Opublikowano
2008-07-23 23:14
Licencja
Wolna licencja

Divus Augustus, Diva Augusta... Rzecz o portrecie rzymskim przełomu er

August i jego żona Liwia – przez ponad pięćdziesiąt lat byli wzorcowym małżeństwem, zaś ich wizerunki (przede wszystkim rzeźbiarskie) były wyrazem najwyższych cnót oraz wyznacznikiem mód zarówno w ubiorze, jak i w uczesaniu.


Gaius Octavius (po adopcji Gaius Iulius Caesar Octavianus) urodził się w 63 roku p.n.e. i w wieku 33 lat zdobył jedynowładztwo w Imperium Rzymskim, potwierdzone oficjalnie dwa lata później przy okazji „restytucji Republiki”. Stał się princepsem – nieformalnym władcą Imperium Romanum. W 38 roku p.n.e. jego żoną została Liwia Druzylla, córka Marka Liwiusza Druzusa Klaudianusa i Alfidii.

August – boski syn

Popiersie Augusta w Corona Civica, symbolu jego władzy Epoka Augusta, jak określa się czas, w którym rządził Oktawian, była dla Rzymu okresem dobrobytu i stabilizacji po zgiełku wojen domowych schyłku republiki. Jego działalność polityczna zapoczątkowała okres cesarski. Rozwiązania dotyczące funkcjonowania imperium oraz jego nowe granice stały się podstawą państwa rzymskiego doby pryncypatu. Sprawą zasadniczą w polityce Augusta była propaganda, która w rezultacie doprowadziła do wytworzenia się na terenie całego państwa kultu cesarskiego. Był to proces trwający kilkadziesiąt lat, w którym decydującą rolę odegrały m.in. sztuka i literatura (to wtedy, dzięki wsparciu władzy, tworzą Horacy, Wergiliusz i Owidiusz). Oktawian dość sprawnie kreował swój publiczny wizerunek, zdając sobie sprawę z roli jaką pełniła autoreklama. Nie wyklucza się możliwości, że za jego wizerunek odpowiadała specjalnie w tym celu powołana osoba lub też cały sztab osób. Właściwie każdy obiekt użyteczności publicznej, moneta czy też domowa kapliczka stawały się dobrym miejscem do promocji ustalonego wizerunku Augusta.

Dużą rolę w tym procesie zajmowały rzeźby portretowe. Ówczesny Rzym stanowił wielkie centrum polityczno-gospodarczo-kulturowe do którego przyjeżdżali najlepsi artyści z całego świata, w tym z Grecji. Sądzi się, że wprowadzono surową cenzurę wykluczającą jakąkolwiek krytykę Augusta, toteż wszystkie jego przedstawienia charakteryzuje idealizacja, choć rzeźb nie pozbawiano cech indywidualnych. Oktawian August jako model prezentował się nader ciekawie, cechy takie jak rzadko rozstawione zęby, plamiasta cera czy okresowe utykanie na lewą nogę były nieistotne w portretach (o cechach tych pisze Swetoniusz), zaś proporcjonalna budowa, regularne rysy, bystre oczy, lekko faliste jasne włosy, a także umiarkowanie wydatny nos i małe uszy były doskonałymi atutami. Wszystkie posągi i popiersia Augusta utrzymane są w stylu klasycyzującym (nawiązując do czasów Polikleta) i jest to niewątpliwie wpływ rzeźby hellenistycznej.

Propaganda prowadzona była na całym obszarze Imperium, jednakże miała ona inny charakter w Italii, a inny na wschodnich krańcach państwa. Wynikało to z odmienności kulturowych. August dość przezornie (zapewne ucząc się na błędach swojego „boskiego ojca”) wystrzegał się propagowania kultu własnej osoby na terenie Italii. Zupełnie inaczej na Wschodzie, gdzie kult władcy był elementem niezbędnym do utrzymania porządku i spokoju. I tak w Egipcie wizerunki Augusta wtapiają się w tamtejszą kulturę, a sam władca, podobnie jak wcześniej Aleksander Wielki, Ptolemeusz czy Kleopatra VII przedstawiany jest na modłę egipską.

Posąg Augusta-ofiarnika z Museo delle Terme w Rzymie Niezwykle sprytnym zabiegiem było przyjęcie przez Oktawiana przydomku Augustus mającym dość szerokie znaczenie: dostojny, czcigodny czy też święty. Przymiotnik ten dość blisko związany był z czasownikiem augere, co oznacza powiększać (w przypadku Oktawiana chodzi o państwo), a także kojarzy się z augurem (kapłanem przeprowadzającym auspicja) i co za tym idzie z funkcjami kapłańskimi. Niedługo potem senat zaproponował zmianę nazwy miesiąca Sextilius na Augustus, co sam August zaakceptował dopiero po jakimś czasie. Wraz z przyjęciem nowego tytułu zmienił się sposób przedstawiania princepsa – zamiast patetycznego portretu młodzieńczego o delikatnie kościstej twarzy pojawia się harmonijny, dostojny i klasycyzujący wizerunek.

August ostentacyjnie prezentował swoją pobożność. Pełnił funkcje najwyższego kapłana już w 12 roku p.n.e., czyli znacznie wcześniej, niż rzeczywiście mógł objąć ten urząd i zawsze swą posługę religijną przedstawiał jako najważniejsze zadanie oraz zaszczyt. Jego działania na tym polu dążyły do tego, by po jego śmierci ustawiano pomniki na jego cześć prezentujące jego osobę jako ofiarnika i adoranta. Przedstawień takich nie brakuje także jeszcze z okresu gdy August żył. Cechą charakterystyczną takich posągów jest ubiór na który składa się toga, częściowo nakrywająca głowę (tworząc rodzaj kaptura). Bardzo szybko obszerna toga, taka jaka zdobiła posągi Augusta-Pontifex’a Maximus’a, stała się bardzo modna i chętnie noszona przez Rzymian.

Do mentalności szerszych mas przemawiała szczególnie stauta capite velato, symbolizująca bogobojność oraz opiekuńczość. Przykład rzeźby, prezentującej Augusta w omówionej roli, znajduje się obecnie w Museo delle Terme w Rzymie. Ma wysokość 207 centymetrów i przedstawia Augusta w obficie drapowanej todze. W prawej dłoni (nie zachowanej) August trzymał najprawdopodobniej paterę w geście ofiarnym. Twarz zaś wyraża spokój i powściągliwość.

August prezentował się także jako głowa państwa i członek senatu – posągi takie ukazywały go w todze z purpurowym szlakiem. Mógł na przykład przemawiać podczas posiedzenia senatu, co dodatkowo było sugerowane przez zwój z tekstem przedkładanej właśnie uchwały trzymany w prawej dłoni .

August z Prima Porta (autor zdjęcia: Andreas Wahra, opublikowano na licencji: Creative Commons Attribution ShareAlike 2.5) Jednakże typowym, kanonicznym typem portretowania Augusta jest posąg odnaleziony w połowie XIX wieku w ruinach willi cesarzowej Liwii w Prima Porta. Przedstawia on Augusta w bogato zdobionej zbroi (typ statua loricata). Ma on wysokość 208 centymetrów i wykonany został z marmuru. Posąg był polichromowany, o czym świadczą ślady różnokolorowych farb. Obecnie znajduje się w Muzeum Watykańskim i podobnie jak w ogrodzie Liwii stoi nadal w niszy (tył jest jedynie wstępnie opracowany). Postać Augusta ukazana zostało jako postać wodza odzianego w zbroję, z uniesioną prawą ręką w geście oratorskim. Całość rzeźbiarskiej dekoracji ma wyraz symboliczny (można by jej poświęcić osobny artykuł). Warto jednak zauważyć, że cesarz ma bose stopy, co wyraża heroizację (tylko bogowie i herosi przedstawiani są boso) i datuje nam powstanie posągu już po śmierci Augusta.

Liwia – boska małżona

Liwia Druzylla przez ponad pół wieku była pierwszą damą Rzymu. Wychodząc za mąż za Oktawiana Augusta miała 19 lat, syna z poprzedniego małżeństwa (późniejszego cesarza Tyberiusza) i była w szóstym miesiącu ciąży (z drugim synem Klaudiusza Nerona Druzusem). Tak naprawdę to jej potomkowie tworzyli dynastię julijsko-klaudyjską.

Liwia, córka szlachetnego i dzielnego Klaudiana Druzusa, urodzeniem, prawością i urodą najznakomitsza z Rzymianek – pisze o niej Wellejusz Paterkulus w swej Historii Rzymskiej. Aż do śmierci pełniła rolę idealnej Rzymianki – żony, matki, opiekunki domowego ogniska. Podziwiano ja za urodę i darzono olbrzymim szacunkiem. Jej sposób ubierania się i czesania był naśladowany i przyjmowany bez najmniejszej krytyki. O jej pałacowych intrygach wiedziano jedynie w ograniczonym kręgu dworskim. Liwia jeszcze za życia męża cieszyła się niespotykanymi wcześniej dla kobiet przywilejami jak możność posiadania posągów ku własnej czci, prowadzenia swoich spraw majątkowych i świętą nietykalność przysługującą tylko trybunom plebejskim. Według Swetoniusza Liwia była rozsądną i ambitną kobietą, towarzyszką życia Augusta, dbającą o męża.

Posągi i popiersia Liwii dzielone są według kryterium uczesania i dzielą się na dwie zasadnicze grupy. Do pierwszej zaliczyć należy wszystkie te wizerunki, gdzie „boska małżonka” nosi uczesanie tzw. italskie. Jest to fryzura ze zwiniętym nad czołem węzłem – nodus, który przechodzi w rodzaj warkocza, a zakończony jest nisko upiętym kokiem. Do drugiej grupy należą przedstawienia Liwii w uczesaniu tzw. greckim, z przedziałkiem pośrodku głowy i drobnymi loczkami obejmującymi głowę zakrywając uszy, z tyłu zaś zakończonymi węzłem.

Posąg Liwii w uczesaniu italskim (autor zdjęcia: ChrisO, opublikowano na licencji: GNU Free Documentation v. 2.1) Liwia, mimo iż została wliczona w poczet bogów dopiero przez swojego wnuka, za życia także utożsamiana była z boginiami i cnotami, które one reprezentowały. Kiedy to Augusta upodabniano do Jowisza, Liwię przedstawiano jako Wenus, Dianę, Cererę, Concordię, Pietas czy Fortunę. Na jednej z kamei przedstawiona została jako kapłanka ubóstwionego Augusta, którego popiersie trzyma w ręku. Dzięki atrybutom przedstawienie to możemy łączyć z wizerunkiem Wielkiej Macierzy (Magna Mater) – korona z krenelażem i diadem, Cerery – bukiet kłosów, Wenus – zsuwająca się z ramion suknia.

Podobnie jak w przypadku Augusta, Liwia także uznawana była za pobożną i utożsamiano ją z personifikacją Pietas (Pobożności). Po śmierci męża przedstawienia Liwii-kapłanki odnosiły się głównie do deifikowanego Augusta (nowego boga).

Sukces propagandy i nieśmiertelność posągów

Popularyzowany wizerunek Augusta oraz jego żony miał pomagać cesarzowi w rozpowszechnianiu własnej osoby na najdalszych obszarach Imperium. Starannie przygotowana strategia oraz konsekwencja działań na przestani wielu lat dała oszałamiające efekty. Geniusz Augusta polegał przede wszystkim na pewnej pokorze wobec tradycji i obyczajów panujących na danym obszarze. Udało mu się także unikać błędów poprzedników, tak że nigdy nie został uznany tyranem, a wręcz przeciwnie – był uwielbiany zarówno przez senat, jak i przez zwykłych obywateli. Był ucieleśnieniem prawa – przynajmniej taki wizerunek propagował. Jaki był naprawdę? Podobno miał dobre maniery, był otwarty, miał poczucie humoru, a do tego, jak większość Rzymian, był przesądny. Niestety, nigdy nie poznamy prawdziwego boskiego Oktawiana ani jego boskiej żony Liwii. Pozostają nam jedynie domysły i oficjalny portret rodziny cesarskiej.

Bibliografia:

  1. Holland R., Oktawian August: ojciec chrzestny Europy, przeł. A Kowalska, Warszawa 2005
  2. Krawczuk A., Poczet cesarzy rzymskich, Warszawa 1986
  3. Mikocki T., Zgodna, pobożna, płodna, skromna, piękna… Propaganda cnót żeńskich w sztuce rzymskiej, Wrocław 1997
  4. Nowicka M., Twarze Antyku. Z dziejów portretu w Grecji i Rzymie, Warszawa 2000
  5. Ostrowski J.A., Starożytny Rzym. Polityka i sztuka, Warszawa – Kraków 1999
  6. Southern P., Oktawian August, przeł. D. Kozińska, Warszawa 1998
  7. Wellejusz Paterkulus, Historia Rzymska, przeł. E. Zwolski, Wrocław 1970
  8. Zanker P., August i potęga obrazów, przeł. L. Olszewski, Poznań 1999

Tekst zredagował: Tomasz Leszkowicz
Korektę przeprowadziła: Olga Śmiełowska

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Tina Wnukowska |

Tematem artykułu były przedstawienia rzeżbiarskie nie zaś monetarne, gdyż artykuł ujmuje problem od strony historyczno-sztucznej nie zaś archeologicznej. Jesli zaś chodzi o przedstawiony przez komentatora problem to znów nie był on tematem artykułu (musiałby on byc wtedy znacznie dłuższy i nieograniczać się jedynie do postaci Augusta i Liwii, dlatego nie wspomniałam także o portretach karykaturalnych Marka Antoniusza - na przykład), ale faktycznie spotkałam się z dyskusją na zbliżony temat to znaczy JAK wizerunki najistotniejszych osób przełomu er wpływały na przedstawienia niższych warstw społecznych - niewątpliwe jest że wpływały i pewne typu przedstawień jak i rysy twarzy uznwane były za kanon swoistego piękna i były wielce porządane :)



Odpowiedz

Lektura artykułu pozostawiła u mnie pewien niedosyt. Niestety autorka nie odniosła się do jednego z najważniejszych problemów, żywo dyskutowanych we współczesnej literaturze - czy w ogóle posągi rzymskie przełomu republiki i patrycjatu są portretami? Czy rzeźby rzekomo przedstawiające Cezara lub Oktawiana, w rzeczywistości nie są pewnymi szeroko przyjętymi wzorcami? Czy tak naprawdę nie stanowią one rzeszy idealizowanych przedstawień różnych lokalnych urzędników i dostojników? Sam nie czuję się kompetentny odpowiadać na te pytania. Nie ulega jednak wątpliwości, że warto je postawić. Do tekstu mam też pewne drobniejsze uwagi, ale o tym może później. Poczekam na odpowiedź autorki :). PS. Szkoda też, że w artykule nie ujęto licznych przedstawień monetarnych Oktawiana, też będących prawdopodobnie poniekąd portretami.



Odpowiedz
Tina Wnukowska

Absolwentka filologii angielskiej (licencjat, Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych w Łodzi) i archeologii (magisterium, Uniwersytet Łódzki). Studentka IV roku historii sztuki.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org