Autor: Sebastian Adamkiewicz
Tagi: Opinie, Nauczyciele, Uczniowie, Polska
Opublikowany: 2018-07-04 17:01
Licencja: wolna licencja

Dlaczego wyniki matur z historii są coraz słabsze?

Wyniki tegorocznej matury z historii i WOS nie nastrajają optymistycznie. Niski poziom utrzymuje się od kilku lat i nic nie wskazuje na to, że mogłoby się to w najbliższym czasie zmienić.

Gdy zostałem poproszony o skomentowanie tegorocznych wyników matur, przez moment pomyślałem, że dam upust swojemu lenistwu i prześlę tekst pisany rok temu. Tezy w nim zawarte w zasadzie nie różniłyby się od tych, które postawić należy dziś. Spadające od kilku lat średnie wyniki matur świadczą o tym, że uczniowie do przedmiotów dodatkowych podchodzą z wyraźną „swobodą”. Odnoszę wrażenie, że maturzyści myślą, że skoro ta część egzaminów nie decyduje o niczym, to nie ma sensu podchodzić do niej na poważnie.

W tym roku wyniki z historii czy WOS nie odbiegają jakoś zasadniczo od średnich uzyskanych z innych dziedzin. Podobnie zdawano biologię czy geografię. Niezbyt wysoki wynik ma także fizyka. Na tym tle wyróżniają się zdający chemię, którzy osiągnęli średni wynik na poziomie 40%.

Matura 2005 w jednym ze szczecińskich liceów (fot. Oskar Błaszkowski, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Tegorocznego wyniku nie należy zatem interpretować wyłącznie w kategoriach porażki edukacyjnej historyków, ale ogólnego problemu z przedmiotami dodatkowymi, w których nie obowiązuje próg zdawalności na poziomie 30%. Z roku na rok tracą one na znaczeniu, a większość uczniów przyzwyczaja się do myśli, że zdobycie od 30 do 50% punktów i tak sprawia, że na tle kolegów i koleżanek wypadają całkiem nieźle.

Poprzeczka obniżona została zatem do takiego, niezbyt wygórowanego poziomu, że nie należy liczyć na jakieś radykalne zmiany w przyszłości. Egzaminy z przedmiotów do wyboru w tej konfiguracji są po prostu złem koniecznym i tak są przez uczniów traktowane.

Największy problem z tymi wynikami mają uczelnie wyższe, w których nie ma egzaminów wstępnych, a o kwalifikacji decydują wyłącznie wyniki maturalne. Większość mniej prestiżowych kierunków dostaje studentów na wstępie słabo przygotowanych, z niskim kapitałem wiedzy na początku swojej przygody ze studiami wyższymi. Siłą rzeczy braki te muszą uzupełniać w trakcie studiów, albo do końca pozostać w błogiej niewiedzy.

Historia, na tle innych przedmiotów, jest jednakże przypadkiem specyficznym. Choć w Polsce o historii się mówi, historią się żyje, historia funkcjonuje w obiegu kultury wysokiej i popkultury, to na sam stan wiedzy to nie wpływa. Być może dzieje się tak dlatego, że upowszechnianie historii częściej nazywa się popularyzacją, a nie edukacją. To semantyczne przyzwyczajenie ujawnia podskórne cele, jakie temu towarzyszą. Popularyzacja nie stawia sobie edukacyjnych celów, nawet jeśli je górnolotnie deklaruje. Jest niczym więcej jak tylko zapewnieniem rozrywki w historycznym stroju. Przeszłość jest jedynie konwencją, bez szczególnej potrzeby poznawania jej zakamarków.

Wśród tych niezbyt pozytywnych wrażeń jedna informacja daje niewielkie nadzieje. Warto zwrócić uwagę, że około 20% abiturientów osiągnęło wynik przewyższający 50%. Jest zatem grupa (i to całkiem spora), która do egzaminu podeszła poważnie. Odliczając osoby „chore na historię”, dla pozostałych wynik był istotny w kontekście kwalifikacji na dobre kierunki studiów z szeroką konkurencją.

Niepokojąca staje się jednak przepaść pomiędzy najlepszymi, a tymi, którzy do egzaminu podeszli z dystansem. Z jednej strony można powiedzieć, że wynika to z osobistych decyzji i motywacji każdego ze zdających, z drugiej jednak sam system zdawania daje możliwości potraktowania egzaminu z przymrużeniem oka. Efekt społeczny jest prosty do przewidzenia – wąska grupa z ugruntowaną wiedzą i potężna masa bez wiedzy, choć czasem z papierkiem ukończenia szkoły wyższej.

Pytanie brzmi: czy polski system edukacji powinien firmować taką fikcję?

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Redakcja: Paweł Czechowski

Dziękujemy, że z nami jesteś! Chcesz, aby Histmag rozwijał się, wyglądał lepiej i dostarczał więcej ciekawych treści? Możesz nam w tym pomóc! Kliknij tu i dowiedz się, jak to zrobić!

Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Sebastian Adamkiewicz
Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy