Opublikowano
2019-08-06 14:20
Licencja
Prawa zastrzeżone

Czarna legenda i prawda o hiszpańskiej inkwizycji (1484–1834)

Czy nasze wyobrażenie o hiszpańskiej inkwizycji pokrywa się z rzeczywistością? Ponura i krwawa instytucja czy nowoczesne dziecko swojej epoki?


Strony:
1 2 3 4

Kiedy wspomina się o strasznych poczynaniach inkwizycji, myśli się przede wszystkim o inkwizycji hiszpańskiej. Setki tysięcy, a nawet miliony ofiar miałby na sumieniu ten ponury urząd w całym hiszpańskim imperium kolonialnym. Jeden wielki skandal! Jednak na żadnym innym polu współczesnym badaniom naukowym, przez odkrycie zawierających wiele nowych treści źródeł, nie udało się tak dogłębnie jak tutaj, obalić historycznego mitu.

Godło hiszpańskiej inkwizycji

Na czym polegają groteskowe wypaczenia obrazu owej hiszpańskiej instytucji? W tym miejscu trzeba mówić o sławetnej legenda nera – czarnej legendzie. Hiszpańskie imperium było przez powstające protestanckie mocarstwa Anglii i Niderlandów nie tylko przez wieki atakowane i na koniec pokonane militarnie, ale padło także ofiarą wyniszczającej i trwałej akcji ich mediów. Jego potężnym w publicystyce wrogom z pomocą tego, co dzisiaj nazywane bywa zazwyczaj fake news, jak również karykaturalnych kłamstw, udało się spopularyzować w historii groteskowy, odrażający obraz Hiszpanii, który jeszcze dzisiaj jest prawie wszędzie pokazywany opinii publicznej jako niepodważalny. Podobnie jak małe, zwrotne łodzie Anglików pokonały majestatyczne hiszpańskie galery w 1588 r. w bitwie z Armadą, tak też Hiszpanie z dumą i smutkiem patrzyli na niesłychane sukcesy wielu zwinnych piór, gorliwie tworzących „alternatywne fakty”. O tym, że purytański Anglik Oliver Cromwell (1599–1658) wyrządził irlandzkim katolikom krwawą łaźnię, że Ameryka Północna prawie opustoszała, ponieważ miejscowa ludność uciekała przed angielską presją religijną, na ogół się nie wie. Niemniej to, że hiszpańska inkwizycja rzekomo była brutalną instytucją przestępczą, nadal stanowi część ogólnej wiedzy każdego. Co jednak odpowiadają na to nowsze badania naukowe?

Dnia 18 kwietnia 1482 r. papież Sykstus IV założył hiszpańską inkwizycję, wydając uroczyste oświadczenie. Czytamy w nim, że w walce z heretykami ma decydować tylko szczera troska o wiarę, a nigdy żądza pieniędzy. Na podstawie zeznań niewolników, wrogów albo stronniczych świadków żadnego wierzącego chrześcijanina nie można bez prawomocnych dowodów wtrącać do więzienia, poddawać torturom, skazywać jako kacerza i z użyciem siły przekazywać świeckiemu sądowi. Przedstawiciele biskupów powinni raczej współdziałać z inkwizytorami. Oskarżonym należy podawać nazwiska i zeznania świadków; należy też dopuszczać obrońców i świadków odwodowych; zatrzymanych należy wtrącać do więzień biskupich. Każde uchybienie w postępowaniu sądowym daje prawo odwołania się do papieża i przerwania rozpoczętego postępowania. W ogóle, jeśli ktokolwiek poczuwa się do kacerstwa, przez odbycie spowiedzi u inkwizytora albo biskupiego urzędnika może być wolny zarówno od sądu, jak i we własnym sumieniu, i nie musi nadal wypierać się winy, ma tylko odprawić tajemną pokutę. Należy wystawić potwierdzenia otrzymania rozgrzeszenia, w którym nie trzeba wymieniać rodzaju wyznanego grzechu, i które chroni przed wypominaniem mu przeszłości. Jak stwierdza cieszący się międzynarodowym uznaniem brytyjski historyk Henry Kamen, jedynym celem było „otrzymanie przyznania się oskarżonego do winy i gotowość odbycia pokuty”. W ten sposób Sykstus chciał oczyścić naukę z nadużyć.

Krwawi oprawcy czy obrońcy wiary? Inkwizycja w Polsce

Inkwizycja od początków swojego istnienia napełniała ludność trwogą i lękiem. Świat procesów, heretyków, magów i czarownic w dzisiejszej kulturze wygląda jak obraz z horroru. Ale prawda jest bardziej przyziemna. Inkwizycja stanowiła sąd, który dla jednych był pożegnaniem ze światem doczesnym, a dla innych – ratunkiem.



Czytaj dalej...

To jednak, co teraz się stało, pokazuje najważniejszy problem hiszpańskiej inkwizycji. Potężny król Hiszpanii zmusił papieża do pozbawienia mocy tego oświadczenia. W konsekwencji hiszpańska inkwizycja stała się z czasem obrońcą hiszpańskiego ustroju, nie dzięki rzeczywistej motywacji religijnej, lecz jako narzędzie hiszpańskiej racji stanu, która była całkowicie owładnięta ideą, że po wielu walkach osiągnięta wreszcie jedność państwa może trwać jedynie dzięki jedności religijnego wyznania wiary.

Wiązało się to z tym, że królestwa Półwyspu Iberyjskiego znajdowały się przez całe wieki w stanie walki z muzułmańskimi władcami hiszpańskiego południa. W ostatniej fazie rekonkwisty liczni muzułmanie znaleźli się pod panowaniem Hiszpanów. Niektórzy z nich przyjęli chrzest, ale obawiano się, że mogą żywić jakieś groźne dla państwa podstępne zamiary. Podobne obawy istniały w stosunku do Żydów. Przede wszystkim jednak nieufność okazywano później wobec ludzi, których podejrzewano, że są protestantami, bo uważano ich za zwolenników odwiecznego przeciwnika Hiszpanii, protestanckiej Anglii i również protestanckiej Holandii. Powiększał się obsesyjny wręcz lęk przed infiltracją. Dlatego hiszpańscy królowie za swoje pierwszoplanowe zadanie uważali obronę jedności i bezpieczeństwa państwa. W tym celu de facto przejęli kontrolę nad inkwizycją, i taki stan trwał przez ponad 300 lat. Papieże ciągle ponawiali wezwania do łagodniejszych interwencji, niemniej w Hiszpanii byli bezsilni. Królowie dość często zabraniali nawet publikowania papieskich dekretów.

Tomás de Torquemada

Hiszpańska inkwizycja była więc instytucją hybrydową: zatwierdzoną przez papieża, lecz w rzeczywistości realizowaną przez inkwizytorów zarówno duchownych, jak i świeckich, powoływanych przez państwo. W zestawieniu z zamiarem papieża wykonywanie jej było znacznie bardziej restrykcyjne. Inkwizycja opierała się na własnych świadkach. Nie ujawniano ich oskarżonym, przypuszczalnie z obawy przed możliwym ich represjonowaniem lub nawet mordowaniem. Ograniczona została również możliwość obrony. Wszystko zmierzało do osiągnięcia osobistego przyznania się i dodatkowo jeszcze obwiniania innych. W tym celu stosowano też tortury. Były one jednak czymś wyjątkowym i – jak uważa Henry Kamen – starano się ich w ogóle unikać. Posługiwano się nimi, aby nie tyle ukarać oskarżonego, ile nakłonić go do przyznania się i dlatego były względnie „łagodne”. W swym specjalnym opracowaniu tematu tortur Edward Peters podkreśla też, że ich stopień był niższy od zazwyczaj stosowanego, co potwierdza również amerykański historyk Kościoła Stephen Haliczer. Wcześniej już krytyk inkwizycji Henry Charles Lea wprowadził pewną korektę: „Obiegowa opinia, według której katownia inkwizycji była widownią szczególnie wyszukanego okrucieństwa i szczególnie wymyślnych środków zadawania męczarni, oraz że szczególnie uporczywie zmuszano do przyznania się, jest błędna i trzeba ją zaliczyć na poczet pisarzy szukających sensacji i wykorzystujących łatwowierność ludzi”. Amerykański historyk William Monter konstatuje oprócz tego, że właśnie inkwizycja nie traktowała oskarżonych arbitralnie. Uwzględniano różne okoliczności – czy na przykład ktoś nie jest szalony. W szukaniu prawdy inkwizytorzy ufali mniej torturom, a więcej przesłuchaniu w formie krzyżowych pytań, niejednokrotnie prowadzonemu ze szczególną finezją psychologiczną: „Inkwizytorzy ci najczęściej wyznaczali tylko kary mające różną długość i intensywność. Stosowali raczej kulturę zawstydzania niż przemocy”. Tak więc należy rozumieć podsumowanie Stephena Haliczera, w którym konkluduje, że inkwizycja hiszpańska wprawdzie nie była nowożytnym trybunałem sprawiedliwości, chciała jednak „w formalno-prawniczym chronieniu oskarżonych być bardziej postępowa niż francuskie albo angielskie sądy kryminalne”.

Ten tekst jest fragmentem książki Manfreda Lütza „Skandal za skandalem? Nieznana historia chrześcijaństwa”:

Manfred Lütz - „Skandal za skandalem? Nieznana historia chrześcijaństwa” - okładka Autor: Manfred Lütz
Tłumaczenie: Wiesław Szymona OP
Tytuł: „Skandal za skandalem?
Nieznana historia chrześcijaństwa”
Wydawnictwo: Jedność
Data premiery: 2019
Oprawa: twarda z obwolutą
Format: 140 × 205 mm
Liczba stron: 320
ISBN 9788379719884
Cena: 35,00 zł
Kup ze zniżką!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Manfred Lütz

Niemiecki lekarz psychiatra i teolog. Ordynatorem kliniki Alexianer w Kolonii, członek m.in. Papieskiej Rady ds. Świeckich i konsultor watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa. Autor książki Bóg. Mała historia Największego.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org