Opublikowano
2017-05-16 12:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Francja: archetyp rewolucyjnego terroru

Wielka Rewolucja Francuska otworzyła Europie drzwi do nowoczesności. Straszną cenę zapłaciła za to jednak ludność Francji, która wcale nie pragnęła porzucać ani zwyczajów, ani wiary ojców.


Strony:
1 2 3

W czasie rewolucji francuskiej représentant en mission nie pełnił wyłącznie funkcji agenta aparatu terroru, lecz był specjalnym wysłannikiem Zgromadzenia Narodowego. Urząd ten wziął swój początek od Konstytuanty (1 października 1791 - 20 września 1792), przy czym chodziło najczęściej o deputowanych, którzy na zlecenie parlamentu mieli zapewnić przestrzeganie porządku i wprowadzanie w życie ustaw w obrębie departamentów oraz armii.

Zbezczeszczenie kościoła w czasie rewolucji francuskiej (aut. Joseph-François Schwebach, 1794, domena publiczna).

W okresie terroru wyposażono ich we wszelkie przywileje i pełnomocnictwa. Nazywano ich także prokonsulami, gdyż uprawiali prawdziwie dyktatorskie rządy. W poniższym rozdziale zostali nazwani komisarzami politycznymi, po części dlatego, że działali podobnie jak oficerowie polityczni w Związku Sowieckim lub innych państwach totalitarnych.

Do masowych zabójstw i nieludzkich okrucieństw doszło przede wszystkim w zbuntowanych regionach na południu i zachodzie Francji. Po stłumieniu rewolty do Lyonu posłano najpierw Couthona. Ponieważ postępował on stosunkowo umiarkowanie, zastąpili go Joseph Fouche i Collot d'Herbois, który swego czasu został tam jako aktor wygwizdany przez publiczność, więc teraz nadarzyła mu się okazja do zemsty. Obaj nakazali wykonywać wyroki nie na gilotynie, lecz rozstrzeliwując skazańców armatami. 4 grudnia na wyżynie Brotteaux powiązano parami 64 młodych ludzi i otwarto ogień z kartaczy. Ponieważ wielu przeżyło, zostali dobici cięciami i sztychami szabel. Następnego dnia zmasakrowano w ten sposób kolejne 209 osób i znowu żołnierze ciosami siekier pozbawili życia ciężko okaleczonych rannych.

Zabijać i burzyć. Rewolucja francuska a księża

Czytaj dalej...

Jeden z pomocników Fouchego pisał z zachwytem do przyjaciela: „Codziennie spadają głowy! Zaznałbyś prawdziwej rozkoszy, gdybyś przedwczoraj mógł wziąć udział w obradach sądu ludowego! Cóż za majestat! Jaki imponujący ton! Wszystko tak wzniosłe! Iluż łotrzyków wyciągnęło nogi na Wyżynie Brotteaux! Jakiż to cement dla gmachu republiki!" (Friedrich Sieburg, Frankreich 1789-1848. Im Licht und Schatten der Freiheit, 1982).

Podobnie, lecz nie aż tak brutalnie poczynali sobie w Marsylii i Tulonie Barras i Freron. W Marsylii polecili Trybunałowi Konstytucyjnemu skazać na śmierć 400 osób. Po zdobyciu Tulonu wkraczające wojska francuskie witały orkiestry i cała ludność ustawiona w szpaler. Tego samego dnia spędzono 800 mieszkańców i rozstrzelano ich salwami armat.

Jan Jakub Rousseau (domena publiczna).

Do kulminacji masakr doszło w Nantes za kadencji Carriera. Doliczono się 20 tysięcy ofiar, straconych na gilotynie, masowo rozstrzelanych czy też zlikwidowanych przy pomocy wymyślonego przez niego instrumentu, noyad. Oprócz tej metody, polegającej na zatapianiu łodzi z ładowniami pełnymi skazańców, warto wspomnieć o tak zwanej „wertykalnej deportacji", która zasłynęła także jako „republikańskie gody": ku radości tłuszczy wiązano parami nagich mężczyznę i kobietę, po czym wrzucano ich do rzeki, gdzie jedno pociągało drugie na dno.

Również oddelegowany do Bordeaux Tallien kierował z przesadną surowością i okrucieństwem prześladowaniami zbiegłych tam żyrondystów, a także polecił stracić wielu przeciwników rewolucji.

Czystych rąk nie mieli też i pozostali représentants en mission, którzy dopuścili się licznych deliktów i przewinień. Lequinio wezwał ochotników do przeprowadzania egzekucji. Jeden z chętnych zawołał: „Zabiegam o zaszczyt ścięcia głów mordercom mojej ojczyzny" (Sieburg, dz. cyt., s. 13). Po przewrocie 9 thermidora mieszkańcy Rochefort i Morlaix oskarżyli Lequinio o zabójstwo niewinnych.

Podczas przemowy Dartigoeyte'ego w jednym z klubów jakobińskich pod jego nogi spadła cegła. Natychmiast kazał oskarżyć o spisek postronnych obywateli, a wydany wyrok śmierci wykonać. Podobnie postąpił Bourdon, wciągnięty w Orleanie w bijatykę, podczas której nieco go poturbowano. I on z prywatnej sprawy zrobił polityczną, nadużywając władzy do wyrównania osobistych porachunków.

Tekst jest fragmentem książki Horsta Gerharda „Wolność, równość, morderstwo. Zbrodnie Rewolucji Francuskiej”:

Tytuł: Wolność, równość, morderstwo
Podtytuł: Zbrodnie Rewolucji Francuskiej
ISBN: 978-83-7864-741-6
Okładka: twarda
Ilość stron: 336
Wymiary: 170 × 240 mm
Autorzy: Horst Gebhard
Rok wydania: 2017
Wydawca: Wydawnictwo AA
Cena: 49,90 zł
Kup ze specjalną zniżką w księgarni Historia Moja Pasja!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Horst Gebhard

Urodził się w roku 1939 w Bad Kreuznach. Studiował teologię w Mainz i Tübingen. Publikował liczne artykuły na tematy historyczne, m.in. w tygodniku „Christ in der Gegenwart”. Jest współautorem opracowania na temat bojownika ruchu oporu Adolfa Reichweina. Uhonorowany tytułem biskupiego radcy duchownego, Ksiądz Gebhard mieszka jako rezydent w Friedbergu (Hesja).

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org