Opublikowano
2009-01-24 11:04
Licencja
Wolna licencja

Historia rzemiosła dobczyckiego od XV do XX wieku

Katarzyna Dominik przedstawia interesujące studium historii gospodarczej niewielkiej miejscowości nieopodal Myślenic w południowej Polsce. Polecamy przede wszystkim ze względu na przyjętą metodę badawczą. Doktorantka Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie udowadnia, że nawet ze starcia z brakiem źródeł archiwalnych historyk może wyjść obronną ręką.


Pierwsze źródła dotyczące handlu mieszczan dobczyckich pochodzą z XV w. i nawiązują do znanego kupca, sprzedającego ryby w Krakowie, Marcina z Dobczyc. W czasach tych dobczyccy handlarze trudnili się transportem i sprzedażą głównie soli, choć nie tylko. Eksportowano ją nawet poza granice kraju, a mianowicie na Węgry, gdzie Jakub Dobczycki był znanym kożusznikiem.

Handel średniowieczny i łaskawi królowie

Dobczyce na mapie Polski Jednak istnieją przesłanki, że Dobczycanie zajmowali się wymianą towarową, wpierw lokalną a później między krajową, wcześniej niż zapisane to jest w dokumentach. Dowodami na to są różnego rodzaju przywileje przyznawane mieszkańcom Dobczyc przez pierwszych królów polskich. Należą do nich: przywilej Kazimierza Wielkiego z 1340 r., potwierdzony w 1362 r., w którym zwolnił mieszczan od ceł w Królestwie i zezwolił na cotygodniowe targi. Również jego następcy potwierdzili ten „akt łaski”, kolejno w 1389 i 1424 r.

Nie bez znaczenia było nadanie przez monarchę przywileju, dzięki któremu Dobczycanie zyskali prawo zakupu soli z żup wielickich i bocheńskich, odnowionego w 1506 r. przez Aleksandra i w 1570 r. przez Zygmunta Augusta. Wymieniając łaskawych monarchów nie można pominąć Michała Korybuta Wiśniowieckiego, który miał swój wkład w rozwój dobczyckiego handlu. Potwierdził on stare nadania i dodał nowy przywilej dotyczący targów mających trwać 3 dni. Natomiast w 1701 r. liczbę tych dni zwiększył z 3 do 9, August II.

Handlarze pochodzenia dobczyckiego w sprzedaży regionalnej oferowali takie towary jak: chmiel, suszone owoce czy też orzechy. To są tylko niektóre z produktów, jakie sprzedawano w Krakowie. W zamian do miasta przywożono m. in. kosy, sierpy, noże, wełnę i inne mało dostępne na miejscu towary.

Handel nowożytny i suszone śliwy

Znacznie więcej informacji na temat kupców dobczyckich prowadzących interesy z mieszkańcami Krakowa, zawierają źródła z XVI i XVII w. Można w nich znaleźć wiele cennych danych, m. in. to, że w latach 1593-1599 przeznaczono na eksport 13 transportów suszonych śliw, w latach 1600-1609 było ich już 56, a z kolei w 1641-1646 tylko 12. Analizując te dane widzimy, że rozwój handlu na terenie Dobczyc miał swoje lepsze i gorsze lata.

Prócz suszonych śliw Dobczycanie produkowali i sprzedawali chmiel, miód, łój, beczki i itd. Ze stolicy (Krakowa) w zamian sprowadzano wspomnianą wełnę, z której wyrabiano sukno, kosy, śledzie, żelazo, metal oraz wyroby kramarskie. W tym okresie na terenie miasta mało znane było jeszcze rzemiosło kramarskie.

Po „potopie szwedzkim” w latach 1655-1660, handel i niemalże całe życie gospodarcze w Dobczycach przeżywały regres, który trwał prawie nieprzerwanie do XVIII w.

Zdjęcia pochodzą z Archiwum Oddziału PTTK w Dobczycach, przedstawiają tradycyjne budownictwo mieszkalne i gospodarcze w Dobczycach.

Czasy rozbiorowe. Od upadku do upadku?

Pierwsze próby wprowadzenia jakichkolwiek zmian podjął w 1780 r., a więc już po rozbiorach polski, cesarz Józef II. Dążył do zespolenia Galicji z innymi ziemiami polskimi, ale zastój w rzemiośle, małe dochody miejskie oraz „prywatyzacja miasta” spowodowały, że Dobczyce prosperowały jak wieś. W takich warunkach ani rozkwit handlu, ani połączenie ziem polskich nie było możliwe, gdyż w tym okresie zaborcy prowadzali różną politykę gospodarczą na zagrabionych przez siebie ziemiach.

Dopiero w 1883 r. uwidacznia się poprawa tej sytuacji, dzięki ustawie przemysłowej umożliwiającej powiązanie rękodzielnictwa dobczyckiego z szerszym rynkiem towarowym.

Do rozwoju miasta przyczyniło się m. in. rękodzielnictwo szewskie, które pod koniec XIX w. zrzeszało ok. 170 warsztatów. Dużym udogodnieniem był kapitał w postaci pożyczek inwestycyjnych, jaki zaciągnięto w Krajowym Funduszu Przemysłowym na rozwój działalności Majstrów Szewskich dla Towarzystwa Handlu Skór w Dobczycach, w latach 1887- 1907, w wysokości 2 tys. koron.

Nieoczekiwaną tragedią, jaka miała miejsce w latach 90-tych XIX w.
i spowodowała kolejny przestój w handlu, była klęska nieurodzaju. Miasto ogarnął głód a popyt na wyroby dobczyckich rzemieślników został zahamowany. Dopełnieniem całości obrazu był wybuch epidemii cholery w mieście. Z tego powodu, mieszkańcy otrzymali zakaz kontaktów z pobliskimi wioskami i miastami.

Wiek bez źródeł

Wiek XX nie jest łaskawy dla badaczy niniejszego tematu i stwarza wielu kłopotów, ponieważ niemal wszystkie źródła zawierające cenne informacje o dobczyckim rzemiośle tego okresu, spłonęły podczas hitlerowskiej okupacji w 1939 r. wraz z Księgami Cechu Wielkiego i Cechu Szewców.

Jednak praca historyka nie polega tylko na badaniu istniejącego materiału źródłowego, ale również na pracy „w terenie”, za pomocą źródeł wywołanych.

Skorzystałam z relacji ustnych przekazywanych niejednokrotnie z pokolenia na pokolenie. W latach 70-tych minionego stulecia żyło wielu mistrzów rzemiosła stolarskiego, rymarskiego, szewskiego czy też krawieckiego. Nie są to może statystyki czy sprawozdania urzędowe, ale m. in. dzięki ich spisanym relacjom, wspomnieniom dotyczących kupna surowca, przetworzenia go i zbytu już gotowego towaru, mogłam opracować niniejszy artykuł.

Wielu historyków mogłoby zarzucić, że powyższy materiał źródłowy nie jest wiarygodny i nie daje pełnego obrazu życia dobczyckich rękodzielników tamtych lat. Jednak przeciwko tym zarzutom posłuży fakt, iż niejednokrotnie ci ludzie w podobny sposób, jak ich dziadkowie i ojcowie zajmowali się danym rzemiosłem. W końcu tak nakazywała tradycja, by kontynuować zawód rodzinny.

Dzięki tym wspomnieniom i relacjom można mówić o powiązaniu Dobczyc
z rynkiem towarowym na przełomie XIX i XX w.

Historia oparta na wspomnieniach

Jednym z ważniejszych rzemiosł było krawiectwo. Krawcy nabywali materiał
u miejscowych Izraelitów, w Krakowie oraz w Myślenicach, a odbiorcami gotowych ubrań (często szytych na zamówienie) była ludność z miasteczka i pobliskich okolic.

Krawcy zajmowali się przede wszystkim szyciem ubrań męskich tj., spodnie, kamizelki, marynarki, czapki. Nie oznacza to, że nie produkowano nic innego, jednakże sprzedaż płaszczy i kurtek nie była prowadzona na tak dużą skalę jak „garniturów”.

W tym miejscu warto wspomnieć osobę mistrza Jana Stolarza, którego szaty nosili księża z sąsiednich parafii czy dziedzice z dworów w Komornikach (Fink), Raciechowicach (Ruppertowa) lub Brzezowej-Gaiku (Czerwiński). Jak z powyższego wynika, mistrz Jan Stolarz uchodził za szanowanego krawca, u którego ubierały się „ważne osobistości”.

Również kuśnierze mieli swój wkład w rozwój handlu na terenie Dobczyc i poza granicami miasta. Zaopatrywali się w surowce zarówno u rzeźników i chłopów miejscowych jak i z okolicznych wsi. Asortyment ich wyrobów był duży, począwszy od czapek „baranic”, poprzez kamizelki, rękawice, tabakiery, aż do różnorodnych długich kożuchów i damskich kożuszków.

Dzieje rzemiosła sukienniczego na przełomie XIX/XX w. wskazują, że także sukiennicy wytwarzali sukmany głównie na zamówienie dla bogatych gospodarzy wiejskich, których było stać na drogi „czamarach” (staropolska nazwa sukmany), zaliczany wówczas do towarów luksusowych.

Jednakże najszersze kontakty z rynkiem towarowym utrzymywał cech dobczyckich szewców. W swych usługach proponowali zazwyczaj buty z cholewkami, trzewiki lub tzw. półbuty, szyte ze skóry juchtowej, polskiej, węgierskiej, rynboku lub z boksu. W pierwszych latach XX w. i okresie międzywojennym niezbędnego surowca dostarczali szewcom garbarze, sklepikarze oraz rolnicy. W butach tych chodzili wszyscy; mężczyźni, kobiety i dzieci, a można je było nabyć albo bezpośrednio u mistrza, albo na okolicznych jarmarkach organizowanych w Wieliczce, Bochni, Myślenicach rzadziej w Niepołomicach lub Limanowej.

Z racji dużego popytu na powszechnie znane i noszone dobczyckie obuwie, wyodrębniła się grupa handlarzy m. in. Andrzej Polończyk, Tomasz Dudek, którzy rozprowadzali już gotowy produkt szewski.

Gospodarka wojenna i powojenna

Podczas II wojny światowej około 110 dobczyckich szewców szyło obuwie na potrzeby mieszkańców i ludności sąsiednich rejonów w tzw. „podziemiu”, w obawie przed hitlerowcami, którzy zatrzymywali handlowców, nakładali na nich kary grzywny lub więzienia i konfiskowali przejęte mienie. Strach był o tyle większy, że rzemiosło to niejednokrotnie stanowiło jedyne źródło utrzymania rodziny.

Należy również nadmienić, iż dobczyccy szewcy eksportowali swój towar poza granice kraju np., garbarz Kurzmana prowadzący działalność w Argentynie, przesyłał atrakcyjne surowce swojemu bratu z Dobczyc. Także cech szewski mistrza Józefa Dudka w latach 1910- 1914, w ciągu sezonu trwającego od 2 do 3 miesięcy, realizował zamówienie za 6 tys. reńskich na 500 par butów dla wojska z Brna.

Rymarze i garncarze, kołodzieje...

Całkowitym przeciwieństwem rzemiosła szewskiego było rękodzielnictwo rymarskie, które wytwarzano i sprzedawano wyłącznie na okolicznych targach lub jarmarkach. Dobczyccy rymarze trudnili się wytwarzaniem różnego rodzaju chomąt, pasów, uzd, podkładów i lejców. W latach 70-tych XX w. jednym z ostatnich mistrzów rymarstwa, którzy kontynuowali tradycje rodzinne był Jan Lichoń. Często sam wyprawiał skóry, z których później szył buty, by następnie sprzedawać je w Bochni, Myślenicach czy też Wieliczce.

Kolejnym rzemiosłem, jakim zajmowała się miejscowa ludność było garncarstwo, wytwarzano m.in. garnki, gliniaki, dzbany i dzbanki, misy, wazoniki, podstawki, pokrywki. W latach 50-tych minionego wieku garncarstwem trudnił się Józef Kurkowski, uczeń mistrza Stanisława Kloczkowskiego. Surowiec nabywał w Bochni lub Brodach k/ Kalwarii Zebrzydowskiej, po czym gotowe garnki i dzbany sprzedawał w Dobczycach, Skrzydlnej, Gdowie i Myślenicach.

Mniejsze dochody płynęły z rzemiosła metalowo-drzewnego, ponieważ na przestrzeni XIX i XX w. brakowało fachowców, a ci, którzy byli, prezentowali raczej przeciętny poziom swoich umiejętności, co z kolei dało się zauważyć w gotowych wyrobach. Kołodzieje sprzedawali swoje koła, dyszle, orczyki i całe wozy jedynie na terenie miasta i sąsiednich wsi. W podobny sposób postępowali bednarze m. in. z beczkami, kołyskami, cebrzykami, stołkami, łyżkami oraz „producenci” lin i powrozów.

Stolarze z kolei, dostarczali swoje wyroby (drzwi, okna, meble kuchenne i sypialne, stoły, skrzynie lub ławki) głównie na prywatne zamówienia.

Młyny, kramy i rzeźnicy

W odróżnieniu od w/w cechów rzemieślniczych, produkty konsumpcyjne sprzedawano zazwyczaj ludności z miasteczka, choć zdarzało się, że pobliskie młyny wykonywały usługi dla innych miast.

Inaczej prowadzili działalność rzeźnicy i kramarze. Pierwsi z nich kupowali trzodę chlewną (60- 80 kg), którą zarzynali w swoich ubojniach. Gotowe wyroby i podroby transportowano nie tylko do Wieliczki, ale i do Wiednia, skąd przywożono skóry i nici dla szewców. Uwidacznia się tu współpraca dobczyckich rękodzielników, którzy wspólnie troszczyli się o zapewnienie dobrego bytu swoim rodzinom i współmieszkańcom Dobczyc.

Natomiast kramarze, choć nie prowadzili handlu międzynarodowego, jednakże od najdawniejszych czasów wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję do zbytu towarów na rynku regionalnym m. im. na targach, jarmarkach, odpustach parafialnych a nawet podczas pielgrzymek do Kalwarii Zebrzydowskiej.

Skansen w Dobczycach

Handel w wieku XX

Reasumując, zaznacza się w pierwszych latach poprzedniego stulecia znaczny regres jarmarków dobczyckich, na czym korzystały sąsiednie wsie i miasta. Przyczyn takiej sytuacji jest wiele. Chociaż by fakt niedopuszczenia przez dobczyckich kupców do rozprowadzania swojego towaru w mieście obcym handlarzom, a to miało konsekwencje w rozkwicie czarnego rynku, dzięki któremu dorabiali się pośrednicy i spekulanci.

Innego powodu takiego stanu rzeczy, należy doszukiwać się w wymuszaniu
na chłopach sprzedaży po najniższych cenach.. Chłopi, by ustrzec się przed wyzyskiem, sprzedawali swoje zwierzęta w innych miejscowościach, takich jak Gdów, Myślenice, Łapanów, gdzie uzyskiwali o wiele większe zapłaty za swój inwentarz.

Nie można też zapomnieć, iż we znaki dała się epidemia tyfusu, która ogarnęła miasto po I wojnie światowej. Wtedy to wójt Dominik zakazał organizowania jakichkolwiek jarmarków i targów na okres 2 lat. Zarządzenie to miało negatywny wpływ na rękodzielnictwo miasta.

Czasy po II wojnie światowej, to okres monopolu Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”, która przejęła niemalże cały handel w Dobczycach. Zostało jedynie 2 kupców zajmujący się handlem prywatnym i lokalni zamożni rzemieślnicy, którzy zrzeszali się w grupy z obawy przed zdarzającymi się często napadami rabunkowymi.

Z powyższego artykułu wynika, że wpływ rzemiosła dobczyckiego na rynek towarowy był duży, choć prezentował się on różnie w poszczególnych okresach historii Dobczyc. Handel na tym terenie miał swoje lata wzlotów, jak to miało miejsce za pierwszych władców Polski, oraz upadków, czego przykładem jest okres I i II wojny światowej.

Jednakże analizując całość dziejów rzemiosła dobczyckiego, dochodzimy do następującego wniosku. Mianowicie tutejsi mistrzowie rękodzielnictwa zapisali się na kartach historii całkiem sporym dorobkiem, w końcu ich wyroby i produkty były znane a zarazem rozpowszechniane na rynku krajowym oraz międzynarodowym np. w Wiedniu, Brnie, Argentynie czy też na Węgrzech.

Dobczyce XX wieku, pomimo że są małym miasteczkiem na południu Polski, w województwie małopolskim i niewiele już pamiętają z czasów, kiedy to rękodzielnictwo stanowiło jedyne zajęcie mieszczan i ich źródło utrzymania, nadal prowadzą daleko wiodące kontakty z innymi państwami. Obecnie współpracują w ramach „miast partnerskich” z niemieckim Versmold (Nadrenia-Westfalia), słowackimi Šavišskiki Michal’anami, i amerykańską organizacją „Globar Volunteers” z siedzibą w St. Paul w Minnesocie, a także z ukraińską Gaisiną.

Pozostaje tylko życzyć miastu Dobczyce i jego mieszkańcom, co też czynię, dalszych sukcesów na drodze międzynarodowej współpracy.

Bibliografia

  1. Kiryk F., Ziemia Myślenicka, Kraków 1964.
  2. Dziewoński L., Rzemiosło Dobczyckie na przestrzeni dziejów, Dobczyce 2007.
  3. Dominik K., Rys historyczny Polskiego Towarzystwa Turystyczno- Krajoznawczego w Dobczycach, Dobczyce 2007.
  4. Rydlowa M., Monografia powiatu myślenickiego. Kultura ludowa, t. II, Kraków 1970.

Zobacz też

  1. Czy widzieliście przepiórki?
  2. Karnawał „Solidarności” w Mszanie Dolnej
  3. Inne artykuły w kategorii „historia regionalna”

Zredagował: Kamil Janicki

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Ania |

dla mnie nie zrozumiałe ale jest to co potrzebuje



Odpowiedz

Gość: Ola |

Super tylko brakuje mi więcej informacji o Starozakonnych



Odpowiedz

Gość: mac ap |

Oryginalne i odważne podejście do kwestii źródeł, brawo.



Odpowiedz
Katarzyna Dominik

Magister historii, doktorantka w Katedrze Najnowszej Historii Polski na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Autorka książki pt: „Rys historyczny PTTK w Dobczycach”, która powstała w oparciu o pracę magisterską napisaną na seminarium prof. dr hab. J. Chrobaczyńskiego, obronioną w maju 2006 r. W 2009 roku wydała także pozycję „Z dziejów Dobczyc i okolic”. Przygotowuje rozprawę doktorską na temat „Komitety Zakładowe PZPR w Kombinacie Metalurgicznym Huty im. Lenina (1949- 1956)”. Swoje artykuły publikowała m.in. w „Gazecie Myślenickiej”, „Naszej Gazecie”, „Wiadomościach Historycznych”, „Przeglądzie Edukacyjnym” czy też „Wychowawcy”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org