Autor: Agata Łysakowska-Trzoss
Tagi: Artykuły, Historia polityczna, Późne średniowiecze, Europa
Opublikowany: 2016-10-12 16:05
Licencja: wolna licencja

Jak Izabela Kastylijska spławiła Kolumba (aż do Ameryki)

„Bóg wiekuisty, który tyle zwycięstw dał Waszym Wysokościom, teraz dał im największe, jakie po dziś dzień dał władcom” - odnotował w 1493 roku w liście do Królów Katolickich. Zanim jednak Krzysztof Kolumb mógł napisać te słowa, musiał przekonać do swojego szalonego pomysłu jedną z najważniejszych par królewskich ówczesnej Europy…
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

W XV wieku rozpoczyna się jeden z najważniejszych momentów w dziejach - czas wielkich odkryć geograficznych. Pomimo popularnych legend mówiących o morskich potworach coraz więcej śmiałków decyduje się na podróż w nieznane.

Kolumb w Barcelonie przed Izabelą i Ferdynandem (domena publiczna)

Królują na morzach przede wszystkim Portugalczycy, którzy przez prawie sto lat poszukiwali przejścia otwierającego drogę na Ocena Indyjski. W 1482 roku na wybrzeżu dzisiejszej Nigerii Portugalczycy wznieśli zamek São Jorge da Mina. Trzy lata wcześniej, na mocy traktatu w Alcáçovas, portugalski król Alfons V wyegzekwował od Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego zakaz ekspansji w obszarze atlantyckiego wybrzeża Afryki.

Oznaczało to, że Kastylia nie miała czego szukać na wodach na wschód od Wysp Kanaryjskich - istniała jednak możliwość wypłynięcia na ocean położony na zachód od archipelagu. Perspektywa była równie kusząca, co niebezpieczna. Legendy krążące po całej Europie - dzięki pielgrzymom z Santiago de Compostela - mówiły o Morzu Ciemności i o śmiałkach, którzy nie powrócili z wypraw na zachód. Nie bez powodu klif położony na zachód od Santiago funkcjonował (i funkcjonuje do dziś) w zbiorowej świadomości jako Finisterre - koniec ziemi.

Izabela Kastylijska – przeczytaj także:

„Pod kluczem w swoim pokoju”

W czasie, w którym Izabela Kastylijska i Ferdynand Aragoński godzą się na warunki traktatu w Alcáçovas, w ojczyźnie Henryka Żeglarza przebywa Krzysztof Kolumb. Pracuje wówczas jako agent handlowy genueńskiej firmy Centurione, dla której kupował cukier z Madery. Ale podróże fascynują go nie tylko ze względu na wykonywaną profesję. Kolumb chętnie zbiera informacje na temat nowych odkryć Portugalczyków, zagłębia nauki dotyczące kartografii, zna także poglądy słynnego wówczas Florentyńczyka Toscanellego na temat kulistości i wielkości ziemi. Toscanelli twierdził, że można dopłynąć do Azji płynąc na zachód, a na oceanie znajdują się wyspy, które ułatwią podróż.

Podczas pobytu w Portugalii Kolumb napisał nawet do uczonego, który utwierdził go w jego racjach. Lektura takich prac jak „Geografia” Ptolemeusza, „Opisanie świata” Marco Polo i „Historia rerum ubique gestarum” Eneasza Sylwiusza Piccolomini pozwoliła bowiem Kolumbowi na sformułowanie dwóch wniosków, które - choć błędne - stały się impulsem do wyruszenia na „Ocean Ciemności”. Według pierwszego założenia glob ziemski był mniejszy niż wówczas twierdzono. Po drugie: lądy zajmują większą powierzchnię kuli ziemskiej niż morza. Poparcie Toscanellego utwierdziło Kolumba w przekonaniu, że płynąc na wschód można dotrzeć do Cipango - jak określano wtedy Japonię. Jedna z osób z jego otoczenia po latach odnotowała:

Był tak pewien odkrycia tego, co odkrył, znalezienia tego co znalazł, jakby miał to pod kluczem w swoim pokoju.

