Dolomity – jak międzynarodowy punkt zapalny stał się znanym ośrodkiem turystycznym?

opublikowano: 2016-12-18 17:09
wolna licencja
poleć artykuł:
Po zakończeniu I wojny światowej Południowy Tyrol, a razem z nim Dolomity, stał się punktem spornym między zamieszkującymi go narodami. Jak wyglądały losy tego obszaru?
REKLAMA

Zakończenie I wojny światowej dla Południowego Tyrolu, w tym Dolomitów, oznaczało przejęcie prowincji przez Królestwo Włoch. Hayden za karę zostało przemianowane na Cortina d’Ampezzo i włączone do (tym razem naprawdę włoskiej) prowincji Belluno.

Dolomity w Królestwie Włoch

Sam początek włoskiej władzy w Południowym Tyrolu nie zapowiadał późniejszych wydarzeń. Zmiana polityki nastąpiła wkrótce po dojściu Mussoliniego do władzy. Być może miała na to wpływ osobowość przywódcy i jego zdeklarowana antyaustriackość, a także doświadczenia z 1909 roku związane z pobytem w Trydencie, z którego został wydalony.

Tyrol Południowy. Fot. Gellinger (domena publiczna)

Z końcem 1922 r. rozpoczęła się polityka twardej italianizacji. Dotyczyła ona oczywiście całych Włoch, lecz w Południowym Tyrolu miała najbrutalniejszy przebieg. Oprócz „oczywistego” nakazu posługiwania się językiem włoskim, czyli urzędowym w przestrzeni publicznej, przymusowo zmieniono na bardziej „italskie” wszystkie nazwy topograficzne, a także nazwiska około 20 tys. rodzin. Zakazano też wszelkiego nauczania w języku niemieckim. Tyrolczycy przez pewien czas organizowali rodzaj tajnego nauczania, tzw. Katakombenschule.

W Bolzano (nowa nazwa Bozen), by zmienić skład narodowościowy – który zresztą pozostał do dzisiaj – utworzono rodzaj specjalnej strefy przemysłowej. Sprowadzono do niej około 56 tys. włoskich pracowników nazywanych przez Tyrolczyków kolonistami. Z zewnątrz widać było rozwój gospodarczy, lecz w praktyce wpłynął on tylko na życie ludności włoskiej. Tyrolczyków nie przyjmowano do pracy w przemyśle i administracji publicznej. Pozostała część rejonu – oprócz Cortiny i Bolzano – popadła w stagnację gospodarczą. Do Austrii wyemigrowała pewna część niemieckojęzycznej ludności.

Podpisywanie Paktu Stalowego 22 maja 1939 roku w Berlinie (domena publiczna)

Było źle, lecz po raz drugi okazało się, że może być jeszcze gorzej. Hitler i Mussolini 22 maja 1939 roku zawarli Pakt Stalowy i postanowili usunąć tzw. Przeszkodę Południowego Tyrolu. W myśl porozumienia niemieckojęzyczna ludność Tyrolu otrzymała rzeczywiście propozycję nie do odrzucenia. Ci, którym nie podobały się Włochy, mieli wyemigrować do Niemiec i tam otrzymać obywatelstwo. Ci, którzy decydowali się zostać, mieli po prostu być Włochami i nie wnosić z tego tytułu żadnych roszczeń, m.in. językowych. Na emigrację zdecydowało się 203 500 osób, jednak wybuch wojny i opory administracji Rzeszy spowodowały, że wyjechało „tylko” 75 tys. chętnych. Po 1943, a później po 1948 r. olbrzymia większość tych drugich wróciła w rodzinne strony.

Wymieniana już kilkakrotnie Cortina d’Ampezzo (jej nazwę tłumaczy się jako Kurtynę Ampezzo, ponieważ kotlina, w której znajduje się miejscowość, jest zwieńczeniem doliny Ampezzo) w okresie międzywojennym nie przeżywała żadnego zastoju. Naturalne walory i wspomagająca rozwój miasta polityka rządu Mussoliniego, doprowadziły go do rangi jednego z najbardziej luksusowych miejsc w Alpach. W 1944 r. miały się tu odbyć zimowe igrzyska olimpijskie.

REKLAMA
Cortina d'Ampezzo – panorama Conca d'Oro

Po kapitulacji Włoch w 1943 r. Mussolini proponował nawet, by uczynić Cortinę siedzibą rządu Włoskiej Republiki Socjalnej, lecz Hitler odmówił. Miejscowość wyszła z II wojny bez większego szwanku, a igrzyska olimpijskie odbyły się tam 1956 roku.

W Republice Włoskiej

Po II wojnie światowej Austria i Włochy starały się nie powtórzyć błędów poprzedników. Na mocy wcześniejszego porozumienia i nowej konstytucji Republiki Włoch na spornym terenie powstała autonomiczna prowincja nazwana Trentino-Alto Adige/Tiroler Etschland. Tyrolczycy odzyskali język niemiecki w szkolnictwie i w życiu publicznym. Praktyka tej pierwszej autonomii wywoływała jednak spore niezadowolenie. Co gorsza, do spraw Południowego Tyrolu zaczął wtrącać się rząd austriacki.

Aluminiowy Duce (domena publiczna)

W 1957 roku powstała organizacja o nazwie Befreiungsausschuss Südtirol – BAS (Wyzwolenie Południowego Tyrolu). Dzisiaj uznalibyśmy ją za terrorystyczną. W 1960 r. rozpoczęły się nowe negocjacje w sprawie spornych terenów. Problemem zajęła się nawet ONZ. Jednak postępu nie było – głównie za sprawą Włoch. Do działania przystąpił więc BAS. W nocy z 30 na 31 stycznia jej członkowie wysadzili w powietrze olbrzymi posąg konny Mussoliniego zwany Aluminiowym Duce, znajdujący się przy elektrowni w Waidbruck (między Brisaxonne a Bolzano). Dziwnym trafem – w ramach oczyszczania Włoch z pamiątek po faszyzmie – z pomnika usunięto tylko napis „Al Genio Del Fascismo” („Geniusz Faszyzmu”) i zamieniono na „Al Genio del Lavoro italiano” („Geniusz włoskiej pracy”), a samą postać pozostawiono. Cokół pomnika, jak też i ocalałą z pomnika głowę konia można podziwiać do dzisiaj. Głowa znajduje się po drugiej strony Brenneru, na wystawie Tirol Panorama w Innsbrucku.

Część posągu zwanego Aluminiowym Duce. Fot. user:moroder (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Największą akcją BAS była tzw. „Noc ognia”, przeprowadzona na przełomie 11 i 12 czerwca 1961 r. Członkowie organizacji wysadzili wtedy w powietrze 37 słupów linii wysokiego napięcia, głównie w okolicy Bolzano, i doprowadzili do paraliżu tamtejszego przemysłu. Oczywiście kilka dni później nastąpiła kontrakcja rządu Włoch.

Tak zwana pierwsza generacja BAS została aresztowana i postawiona przed sądem. BAS był organizacją bez wątpienia terrorystyczną, lecz pierwszemu pokoleniu jej działaczy nie można odmówić sporej dozy idealizmu i poszanowania życia ludzkiego. W czasie ich kilkuletniej działalności ucierpiała tylko jedna, niezamierzona ofiara.

Swoje ataki kierowali głównie na infrastrukturę i przemysł znienawidzonego Bolzano. Jak się łatwo domyślić, rząd włoski jeszcze bardziej usztywnił swoje stanowisko, stąd też działania drugiej generacji BAS nie były już takie idealistyczne. W latach 1962-69 w ich wyniku zginęło 21 osób, a 57 zostało rannych.

Dzisiejsze i historyczne granice Południowego Tyrolu. Fot. Patavium (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Konflikt zdawał się nie mieć końca. Włochy zablokowały możliwość stowarzyszenia się Austrii z ówczesną EWG, a ta z kolei dalej protestowała na forum ONZ. Ostatecznie jednak – po kilku zmianach politycznych w Austrii i we Włoszech – obydwie strony zawarły zgodę. Parlament Włoch 10 listopada 1971 r. zatwierdził Drugi Statut Autonomii zwany Pakietem, który wszedł w życie 20 stycznia 1972 r. Region otrzymał nazwę Trentino-Alto Adige/Südtirol. Realizację Pakietu przewidziano na dwa lata, lecz jej ostatnie postanowienia wprowadzono w życie dopiero w 1992 r. Nowa umowa radykalnie zmniejszyła napięcie tyrolsko–włoskie, a wejście Austrii do Unii Europejskiej w 1995 r. i późniejsza likwidacja granic w ramach Strefy Schengen praktycznie je zlikwidowała. Niestety w Bolano/Bozen ów konflikt dalej się tli.

REKLAMA

Kup e-booka: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: XIX wiek” (cz. I)
cena:
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
143
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-01-3

Książka dostępna jako e-book w 3 częściach: Część 1, Część 2, Część 3

Sella. Fot. Dmitry A. Mottl (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Oprócz faktycznego zrównania praw języka włoskiego i niemieckiego, Pakiet wydobył z ukrycia język ladyński, który został dopuszczony do urzędowego użytku w gminach centralnej części Dolomitów. Pokłosiem tej decyzji była ostatnia, tym razem łagodna próba separatystyczna w Dolomitach. Chodzi o przeprowadzone w 2007 r. w Cortinie i dwu sąsiednich gminach referendum. Zdecydowanie wygrali je zwolennicy włączenia owych trzech gmin do prowincji Górna Adyga, czyli odłączenia od Belluno.

Kwestią sporną stała się możliwość używania języka ladyńskiego w życiu publicznym, a tego w szczerej Italii, jak zwie się prowincję Belluno, nie przewidziano. Nietrudno się domyślić, że rząd i parlament w Rzymie zignorowały owo referendum, ale miejscowi się nie poddawali. Nie mogąc zdziałać więcej, zmienili wiele miejscowych nazw na brzmienie ladyńskie, a w miejsce nazwy Cortina d’Ampezzo forsują nową, to jest: Anpezo.

Cima Cadini (2839 m npm) nad Jeziorem Misurino na płn. od Cortiny. Fot. Marek Baran

Nowe czasy: narciarstwo i turystyka

Zważywszy na powojenne dzieje opisywanego terenu, można pomyśleć, że była to nieszczęśliwa kraina. Nic bardziej mylnego. Włoski cud gospodarczy lat 50. i 60. XX wieku, a także to, że dążenia separatystyczne wcale nie były powszechne, spowodowały, iż możliwe stało się przestawienie gospodarki większej części Dolomitów na nowe tory – turystykę i narciarstwo. Na pierwszym miejscu stanęły Cortina i jej rozwój oraz wielkie inwestycje związane z Zimowymi Igrzyskami z 1956 r.

Z końcem lat 50. w dolinach wokół Selli zaczęły powstawać nowe – mniej snobistyczne i tańsze niż Cortina – ośrodki narciarskie. W roku 1970 uruchomiono tak zwaną Sella Ronda. Jest to sławna w całym świecie narciarskim sieć kolei linowych i tras zjazdowych, umożliwiająca objechanie bez zdejmowania nart Gruppo Sella, czyli największej w Dolomitach „skały”. Długość Sella Rondy wynosi nieco ponad 40 km i można ją pokonać „in senso orario” lub „in senso antiorario”, czyli zgodnie z ruchem wskazówek zegara lub odwrotnie. Z biegiem lat, większość tamtejszych stacji narciarskich została połączona z Sella Rondą systemem tras i kolei linowych.

REKLAMA
Widok z Pozza/Poza w Val di Fassa na Cima Catinaccio (2981 m npm i Catinaccio d’Antermoia (3002 m npm). Fot. Marek Baran

W 1974 roku założono organizację pod nazwą Dolomiti Superski. Jej idea zasadzała się na połączeniu (wówczas sześciu, obecnie dwunastu) ośrodków narciarskich w jedną organizacyjną, ale nie własnościową całość i umożliwieniu tym samym narciarzom korzystania z wszystkich kolei i tras przy pomocy tylko jednego karnetu. Jej pomysłodawcą i pierwszym prezesem był mediolański prawnik Gianni Marzola. Pomysł brzmi prosto i w dzisiejszej epoce on-line jest łatwy do zrealizowania, zwłaszcza w kwestii wzajemnych rozliczeń. Jak jednak poradzono sobie wówczas? Chyba mieli do siebie dużo zaufania.

Obecne Dolomiti Superski to największa tego typu organizacja na świecie. Na jej pomyśle wzorowała się cała Europa. Superski składają się z 12 ośrodków narciarskich będących własnością około 130 firm, przeważnie spółek znajdujących się dalej w rękach mieszkańców gór. Funkcjonuje tam około 460 kolei linowych kabinowych, gondolowych, krzesełkowych oraz wyciągów narciarskich, a obsługują one ponad 1200 kilometrów tras zjazdowych o różnym charakterze. Z mapami narciarskimi obszaru można zapoznać się pod tym linkiem.

Zbocze Monte Cristallo (na płn. od Cortiny). Żlebem prowadzi specyficzna kolej „kubełkowa”.To nie śnieg – to piargi. Fot. Marek Baran

Zimą tereny narciarskie wchodzące w skład Dolomiti Superski są chętnie odwiedzane przez naszych rodaków, latem – prawie wcale. A szkoda.

W niniejszym artykule nie wspominałem o wielkiej wspinaczkowej legendzie Dolomitów, gdyż jest to temat wart osobnego omówienia. Dla amatorów mniej ekstremalnego „skałołazienija”, Dolomity mają natomiast do zaoferowania coś, co jest pamiątką po I wojnie, a dzisiaj zalicza się do jednej z głównych atrakcji tych gór. Chodzi o tak zwane ferraty. Sama nazwa, czyli Via ferrata pochodzi z języka włoskiego i dosłownie oznacza drogę żelazną. W języku niemieckim stosuje się określenie „kletternsteig”, co znaczy po prostu „ścieżka wspinaczkowa”. Czynnikiem przyciągającym do tego typu dróg, jest umożliwienie pokonywania nawet pionowych ścian skalnych bez specjalnego przygotowania wspinaczkowego. Z reguły wystarczy odwaga, niewrażliwość na tzw. ekspozycję oraz uprząż asekuracyjna. Właściwą asekurację zapewnia stalowa lina (przymocowana do ściany hakami – do niej właśnie wpinamy uprząż), poprowadzona wzdłuż drogi wspinaczkowej, oraz różnego rodzaju ułatwienia takie jak: drabinki, klamry, metalowe stopnie itp.

Via Ferrata. Fot. Ie-hjelle (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Wbrew rozpowszechnionemu poglądowi, pierwsze ferraty nie powstały w Dolomitach w czasie I wojny światowej. Tam jedynie znalazły szerokie zastosowanie, a w konsekwencji, w zasadzie dopiero po II wojnie, stały się atrakcją turystyczną. Pierwsza ferrata została zbudowana w 1869 roku na grani południowo-zachodniej Grossglocknera – obecnie najwyższego szczytu Austrii. W późniejszych latach budowano ferraty również i w innych częściach Alp. Większość ferrat ma swoje nazwy, które dośsy łatwo dają się wytłumaczyć. Nie znalazłem natomiast żadnego wytłumaczenia dla nazwy: Via ferrata dei Finanzieri.

Bibliografia:

  • COMITATO OLIMPICO NAZIONALE ITALIANO VII GIOCHIOLIMPICI INVERNALI

VII OLYMPICWINTER GAMES CORTINA D'AMPEZZO 1956

Redakcja: Agnieszka Woch

Kup e-booka: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: XIX wiek” (cz. I)
cena:
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
143
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-01-3

Książka dostępna jako e-book w 3 częściach: Część 1, Część 2, Część 3

REKLAMA
Komentarze

O autorze
Marek Baran
Mieszkaniec Krakowa, inżynier mechanik (AGH), od kilkudziesięciu lat projektant kolei linowych i wyciągów narciarskich, autor przewodników narciarskich.

Wszystkie teksty autora

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści. Za darmo.
Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2023 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone