Autor: Mateusz Balcerkiewicz
Tagi: Artykuły, Historia kultury i sztuki, Historia nauki i techniki, XIX wiek, Ameryka Północna, Francja, Wyspy Brytyjskie
Pierwsza publikacja: 2018-03-23 12:06, aktualizacja: 2021-09-04 08:29
Licencja: wolna licencja

Historia fotografii: jak nauczyliśmy się zatrzymywać czas?

Jak wyglądała historia fotografii? Dziś zrobienie nawet tysięcy zdjęć jest w zasięgu możliwości niemal każdego z nas. Były jednak i takie czasy, gdy ludzie zachwycali się realnością publikowanych w gazetach drzeworytów, które sporządzano na podstawie jedynej, z trudem wykonanej fotografii.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Można przyjąć, że formalnie historia fotografii zaczęła się w Egipcie, co prawda nie starożytnym – musimy bowiem cofnąć się do przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia naszej ery. W przypadku fotografii to jednak nadal robi wrażenie. Wtedy to swoje badania prowadził arabski matematyk Alhazen Ibn al-Hajsam. Przedmiotem jego zainteresowania były światło i promienie słoneczne. Po raz pierwszy opisał on naukowo działanie ciemni optycznej, znanej nam lepiej pod nazwą camera obscura (łac. ciemna komnata). Urządzenie to, którego śladów wykorzystania możemy szukać jeszcze u starożytnych Greków, Arabów i Chińczyków, zbudowane jest z zaciemnionego pudełka, w którym wycięto niewielki otwór. Światło wpadające przez ten otwór rzuca na przeciwległą ściankę camery odwrócony obraz rzeczywistości. Samo w sobie to zjawisko nie było jeszcze fotografią, ale stanowiło podwalinę całej współczesnej techniki wykonywania zdjęć. Wystarczyło wymyślić, w jaki sposób utrwalić odbity obraz.

Camera obscura (fot. Stefan Kühn, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

Historia fotografii: pionierzy

Zagadkę rozwiązał w 1826 roku francuski fizyk i wynalazca Joseph Nicéphor Niépce. Na wypolerowanej, cynkowej płytce umieścił warstwę asfaltu syryjskiego – rodzaju ciemnej substancji, która bazuje na węglowodorach i związkach organicznych. Substancja ta twardniała, gdy wystawiło się ją na działanie światła. Gdy do tego doszło, wystarczyło olejkiem lawendowym zmyć nieutrwaloną warstwę asfaltu, otrzymując w ten sposób niskiej jakości negatyw (światło i cień zamienione są miejscami). Następnie pokrywano go farbą litograficzną i przykładano do papieru, aby uzyskać właściwe zdjęcie. Odpowiednio spreparowaną płytkę naukowiec umieścił w oknie swojego domu i po ponad ośmiu godzinach naświetlania otrzymał pierwszą utrwaloną fotografię, znaną nam dziś jako Widok z okna Le Gras. Ponieważ uzyskany obraz nie był najlepszej jakości, Niépce zaczął szukać alternatywnego rozwiązania.

Zainteresowało go odkrycie niemieckiego profesora Johanna Heinricha Schulza z 1724 roku, według którego część soli srebra, w szczególności chlorek i azotan, ciemnieje gdy wystawi się je na działanie światła. Niépce rozpoczął eksperymenty, wkrótce wszedł też w spółkę z Louisem Jacques'em Daguerre'em. Ich współpracę przerwała jednak niespodziewana śmierć Niépce’a w roku 1833. Daguerre, posiłkując się pozostawionymi mu przez wspólnika notatkami opracował nową metodę fotograficzną. Płytkę pokrytą srebrem należało najpierw wystawić na działanie oparów jodu a następnie, już po naświetlaniu, na opary rtęci. Tak uzyskany obraz utajony (rodzaj niewidocznego dla gołego oka negatywu) należało wywołać i utrwalić poprzez zanurzenie w roztworze soli kuchennej. Ta metoda robienia zdjęć od nazwiska twórcy nazwana została dagerotypem. Daguerre pokazał ją światu 7 stycznia 1839 roku.

Joseph Nicéphor Niépce, Widok z okna Le Gras (1826/1827, domena publiczna).

W tym samym czasie, niezależnie od Niépce'a i Daguerre’a, nad utrwalaniem obrazów z camera obscura pracował William Fox Talbot. Rozpoczął on eksperymenty z naświetlaniem rozprowadzonych na papierze substancji światłoczułych, takich jak sól kuchenna czy azotan srebra. Szybko odkrył, że jeśli fragment wystawionego na światło papieru przykryje się na przykład liściem, to znajdująca się pod takim przedmiotem substancja nie pociemnieje. Uzyskane w ten sposób „białe widma” przedmiotów nazwał fotogenicznym rysowaniem (ang. [photogenic drawing]). Dalsze prace doprowadziły w 1835 roku do próby utrwalenia rzeczywistości. Na pierwszych udanych fotografiach papierowych cienie i światła były odwrócone, ponownie powstawał więc negatyw.

Fotogeniczne rysowanie Williama Fox Talbota (1839, domena publiczna).

Talbot zarzucił pracę nad swoim wynalazkiem na kilka lat, aż w 1839 roku usłyszał o dopiero co opatentowanym dagerotypie. Ta wiadomość ponownie zmobilizowała go do działania, czego rezultatem było opublikowanie już 21 lutego (a więc niecałe dwa miesiące po Francuzie) w Royal Society w Londynie nowo opracowanej techniki, zwanej talbotypią albo częściej kalotypią (od greckiego kalos – piękny). Na marginesie warto dodać, że nad fotografią papierową pracował równolegle również Francuz Hippolyte Bayard. Opracował on metodę, która w przeciwieństwie do Talbota pozwalała na naświetlanie od razu pozytywów. Jednak nie odegrał on tak istotnej roli, jak dwaj pozostali wynalazcy.

Wady i zalety nowych metod

W 1839 roku stanęły więc naprzeciw siebie dwie zupełnie odmienne, konkurencyjne techniki fotograficzne – francuska i angielska. Początkowo triumfy święcił dagerotyp i wydawało się, że przyszłość robienia zdjęć będzie zmierzać w tym kierunku. Nie bez przyczyny, ponieważ na kilku płaszczyznach przebijał on talbotyp. Przede wszystkim Daguerre wyprzedził Talbota w pracach i to jego ogłoszono oficjalnym wynalazcą fotografii. Oprócz tego rząd francuski od początku bardzo wspierał rodzimego wynalazcę i rozwój jego odkrycia, między innymi wykupując od Daguerre’a patent technologiczny i udostępniając go szerokiemu gronu osób zainteresowanych. Dagerotyp stał się powszechną, tanią i niezwykle popularną metodą wykonywania portretów. Ceny, wahające się zazwyczaj od 50 centów do 10 dolarów zachęcały nawet klasę średnią. Poza tym obraz uzyskany na płytce był ostrzejszy i trwalszy od tego, który został naświetlony na papierze.

Kup książkę: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: XIX wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 422 Wymiary: 145 x 210
Format: 145 x 210
ISBN: 978-83-66022-39-3 Oprawa: miękka

Książka dostępna również jako e-book, w trzech częściach: Część 1 Część 2 Część 3

Między metodami Anglika i Francuza była jednak pewna ogromna różnica. Negatyw kalotypu, ze względu na utrwalenie na papierze, pozwalał na wykonywanie większej liczby odbitek. Natomiast dagerotyp, z powodu ograniczeń technologicznych metody, można było wywołać tylko raz. Początkowo nie uznawano tego za wadę. Wręcz przeciwnie – unikatowość fotografii dagerotypowej dodawała jej wartości. Prasa, która na początku również korzystała z popularniejszej techniki Daguerre’a, wypracowała nawet sposób radzenia sobie z tym problemem. Zatrudniano profesjonalnych litografów, którzy patrząc na jedyny istniejący egzemplarz danego zdjęcia, odtwarzali go w drewnianym klocku. Pokryte farbą drewno można było przyłożyć do papieru, aby powielić obraz. Pomimo oczywistej niedoskonałości tego rozwiązania ludzie zachwycali się realnością takich ilustracji, przedstawiały bowiem obraz, wykonany na podstawie zdjęcia rzeczywistości.

Louis Daguerre, Boulevard du Temple w Paryżu, pierwsza fotografia z widocznym żywym człowiekiem (w lewym dolnym rogu), który zatrzymał się na wystarczająco długo, by zostać zarejestrowanym przez fotografa (1838, domena publiczna).

Trendy zaczęły się jednak zmieniać, a coraz więcej osób dostrzegało przydatność i potrzebę wykorzystania negatywów wielokrotnego użytku. Kalotypia była też preferowana przez artystów, ponieważ umożliwiała większą ingerencję w zdjęcia, np. retusz, operowanie negatywem czy wybór papieru. Talbot nie poddawał się i dalej pracował nad udoskonalaniem swojej techniki. Udało mu się między innymi skrócić czas naświetlania oraz zwiększyć trwałość odbitek. Jego metoda zyskała sobie również wielu zwolenników, którzy kontynuowali jej rozwój. To właśnie sposób Talbota stał się wypadkową dalszego rozwoju głównego nurtu fotografii, a za rewolucyjną zmianę odpowiada dobrze nam znana firma: KODAK.

