Opublikowano
2016-05-09 10:00
Licencja
Wolna licencja

„Ja jako były partyzant...”. Kult Armii Ludowej w PRL

1 stycznia 1944 r. komuniści polscy przekształcili swoją organizację wojskową Gwardię Ludową w Armię Ludową. Chociaż w porównaniu do AK jej zasługi były niewielkie, a reputacja wątpliwa, jednak po drugiej wojnie światowej to właśnie AL oficjalnie wyniesiono na piedestał. Jej kultowi towarzyszyły konkretne treści polityczne.


Strony:
1 2 3

Grzegorz Korczyński (lata 60., domena publiczna). Głównymi komunistycznymi „kuźniami kadr” w pierwszych latach Polski Ludowej były dwa ośrodki: krajowy, związany z podziemną Polską Partią Robotniczą i partyzantką GL/AL, oraz zagraniczny, powstały w ZSRR i składający się z działaczy Związku Patriotów Polskich oraz kadr Ludowego Wojska Polskiego. Latem 1944 r. w Lublinie doszło do połączenia obydwu skrzydeł ruchu komunistycznego, a dawni partyzanci objęli m.in. stanowiska w aparacie bezpieczeństwa. Mimo to można było dostrzec pewne faworyzowanie osób przybyłych z ZSRR na niekorzyść „krajowców”. Ci pierwsi byli lepiej znani Stalinowi i jego podwładnym i cieszyli się ich zaufaniem, zaś wojna spędzona w Kraju Rad znacząco wpływała na ich postawę i stosunek do „Wielkiego Brata”. Niżsi działacze podziemnego PPR mogli mieć uczucie pomijania ich zasług w walce z okupantem przez towarzyszy „w szarych szynelach”, którzy przyjechali „na gotowe” razem z Armią Czerwoną. Na założycielskim zebraniu Związku Partyzantów Polskich w listopadzie 1944 r. Grzegorz Korczyński, jeden z pierwszych dowódców oddziałów GL na Lubelszczyźnie i późniejszy dowódca AL na tym terenie, mówił:

Wytwarza się niezdrowy stosunek, partyzantów traktuje się jak bandytów. W zetknięciu z oficerami Armii Polskiej są częste wypadku lekceważącego stosunku tych ostatnich do partyzantów. To boli. Myśmy nie mniej przelewali krew. Takich Lenino myśmy mieli nie jedną, a pięć na tydzień.

Warto dodać, że gdy w końcu lat 40. zaczęto w PZPR czystkę wymierzoną w tzw. odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne, to wśród „wycinanych” zwolenników Władysława Gomułki znaleźli się też ludzie związani z partyzantką, przede wszystkim Marian Spychalski (szef sztabu GL) oraz wspomniany Korczyński.

W drugim szeregu?

We wrześniu 1949 r. w Warszawie doszło do połączenia działających organizacji kombatanckich w jedno ciało – Związek Bojowników o Wolność i Demokrację, na którego czele stanął gen. Franciszek Jóźwiak „Witold”, szef sztabu GL i AL, związany ze stalinowskim kierownictwem partyjnym. ZBoWiD był typową dla stalinizmu organizacją społeczno-polityczną o niewielkim realnym znaczeniu, pełniącą funkcje propagandowej atrapy i pasa transmisyjnego polityki partii do mas. W sferze pamięci związek był narzędziem uniformizacji wyobrażenia o przeszłości, zwłaszcza najnowszej. Przekładało się to na wizję działalności partyzantów. Do opisu dokonań GL-owców używano tradycyjnych klisz heroicznych, podkreślających bohaterstwo, poświęcenie i idealizm. Chętnie przypominano też internacjonalistyczny charakter oddziałów partyzanckich – obok Polaków znajdowali się tam oczywiście byli jeńcy radzieccy, zdarzali się niemieccy komuniści oraz Żydzi, którzy postanowili zbrojnie sprzeciwić się Zagładzie. Niezwykle ważne było też pokazanie społecznego poparcia dla działań GL/AL:

Bez tej wszechstronnej pomocy gdzieżby w długie zimowe noce skłonił głowę partyzant-gwardzista? Kto by go karmił i pielęgnował, jeśli nie polskie kobiety z ludu – chłopki i robotnice? Chwilę wytchnienia pod przyjaznym dachem ich domów znajdowali zarówno tropiony przez gestapo działacz PPR, prześladowany przez rodzimą reakcję demokrata, zbiegły z obozu śmierci jeniec radziecki, szczuty przez rasistów Żyd.

Partyzantka miała wyrastać z ludu, być jego obrońcą oraz mścicielem i wraz z lokalnymi komórkami PPR tworzyć zaczątki przyszłej władzy ludowej. Masa ta pełniła jednak raczej rolę tła dla działalność głównych czynników sprawczych stalinowskiej wizji historii: kierownictwa partyjnego z Bierutem na czele oraz wyzwoleńczej Armii Czerwonej, której Polska Ludowa miała zawdzięczać ocalenie i pomyślny rozwój.

Piotr Gontarczyk: Gwardia Ludowa to szkodliwy nowotwór, a nie bohaterska formacja

Czytaj dalej...

Ultra-ideologiczną narrację stalinowską do góry nogami wywrócił rok 1956 i tzw. Październik. Od władzy odsunięto część stalinowców ściśle związaną z Bierutem, pozostali zaś podporządkowali się Władysławowi Gomułce, cieszącemu się dużym poparciem społecznym. „Wiesław”, zrehabilitowany z zarzutów z okresu walki z odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym, oparł się w swoich działaniach na ludziach z podziemnej PPR, m.in. Ignacym Loga-Sowińskim, Marianie Spychalskim czy Zenonie Kliszce. W naturalny sposób do kierownictwa państwa weszło też wielu byłych partyzantów, co bardzo dobrze widać na przykładzie Wojska Polskiego, które w większości opuścili oficerowie radzieccy. Ważne miejsca zajęli tam tacy generałowie jak Grzegorz Korczyński (szef wywiadu wojskowego), Zygmunt Duszyński (wiceminister obrony narodowej), Jerzy Fonkowicz czy Aleksander Kokoszyn.

Październik to jednak nie tylko zmiana na szczytach władzy, ale także pewne przekształcenia polityczno-ideologiczne w PRL. Dojście do władzy „Wiesława”, zwolennika tzw. polskiej drogi do komunizmu, wzmocniło elementy narodowe w programie PZPR – więcej nacisku kładziono na zagadnienia tzw. „patriotyzmu socjalistycznego”, zagrożenie niemieckie czy martyrologię narodu polskiego w czasie drugiej wojny światowej. Zaczęto też delikatnie zmieniać sposób myślenia o ruchu oporu – z AK zdjęto miano „zaplutego karła reakcji”, wyraźnie dowartościowując trud „zwykłych żołnierzy”, nadal jednak wrogiem były Narodowe Siły Zbrojne i powojenne podziemie antykomunistyczne. Doszło też do odnowienia ZBoWiD-u, w którym znaleźli się nie tylko kombatanci GL/AL i Ludowego Wojska Polskiego, ale także żołnierze formacji niekomunistycznych.

Idą partyzanci!

W centrum legendy partyzantów Armii Ludowej znajdował się bez wątpienia gen. Mieczysław Moczar „Mietek” (właść. Mikołaj Demko) – przedwojenny szeregowy działacz komunistyczny w Łodzi i współpracownik radzieckiego wywiadu po 1939 roku. Moczar (nazwiska tego zaczął używać w czasie wojny) był jednym z organizatorów PPR i Gwardii Ludowej w Łodzi, a w 1943 r. został dowódcą Obwodu II GL (Lubelszczyzna). Partyzancka kariera „Mietka” to zbiór sukcesów i porażek, bez wątpienia był on jednak aktywnym i ambitnym, choć również konfliktowym i despotycznym dowódcą oddziałów leśnych. W czerwcu 1944 r. został on przeniesiony na stanowisko dowódcy partyzantki na Kielecczyźnie, gdzie służył aż do styczniowej ofensywy Armii Czerwonej. Jeden z jego podkomendnych opisywał go w swoich wspomnieniach następująco:

Spodobał mi się od pierwszego wejrzenia – wysoki, przystojny, o wesołych oczach, bujnych kręconych włosach. Miał 27 lat, ale wyglądał na dużo młodszego. Najważniejsze, że wzbudzał zaufanie. Wesoły, dowcipny, nie stroniący, jeśli się nadarzała okazja, od śpiewu, szybko podbił serca miejscowych gwardzistów, a kto wie, czy i nie gwardzistek.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: mbbaran |

ad Karl: Coś Pan za czarno widzisz wzajemne odnoszenie się Polaków/Podhalan do Orawiaków i Spiszaków i na odwrót też. Od dziecka bywam dłużej lub krócej na Podhalu i Spiszu Zamagurskim. Tak "na oko" wydaje się, iż z biegiem lat sytuacja się polepsza a od czasów Schengen to już ho, ho.



Odpowiedz

Gość: TRAC |

gdybysmy mieli pomnik Himmlera? same shit!!!!



Odpowiedz

Gość: TRAC |

Niech sobie "Armia Czerwona" zabierze swe pomniki... moga je umiescic na wojennych cmentarzach, znajac Polske nikt tam ich nie dotknie, albo niech sobie wezma do Putinowskiego raju?



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

A jakby na zakończenie, w rocznicę wyzwolenia/zniewolenia (niepotrzebne skreślić) przez Armię Czerwoną znajdujemy w onet.pl taką wiadomość: "Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych (POKiN) z Krakowa chce, by prokuratorzy zrezygnowali ze ścigania osób, które niszczą pomniki Armii Czerwonej i inne symbole komunistycznego zniewolenia Polski – informuje "Dziennik Polski". Oczywiście można i tak. Kali się kłania.



Odpowiedz

Gość: Adam |

Teraz już wiem kto redaguje ten portal; to ci sami co nas "uczyli" historii przez lata PRL-u. Tak nas nauczyli, że teraz, w wieku 60-ciu wszystkiego muszę uczyć się od nowa. O "partyzantach" AL i GL opowiada prawdziwie p. Leszek Żebrowski. Polecam. Opowiadał mi też mój ojciec i dziadek. Zupełnie co innego niż przeczytałem tutaj, na łamach HIST MAG-u...



Odpowiedz

Gość: Karl |

@Gość: Adam Szanowny Panie Adamie.Mało kto wie, albo inaczej. Mało kto interesuje się historią naszych południowych kresów.Wiem, że trudno mi o tym pisać, ale jeżeli zechce Pan zrozumieć, to podzielę się z Panem kilkoma , rodzinnymi opowieściami. Obaj moi dziadkowie służyli w KOP na dzisiejszej Ukrainie. W 1939 ,już jako rezerwiści służyli Rzeczypospolitej pod Wysoką i Madziarskom Górką.Tam dostali się do niewoli. Drogi Panie, podeszli do nich Austriacy i powiedzieli : Przeciez wy jesteście unzere Kriegskamaraden , aus erste Weltkrieg. Nic nie mieli do gadania. Wrócili do domów, a za trzy miesiące dostali powołania do strzelców alpejskich.Poszli na front wschodni , na Krym. Potem zdezerterowali, wegetowali w górach. Potem poszli do Slovenskey Zbury, , czyli do Słowackiego Narodowego Powstania. Potem doczekali się naszej ówczesnej ludowej sprawiedliwości. Drogi Panie . Kocham ten Kraj , ale troszkę jak złego ojca . Ten Kraj miał nas zawsze za jakichś , nic nie wartych oravcow, spisiakov, Za jakieś przybłędy z którymi nie wiadomo co zrobić.



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org