobacz też: Jeden naród, jedna Rzesza, jeden napój. Coca-Cola i III Rzesza [galeria]

Hektolitrami wlewają go sobie do gardeł Patagończycy, Łotysze, mieszkańcy Tajwanu i Alaski. Coś więcej niż sam napój muszą symbolizować te dwa proste słowa. Obok dwóch złotych arkad sieci restauracji Mc Donald’s, logo Coca-Coli bywa najczęściej palone, darte, targane i poddawane jeszcze bardziej wymyślnym torturom. Bez wątpienia ten symbol jest doskonale znany na całym świecie, pobudzając do różnych zachowań i reakcji…

Coca-Cola – historia marki

(foto: Tomasz Kiełkowski)

Coca-Cola – historia marki. Skromne początki i spektakularne sukcesy

Zaczęło się zwyczajnie, bez rozgłosu i wielkich zysków. Gdy w 1886 roku pomysłowy aptekarz z Atlanty J.S Pemberton stworzył recepturę tego napoju nic nie wróżyło sukcesu. Księgowy Pembertona, James Robinson był autorem wpadającej w ucho nazwy, on również starannie kaligrafował etykiety pismem świetnie znanym do dziś. 29 maja 1886 roku w The Atlanta Journal pojawiła się pierwsza reklama prasowa, zachęcająca do kupna „pysznej i orzeźwiającej” Coca-Coli. To nie pierwsza próba Pembertona pozyskania rynku dla swojego napoju. Poprzedni produkt aptekarza, zawdzięczający swój smak liściom koki i orzechom koli, sprzedawał się marnie, a i drugi, czyli dzisiejsza Coca-Cola, nie zrobił furory od razu. Gdyby nie Asy Candler, który przejął sprzedaż i w 1893 roku zarejestrował markę, pewnie setki ludzi, którzy w tym momencie otwierają butelkę, nie mogłoby delektować się charakterystycznym smakiem.

Asy Candler nie dosyć, że zasmakował w napoju Pembertona, to jeszcze miał głowę do marketingu. Umiejętnie rozreklamował produkt, który szybko stał się znany nie tylko w Atlancie, ale także w całych Stanach Zjednoczonych. Rozpoczęła się era Coca-Coli…

Powoli receptura Pembertona i charakterystyczne logo Robinsona stawały się rozpoznawalne także poza granicami Stanów Zjednoczonych. W 1905 roku napoju skosztowali mieszkańcy Kuby i Panamy. Ekspansja i niesłabnący popyt to brzęczące monety za każdą sprzedaną butelkę. W 1914 roku wspomniane monety utworzyły ogromną górę 50 milionów dolarów zysku. A był to dopiero początek oszałamiającego sukcesu.

W 1929 The Coca–Cola Company zmieniła właściciela, ale rozwój firmy nie został zatrzymany. Robert Woodruff, który kierował nią aż do swej śmierci w 1985 roku, miał okazję obserwować największe sukcesy. Woodrruff znany był ze swojego grubego języka i niechęci do zawiłych rozważań. – Nie wiem, czy Coca-Cola to tylko napój, czy coś więcej. Ale kogo to obchodzi? – odpowiedział w latach 70’ dziennikarzowi Timesa, który zdenerwował go pytaniem, czy firma sprzedaje ideologie. Ale to za jego rządów Coca Cola stała się czymś więcej, niż napojem za kilka centów, kupowanym przez amerykańskie średnio zamożne rodziny. Cola przekształciła się niepostrzeżenie w symbol Ameryki, w symbol sukcesu. Nic dziwnego, że w okresie Zimnej Wojny nazwa firmy stała się ulubionym celem ataków propagandy komunistycznej. Mieszkańcom Europy Wschodniej wbijano do głów, że cola jest kapitalizmem w płynie, że pijąc ten napój popiera się wyzysk i kolonializm. Poeci z zaangażowaniem tworzyli rymy piętnujące ten jad w butelce. Mimo zapalczywości obrońców jedynego słusznego systemu, kapitalistyczna trucizna wślizgnęła się bezszelestnie za żelazną kurtynę. Nie pomogły rymy Adama Ważyka, nie pomogły plakaty i ostrzeżenia. Cola przełamała ideologiczny front i ruszyła do zwartego natarcia na socjalistyczne rynki. Ekspansji Coca-Coli uległy nawet komunistyczne Chiny, które zezwoliły w 1978 roku na jej sprzedaż.

Na naszym podwórku

W Polsce spróbować Coca-Coli można było już od 1957 roku, ale jedynie za dewizy w Pewexach. Nic więc dziwnego, że o napoju krążyły legendy i w świadomości Polaków tamtego okresu uchodził za rarytas. – Cola była jak prawdziwe dżinsy, nie teksasy z Bydgoszczy. W sumie nawet nie o smak chodziło. Ja osobiście wolałem strzelić sobie piwko. Ale co to był za styl, gdy siedziałeś na molo w Sopocie w dżinsach levisa, z butelką coli w zasięgu ręki – wspominał na antenie Roxy.fm Muniek Staszczyk.

Jest coś ironicznego w tym, że orzeźwiający płyn w charakterystycznej butelce w krajach realnego socjalizmu uchodził za ucieleśnienie luksusu, symbol high-life’u i dobrobytu. W Stanach kojarzony był przede wszystkim z tanim napojem, pitym przy okazji meczów baseballa. – A teraz czas na kilka łyków coli i za 7 minut wracamy do gry – zwykł powtarzać słynny komentator meczów koszykówki w latach 70’ Jamie Beauford.

Polacy coli w pełni posmakowali dopiero w epoce Gierka, dzięki umowie podpisanej w Rzymie 1971 roku przez przedstawiciela Coca-Coli i wicepremiera Mieczysława Jagielskiego. Niestety, nawet po tej dacie niektórzy mieszkańcy Polski musieli kupić bilet i wsiąść po pociągu (nie byle jakiego) by rozkoszować się zawartością kształtnej butelki. Polska została podzielona na strefy wpływów między rywalizujące Pepsi Colę i Coca Colę. Oto konkurencja w wydaniu państwa „rozwiniętego socjalizmu”, jak w latach 70’ określano ustrój naszego kraju.

Promocja Coca-Coli w Polsce okazała się niemal kulturalnym wydarzeniem. Do wymyślania hasła reklamowego w 1972 roku przystąpiły takie tuzy pióra jak Agnieszka Osiecka czy Melchior Wańkowicz. Zwycięskie „Coca-Cola. To jest to!” Osieckiej było proste i chwytliwe. Nic dziwnego, że jeszcze do dzisiaj te słowa kojarzą się z brązowym napojem z bąbelkami i czerwoną etykietą.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: pozmu |

2002/2003 - Coca Cola w Polsce zmienia smak (zdecydowania na gorsze)



Odpowiedz

Gość: ofilia |

Bardzo fajny tekst, nie, żebym nie ufała wiedzy autora, ale może jakaś chociaż skrócona bibliografia? interesuję się tematyką związaną z colą i pepsi, czy istnieją jakieś książki dotyczące tego wątku z fantą? zakładam się, że są to informacje nie z życia :P pozdrawiam! ofil



Odpowiedz

Gość: zolti |

dobre a zciekawosci dodam ze ja mieszkam czestochowie i nigdy nie pomyslał bym ze pesi to az taki konkurecyjny napój dla coca-coli bo na tym terenie gdyby nie sumermarkety to nikt chyba by sie nie napił pepsi, no moze przesadzam ale w niewielu sklepach jest pepsi prędzej hop-cola:) a w szkle hmmm nie moge sobie przypomniec zebym gdzies spotkał



Odpowiedz

Gość: dabi |

MaveRick napisał ciekawą rzecz o Fancie. Rzeczywiście jest to niemiecki pomysł z okresu wojny. W 1940 roku dostawy ekstraktu coca coli z USA zaczęły szwankować i prezes niemieckiego oddziału firmy wpadł na pomysł jak go zastąpić. W zaprzyjaźnionych faszystowskich Włoszech kupował sok pomarańczowy, z którego po dodaniu prawdziwego cukru robiono \"fantastyczny\" napój Fantę. W Niemczech cieszyła się Fanta ogromnym powodzeniem głównie z powodu tego właśnie cukru. Po wojnie o pomyśle zapomniano na 10 lat . W 1955 roku Fanta jednak znowu się pojawiła. Najpierw we Włoszech, a pod koniec lat 50. w USA, a w końcu na całym świecie.



Odpowiedz

Gość: Nooki |

A mi sie wydaje,że Osiecka stworzyła slogan reklamowy w 1972 a nie 1982 roku.Jakoś tak pamietam....Pomijając fakt,że w 1982 Coca-Coli nie było w sklepach.....( niczego w zasadzie nie było ).....Ale tekst jest OK



Odpowiedz
Paweł Rodak

Absolwent politologii i student prawa na Uniwersytecie Warszawskim, współpracował z redakcją „Życia Warszawy” i branżowego miesięcznika poświęconego samorządowi terytorialnemu „Forum Samorządowe”.
Obecnie pracuje w administracji rządowej, czym, jak mówi, zdradził swoją miłość do samorządu terytorialnego. Jest fanatycznym kibicem snookera i włoskiego futbolu. Do końca 2007 roku blisko współpracował z redakcją „Histmaga”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org