Opublikowano
2019-09-05 09:44
Licencja
Wolna licencja

Jacek Komuda – „Westerplatte” – recenzja i ocena

Obrona Westerplatte przeszła do legendy oręża polskiego, a przez to stała się wdzięcznym tematem dla literatury i kinematografii. Z tym wyzwaniem postanowił się również zmierzyć Jacek Komuda, autor poczytnych powieści osadzonych w siedemnastowiecznej Polsce.


Jacek Komuda – „Westerplatte” – recenzja i ocena

Jacek Komuda - Westerplatte - okładka Tytuł: „Westerplatte”
Autor: Jacek Komuda
Wydawca: Fabryka Słów
Premiera: wrzesień 2019
ISBN: 978-83-7964-420-9
Oprawa: broszura
Liczba stron: 460
Cena: 44,90 zł
Kup ze zniżką!

Ocena naszego recenzenta: 8/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Dla Komudy jest to już drugie podejście literackie do Wojny Obronnej Polski 1939 r. Kilka lat temu ukazał się jego „Hubal” – interesująca wariacja ukazująca ostatniego Żołnierza Września jako niemal staropolskiego zagończyka w warunkach niemieckiej okupacji. Czyli wojna wojną, ale kawaleryjska fantazja musi być…

Polskie bombowce nad Berlinem, czyli kampania wrześniowa oczami polskiej prasy

Czytaj dalej...

Przy „Westerplatte” sprawa jest lekko utrudniona – obrona placówki na gdańskim półwyspie nie daje teoretycznie szans na ukazania kunsztu kresowego zagończyka. Jednak Komuda udowadnia, że nie jest tylko specjalistą od epoki nowożytnej – widać wyraźnie, że wgryzł się w dostępną historiografię dotyczącą walk na Westerplatte. Oczywiście nie trzyma się jej „niewolniczo”, ma prawo do swojej licentia poetica, jak każdy powieściopisarz. Jednak generalnie nie przekracza zanadto tej granicy.

Akcja powieści zaczyna się w dniu przybycia pancernika Schleswig-Holstein z słynną „kurtuazyjną wizytą”, która – jak wiadomo z historii – przeciągnęła się o przeszło tydzień. Placówka wizytowana przez Szefa Wydziału Wojskowego Komisariatu Generalnego RP w Wolnym Mieście Gdańsku płk. Wincentego Sobocińskiego. Wszyscy czują, że coś „wisi” w powietrzu, pod maską pewności siebie czy spokoju chowają swoje obawy. Jednocześnie poznajemy w tym momencie sylwetki głównych bohaterów zbliżających się wydarzeń.

Westerplatte. Dni i godziny przed burzą

Jacek Komuda w swej najnowszej powieści zabiera nas na Westerplatte. Jest koniec sierpnia 1939 roku. Za chwilę rozpocznie się pierwsza z wielu bitew wojny, która pochłonie dziesiątki milionów ofiar.



Czytaj dalej...

Major Henryk Sucharski wygląda na osobę apodyktyczną, przekonaną o swojej racji, nie znoszącą sprzeciwu. Pod tą maską skrywa niepokój oraz poczucie winy z powodu błędów, które popełnił i jak pokaże dalszy ciąg – popełni. W gruncie rzeczy jest wystraszony i chce tylko wykonać rozkaz – tak aby przełożeni byli z niego zadowoleni. Aczkolwiek uważam, że przy przedstawieniu słabości majora Komudę poniosła nieco wyobraźnia…

Jego przeciwieństwem jest kapitan Franciszek Dąbrowski. Pochodzący z rodziny zawodowych wojskowych, wychowany i ukształtowany przez II Rzeczpospolitą. Jest pewny siebie, wymagający, ale jednocześnie to prawdziwy dowódca dla żołnierzy. Niczym kaloryfer – twardy ale ciepły. Chce wykonać rozkaz ale nie dla poklasku wyższych szarż, lecz dla dobra Ojczyzny. Jego twarda postawa i brak skrupułów w realizacji zadań sprawi, że żołnierze będą się go jednocześnie bali, ale jednocześnie darzyli szacunkiem.

Po stronie kapitana twardo stoją młodzi oficerowie i podoficerowie. Porucznik Grodecki, mający już doświadczenia z nazistami z czasów studiów na Politechnice Gdańskiej, podporucznik Kregielski młody żołnierz świeżo po promocji. Wszyscy oni chcą kroczyć drogą wyznaczona przez Dąbrowskiego.

Obrona Wizny: Raginis kontra Guderian

Obrona Wizny, ufortyfikowanej pozycji blokującej przeprawę przez Narew, była jednym z najbardziej heroicznych epizodów Września 1939 roku. Jak doszło do tych walk i dlaczego Polakom udało się zablokować jednostki pancerne Heinza Guderiana?



Czytaj dalej...

Nieco z boku tych młodych lwów jest kapitan Słaby, lekarz placówki. Choć generalnie podziela wartości kolegów, dla niego najważniejsze jest trzymanie się zasad i obowiązków lekarza. Inne wytłumaczenie znajdują pozostali podoficerowie. To zawodowi żołnierze, którzy wykonają każdy rozkaz wydany oczywiście z zachowaniem drogi służbowej.

A jacy są żołnierze? To przede wszystkim młodzi chłopcy, którymi trzeba umieć kierować. Od dowódców zależy czy będą walczyć jak lwy czy uciekać jak barany. Czekająca ich walka jest trudna, bo nawet najlepsze ćwiczenia na poligonie nie zastąpią doświadczenia. Jak też i nie zniwelują bezwzględnej przewagi w uzbrojeniu wroga.

Z kolei Niemcy u Komudy nie są przedstawieni jako nadludzie. Komuda ciekawie opisał tradycyjny już, znany ze wszystkich armii świata, konflikt czy raczej rywalizację pomiędzy rożnymi rodzajami sił zbrojnych – w tym przypadku Wojska Lądowe i Marynarkę Wojenną. Łączy ich tylko wspólna niechęć podszyta pogardą – ale też i strachem – wobec partyjnych bojówek i formacji SS. Jednocześnie trzeba przyznać, że hipotetyczny obraz narad niemieckich jest całkiem realistycznie przedstawiony – to mogło tak wyglądać. Tak jak zaskoczenie polskim oporem i próby szukania rozwiązania w tej patowej i bardzo nieprzyjemnej prestiżowo sytuacji.

Plan „Zachód” i przygotowania do wojny z Niemcami

Czytaj dalej...

A co z opisem scen batalistycznych? Autor przede wszystkim pokazuje sylwetki żołnierzy w boju i to obu stron (aczkolwiek z naciskiem na stronę polską oczywiście). Wojacy walczą nie tylko z wrogiem, lecz także z własnymi słabościami oraz przeciwnościami jakie pojawiają się w trakcie walk. Fanów wrześniowych walk może trochę rozczarować brak szczegółowych opisów, jednak to byłoby już okrutne czepianie się szczegółów.

Ja też się „okrutnie przyczepię” – do niektórych dialogów polskich bohaterów. Jako fan twórczości Komudy miałem wrażenie, że niektóre kwestie pasują do narad i rozmów na stepach kresowych pomiędzy postaciami noszącymi kontusze i mającymi przypasane u boków szable, niż do osób umundurowanych w stroje koloru khaki czy noszących oficerskie bryczesy i buty.

Ale jak już wspomniałem – to też należy zaliczyć do okrutnego czepiania się szczegółów. Zachęcam do lektury!

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę Jacka Komudy „Westerplatte”! bezpośrednio pod tym linkiem, dzięki czemu w największym stopniu wesprzesz działalność wydawcy lub w wybranych księgarniach internetowych:


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Karol K. |

Dużo fantazji , mało prawdy historycznej . Jako dziecko poznałem i do chwili obecnej towarzysko utrzymuję kontakty z rodziną ostatniego Premiera II RP. Miałem również dostęp do archiwum rodziny Składkowskich. Osobiście znałem Dobrosławę i wiem jakim była człowiekiem. Widząc jak Jacek Komuda wylewa pomyje na ludzi do których w normalnych warunkach nie miał by dostępu, to smutno mi się robi. Dobrosława Składkowska cały czas była pod opieką II - czyli wywiadu, a ludźmi utrzymującymi kontakt z ramienia II był major Niedzielski i major Henryk Sucharski. Ostatnie spotkanie Sucharskiego z Dobrosławą Składkowską miało miejsce w końcówce września 1939 w Jastrzębiej Górze - relację Dobrosławy Składkowskiej o tym spotkaniu można znaleźć w Zapiskach Puckich nr 18/2019 str. 42 i następne. W czasie wojny służyła w AK, trafiła do obozu koncentracyjnego. ... Trzeba twardo powiedzieć, że gdyby był choć cień wątpliwości co do postawy Dobrosławy wobec Niemiec , to po wojnie komuniści by to bezwzględnie wykorzystali. Rodzi się zatem pytanie o pobudki i inspirację dla chorych wymysłów niejakiego pana Jacka K. jak: " zdrada, szantaż, narkotyki, homoseksualizm, praca dla Abwehry siostry Premiera II RP"? Czyżby jakieś używki były stosowane przy pisaniu książki?



Odpowiedz

Gość: Paweł Broda |

Fajna recenzja
Ciekawie się ją czyta
Sama książka za darmo do przetestowania w serwisie Legimi.
Jest tam około 32 stron w formacie PDF w celu zapoznaniu się z książką.
Bardzo ciekawa lektura.
Natomiast składnica tranzytowa, pusta, broniona przez zapasową kompanię wartowniczą, jaki to ma sens ?
Budowanie legendy ?
Przecież niezwykle kosztowna dla obywateli armia została rozbita przez Werthmaht w 3 dni.
Może warto z tego wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość ?
Ostatnia udana akcja w wykonaniu Wojska Polskiego to napaść mundurowych na cywili w początku lat osiemdziesiątych.
Przyznam się że nie pamiętam innej akcji Wojska Polskiego uwieńczonego sukcesem w ostatnich kilkudziesięciu latach.



Odpowiedz

Gość: Krajarek |

Kiedyś, ale to jeszcze w dobie przedinternetowej, spotkałem się z dyskusjami na temat sensowności określenia "wojna obronna Polski 1939" - wielu historyków i weteranów oburzało to określenie, wszak owa wojna obronna trwała do 1945 roku. Częścią tej wojny była kampania wrześniowa, i ku temu określeniu bym się skłaniał. A Komudę chętnie przeczytam :)



Odpowiedz

Gość: Komar |

@ Gość: Krajarek - wyjaśnienie genezy określenia "wojna obronna" w odniesieniu do kampanii wrześniowej przeczytałem pół wieku temu w dziale historycznym w jednym z numerów miesięcznika "Więź". Otóż radzieccy historycy głosili po roku 1945, że wojna roku 1939 była wojną imperialistyczną wojną zaborczą z obu stron - niemieckiej i polskiej. Ta wersja powtarzała się w publikacjach historycznych i na konferencjach międzynarodowych poświęconych II wojnie światowej. Aby temu przeciwdziałać, polscy historycy zaczęli oficjalnie głosić, że wojna polsko - niemiecka w roku 1939 była ze strony Polski wojną obronną. Te działania odniosły skutek. Pierwszym radzieckim historykiem, który w swojej książce napisał, że wojna w 1939 roku była ze strony Polski wojną obronną, był M. D. Proektor. Jego praca ukazała się drukiem w roku 1968 lub 1969.



Odpowiedz
Michał Staniszewski

Absolwent Wydział Historycznego UW, autor książki „Fort Pillow 1864”. Badacz zagadnień związanych z historią wojskowości, a w szczególności wpływu wojny na przemiany społecznych, gospodarczych i kulturowych - ze szczególnym uwzględnieniem konfliktów XIX wieku.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org