Kolumb był więc pewien swoich założeń: płynąc na zachód można dopłynąć do Azji. Potrzebował jeszcze tylko kogoś, kto byłby równie jak on śmiałym wizjonerem i nie tylko sfinansował podróż, ale także wsparł ją swoim autorytetem.

W czasie, w którym Kolumb studiował teorię Toscanellego, na dworze kastylijskim królowa Izabela zadecydowała o podboju Wysp Kanaryjskich. Podwaliny pod to przedsięwzięcie położył już jej poprzednik, Henryk III, który próbował zająć Teneryfę. Opanowanie Gran Canarii pozwoliło uczynić ją bazą wypadową dla podboju pozostałych wysp. Izabelę jednak fascynowały tereny dalsze - wieści docierające do niej z portugalskiego dworu były na tyle interesujące, że kiedy zaproponowano jej poznanie ambitnego żeglarza z planami podboju Oceanu, zdecydowała się przyjąć go na swoim dworze.

Klasztor La Rabida. W 1486 Krzysztof Kolumb dzięki wstawiennictwu mnichów z klasztoru La Rabida otrzymał od królowej Izabeli I Katolickiej zezwolenie na zamorską wyprawę (fot. Miguel Ángel "fotógrafo", opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Przybył Kolumb do Salamanki…

Zanim jednak Kolumb trafił na dwór kastylijski, swoimi założeniami podzielił się z królem portugalskim. Liczył, że Jan II - podobnie jak jego poprzednik Alfons V - wesprze śmiałe plany morskich podróży. Przeliczył się jednak. Lizbona była zbyt zajęta ekspansją w obszarze Afryki - była to misja o wiele bardziej pewna niż podróż na zachód. Przez wiele lat w historiografii pokutowała opinia, że tak naprawdę Portugalia chciała ukraść plan Kolumba i przekazać go komuś innemu. Bez względu na to, czy Jan II blefował, czy naprawdę nie wierzył w założenia genueńczyka, w 1485 roku Kolumb pojawił się na ziemiach rządzonych przez Izabelę i Ferdynanda.

Pod swoje skrzydła wzięli franciszkanie z klasztoru La Rabida położonego nieopodal Huelvy, z którymi genueńczyk bardzo szybko podzielił się wielkimi planami. Wśród jego słuchaczy znaleźli się nie tylko bracia zakonni, ale także przedstawiciele szlachty, urzędnicy, uczeni, a nawet prości ludzie. Wszyscy byli zachwyceni jego entuzjazmem oraz pewnością co do głoszonych przez siebie poglądów. Na jego drodze pojawili się m.in. książę Medinaceli i książę Medina-Sidonia, którzy byli gotowi opłacić ziszczenie jego marzeń. Ale Kolumb pragnął czegoś innego - odpowiedniej oprawy całego przedsięwzięcia. To mogli mu zagwarantować tylko monarchowie.

Kup koszulkę z Marcinem Lutrem:

Cena koszulki wynosi 34,99 zł.

Kup koszulkę, wesprzyj nasz portal!

Domniemany portret Krzysztofa Kolumba pędzla Sebastiano del Piombo (domena publiczna)
Jednym z największych orędowników pomysłu Kolumba był gwardian klasztoru franciszkanów w La Rabida, Antonio de Marchena, który o planach genueńczyka doniósł w liście swojemu znajomemu - Hermandowi de Talavera, czyli ni mniej, nie więcej, a samemu spowiednikowi królowej Izabeli.

Choć wydawać by się mogło, że w 1486 roku królowa Kastylijska ma większe problemy na głowie - rekonkwista wchodziła właśnie w decydującą fazę - z zainteresowaniem przyjęła na swoim dworze Kolumba. Najprawdopodobniej do pierwszego ich spotkania doszło w Salamance, gdzie na przełomie 1486 i 1487 roku monarchini odwiedzała tamtejszy uniwersytet. Sto lat po tamtych wydarzeniach dominikanin Antonio de Remesal odnotował w swojej „Historia de Chiapas y Guatemala”:

Przybył Kolumb do Salamanki przedstawić swoje poglądy profesorom astrologii i kosmografii, którzy wykładali te umiejętności na uniwersytecie. Zaczął przekładać swoje wnioski i uzasadnienia, znajdując uwagę i uznanie tylko ze strony braci zakonnych z Sam Esteban.

