Opublikowano
2019-04-23 18:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Czy kolonializm był zły?

Przyniósł wyłącznie zniewolenie i śmierć? A może doprowadził do rozwoju cywilizacyjnego w odległych zakątkach globu? Jak to w końcu było z tym kolonializmem?


Strony:
1 2 3 4

Przymus eksplorowania, ciągłego szukania nowych horyzontów, jest jedną z charakterystycznych cech rodzaju ludzkiego. To dlatego nasz gatunek i jego bliscy kuzyni wiele razy rozprzestrzeniali się po świecie w ciągu ewolucyjnego okamgnienia. I jest siłą napędową, która nadała kształt współczesnemu światu – będącemu głupim, chaotycznym i często szalenie niesprawiedliwym produktem tysiącleci migracji i handlu, kolonializmu i wojny.

Właśnie to pragnienie odkrywania sprawiło, że w roku 1492 Krzysztof Kolumb postanowił pożeglować na rozległe, puste, błękitne wody Atlantyku, żeby kilka miesięcy później jak ostatni idiota rozbić się na skałach.

Czy Kolumb był Polakiem? - wywiad z Manuelem Rosą

Jak pisać o historii w interesujący sposób? Jak badanie DNA może się przydać historykowi? Czy syn Władysława Warneńczyka został niezwykłym odkrywcą? O tym wszystkim przeczytacie w rozmowie z Manuelem Rosą!



Czytaj dalej...

Stało się to na rok przed początkiem tego, co jest powszechnie znane jako „epoka wielkich odkryć geograficznych”, chociaż o prawdziwym odkryciu można mówić tylko wtedy, gdy nie jest się jednym z ludzi zamieszkujących odkrywane miejsca. Trasy lądowe łączące Europę i Azję, przyjemne i łatwe, gdy imperium mongolskie panowało nad większą częścią Eurazji (bez mierzenia sił na zamiary), zostały zablokowane wskutek epidemii czarnej śmierci, pokrywającej się z powstaniem Imperium Osmańskiego. Tak oto Europa, z nowymi wynalazkami, wiedzą i głodem bogactw, skierowała oczy na morze. I to, co zaczęło się jako szukanie nowych dróg handlowych z Azją, Afryką i nowo odkrytą Ameryką, szybko przemieniło się w misje okupacji i podboju.

Chyba każdy wie, że Kolumb odkrył (no, „odkrył”) Amerykę przypadkowo, wpadając na Karaiby niejako przez pomyłkę, gdy szukał skrótu do Indii, żeby nie opływać południowego przylądka Afryki. Ale jest również mnóstwo błędnych wyobrażeń odnośnie do tego, na czym właściwie polegała ta jego pomyłka.

Tom Phillips - Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko Krzysztof Kolumb

Wedle jednego powszechnie przyjętego przekonania, zasadniczo miał rację, ponieważ wierzył w heretycką teorię, że Ziemia jest okrągła, podczas gdy naiwni głupcy myśleli, że czeka go upadek z krawędzi świata. Z przykrością powiem, że to kompletna bzdura. W owym czasie prawie każda wykształcona osoba w Europie (i większość niewykształconych) doskonale zdawała sobie sprawę, że Ziemia jest kulą, i wiedziano o tym od bardzo dawna. Było to wiedzą powszechną ponad dwieście lat przed podróżą Kolumba; teolog Tomasz z Akwinu uważał kulisty kształt Ziemi za oczywistość. Zważywszy, że do dziś uparta mniejszość wciąż wątpi w oficjalną wersję ilustrowaną przez globus, teoria płaskiej Ziemi może być dzisiaj równie popularna jak w piętnastym stuleciu. Grupa płaskoziemców planuje zorganizowanie w 2019 roku wycieczki dla społeczności płaskoziemców, co powinno być dla nich ekscytującą okazją, by sprawdzić swoją teorię. Brawo dla wszystkich!

A zatem nie, nie było różnicy zdań co do kulistości Ziemi. Sceptycyzm wobec przedsięwzięcia Kolumba wyrasta z zupełnie innego źródła. Problem polega na tym, że Krzysztof Kolumb kompletnie namieszał w jednostkach miary, więc jego obliczenia były z gruntu błędne.

Cały plan misji oparł na dwóch osobiście przeprowadzonych obliczeniach: wielkości Ziemi i wielkości Azji. W obu wypadkach sporo się pomylił. Przede wszystkim uznał, że Azja jest o wiele dłuższa niż w rzeczywistości (a jest całkiem długa) i że płynąc z korzystnym wiatrem, w końcu znajdzie Japonię kilka tysięcy mil dalej na wschód, niż ta faktycznie leży. Co gorsza, oparł swoje rachuby obwodu Ziemi na pracy żyjącego w dziewiątym wieku perskiego astronoma Ahmada ibn Muhammada ibn Kathira al-Farghaniego. Nie był to dobry start, bo przecież istniały dokładniejsze obliczenia, poczynając od tych, które wykonał grecki matematyk Eratostenes z Cyreny całe tysiąc siedemset lat wcześniej. Ale nawet nie to było największym błędem Kolumba.

Kamerun i niemiecki kolonializm

Sto trzydzieści lat temu lokalni wodzowie w Kamerunie zainteresowani „ochroną” niemiecką oddali prawa zwierzchnie do ich ziem II Rzeszy. Mimo iż część przywódców stanowczo opowiedziała się za zwierzchnictwem brytyjskim, to ostatecznie niemiecka flaga została podniesiona u ujścia rzeki Wuri.



Czytaj dalej...

Największym błędem było założenie, że kiedy al-Farghani mówił o „mili”, chodziło mu oczywiście o milę rzymską, która miała około 1478 metrów. W istocie al-Farghaniemu chodziło o milę arabską, która ma około dwóch tysięcy metrów. Kiedy więc al-Farghani mówił, że coś leży ileś mil dalej, była to odległość znacznie większa niż ta, jaką przyjmował Kolumb.

Fani filmu Oto Spinal Tap będą dobrze wiedzieć, co zrobił Krzysztof. Pomieszał jedną jednostkę miary z zupełnie inną i wyszedł mu niedorzecznie mały model. Kolumb uważał, że świat jest o jedną czwartą mniejszy, niż jest w rzeczywistości. Łącząc to przekonanie z przeniesieniem Japonii o kilka tysięcy mil, stwierdził, że czeka go względnie krótka podróż, i na taką się przygotował. Wielu współczesnych usiłowało przemówić mu do rozumu: „Krzychu, z wielkością Ziemi coś jest nie w porządku”, on jednak wierzył w swoje obliczenia. Można uznać, że miał sporo szczęścia, wpadając na Karaiby (nikt przecież nie brał pod uwagę możliwości, że cały dodatkowy kontynent może być dokładnie tam, gdzie nie ma Azji).

Warto chyba dodać, że błędne założenie dotyczące długości mili al-Farghaniego świadczy o europocentryzmie Kolumba. Ale bądźmy szczerzy: to drobiazg w porównaniu z tym, co zrobił później, ponieważ myślał zbyt europocentrycznie.

Tom Phillips - Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko Romantyczne wyobrażenie lądowania Cabrala w Brazylii

Kusi się zastanowić, jak inaczej mogłaby wyglądać historia świata, gdyby Kolumb był lepszy z rachunków i nigdy nie wyruszył w podróż. Odpowiedź: prawdopodobnie uczyniłoby to niewielką różnicę, z tym wyjątkiem, że może trochę więcej ludzi mówiłoby teraz po portugalsku. Portugalczycy w owym czasie byli najlepszymi żeglarzami i nawigatorami w Europie (ekspedycja Kolumba była finansowana przez Hiszpanię tylko dlatego, że Portugalczycy odmówili wsparcia, bo doskonale wiedzieli, że Kolumb schrzanił obliczenia) i w kolejnych latach wylądowali w różnych częściach obu Ameryk. Pedro Álvares Cabral dotarł do Brazylii w 1500 roku. Rok później bracia Corte-Real dotarli albo do Labradoru albo do Nowej Fundlandii, gdzie na znak tego, co nastąpi, porwali pięćdziesięciu siedmiu krajowców i sprzedali ich jako niewolników.

Brytyjczycy w Kanadzie a początki amerykańskiej walki o niepodległość

Czytaj dalej...

Prawdziwą różnicę w historii relacji Stary Świat–Nowy Świat uczyniłoby to, gdyby każdy biały człowiek powściągnął naturalny impuls mordowania albo porywania pierwszych ludzi, jakich napotka. Całe pięć wieków przed Kolumbem wikingowie jako pierwsi Europejczycy założyli osadę w Ameryce, gdy Leif Eriksson wyruszył z wikińskiej kolonii na Grenlandii i natknął się na coś, co nazwał Winlandią, czyli „krajem winorośli” (przypuszczalnie była to dzisiejsza Nowa Fund­ landia). W porównaniu z jałową i generalnie mało zabawną Grenlandią, lesista, zielona Winlandia musiała wydawać się rajem i wikingowie założyli tam kolonię handlową. Niestety, widoki na handel z rdzennymi mieszkańcami Winlandii (zapewne ludem Thule, inaczej Skrælingami, jak zwali ich wikingowie) zostały nieco osłabione przez to, co zaszło podczas spotkania jednych z drugimi.

Ten tekst jest fragmentem książki Toma Phillipsa „Ludzie. Krótka historia o tym jak spieprzyliśmy wszystko”:

Tom Phillips, Ludzie. Krótka historia o tym jak spieprzyliśmy wszystko - okładka Tytuł: „Ludzie. Krótka historia o tym jak spieprzyliśmy wszystko”
Autor: Tom Phillips
Data premiery: 3 kwiecień 2019
Rodzaj okładki: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 130 X 210 mm
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-8125-480-9
Cena: 34,99zł
Kup ze zniżką!
Cena e-booka: 25,49 zł

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Jb |

Problemem jest kwestia rasy. Jezeli przyjac hierarchię ras, to sprawa jest oczywista. Rownosc ludzi jest fikcja. Zarowno w obrębie tej samej rasy jak i między rasami. Kazdy kto chociaz troche zwiedzil Afrykę, wie o co chodzi. Porzucajac tubylców biali wydali ich na okrucieństwa wolnosci, wojny, watazkow, infiltracje Moskwy.



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Atimes
Poniższy wpis nie jest pochwałą kolonializmu!
Cytuję: "Te kolonialne grabieże na pewno baaardzo wzbogaciły Europe zachodnią i dały jej przodownictwo w postępie naukowym, gospodarczym i kulturalnym". Uważam, iż było dokładnie na odwrót, to znaczy wspomniane przodownictwo - i to dopiero gdzieś od końca XVI w. pozwoliło Europie zacząć podbój świata. Do tego czasu Europa była raczej mało ważnym zaściankiem, dość rozpaczliwie broniącym się przed potęgą islamu. Względną równowagę przyniosła dopiero - kładąca kres morskiej ekspansji Ottomanów - bitwa pod Lepanto. Wcześniej, nasza cześć Europy ledwo ocaliła się przed Mongołami, największymi zdobywcami (a i mordercami z zamiłowania - to nie pomówienie) w historii Starego Świata.
Wracając do losów Ameryki. Jak wiadomo, jej odkrycie i późniejszy podbój były rzeczą niespodzianą a ludy indiańskie mogło podbić każde państwo ze Starego Świata. Mogli to np. zrobić berberyjscy piraci w owym czasie dysponujący wszystkim potrzebnym do takiego czynu (oprócz scentralizowanej władzy) i wątpię czy los Indian pod ich rządami byłby lepszy. Owi piraci zostali zapomniani, lecz w swoim czasie byli wielką siłą. Mało kto wie, iż oprócz wszystkich bliższych sobie krajów, udało im się też najechać dość odległą Islandię czy Holandię. Ich dziełem było m. innymi uprowadzenie i sprzedanie w niewolę ponad miliona chrześcijan. To nie mogło wiecznie trwać i w końcu kraje Maghrebu stały się europejskimi koloniami. Wtedy było to prostu słuszne i trudno tu dopatrywać się jakiejś szczególnej złośliwości Europejczyków.



Odpowiedz

@ Gość: Marek Baran
Mam na myśli najpierw tylko sytuacje wewnątrz Europy. Haplogrup było kilkanaście. A która dominowała? Od III tysiąclecia przed Chr. tylko ta, który przymigrowała z miedzianymi sztyletami! I tak już zostało, poprzez kolejne niszczenie Protosłowian i Imperium Rzymskiego do zamorskiego kolonializmu.



Odpowiedz

@ Atimes

Ale Imperium Rzymskie też było w dużej mierze R1b.



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Atimes
Rozumiem i w małej części podzielam awersję do owej haplogrupy. Z kolei chęć do kolonizacji, czyli podporządkowywania sobie i pospolitego wyzyskiwania słabszych ludów obejmuje cały glob a w naszym okołośródziemnomorskim światku sięga czasów Fenicjan. Czy ci ostatni, Mongołowie, Turcy mieli coś wspólnego z R1b?
Jeszcze pytanie. Rosja była lądowym imperium kolonialnym, czy aby nie najłagodniejszym w dziejach?



Odpowiedz

@ Gość: Marek Baran
Dlaczego jakby zacierasz granice między zyskiem a wyzyskiem, między zależnością i ludobójstwem itd.
Godząc się na jedno, nie możemy aprobować drugiego!



Odpowiedz

Czy kolonizacyjne wyczyny szlachty polskiej na Ukrainie, które trzysta lat później odbiły się czkawką w postaci mordów na Wołyniu mieszczą się w opisywanym schemacie? Bo brednie o zaniesieniu tam kaganka cywilizacyjnego (kosztem rabunków, mordów i wyzysku) są wiecznie żywe w pewnych kręgach..



Odpowiedz

Gość: Oon |

@ Woziwoda to nie polska szlachta na zeslaniu (przestepcy) stworzyla uKrainy z Azjatami twor zwany ukraina? Ukraina ma wprawe w rezaniu ludzi. W XVI w. rzez 100 000 zydow, grubo... :) wiadomo na kim wzoruja sie muzulmanie... :)



Odpowiedz

Gość: AWU |

@ Woziwoda : problemem że "polska szlachta" na Ukrainie to podobnie jak W Ks Litewskim lokalna szlachta ruska która przez stulecia się spolonizowała. Doucz się jak wyglądał proces "kolonizacji" w XIV/XVII w , lokacje miast , budowa wsi, sprowadzanie rzemieślników i chłopów?



Odpowiedz

Gość: fanollo |

Jestem wyczulony na pewne szczegóły, które od razy skreślają daną pozycję - jest to zaślepienie ideologią i z góry założonym przekazem nie myśląc i nie analizując.
o czym mówię?
o tym cytacie:
"Jednym z nielicznych państw, które uniknęły dobrodziejstw kolonializmu, jest Tajlandia. Właśnie ją wygooglowałem i okazuje się, że naprawdę mają tam elektryczność, więc przypuszczam, że argument o zastoju może być gówno warty.

Jest niedorzecznym argumentem przywoływanie przykładu Tajlandii jako przykładu rozwoju bez kolonializmu. Dlaczego? Bo wszystko inne dookoła było pod wpływem kolonializmu, więc to co on przyniósł przeniknęło też do Tajlandii. Gdybyśmy chcieli przykładu jak wygląda dana cywilizacja bez kolonializmu musielibyśmy odciąć od tego co najmniej pół kontynentu.
Niestety nie jesteśmy obiektywnie stwierdzić na jakim poziomie byłyby różne ludy bez kolonializmu, czy były by zacofane, czy może w pewnych dziedzinach lepsze. Tego się niestety nie dowiemy.



Odpowiedz

Gość: Hermilion |

@ Gość: fanollo
Nie zrozumiałeś argumentu - przenikanie technologii jest możliwe bez podboju oraz grabienia czego przykładem jest Tajlandia - czyli mozliwy był model rozwoju świata bez podbijania, kolonizowania itd.

Pytanie jest inne - czy mozliwy był rozwój cywilizacji technicznej w tak szybkim tempie bez ograbienia połowy świata przez Europę .. w końcu ta grabież ufundowała uniwersytety i dała impuls geografii, biologii, chemii (kauczuk, ropa naftowa), fizyce itd



Odpowiedz

@ Gość: Hermilion
Te kolonialne grabieże na pewno baaardzo wzbogaciły Europe zachodnią i dały jej przodownictwo w postępie naukowym, gospodarczym i kulturalnym, natomiast inne narody (jeśli im pozwolono nadal istnieć!!!) uczyniono pariasami postępu, dobijanymi drapieżną konkurencją.
Stąd jeszcze inne dla nich zło: utrata wartościowych kadr z powodu migracji i niezadowolenie obywateli ze swojego rzekomo nieudolnego państwa - a myślę tu także o Polsce: narzekanie na własny kraj, bo biedniejszy i nikt nie tłumaczy dlaczego taki jest i taki będzie może zawsze, bowiem taki jest naturalny los wagonu, że nigdy lokomotywy nie przegoni!
Dlatego wypowiadam się tak zdecydowanie w tej sprawie:
http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/Dlaczego-wybieram-Polske.pdf



Odpowiedz

Gość: Komar |

Koncentrujemy się tu na zbrodniach kolonizatorów, ale jest też problem bardziej ogólny. Pojawiło się bowiem pojęcie prawa narodów do samostanowienia. W tym świetle argumenty, że ludy tubylcze po odzyskaniu niepodległości nie potrafiły się rządzić samodzielnie, brzmią jak hasła z okresu międzywojennego o Polsce jako "państwie sezonowym" i złośliwe uwago o "polskiej gospodarce".



Odpowiedz

@ Gość: Komar

Jest prawdą, że po odejściu kolonizatorów i ich systemów przemocy następuje przeważnie totalne rozprężenie, dezorganizacja i chaos, rachunek nienaprawionych krzywd - owocujące niekiedy rozlewem krwi (przypomnę Afganistan i Irak, może nawet Ukrainę...). Polska też jeszcze nie bardzo ma to za sobą...



Odpowiedz

@ Gość: Komar
Nie byłoby problemu, a przynajmniej byłby on znacznie mniejszy, gdyby w tym wyzwalaniu chodziło o wyzwolenie narodowe. Czy "wyzwalające się" ludy Afryki były prawdziwymi narodami? Mam co do tego poważne wątpliwości, czego potwierdzeniem są opłakane rezultaty samodzielnego, już bez kolonizatorów, rządzenia chyba we wszystkich krajach postkolonialnych. Także Rusini po rozpadzie ZSRR, nazywający siebie obecnie Ukraińcami, nie są pełnokrwistym narodem, gdyż ze swej wielowiekowej historii usunęli wątki rosyjskie, a przede wszystkim polskie, więc teraz nie potrafią spośród siebie wyłonić zdolnych do rządzenia elit, czego rezultatem jest zdegradowanie ekonomiczne kraju.



Odpowiedz
Tom Phillips

Dziennikarz i pisarz brytyjski, redaktor internetowego serwisu Full Fact, cenionej brytyjskiej niezależnej organizacji zajmującej się sprawdzaniem faktów https://fullfact.org/ Wcześniej był dyrektorem wydawniczym brytyjskiej wersji serwisu BuzzFeed, gdzie dzielił swój czas między bardzo poważne relacjonowanie poważnych spraw... i robieniem zupełnie niepoważnych żartów.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org