„Ty naciskasz przycisk...”

Choć na przestrzeni kilkudziesięciu lat zdjęcia stały się powszechne, to jednak wykonywaniem ich nadal zajmować się mogli jedynie profesjonaliści, i to tylko, jeśli byli w stanie utrzymać kosztowny sprzęt i pracownię. W 1880 roku do branży fotograficznej wszedł bankier Georg Eastman. Na początek założył wraz z Henrym Alvah Strongiem firmę Eastman Dry Plate Company, która zajęła się produkcją pojawiających się w drugiej połowie XIX wieku suchych klisz fotograficznych. Były to szklane płytki mieszczące jedno zdjęcie. Eastman w 1884 roku wynalazł nakładany na papier suchy żel, który w praktyczny sposób zastępował nieporęczne i skomplikowane w użyciu płytki oraz chemikalia. Jeszcze w tym samym roku razem z Williamem Walkerem opatentował zwijany film papierowy, na którym mogło znaleźć się więcej niż jedno zdjęcie.

Reklama firmy Kodak z 1900 roku (domena publiczna).

Te dwie technologie umożliwiły Eastmanowi wprowadzenie fotografii na zupełnie nowy poziom. Za czterdzieści tysięcy dolarów odkupił od Walkera jego część praw do zwijanego filmu papierowego, a w 1886 roku przedsiębiorstwo, nazywające się już The Eastman Dry Plate and Film Company wypuściło na rynek pierwszy model aparatu: Eastman Detective Camera. Jednak przełom nadszedł dopiero latem roku 1888 roku, kiedy na rynek wszedł aparat Kodak Nr.1, skonstruowany przez Franka A. Brownella. 4 września zarejestrowana została marka handlowa KODAK, a Eastmanowi przyznano patent na aparat fotograficzny na błonę zwojową.

Urządzenie było stosunkowo proste w obsłudze nawet dla laika – jak głosiło ukute przez Eastmana hasło reklamowe: „Ty naciskasz guzik, my robimy resztę”. W dodatku cena, wynosząca 25 dolarów (miesięczna pensja przeciętnego robotnika) była już w zasięgu możliwości zwykłego człowieka. Sama nazwa również była niezwykle pomysłowa – słowo „Kodak” nie ma etymologicznego sensu, a według Eastmana miało po prostu fonetycznie naśladować dźwięk spustu migawki w jego aparatach. Przedsiębiorstwo z czasem zaczęło eksperymenty z modelem biznesowym swoich produktów, zachęcając jeszcze bardziej potencjalnych klientów. W 1900 roku na przykład można było jeden z modeli wraz z założonym filmem wypożyczyć za 1 dolara. Kiedy film się kończył, w celu wywołania zdjęć aparat należało zwrócić w sklepie.

Co jednak stało się z, wydawać by się mogło, wymierającą fotografią dagerotypową? Jej schedę przejęła firma Polaroid Corporation, która wywodzący się z dagerotypu proces wykorzystała do rozwoju technologii tzw. „fotografii błyskawicznej” – inaczej mówiąc aparatów, które dawały gotowe odbitki od razu po zrobieniu zdjęcia. Co ciekawe, również Eastman Kodak Company prowadziło równolegle prace nad tego typu aparatami, jednak po przegraniu sprawy patentowej z Polaroidem przedsiębiorstwo wycofało się całkowicie z tego segmentu rynku.

Polecamy e-booka Michała Gadzińskiego pt. „Perły imperium brytyjskiego”:

Michał Gadziński
„Perły imperium brytyjskiego”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 98
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-11-2

Nowinki technologiczne

Dalszy rozwój fotografii to oczywiście zdjęcia kolorowe, choć prace nad tą technologią zaczęły się wcześniej, niż można by przypuszczać. Teoretyczne podstawy opracował James Clerk Maxwell już w 1855 roku. Natomiast pierwsza udane kolorowe zdjęcie pod tytułem Tartanowa wstążka było dziełem Thomasa Suttona, a pochodzi jeszcze z 1861 roku! Nie oznaczało to jednak, że droga do powszechnej fotografii kolorowej będzie prosta. Początkowo wynalazcy nie byli w stanie zapobiec blednięciu kolorów, a oprócz tego pierwsze kolorowe substancje światłoczułe nie były w stanie zarejestrować czerwonych i zielonych odcieni.

Kolejne lata przyniosły rozwój nowej technologii, aż wreszcie na początku XX wieku udało się uzyskać pełną czułość na kolory. W 1907 roku znani bardziej z kinematografu bracia Lumière wynaleźli w końcu pierwszą technikę wykonania zdjęcia w naturalnych kolorach, zwaną autochromem. W uproszczeniu polegała ona na pokryciu tafli szkła drobinkami trójkolorowej skrobi ziemniaczanej, na które nakładano następnie emulsję światłoczułą do zdjęć czarno-białych. Po dość długim, bo trwającym dwie do trzech sekund czasie naświetlania, otrzymywało się tak zwany diapozytyw. Aby móc go obejrzeć, należało przez taflę szkła przepuścić snop światła, co było cechą odróżniającą od zwykłego pozytywu.

Siergiej Michajłowicz Prokudin-Gorski, autoportret nad rzeką (1912, domena publiczna).

Pionierem współczesnej techniki wykonywania kolorowych zdjęć był Siergiej Michajłowicz Prokudin-Gorski. Wymyślił on, że można wykonać w bardzo krótkim odstępie czasu trzy zdjęcia z nałożonymi filtrami, kolejno: czerwonym, zielonym i niebieskim. Gdy odpowiednio połączyć je ze sobą, dawały kolorowy obraz. Pierwsze takie zdjęcia były mocno rozmazane ze względu na około sekundę różnicy pomiędzy każdym z trzech ujęć, ale z czasem metodę udoskonalano, bądź to ograniczając do minimum odstęp klatek, bądź wprowadzając system jednoczesnego naświetlania trzech negatywów, jak w kamerze Bermpohla czy wykorzystywanym po dziś dzień profesjonalnym sprzęcie filmowym systemu Technicolor. Pierwsze w pełni kolorowe ujęcia pochodzą więc jeszcze sprzed I wojny światowej, jednak fotografia barwna, ze względu na trudności technologiczne, całkowicie zdominowała czarno-białą dopiero pod koniec XX wieku.

Ostatnim jak do tej pory etapem było oczywiście przeniesienie zdjęć do jakości cyfrowej. Udało się to jako pierwszemu Russelowi Kirschowi w roku 1957. Zbudował on skaner, który zdolny był zeskanować zdjęcie trzymiesięcznego syna konstruktora i w rozdzielczości 176 na 176 pikseli zapisać je w pamięci komputera. Nie była to jednak fotografia od razu wykonana w aparacie. Aby umożliwić taki zabieg, należało zamienić tradycyjny materiał światłoczuły matrycą, która wychwytywałaby różnicę w naświetleniu poszczególnych, znajdujących się na niej pikseli. Stworzyli ją w 1969 roku Willard Boyl oraz George E. Smith jako element projektu telefonu z aparatem, przygotowywanego przez Bell Telephone Laboratories. Pierwszy aparat cyfrowy skonstruowano w 1975 roku, a równo trzydzieści lat później, w 2005 roku sprzedaż sprzętu cyfrowego przegoniła sprzęt tradycyjny.

Droga fotografii od camera obscura do popularyzacji technologii cyfrowej wydaje się długa (bo ponad tysiącletnia) i skomplikowana. Z drugiej jednak strony, obowiązujące do dzisiaj podstawowe zasady utrwalania zdjęć zostały wypracowane zaledwie w około dwadzieścia lat od pierwszych prób Josepha Nicéphora Niépce’a z 1826 roku. Niemniej sztuka zatrzymywania chwili nadal rozwija się prężnie, a zyskujące ostatnio na popularności zdjęcia sferyczne (tzw. „zdjęcia 360 stopni”) z pewnością nie są ostatnim słowem w tym temacie.

Bibliografia:

Polecamy e-book Kamila Kartasińskiego pt. „Henryk Sienkiewicz jakiego nie znamy”:

Kamil Kartasiński
„Henryk Sienkiewicz jakiego nie znamy”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 75
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-10-5

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Mateusz Balcerkiewicz
Redaktor naczelny portalu Histmag.org, archiwista Archiwum Akt Nowych w Warszawie, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Autor książki „Wojna Jasia. Polski żołnierz w walce z bolszewikami”, redaktor naukowy i współtwórca portalu 1920.gov.pl. Hobbystycznie członek grupy rekonstrukcyjnej Towarzystwo Historyczne "Rok 1920" oraz gitarzysta zespołu heavymetalowego.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy