Opublikowano
2018-09-05 17:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Dywizjon 303 - bożyszcza całej Anglii?

Dywizjon 303 w dużej mierze przyczynił się do uratowania Anglii w 1940 roku. Po zwycięskiej bitwie piloci polskiego dywizjonu stali się niezwykle popularni. W jaki sposób nasi bohaterowie poruszyli angielską i amerykańską opinię publiczną?


Strony:
1 2

Dywizjon 303 – niechęć i uwielbienie tłumów

W przeciwieństwie do RAF-u, który z początku okazał polskim pilotom nieufność, ludność cywilna powitała ich z jednoznaczną sympatią. Byli sprzymierzeńcami z prawdziwego zdarzenia. Kiedy po przybyciu maszerowali ulicami brytyjskich miast portowych, przyjmowano ich oklaskami, wiwatami i okrzykami: „Niech żyje Polska!”. W Londynie i innych miastach konduktorzy odmawiali przyjmowania od nich opłat za przejazdy, kelnerzy nie pozwalali płacić za posiłki, a bywalcy pubów stawiali tyle piw, ile polscy goście byli w stanie wypić. Pamiętając, jak źle potraktowali go Francuzi, jeden z zachwyconych Polaków krzyknął: „Mój Boże, tu dopiero jest życie!”.

Dywizjon 303 - Sprawa honoru Jan Zumbach, as myśliwski, pilot Dywizjonu 303 (domena publiczna)

Podczas bitwy o Wielką Brytanię przyjacielskość rozkwitła w kult bohaterów – szczególną czcią otaczano polskich pilotów z Dywizjonu Kościuszkowskiego. Brytyjscy i amerykańscy dziennikarze tłumnie odwiedzali Northolt, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o pełnych brawury młodych myśliwcach. „Polacy latający w RAF-ie wyrastają na legendarnych bohaterów tej wojny – przekazał swoim czytelnikom w czerwcu 1941 roku korespondent «New York Timesa», Robert Post. – Wystarczy, że spotka się paru lotników, a rozmowa schodzi na temat nowych wyczynów któregoś z polskich pilotów [...] Mało powiedzieć, że Polaków się docenia, ich się niemal wielbi”. Tego samego zdania był jeden z najbardziej znanych amerykańskich korespondentów wojennych, Quentin Reynolds. „Polscy lotnicy są w tej chwili prawdziwymi bożyszczami Anglii” – napisał w „Colliers Weekly”.

W dziennikach i tygodnikach pojawiły się artykuły zatytułowane: polskie anioły zemsty, polska kawaleria powietrzna, polskie chwaty, a jeden z licznych znakomitych dni Dywizjonu Kościuszkowskiego w powietrzu skwitowano tytułem niesamowici Polacy znowu górą! 7:0. W artykułach tożsamość pilotów skrywano pod fałszywymi nazwiskami bądź inicjałami („major K”, „porucznik Z”), żeby niemieccy i sowieccy okupanci nie mogli zemścić się na ich rodzinach. Ta tajemniczość podsycała romantyczną aurę wokół Polaków.

„Dywizjon 303. Historia prawdziwa” – reż. Denis Delić – recenzja i ocena filmu

Czytaj dalej...

Prezenty dla pilotów Dywizjonu 303

Gdy legenda Dywizjonu im. Kościuszki nabrała kształtów, Jan Zumbach trafił na afisze obligacji wojennych. Oszczędności wojenne dodadzą skrzydeł zwycięstwu – głosił jeden z plakatów z kolorowym zdjęciem uśmiechniętego „Donalda” Zumbacha, siedzącego w kabinie spitfire’a z widocznym kosynierskim godłem na kadłubie. Przy takim rozgłosie i reklamie bazę Northolt zasypały przesyłki od wielbicieli. Szkoła w Ruislip, nieopodal Northolt, przysłała „dzielnym polskim myśliwcom” czterysta pięćdziesiąt papierosów. Uczennice ze szkoły w Glasgow przekazały swoje kieszonkowe – całe dziesięć szylingów. Na londyńskim przedmieściu Willesden zebrano pieniądze, by dołożyć się do zakupu spitfire’a, pod warunkiem że będzie nim latał Polak.

Listy i podarki nadeszły aż ze Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi na apel burmistrza Nowego Jorku, Fiorella LaGuardii, polskim dywizjonom wysłano ponad cztery tysiące książek po polsku i angielsku. Grupa brytyjskich kamerdynerów w Nowym Jorku zorganizowała bal dobroczynny, żeby zebrać pieniądze na budowę klubu polskich lotników w Londynie. Ale zapewne najmilsze były listy od dwóch amerykańskich założycieli Eskadry Kościuszkowskiej. Polacy bardzo sobie cenili związki z jankesami, którzy walczyli w wojnie polsko-bolszewickiej 1919–1920. Dlatego listy od Meriana Coopera i Cedrica Fauntleroya starannie wklejono na honorowych miejscach do dywizjonowej kroniki. A kiedy w marcu 1941 roku Cooper, słynny już hollywoodzki producent filmowy, odwiedził dywizjon, do którego powstania się przyczynił, Zumbach, Ferić i inni cieszyli się jak sztubacy.

Dywizjon 303 - Sprawa honoru Piloci Dywizjonu 303 (domena publiczna)

Po powrocie do Stanów z Polski w roku 1921 Cooper odbył wyprawy do Turcji i Laosu, dzięki którym stał się cenionym dokumentalistą, trafił do Hollywood i na początku lat trzydziestych przekonał wytwórnię RKO do realizacji filmu o wielkim gorylu. Filmem tym był King Kong, który Cooper współreżyserował na podstawie własnego scenariusza. Odniósłszy olbrzymi sukces finansowy, został szefem produkcji RKO. Zawdzięczamy mu szereg klasycznych filmów, w tym Małe kobietki, a także stworzenie duetu Fred Astaire i Ginger Rogers. Później zawiązał spółkę z Johnem Fordem i wyprodukował kilka spośród najlepszych dzieł tego reżysera, między innymi Nosiła żółtą wstążkę, Fort Apache, Spokojny człowiek i Poszukiwacze.

Ale największą pasją Coopera pozostało latanie. Kiedy dziewięć miesięcy po jego wizycie w Northolt Stany Zjednoczone przystąpiły do drugiej wojny światowej, czterdziestosiedmioletni producent powrócił do lotnictwa i został szefem sztabu generała Claire’a Chenneaulta w Chinach. Dywizjon 303 - Sprawa honoru Emblemat Dywizjonu 303 (aut: Sjam2004, domena publiczna) Później mianowano go zastępcą szefa sztabu lotnictwa amerykańskiego na Pacyfiku pod dowództwem generała Douglasa McArthura.

Mając tyle życiowych osiągnięć, Amerykanin był szczególnie dumny z założenia Eskadry im. Kościuszki. Kiedy w marcu 1941 roku odwiedził Northolt, ustawieni w dwuszeregu piloci powitali go okrzykiem: „Chwała bohaterom!”. Tym samym, którym w roku 1921 pożegnano jego, Fauntleroya i innych jankesów, opuszczających Polskę.

Cooper, w zawadiacko przekrzywionym kapeluszu, palący wrzoścową fajkę, był wyraźnie wzruszony. Zapewnił Polaków, że dokonania amerykańskich pilotów Eskadry im. Kościuszki są „fraszką w porównaniu z waszymi wspaniałymi osiągnięciami”. Powiedział, że szczególnie wzruszył go widok godła – krakuski, skrzyżowanych kos, gwiazd i czerwono-białych pasów – na ich hurricane’ach. Właśnie to godło napełniało ogromną dumą jego i innych pilotów z pierwszego składu eskadry, bo symbolizowało „przyjaźń Stanów Zjednoczonych i Polski zapisaną na kartach historii”.

Bitwa o Anglię – Polacy, o których warto przypomnieć!

Czytaj dalej...

Dywizjon 303 ...w Hollywood?

Tego samego roku polskich pilotów odkryła kinematografia. Wytwórnia RKO nakręciła w Anglii film Niebezpieczny księżyc, którego bohater, polski wirtuoz fortepianu, wkrótce po napaści Niemców na Polskę zostaje pilotem. Ucieka do Anglii i walczy w bitwie o Wielką Brytanię. Główną rolę zagrał popularny aktor austriacki, Anton Walbrook. Film cieszył się wielkim powodzeniem, szczególnie wśród młodych Angielek, zakochanych w sentymentalnym amancie. Kilka tygodni później na ekrany weszła nakręcona w Ameryce farsa Być albo nie być w reżyserii Ernsta Lubitscha, z Jackiem Bennym w roli trzeciorzędnego polskiego aktora i dyrektora teatru, którego żona, sławna aktorka, grana przez Carole Lombard, ma romans z przystojnym polskim pilotem (Robert Stack). Po najeździe Niemców na Polskę pilot przedostaje się do Anglii, a za nim (w wyniku mocno skomplikowanej intrygi) Benny, Lombard i reszta obsady.

Dywizjon 303 - Sprawa honoru Hawker Sea Hurricane'y. Na takich maszynach latał Dywizjon 303 (fot. Imperial War Museum, domena publiczna)

Polscy piloci stali się więc prawdziwymi znakomitościami. Szczytem mody było gościć Polaków na koktajlach i proszonych kolacjach. W lutym 1941 roku czołowa bywalczyni salonów, Jean Smith-Bingham, „zaadoptowała” Dywizjon Kościuszkowski i wydała na jego cześć szumne przyjęcie w hotelu Dorchester z kolacją i tańcami. Wśród gości było wiele innych wytwornych dam pokroju pani Smith-Bingham.

„Co druga posiadała tytuł – zapisał rozbawiony polski pilot w kronice dywizjonu – ale więcej niż co druga posiadała «swoje lata», choć było kilka młodych a uroczych cór Albionu”. Relacjonując szczegółowo, na dwóch stronach, owo wydarzenie, elitarny brytyjski „Tatler” odnotował, że „należało do najweselszych i najbardziej zabawnych, jakie Londyn widział od miesięcy”. Towarzyski sukces przyjęcia Jean Smith-Bingham zapoczątkował nową modę: w następnych dniach inne panie z londyńskich wyższych sfer na wyścigi rzuciły się do adoptowania innych polskich dywizjonów.

Ten tekst jest fragmentem książki Lynne Olson, Stanleya W. Clouda: „Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski: zapomniani bohaterowie II wojny światowej”:

Lynne Olson, Stanley W. Cloud – Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski: zapomniani bohaterowie II wojny światowej – okładka Autor: Lynne Olson, Stanley W. Cloud
Tytuł: „Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski: zapomniani bohaterowie II wojny światowej”
Tytuł oryginału: A Question of Honor
Data premiery: 22 sierpnia 2018
Oprawa: twarda
Format: 148×225
Liczba stron: 496
ISBN 978-83-65973-68-9
Cena: 54,90 zł
Kup ze zniżką!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Marko |

Śmieszne są zawarte w książce jakieś żalosne stereotypy lotnicze ,że niby Polacy przed wojną szkolili się na połatanych drutem gratach . Wiadomo ,że lotnicy wszędzie ,żartobliwie swoje samoloty nazywali gratami ,może sporadycznie słusznie . W latach 30 tych, zwłaszcza kiedy pojawiły się RWD -8 i PWS-26 , samoloty udane i dobrze wykonane określenia ;połatane graty; są wręcz obrazliwe .



Odpowiedz

Gość: sceptyczna |

Dywizjon 303 koniecznie trzeba zobaczyć! Bardzo się cieszę, że powstał ten film.



Odpowiedz

Gość: Marek |

Dobrze, że nakręcono filmy, temat Dywizjonu po wielu latach powrócił. Kiedyś książka Dywizjon 303 była lektura a teraz mam wrażenie, że nauczyciele nie maja czasu na współczesna historie i temat jest pomijany, moze troche młodzieży dzieki ekranizacji ksiązki dowie sie czegoś nowego.



Odpowiedz

Gość: werka |

Bardzo ciekawy artykuł. Tematem zainteresowałam się na nowo dzięki ekranizacji książki Fiedlera, która ukazała się na koniec sierpnia i jest prawdziwym hołdem dla naszych pilotów. Z chęcią przeczytam także tę książkę.



Odpowiedz

Gość: rob |

wszystko sie zgadza ale dlaczego niekt nie zadbal o to historyczne miejsce jakim jest pub w northolt na zewnatrz samolot z rospadajaca sie tablica pamiatkowa w srodku jedno zdjecie przy dzwiach upamietniajace pobyt polakow no i w centralnym miejcu wielka plansza krowy pierwszy raz przeczytalem ksiazke o dywizjonie 303 w wieku ok 12lat caly czas chcialem odwiedzic i napic sie piwa w tym ekscytujacym miejscu a tu zag przyjechalem do przecietnego pubu gdzie podstawowym daniem jest hamburger zreszta smaczny



Odpowiedz
Lynne Olson

Amerykańska dziennikarka i historyk, absolwentka Uniwersytetu Arizony. Autorka książek poświęconych II wojnie światowej.

Stanley Cloud

Amerykański dziennikarz. Publikował w magazynie „Time”, był też korespondentem politycznym i korespondentem Białego Domu.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org