Choć - jak wynika z tego przekazu - Kolumb nie zrobił furory wśród kastylijskich uczonych, nie oznaczało to, że pobyt w Salamance okazał się bezcelowy. Zaintrygowana podróżnikiem Izabela poleciła utworzyć komisje, które miały zbadać obliczenia Kolumba i zadecydować, czy projekt ten jest wart królewskiej uwagi. O tym, że Izabelę intrygował genueńczyk również świadczy fakt, że jeszcze przed poznaniem werdyktu komisji zadecydowała o wypłaceniu mu pomocy finansowej. Pierwsze spotkanie Izabeli i Ferdynanda z Kolumbem opisał kronikarz Andres Bernaldez:

Krzysztof Kolumb przybył więc na dwór króla Ferdynanda i Królowej Izabeli i opowiedział im o swoim wyobrażeniu, któremu także nie bardzo dawali wiarę (…) Rozmawiał z nimi bardzo pewny tego, co mówił, pokazując im globus, aż zbudził w nich pragnienie, aby dowiedzieć się o tych ziemiach.

Niestety, zarówno uczeni w Salamance, jak i Ci zgromadzeni w Kordobie wydali niekorzystną dla Kolumba opinię. Dwadzieścia lat później, Talavera wspominał:

przeor Prado… wraz z innymi uczonymi, letrados i ludźmi morza rozmawiał z rzeczonym admirałem o jego podróży do wspomnianych wysp i wszyscy zgodzili się, że nie mogło być prawdą to, co mówił rzeczony admirał.

Mimo wielkich nadziei, Kolumb został odprawiony z kwitkiem, a Izabela oraz Ferdynand skupili się na wygraniu wojny z Grenadą. Żeglarz zadecydował więc o powrocie do Portugalii i ponownym zabieganiu o względy na dworze w Lizbonie. A jednak Kastylia nie chciała się go pozbyć.

Przedsięwzięcie godne Izabeli

Zaalarmowany informacją o planach Kolumba książę Medinaceli zadecydował o przekazaniu Kolumbowi pieniędzy potrzebnych na wyekwipowanie trzech lub czterech karaweli. Ponadto - wiedząc, jak bardzo genueńczykowi zależy na wsparciu Królowej - napisał do niej z prośbą o wstawiennictwo. Po latach opowiadał o tamtych wypadkach:

ponieważ zrozumiałem, że jest to przedsięwzięcie dla królowej, naszej pani, napisałem o tym Jej Wysokości (…) odpowiedziała mi, żebym go do niej przysłał…

Księciu udało się także zjednać dla Kolumba głównego rachmistrza Korony Kastylii - Alonsa de Quintanilla.

Izabela Kastylijska (domena publiczna)
Choć wydawać by się mogło, że dla genueńczyka sprawdza zaczęła przybierać właściwy obrót, do pomyślnego werdyktu było jeszcze daleko. W momencie, w którym Izabela zadecydowała o wsparciu dla Kolumba była przekonana, że wojna z Grenadą dobiega końca. Niestety, okazało się, że nie uda się zakończyć jej tak szybko, jak życzyłaby sobie tego królowa - dlatego sprawa Kolumba ponownie zeszła na dalszy plan.

Kup koszulkę z królową Boną:

Cena koszulki (dostępna wyłącznie wersja damska) wynosi 34,99 zł.

Kup koszulkę, wesprzyj nasz portal!

Uczynić rzecz Bogu miłą

Żeglarz był załamany. Powrócił do klasztoru La Rabida i ponownie zadecydował o opuszczeniu Hiszpanii. I tym razem pomogła interwencja zachwyconych jego pomysłami osób. Bracia zakonni Juan Perez i Antonio de Marchena zaangażowali się w promowanie idei Kolumba. Kiedy do Izabeli ponownie docierają informacje dotyczące śmiałych planów, jest zdecydowana powołać nową radę do zbadania pomysłów genueńczyka. I gdy już wydawało się, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu końcowi, Kolumb zaskoczył swoich protektorów.

Pomnik Kolumba w Barcelonie (fot. Canaan, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)
W Santa Fe, gdzie toczyły się rozmowy, Kolumb odkrył wszystkie karty: za udane przeprowadzanie wyprawy zażądał tytułu Admirała Oceannego Morza, tytułu wicekróla oraz naczelnego rządcy odkrytych ziem. Choć Izabela była gotowa przystać na to wszystko, to warunki takie spowodowały gniew Ferdynanda. Fakt, że byle żeglarz ma czelność prosić o tytuł admirała, a tym samym stawiać się na równi z jego wujem (admirałem Kastylii) przelał czarę goryczy i to Ferdynand - który generalnie uznawał pomysły genueńczyka za niewarte uwagi - zadecydował o zakończeniu rozmów z Kolumbem.

Podobnie jednak jak poprzednim razem, z Kolumbem wstawił się ktoś ważny - i znów ktoś, kto poznał jego opowieści w klasztorze La Rabida. Minister dworu, Luis de Santángel był jedną z pierwszych osób które zostały wtajemniczone w śmiałe plany Kolumba. Zadecydował więc interweniować u Królowej. Przebieg rozmowy znamy z relacji syna Kolumba, a Santángel uderzył w swojej przemowie w niezwykle czułe dla królowej kwestie, takie jak chociażby chrystianizacja:

Luis Santángel… pragnąc skutecznie temu zapobiec, wybrał się do Królowej… jął ją w słowach, które mu szczerze jego pragnienie podpowiadało mówić królowej, perswadując jej zarazem i przyganiając, jako dziwi się wielce temu, co się stało: choć zawsze, w każdej w skutki brzemiennej i doniosłej chwili, Jej Wysokość zdobywała się na odwagę, to chybiła właśnie wtedy, gdy ważyły się losy sprawy, dzięki której, na niewielki narażając się azard, uczynić można było rzecz Bogu miłą, wywyższyć jego kościół (…) i że ona sama odczułaby skutecznie swą chybę i jej sukcesorzy słusznie by jej współczuli…

Trudno było odeprzeć argumenty ministra. Izabela nie wahała się długo. Udało jej się przekonać Ferdynanda do zaakceptowania warunków przyszłego admirała Oceannego Morza - królowi przyszło to o tyle łatwo, że Kolumb otrzymałby owe tytuły tylko w przypadku wykonania swojej misji - a Aragończyk uznał to za nierealne. O tej niechęci Ferdynanda Kolumb doskonale wiedział - i wielokrotnie chwaląc działania królowej, pomijał przy tym jej męża:

Pomimo wszystko Jej Wysokość, przeciwnie, pochwaliła wszystko, co było zrobione i podtrzymywała sprawę tak długo, jak było to możliwe…

Ostateczny układ podpisano w kwietniu 1492 roku. Monarchowie godzili się w nim na wszystkie żądania Kolumba: dziedziczny tytuł Admirała Oceannego Morza, stanowiska Wicekróla i Naczelnego Rządcy wszystkich odkrytych ziem z prawem do przedstawiania królom trzech kandydatów do wyboru na każdego urzędnika. Ponadto otrzymał dziesiątą część wszystkich uzyskanych stamtąd bogactw, możliwość udziału w statkach wysyłanych tamtych szlakiem, a dodatkowo jego syn Diego został mianowany paziem księcia Jana.

Kolumb nie chciał tracić ani chwili. Wybrał trzy statki - Santa Marię, Pintę Niñę oraz zaokrętował na nich załogę, w której część stanowili zwolnieni z aresztów więźniowie - na żeglugę po Oceanie Ciemności nie było zbyt wielu chętnych. 3 sierpnia 1492 roku Kolumb opuścił hiszpańskie wybrzeże, kierując się w stronę Wysp Kanaryjskich. Nieco ponad dwa miesiące później, poszukując krain wschodniej Azji, natrafił na wyspę, którą objął we władnie w imieniu Izabeli i Ferdynanda. Odkrytemu lądowi nadał nazwę San Salvador.

Przybywam z Indii z flotą…

W czasie, w którym Kolumb odkrywał nowe lądy, w Kastylii Izabela z niepokojem oczekiwała na jego powrót. Również jej otoczenie zdawało sobie sprawę z wagi tego przedsięwzięcia. Brat Hernando de Talavera w jednym z listów do królowej wspominał:

Och, gdyby sprawa Indii okazała się prawdą! Nie napisała mi Wasza Wysokość o tym ani słowa, a i ja, jeśli dobrze sobie przypominam, piszę o tym dopiero teraz.

Przeczytaj także:

Wreszcie, podczas pobytu w Barcelonie wiosną 1493 roku do Izabeli i Ferdynanda dotarła wiadomość o powrocie Kolumba. Pisanie listu do monarchów Admirał Oceannego Morza rozpoczął będąc jeszcze na statku. Donosił w nim dumnie:

Przybywam z Indii z flotą, którą Wasze Wysokości mi dały. Znalazłem ludzi bez liku i bardzo wiele wysp…

Kolumb spotkał się z parą królewską w Barcelonie. Andrés Bernáldez opisywał:

nadali mu tytuł Admirała Oceannego Morza Indii i rozkazali dać wszystko o co prosił na nową podróż, i kazali nazywać go don Krzysztof Kolumb z uwagi na cześć i godność admirała.

Kolumb odbył w sumie cztery wyprawy - ostatnią w latach 1502-1504. Do końca życia królowej pozostawał z nią przyjaźni, pisząc m.in. w liście z 1501 r.:

Jestem niewolnikiem Waszej Wysokości. W Barcelonie oddałem Wam klucze do mojej woli.

Zdawał sobie już wówczas sprawę, że jego największa protektorka bardzo ciężko choruje - a jej choroba ma niekorzystny wpływ także na jego plany. Tuż po jej śmierci napisał do swojego syna Diega:

Najważniejszą rzeczą jest prosić Boga o spokój duszy Królowej, Pani naszej, z uczuciem i wielką pobożnością. Jej życie zawsze było katolickie i święte, gotowe zawsze do wszystkiego, co dotyczyło służby bożej świętej…

Repliki statków Kolumba - Santa Marii, Pinty i Nini w Palos de la (fot. Miguel Ángel "fotógrafo", opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)
Być może, gdyby Izabela nie odeszła tak szybko, Kolumb nie zakończyłby swojego życia w opuszczeniu i niesławie. Na łaski Ferdynanda nie mógł liczyć. Zmarł w 1506 roku i do dziś nie mamy pewności, gdzie znajdują się jego szczątki.

12 października - dzień dopłynięcia genueńczyka do wybrzeży San Salvador - jest świętem narodowym w Hiszpanii, znanym jako Día de la Hispanidad lub po prostu - jako Dzień Kolumba.

Bibliografia:

  • Kubiaczyk Filip, Między wojną a dyplomacją. Ferdynand Katolicki i polityka zagraniczna Hiszpanii w latach 1492-1516, wyd. Universitas, Kraków 2010.
  • Fernández Alvarez Manuel, Izabela Katolicka, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2007;
  • Tuñon de Lara Manuel, Valdeón Baroque Julio, Domínguez Ortiz Antonio, Historia Hiszpanii, wyd. Universitas, Kraków 1997;

Redakcja: Antoni Olbrychski

Kupuj świetne e-booki historyczne i wspieraj ulubiony portal!

Regularnie do sklepu Histmaga trafiają nowe, ciekawe e-booki. Dochód z ich sprzedaży wspiera działalność pierwszego polskiego portalu historycznego. Po to, by zawsze był ktoś, kto mówi, jak było!

Sprawdź dostępne tytuły pod adresem: https://histmag.org/sklep

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Agata Łysakowska-Trzoss
Doktorantka na Wydziale Historycznym oraz studentka filmoznawstwa na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się historią życia codziennego, rozwojem miast w XIX wieku oraz historią filmu. Miłośniczka kultury hiszpańskiej i katalońskiej oraz wielbicielka filmów z Audrey Hepburn. Choć panicznie boi się latać samolotami, marzy o podróży do Ameryki Południowej.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy